Dzisiaj chcę poświęcić kilka słów książce Adriana Bednarka „Zły Człowiek”.  Ten pisarz młodego pokolenia specjalizuje się w powieściach kryminalnych,  posiadających mroczną fabułę i wiele drastycznych scen. Można powiedzieć, że duża część pierwszoplanowych postaci w jego książkach to nie tyle kryminaliści, co osobowości psychopatyczne. Tak też jest w przypadku tytułowego bohatera powieści „Zły Człowiek”, jak również kilku innych przedstawionych w niej postaci. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Aby uniknąć nieporozumień, wyjaśnię, że używając terminu „osobowość psychopatyczna” używam tutaj definicji tego wyrażenia zakładającej, że jest to typ osobowości pozbawionej uczuć wyższych, zdolnej do krzywdzenia niewinnych ludzi w imię swoich korzyści.

Głównego bohatera, czyli częstochowskiego gangstera Sebastiana, zwanego Mutantem, poznajemy w dniu jego ślubu. Kobietą, która stanęła z nim przed ołtarzem, była Malwina, jego długoletnia towarzyszka życia i matka jego dwóch synów. Podobnie jak Sebastian parała się brudnymi interesami. Wydarzeniem, które stało się motywem przewodnim fabuły, był mający miejsce dzień po ślubie zamach bombowy, w którym zginęła Malwina wraz z dziećmi. Od tej pory Mutant skupiając się na znalezieniu i ukaraniu sprawców zmienia swoje życie. Nie jest to bynajmniej droga nawrócenia, lecz odrzucenie resztek człowieczeństwa i jeszcze większy upadek moralny. W działaniach, które prowadzi pomagają mu nie tylko podlegający mu przestępcy, ale także skorumpowany policjant i młody chłopak, który nie ma nic wspólnego z bandyckim życiem, jednak przez swoją fascynację mafią i prowadzonego w Internecie bloga zwraca na siebie uwagę Sebastiana. Dużą część retrospekcji, dzięki którym czytelnik dowiaduje się o przeszłości Mutanta i jego współpracowników, zawierają  rozmowy ze wspomnianym blogerem. Na pewno nie jest to fabuła dla osób wrażliwych. Muszę przyznać, że kilka fragmentów zrobiło na mnie duże wrażenie pod względem opisanego okrucieństwa i czegoś, co można nazwać złem w czystej formie. Bo jak inaczej można nazwać porwanie dla okupu, a następnie zamordowanie 14-latki przez kilkoro niewiele starszych nastolatków, albo ojca, który przypala synowi twarz nad palnikiem kuchenki gazowej (od tego oparzenia szpecącego twarz wziął się pseudonim głównego bohatera), czy też ojca, który dla korzyści finansowych nagrywa materiały erotyczne z udziałem swojej kilkuletniej córki? Nie wspominam o tych okropnościach, żeby wzbudzić szok u czytelników, lecz chcę tu zwrócić uwagę na jedno z moich przemyśleń po przeczytaniu tej książki. Otóż psychopatyczna postawa kilkorga pierwszoplanowych postaci po części wzięła się od szczególnie ciężkiej krzywdy doznanej w dzieciństwie. Sebastian stanowi tutaj osobowość złożoną i skomplikowaną. Z jednej strony zdolny jest do zabijania i krzywdzenia ludzi w imię własnych korzyści, z drugiej zaś w fabule widać kilka przebłysków człowieczeństwa i mimowolnego szukania dobra. Widać to szczególnie w sytuacjach dotyczących jego dzieci i cierpienia po ich stracie, jak również sytuacji, gdy pomaga starszemu człowiekowi, który nie był w stanie podnieść z ulicy swojego zdegenerowanego alkoholizmem syna. W odróżnieniu od większości swoich kompanów Mutant jest osobą inteligentną, świetnie potrafiącą zarządzać, planować i panować nad swoimi emocjami. Natomiast postacią, u której nie da się zauważyć jakichkolwiek elementów dobra jest Wiewióra- wspólniczka Mutanta i kochanka jego najbliższego kumpla Pływaka. Jej postać jest nie tyle zdemoralizowana, co wręcz przesadnie upiorna. Widać u niej cechy sadystyczne i jakikolwiek brak zahamowań moralnych, chociażby w scenach, gdy posunęła się do tego, że szantażowała swoich oponentów zabiciem maleńkiego dziecka. Takiego zwyrodnienia nie może usprawiedliwić nawet to, że bycie w dzieciństwie ofiarą pedofilii spowodowało spustoszenie w jej psychice i pozbawiło ją zdolności do normalnego pojmowania dobra i zła. Ewidentnym plusem powieści jest kilka bardzo zaskakujących zwrotów akcji, m.in. wyjaśnienie kto stał za wspomnianym zamachem i to, co na końcu zrobił Sebastian. Minusem jest natomiast przerysowanie pewnych rzeczy, co w gruncie rzeczy sprawia, że niektóre wydarzenia i wątki stają się nierealne. Co niezwykle istotne, praktycznie nie ma tu postaci, do których czytelnik może odczuwać nutkę sympatii, a jeśli już, to są one jedynie epizodyczne jak wspomniany ojciec alkoholika.

Książkę można oceniać w różny sposób. Jest ona powieścią kryminalną o wartkiej akcji i ciekawej fabule, ale można ją także uznać za psychologiczne studium nad ciemną stroną ludzkiej natury, zemstą, wpływem doznanych w młodości krzywd na ludzką psychikę, a w pewnym sensie również nad sensem życia. Czy warto dążyć do celu po przysłowiowych trupach?  Czy zemsta daje poczucie szczęścia? Czy po utracie bliskich osób można odzyskać sens życia? Kim stanie się dziecko, które zostało okaleczone psychicznie przez najbliższe osoby? Gdzie są granice człowieczeństwa? Te i inne pytania nasunęły mi się po przeczytaniu powieści Adriana Bednarka „Zły Człowiek”.  Nie jest to absolutnie lektura lekka i przyjemna, ani taka, która przekazuje pozytywne wzorce, jednak na pewno daje ona dużo do myślenia, a jej fabuła jest zbudowana w bardzo interesujący, budujący napięcie sposób.

1 KOMENTARZ

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię