Newsletter subscribe

Gospodarka

Agata Reczek: 7 godzinny dzień pracy?

Posted: 6 lipca 2018 o 19:19   /   by   /   comments (1)

Polacy zajmują drugie miejsce w rankingu najwięcej pracujących państw w Unii Europejskiej. W skali światowej, Polsce przypada piąte miejsce. Pracujemy ok. 1928 godzin rocznie, a aż 8% osób poświęca pracy 50 godzin tygodniowo. Te statystyki mówią same za siebie – Polacy pracują stanowczo za dużo.

W 1918 roku w Polsce wprowadzony został dekret o 8-godzinnym dniu pracy, czyli pierwszy dokument regulujący czas pracy Polaków. Dekret ten wraz z kształtującym się kodeksem pracy miał na celu ochronę nadużywanych ówcześnie praw pracowników najemnych. Model państwa „nocnego stróża”, który sprowadzał funkcje państwa do minimalnego interwencjonizmu w konieczne dla funkcjonowania państwa sektory, nie sprawdził się i doprowadził do wszechobecnego ubóstwa. Polska przeżyła liberalizm wraz z wielkim kryzysem gospodarczym, bezrobociem, nędzą i głodem oraz socjalizm wraz z jego totalitaryzmem, niszczeniem własności prywatnej, przedsiębiorczości, kultury i religii. Niestety wyciągnęła z tego niewiele wniosków.

Od wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy minęło 100 lat. Ostatnie dekady przyniosły rozwój technologiczny na skalę nieporównywalnie większą z dotychczasowym rozwojem. Mówi się o rozwoju i wzroście gospodarczym, nowych technologiach, innowacyjnych metodach, a człowiek w tej machinie gospodarczego rozkwitu wciąż pozostaje na końcu łańcucha. Pracujemy ciężko i długo, mimo że wyprzedziliśmy o stokroć poprzednie stulecie pod względem technologii i wzrostu gospodarczego. Dlaczego?

Jako pierwszy dzień pracy na ośmiogodzinne wprowadził Henry Ford, twórca koncernu samochodowego Ford. W czasach zaniżania płac oraz pracy robotników po kilkanaście godzin na dobę w fabrykach, Henry Ford wprowadził 8-godzinny dzień pracy 6 dni w tygodniu (następnie 5 dni w tygodniu) oraz podniósł stawkę prawie dwukrotnie w porównaniu ze stawkami godzinowymi oferowanymi przez konkurencje. Świat huczał znanymi nam do dziś słowami: „To zrujnuje gospodarkę!” Skutek był odwrotny. Zmiana stylu życia pracowników pozwalająca im spełnić podstawowe potrzeby fizyczne takie jak sen i odpowiednie żywienie sprawiła, że pracownicy stali się bardziej wydajni. Wypoczęty pracownik, zadowolony ze swojej pracy okazał się pracownikiem efektywnym, pozytywnie wpływającym na rozwój przedsiębiorstwa.

To historia z początku ubiegłego wieku. Minęło sto lat, a prawo pracy nie rozwija się równomiernie z rozwojem gospodarczym. Jakiekolwiek prospołeczne czy propracownicze pomysły komentowane są masowo hasłem „to zrujnuje gospodarkę!”. Te słowa słyszeliśmy gdy wprowadzano 500+ czy niedziele wolne od handlu.

Jeśli chcemy dyskutować o tym czy dane rozwiązanie zrujnuje gospodarkę, zastanówmy się nad rolą gospodarki w ludzkim życiu. Człowiek nie pracuje dla wzrostu wskaźników gospodarczych, wskaźniki gospodarcze powstały by obrazować na jakim poziomie materialnym kształtuje się życie przeciętnego człowieka w danym kraju oraz obrazować poziom rozbieżności w społeczeństwie. Gospodarka jako całokształt działań gospodarczych musi mieć na celu zaspokojenie potrzeb ludzi jako ogółu. Nie tylko potrzeb materialnych ale przede wszystkim musi umożliwić ludziom zaspokojenie potrzeb duchowych, społecznych i rodzinnych. Celem gospodarki jest człowiek.

Praca pełni wiele funkcji w ludzkim życiu. Jest potrzebna na płaszczyźnie materialnej, aby zapewnić byt sobie i rodzinie oraz na płaszczyźnie duchownej, aby rozwijać cnoty, a także społecznej aby wytwarzać dobra i usługi, z których korzystać będzie społeczeństwo. Dążenia do „wyzwolenia człowieka” od pracy są sprzeczne z rozumną naturą człowieka. Praca jest jednym ze środków doskonalenia charakteru, jednak nie może być głównym celem w ludzkim życiu. Czas pracy powinien kształtować się na takim poziomie by dać możliwość ludziom na spędzanie czasu z rodziną, wypoczynek, rozwój zainteresowań, działalność społeczną, a przede wszystkim rozwój duchowy i kulturalny.

7-godzinny dzień pracy jest rozwiązaniem odpowiadającym wyzwaniom współczesnych czasów. Dziś stanowczo możemy pracować mniej przy takich samych (a nawet większych!) zarobkach i nie ucierpi na tym gospodarka. Będzie to rozwiązanie pozytywne zarówno dla pracowników jaki pracodawców. We współczesnych czasach, gdy prawdziwym wyzwaniem społecznym jest coraz niższa stopa urodzeń, szerzenie się chorób cywilizacyjnych takich jak nerwice i depresje, często rozpadanie się rodzin, pracownicy muszą mieć więcej czasu by zadbać o swoją rodzinę oraz o zdrowie psychiczne i fizyczne, a także rozwijać się duchowo, religijnie i kulturalnie.

Czas pracy zawodowej musi kształtować się na takim poziomie, by pozostawiać ludziom czas na odpoczynek i zregenerowanie sił, zadbanie o rodzinę, rozwój duchowy i społeczny. Ludzie nie są jedynie kapitałem ludzkim, wytwórcami i spożywcami dóbr, są rozumnymi istotami o wysokiej godności, a ustawodawstwo powinno zmierzać do zabezpieczenia godności ludzkiego życia.

Comments (1)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 6 lipca 2018 o 23:23 Stanibor

    Bardzo dobry tekst! Moją uwagę budzi jedynie fragment “oraz socjalizm wraz z jego totalitaryzmem, niszczeniem własności prywatnej, przedsiębiorczości, kultury i religii”. Zależy od definicji socjalizmu. Jeżeli przyjąć definicję jak historyczne i polityczne rozwinięcie marksizmu, jako stały jego element internacjonalizm, mieć na myśli ustrój narzucony Polakom po II WŚ czyli stawiający Polskę w roli sowieckiego wasala – wtedy zgoda! Jednak sam socjalizm nie musi implikować totalitaryzmu czy materializmu, którego konsekwencją jest zwalczanie religii. W II RP były ruchy określające się jako socjalistyczne, a jednocześnie nie czerpiące garściami z rewolucji komunistycznej, ba, nawet myślące w kategoriach narodowych. W czasach PRL były ruchy robotnicze, chciałoby się napisać socjalistyczne, które stawały do opozycji wobec panującego reżimu, a obok haseł o zniesieniu podziałów klasowych eksponowały patriotyzm. Cofając się do początków minionego wieku warto jest przypomnieć postać Stanisława Brzozowskiego, jego polityczną ewolucje i koncepcje nacjonalizmu proletariackiego. Nie zmienia to faktu, że w XXI wieku sam socjalizm jak i narodowy socjalizm niesie ze sobą spory negatywny ładunek skojarzeniowy często bardzo oddalony od swojej pierwotnej formy.

    Reply