Cała sytuacja związana z nadchodzącymi (?) wyborami prezydenckimi jest dość skomplikowana i przede wszystkim niepewna. Mimo tego, Telewizja Polska zorganizowała w swoim studiu debatę polityczną. Wzięli w niej udział wszyscy najważniejsi kandydaci z Prezydentem Andrzejem Dudą na czele. Istotną zmianą, zawartą w regulaminie był zakaz zadawania sobie pytań, co było często istotą wyborczego starcia.

Debata

Debata prezydencka rozpoczęła się w TVP i TVP Info o godzinie 20.30 i trwała 70 minut. Poza obecnym Prezydentem, Andrzejem Dudą, głos zabrali Krzysztof Bosak (Konfederacja), Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL-Koalicja Polska), Robert Biedroń (Lewica), Szymon Hołownia (kandydat niezależny), Stanisław Żółtek (Polexit, KNP), Paweł Tanajno (bezpartyjny), Marek Jakubiak (Federacja dla Rzeczypospolitej), Mirosław Piotrowski (Ruch Prawdziwa Europa) oraz Małgorzata Kidawa-Błońska (Koalicja Obywatelska).

W trakcie debaty każdy kandydat miał maksymalnie minutę na odpowiedź na pięć pytań dotyczących: polityki zagranicznej, bezpieczeństwa, polityki społecznej, gospodarki i ustroju państwa. Na koniec każdy z uczestników otrzymał prawo do minutowej, swobodnej wypowiedzi. I chociaż prowadzący radził sobie z pilnowaniem czasu, same pytania były nie do końca przemyślane. W związku z tym ciężko podsumować faktyczne zdanie kandydatów na konkretne zagadnienia. 

Kandydaci

Oceniając poszczególnych kandydatów, postaram się na tyle, ile to możliwe, obiektywnie podsumować każde wystąpienie.

Andrzej Duda

Obecny Prezydent raczej niczym nas nie zaskoczył. Podsumował swoją ubiegającą kadencję oraz zapowiedział chęć kontynuacji poszczególnych projektów. Podkreślił wagę sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, szorstką, ale jednak mocną więź z Unią Europejską. Próbował zaatakować swojego głównego konkurenta, za jakiego bez wątpienia uważa Władysława Kosiniaka-Kamysza. Sam stając się często obiektem wypowiedzi pozostałych opozycjonistów, nie dał się sprowokować. Wypowiedzi były swobodne i naturalne. Miałam wrażenie, że Prezydent był gospodarzem debaty, który zaprosił innych do wspólnych rozmów. Nie jest to zresztą nic dziwnego, w końcu wszystko mieściło się w studiu TVP. Dodatkowo Prezydent zaraz po oficjalnej części, dostał kolejne 15 minut swobodnych wypowiedzi do kamer. Reasumując przyzwoicie, bez szaleństw, ale i bez nowych pomysłów. Może i lepiej? 🙂

Krzysztof Bosak

Kandydat Konfederacji był, jak zwykle zresztą, bardzo dobrze przygotowany. Merytoryczne wypowiedzi, spokojny głos, bez nerwów. W przeciwieństwie do reszty opozycjonistów, nie poddawał się emocjom. Potrafił odnieść się do wypowiedzi obecnego Prezydenta i przedstawić swój punkt widzenia. Miałam jednak wrażenie, że za bardzo wchodził w szczegóły i często nie mógł dokończyć ważnych, dla swojej formacji, treści. Nie za bardzo rozumiem ocenę dziennikarzy TVP info (oczywiście wiem skąd się bierze niechęć) do kandydatury Bosaka na Prezydenta. Wszyscy podkreślili merytoryczne przygotowanie, ale nie pasuje im prezencja kandydata na głowę państwa. Co do samych wypowiedzi, nie jestem zaskoczona, Konfederacja idzie w stronę wolnorynkową, o czym nie raz już pisałam. Wielka szkoda, ale oczywiście tu wkrada się mój subiektywizm. Niestety brak zainteresowania kandydata sprawami społecznymi, sprawami zwykłych ludzi, co dało się zauważyć.

Władysław Kosiniak-Kamysz

Pamiętam inne wystąpienia Kosiniaka, które mógł zaliczyć do udanych. Tym razem wyglądał na nieco zestresowanego, zagubionego czy zmęczonego. Gubił wątki, wkradała się nerwowość. Na plus na pewno opowiedzenie się przeciwko małżeństwom jednopłciowym, czym zraził część swojego elektoratu, a być może innych przyciągnął. Na pewno przyznanie się do błędu związanego z podpisaniem podwyższenia wieku emerytalnego może być dobrym chwytem marketingowym. Jako jeden z nielicznych poza przedsiębiorcami, wspomniał o zwykłych ludziach i ich potrzebach. Pamiętał o pielęgniarkach, czy nauczycielach – podkreślając ich obecną sytuację. Reasumując, pewne wypowiedzi mogły się podobać, widać, że merytorycznie został przygotowany, ale tym razem wystąpienie słabe.

Robert Biedroń

Wrażenie dość podobne, do tego, co napisałam o Kosiniaku-Kamyszu. Biedroń dawno nie brał udziału w starciach z innymi politykami i widać, że był zdenerwowany. Nie tylko w wypowiedziach, ale również w mowie ciała. Chciał zaprezentować się jako przedstawiciel nowoczesnej lewicy, ale według mnie, zupełnie mu to nie wyszło. Wymijająco wypowiadał się na temat małżeństw jednopłciowych, chociaż doskonale wiemy, jakie ma zdanie. Na plus może być zauważenie kwestii związanych z umowami śmieciowymi, sprawami lokatorskimi czy podkreślenie wagi zawodów takich, jak wspomniane już pielęgniarki. Nie zapomniał również o zwykłych pracownikach, którzy w dobie epidemii, często tracą pracę. Mimo kilku dobrych stwierdzeń, widać, że przygotowanie zawiodło, a już na pewno kandydat nie poradził sobie z presją wystąpienia. Lewica od dawna nie może liczyć na dobrego kandydata.

Szymon Hołownia

Czekałam, czy kandydat zdoła otrzeć łzy przy wypowiedziach na temat konstytucji, ale obyło się bez wzruszeń. Najlepsze słowo, aby opisać Szymona Hołownię to: nijaki. Gdzieś w tyle głowy, napędzony sondażami stara się być graczem, który najbardziej ciąży obecnemu Prezydentowi. Sam Andrzej Duda, jak się okazało, ma zupełnie inne zdanie w tej sprawie. Dość wyraźniej można zobrazować, jak Hołownia chciałby rządzić Państwem, większość niewygodnych ustaw, z chęcią schowa do szuflady. Z plusów – tym razem bez większych emocji, czy nerwów. Ogólnie cała kampania Hołownii w social mediach jest dobrze zorganizowana. Kandydat nie ma problemów z wypowiedziami, ale często nie bardzo wie, co w ogóle mówić. Może być “atrakcyjny” dla ludzi, którzy nie chcą wybierać między PiS-em, PO, PSL-em, natomiast w kwestiach światopoglądowych nie zgadzają się z Konfederacją.

Stanisław Żółtek

Kandydat pewnie nieznany widzom. Ja natomiast miałam okazję poznać kiedyś tego Pana, śledziłam również spoty wyborcze. W kwestiach światopoglądowych idealnie obrazuje swoją partię – Kongres Nowej Prawicy. O czym mogliśmy się przekonać w dzisiejszych wypowiedziach. “Zlikwidujmy podatki dochodowe PIT, CIT i zmniejszmy pozostałe podatki. Zmniejszy nakazy i zakazy, bo to jest jedynie broń przeciwko nam. Pozbądźmy się tej biurokracji, przecież mamy jej wszyscy dość.” Dość często powtarzał właśnie kwestie związane z podatkami. Na plus na pewno podkreślenie sprzeciwu wobec małżeństw jednopłciowych. Głównie jednak podkreślane będą jego wypowiedzi dotyczące Pol-Exitu, czyli opuszczenia Unii Europejskiej przez Polskę. Nikt z obecnych kandydatów tematu nie poruszył w ten sposób. Co do samego przygotowania – raczej z głowy, bez zaplecza marketingowego. Nad dykcją jednak musi popracować :). Grunt to być zrozumianym przez własnych wyborców, nawet, jeśli będzie ich niewielu.

Paweł Tanajno

Przedsiębiorca, celebryta. W rankingu, kto głośniej krzyczał, na pewno zająłby pierwsze miejsce. Nie wiem, czy na miejscu przedsiębiorców popierałabym kogoś takiego. Być może jednak do kogoś dotarł swoją ekspresją. Na pewno nie można mu odmówić łatwości wypowiedzi ani zarzucić braku zaangażowania ;). Nie odpowiedział na żadne pytanie, ale zaprezentował własną osobę i ruch, którego jest medialną twarzą. Dość często odcinał się od polityków, a skupiał na swojej profesji. Warto było go zaprosić, z jednej strony dość zabawny, a z drugiej, okazało się, że ktoś może mnie bardziej irytować niż Kidawa-Błońska. Brawo.

Marek Jakubiak

Elegancko, swobodnie. Jakubiak, jakiego znamy z czasów Kukiz’15, czy wystąpień w programach publicystycznych. Merytorycznie odpowiadał na pytania, przedstawił swoje podejście do zagranicznych korporacji. Często zgadzał się z obecnym Prezydentem Andrzejem Dudą, którego jako jedyny nie atakował w swoich wypowiedziach. Podobnie zresztą, jak Duda wypowiedział się na temat obronności oraz obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Na plus na pewno wypowiedź dotycząca Europosłów, którzy nie dbają o interesy Polski. Kandydat raczej dla wąskiej grupy przedsiębiorców, którzy gdzieś w tyle głowy poczuwają się do polskości, albo przynajmniej tak im się wydaje.

Mirosław Piotrowski

Dobra prezencja, chociaż za bardzo przypomina Ryszarda Petru, co może mu odbierać nieco powagi :). Za wiele “wycieczek” w stronę Andrzeja Dudy, które miały sugerować, że jest byłym wyborcą Prezydenta, który obraził się na swojego kandydata i sam postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Światopoglądowo można wnioskować, że kręci się koło Prawa i Sprawiedliwości. Chociaż jako jedyny wspomniał o ustawie 447. Ciekawy, dobrze zrobiony spot wyborczy, chociaż pewnie niewiele osób go zobaczy. Może zgarnąć niewielki odsetek PiS-owskiego elektoratu, ale nic więcej.

Małgorzata Kidawa-Błońska

Jak widzicie, staram się przedstawić kandydatów na różnych płaszczyznach. Nawet o Biedroniu znalazłam dobre słowo mimo że, jak wiadomo, to zupełnie nie moja bajka. W przypadku Kidawy, jeśli również odrzuciłabym myśl, że to przedstawicielka Koalicji Obywatelskiej i miała się wypowiedzieć o niej samej, to nagle robi mi się tak przykro, jak Hołownii przy obronie konstytucji (jednak, bez łez). Widzę Małgosię, która wybrana przez pana x (nikt nie chce się do tego przyznać) stała się ofiarą parytetów. Kobieta nie nadaje się kompletnie do wystąpień publicznych, jest zmieszana, zawstydzona, a teraz jeszcze opuszczona. Przyszła do studia – “bo jednak wyborcy będą oglądać i trzeba się pokazać.” Od początku marzyła, żeby ta debata dobiegła końca. Dla dobra jej zdrowia psychicznego, panie Budka odpuść pan, z tego i tak już nic nie będzie.

Podsumowanie

A teraz już subiektywnie, czyli po mojemu. Cokolwiek się wydarzy przez najbliższy czas, nie ma opcji, by ktoś zagroził Andrzejowi Dudzie. Nie dlatego, że jest mocny – jego siłą jest słaba opozycja. Słaba pod różnymi względami. Emocjonalnymi – Hołownia, ukierunkowania tylko na jedną grupę społeczną (przedsiębiorców) – Bosak, Jakubiak, Żółtek, czy predyspozycji osobistych – Kosiniak i Biedroń.

Nie ma kandydata, który interesowałby się sprawami całego narodu. Kto miałby wizję dla różnych grup społecznych. I właśnie dlatego, zwykli ludzie, którzy niekoniecznie chcą słuchać o przedsiębiorcach, a ich głos ma wyrażać ktoś pokroju Biedronia – powiedzą stop, i zagłosują na Dudę. Takie to smutne, ale i oczywiste podsumowanie.

 

5 KOMENTARZE

  1. No cóż, niektórzy w ramach oczekiwania na stuprocentowego radykała wolą sprzyjać prezydentowi, który jest totalnym (aż wstyd) pachołkiem żydostwa i napisać, że Bosak to jeden z wielu, bo o sprawach społecznych też nic nie mówił. Ale to jednak jest kandydat narodowy (pół-narodowy, ćwierć-narodowy – zawsze to lepsze niż juda). No ludzie, naprawdę Wam ten okrągły stół nie przeszkadza??

    Sama debata wyglądała zasadniczo tak: Bosak mówił konkretnie i kto słuchał, ten wyczuł różnicę, choć nie był tak wyrazisty, jak w innych debatach. Palant Tanajno bredził całkowicie od rzeczy – powinno się podnieść kryteria do udziału w debacie TV i zwyczajnie czuba nie wpuścić. Mocno wypadł Hołownia, choć wiemy, czym śmierdzi. Nawet fajnie gadał Żółtek – prosto, ale konkretnie. Kosinior poległ.

    I faktycznie, Piotrowski (opcja atlantycka) wygląda jak Petru – nie skojarzyłem, ale racja 🙂

    • I co w związku z tym, że Bosak jest kandydatem “ćwierć-narodowym”? Czy on doprowadzi do powstania Wielkiej Polski z naszych marzeń? Nie. Czy to uratuje Polskę i kraje etnicznie europejskie przed dekadencją i Volkstodem? Nie. Prędzej jego obóz polityczny wejdzie w koalicję rządową z PiSem, bo politykierzy nigdy nie mają honoru.
      Nacjonaliści powinni się skupić na rozwijaniu własnego środowiska, a nie wiązać złudne nadzieje ze środowiskami, z którymi jest im nie po drodze.

        • Oczywiście, że tak. Tylko musi się takowy pojawić, który zrobi porządek z tym burdelem w środowisku nacjonalistycznym, jaki obecnie panuje, tzn zaprowadzi sprawną organizację obozu politycznego, ustalona zostanie strategia, oczywiście koniecznie bazująca na populizmie. Obecne przepychanki pomiędzy NOPem, ONRem, Trzecią Drogą, ANami i innymi środowiskami to jest nieśmieszny żart, z którym należy coś zrobić.
          Poza tym fakt braku realnie działającego ruchu nacjonalistycznego w polityce polskiej nie jest argumentem za poparciem któregoś z obozów działających obecnie w demoliberalnym systemie, tylko jest argumentem za odrzuceniem głównej polityki polskiej i skupieniem się na przezwyciężaniu wad ruchu nacjonalistycznego w Polsce. Z mojej strony uważam, że każdy, kto idzie w polityce na spółkę z liberałami zaprzedając własne idee (a tak zrobił Bosak) zasługuje wyłącznie na ostracyzm społeczny. Jedyna dopuszczalna i mądra współpraca nacjonalistów z takimi środowiskami jak Konfederacja może zaistnieć tylko, jeśli nacjonaliści jako cały ruch i zwarty włączą się we współpracę z Konfederacją, jako podmiot znaczący i autonomiczny (a do tego potrzeba silnego ruchu społecznego) i jednocześnie stojący w wewnętrznej opozycji do głównych nurtów Konfederacji (czyli w zasadzie wszystkich obecnie) i rozbijający ich przekaz i wizerunek, który jest dla nacjonalistów nie do zaakceptowania. A w dłuższej perspektywie taka strategia powinna doprowadzić do wypchnięcia konfederacyjnych cuckoldów z głównej polityki. Tylko tak sobie wyobrażam jakiekolwiek spółki z nimi, czy solidaryzowania się, rekomendacje. W innym wypadku nacjonaliści robią z siebie frajerów, udzielają poparcia ludziom, którzy chcieli zaostrzenia art. 256 służącego do represjonowania nacjonalistów.

  2. A ja zauważę, że stare, zdolne lisy dalej czekają na swój prime time. Gdyby liberałowie wystawili Olechowskiego, lewica Cimoszewicza albo siły zjednoczonej opozycji (demoliberalnej) np Marka Balickiego czy Marka Migalskiego to ci doświadczeni gracze mogliby wykręcić lepszy wynik jak obecni kandydaci. Gdybym był z lewicy to plułbym, że kandydatem jest Biedroń, a nie np Zandberg. Pewnie czekają, aż PiS osłabnie i wtedy wylezą, na razie przegrupowania i wystawianie pozorantów. Myślę, że większość czytelników największą uwagę zwracało na kandydata “narodowców” i Konfederacji – Bosaka. Jakkolwiek merytorycznie nie starałby się wypowiadać to jako polityk nic z tego większego nie będzie, już prędzej “starego” Żółtka da się wyuczyć większej ogłady. Wyszczekany, anemiczny, pretensjonalny, ze sztuczną retoryką, zresztą w jego ślady w stylu bycia poszedł nasz dawny “kolega” faflun, poseł, ten co się sprzedał do PiSuaru. Moja recepta: olać ten cały cyrk, ewentualnie w przyszłości starać się wystawić własnego człowieka, żeby mieć czas antenowy i możliwość promocji nacjonalizmu.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię