19 marca jako portal opublikowaliśmy artykuł Kolegi Kamila Zbroińskiego pt. Skutki zmian w prawie łowieckim. Już nie raz pokazywaliśmy, że jesteśmy otwarci na dyskusje i polemiki na łamach Kierunków. W związku z tym w poniższym tekście odniosę się do tez Kolegi oraz przedstawię zmiany w prawie łowieckim z nieco innego punktu — mam nadzieję, że dzięki temu nasi czytelnicy będą mogli poznać szerzej temat z dwóch różnych, subiektywnych interpretacji i samemu wyrobić sobie zdanie w tej kwestii.

Przyjrzyjmy się samej ustawie i jej założeniom, które zostały przegłosowane przez sejm 15 marca br.

? koniec ze znęcaniem się nad dzikami w zagrodach dziczych i norowaniami!
? koniec z polowaniami zbiorowymi w parkach narodowych i w rezerwatach!
? koniec z udziałem dzieci na polowaniach!
? koniec z ubekami we władzach PZŁ i w zarządach kół!
? koniec z polowaniami pod domami! Zwiększono odległość do 150 m!
? koniec ze skomplikowaną procedurą wyłączania działki z obwodu łowieckiego!
? koniec z policją na usługach myśliwych! 15 sierpnia rusza sezon blokad polowań!

Pierwszy podpunkt cieszy mnie chyba najbardziej, bo czymże jest norowanie w praktyce? Bez zbędnego opowiadania o tym, że to trening dla psów gończych? Myśliwi szkolą swoje psy w mordowaniu zwierząt w formie zawodów. Zamykają lisa lub kota, a następnie dopuszczają do niego psy. Na oficjalnych zawodach lis jest odgrodzony siatką, podczas przygotowań do zawodów, myśliwi pozwalają rozszarpywać swoim psom lisa żywcem. Gdzie tu w takim razie owa miłość do natury i etos myśliwych? Jeśli jedynym skutkiem tego zakazu będzie mniej wyszkolonych psów gończych, do udziału w polowaniach, raczej nie ma co się zastanawiać i krytykować tego punktu.

Punkt dotyczący polowań zbiorowych w parkach narodowych i rezerwatach nie jest nawet za bardzo poruszany w tekstach PZŁ, które krytykują nową ustawę. Pewnie dlatego, że już dawno powinien zostać wprowadzony. Parki czy rezerwaty rządzą się swoimi prawami i ręka myśliwych nie jest tu w ogóle potrzebna. To jedyne miejsca, w których człowiek może jeszcze obcować z naturą i dobrze, żeby czuł się w nich bezpiecznie.

Aspekt zabierania dzieci na polowania jest chyba najczęściej komentowanym zakazem. Czytam komentarze myśliwych, z których wynika, że jest to atak na tradycję, kulturę, że sami wiedzą, jak mają wychowywać swoje dzieci i że zapis ten nie pozwala im przekazywać wiedzy przyrodniczej swoim pociechom.

Sporo w tym przesady, przecież nikt nikomu nie zakaże zabierać dzieci do lasu, obserwować zwierząt, czy nawet opowiadać o wyprawach. W ustawie chodzi o zakaz uczestniczenia maluchów w polowaniach. Sporo osób i tak zadeklarowało, że mimo zmian w ustawie, będzie swoje dzieci zabierać do lasu, aby mogły zobaczyć, jak zabija się zwierzęta. Pominę wywody psychologiczne o młodych, nieuformowanych ludziach, za których rozwój jesteśmy odpowiedzialni, ponieważ o tym, jak mogą wpłynąć polowania na dzieci, mówią one same.

Teraz już dorośli, często opisują swoje przeżycia w książkach czy reportażach. Polecam w tym momencie lekturę Farba znaczy krew Zenona Kruczyńskiego. Oczywiście to tylko przykład, takich informacji czy publikacji można znaleźć dużo więcej. Argumenty mówiące o tym, że dzieci widzą więcej przemocy w grach komputerowych wolałabym przemilczeć – wychodzi na to, że zamiast uczyć swoje dzieci odpowiednich zachowań, zmieniamy jedno zło na drugie. To raczej nie jest dobry pomysł w podejściu do wychowania młodego umysłu. Niestety, jeśli od najmłodszych lat ludzie nie będą uczeni szacunku do mniejszych istot, żywych istot, później będzie już za późno.

Oczywiście jestem przekonana, że są myśliwi, którzy są odpowiedzialni i starają się współżyć z naturą. Niestety poznałam wielu takich, których zachowania odbiegają od tych norm. Świadczą o tym zarówno konkursy — jak wytłumaczyć zabijanie zwierząt na czas i w sporych ilościach bez żadnego celu? Oczywiście poza chorym hobby? Do tego dochodzi nam łamanie etyki; strzał oddany do zwierzyny musi zapewniać możliwość dokładnego trafienia jej, zabicia i podniesienia (odszukania). A przecież takiemu stwierdzeniu przeczą jatki, jakie odbywają się podczas polowań zbiorowych, kiedy przerażona, pędzona zwierzyna przeskakuje na leśnym dukcie często przez ułamki sekund, i nie możliwości dokładnego wycelowania, ani rozpoznania kondycji takiego zwierzęcia.

Podobnie jest z łamaniem zasady o ograniczeniu polowań w okresie godowym. Dla niektórych jest to szczególna okazja, ponieważ najłatwiej wtedy upolować zwierzynę. Przedstawiane są różne oszustwa” – wabienie naśladujące godowy ryk czy skolenie. Niestety takie podejście nie jest pogardzane w tym towarzystwie.

Oczywiście wiele osób wypowiada się, że przecież jemy mięso, polujemy od zawsze i dzieci muszą wiedzieć, skąd się je bierze. Jednak w innych przypadkach nie zabieramy pociech do ubojni czy masarni, nie pokazujemy procesu zarzynania czy uboju. Nie fotografujemy naszych dzieci z zakrwawionymi szczątkami zwierząt. Dlaczego zatem mamy brać je na polowania?

Kolejna sprawa — koniec z ubekami w PZŁ. Czy ktoś ma w ogóle jakieś wątpliwości co do tego przepisu? Przecież w innych obszarach walczymy o to każdego dnia. Dlaczego w przypadku myśliwych ma być inaczej? Dla nas wszystkich będzie lepiej, żeby czerwoni opuścili wszystkie związki – także łowieckie. Upojeni i nagradzani przez lata indoktrynacji pochowali się w różnych środowiskach i należy ich wykurzyć z przestrzeni publicznej.

Zwiększono także odległość polowań od domostw, a także uproszczono procedurę wyłączania działki z obwodu łowieckiego. Dodatkowo wprowadzono badania okresowe dla myśliwych. Sama pani rzecznik (już po dymisji) Diana Piotrkowska stwierdziła, że kilka wypadków śmiertelnych to nie jest wielki problem. Prawda jest taka, że ludzi zastrzelonych przez pomyłkę jest sporo; wielu myśliwych nie poniosło za to żadnych konsekwencji tłumacząc się słowami – myślałem, że to dzik”. Jeśli owe badania mogłyby pomóc w wyeliminowaniu owych niedowidzących to warto je wprowadzić.

Reasumując ustawa, którą przyjęto 15 marca ma wiele aspektów i jest dobrym krokiem w ochronie zwierząt. Nie trzeba być, jak to mój Kolega stwierdził w ekologicznym lobby, żeby ją poprzeć i wspierać dalsze prace w tym wątku. Warto również zastanowić się, czy każda tradycja jest warta kontynuowania?

Cieszę się, że wielu posłów, którzy nazywani lewakami i lobbystami wstawiło się za zwierzętami.

 


ADRIANNA “MIRA” GĄSIOREK

Magister polonistyki, Redaktor Naczelny portalu “Kierunki.info”, Koordynator Brygady Górnośląskiej ONR.

W swojej publicystyce porusza głównie tematy związane z kulturą, historią, ekologią oraz zagadnienia społeczne i językowe.


3 KOMENTARZE

  1. Ja to się na tym nie znam, ale jak słabo wyszkolone psy mogą być zranione przez dziki, to lepiej w ogóle zrezygnować z używania psów do polowania. Mój pies nie jest myśliwskim, ale goni koty, pogonił lisa a raz ze swoim kolegą pogonił dzika. On po prostu lubi ganiać. Raz dogonił małego czarnego kotka i nic mu nie zrobił. Nie jest krwiożerczy.

  2. Niestety tutaj z autorką artykułu nie mogę się zgodzić w pełni. Faktem jest, że środowisko łowieckie wymaga dogłębnej reformy, faktem jest że środowisko łowieckie jako pewna struktura betonu sama jest sobie winna powstania nowej ustawy. Niemniej jednak zabranianie młodym ludziom w uczestnictwu w polowaniu w tej najstarszej rzemieślniczej i naturalnej powinności człowieka jest głupotą i totalnym debilizmem! Ktoś się tutaj martwii o jakieś kwestie etyczne – śmiechu warte! Wystarczy dstęp do internetu i mały dzieciak będzie miał tam taką pożywkę demoralizującą jakiej nigdzie nie doświadczy! Czy strzlanie do zwierzęcia wykręca psychikę dzieci? Ludzie co wy piszecie??!! Poza tym ustawa została przyjęta z naruszeniem Konstytucji – zmiany i poprawki dotyczyły ustawy o prawie łowieckim a nie ustawy o broni i amunicji. To są właśnie małe kroki w kierunku całkowitego rozbrojenia narodu. Seria badań, potem ograniczenie sztuk broni, kalibru itp. i zostajemy z patykiem w d…w razie obrony czy to przed agresorem czy w czasie wojny! Znowu z kijami na czołgi?? Pani Miro jako członkiem ONR jestem wysoce rozczarowany pani tekstem. Widocznie nie potrafi pani spojrzeć na szerszy aspekt całej sprawy i bardzo wpisuje się pani w retorykę rodem z senatorów z PO, bo po przeczytaniu pani tekstu nie da się mieć innego wrażenia…

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię