Fundament idei polskiego nacjonalizmu leży w trzech hasłach: Bóg, honor, ojczyzna. Niejednokrotnie słyszymy, że kolejność tych wartości nie jest przypadkowa. Pierwsze miejsce zajęte jest dla Boga, ponieważ powinien być On celem każdej wykonywanej przez nas czynności, zarówno tej w sferze życia prywatnego, jak i działalności społecznej.

„Wiara w Boga jest źródłem najczystszego idealizmu, ufności w zwycięstwo słusznej idei oraz wiecznej młodości ducha. Kto natomiast ucieka od Boga , ten wpada w objęcia materializmu, który zaraża duszę bakcylami zwątpienia i starczości”

czytamy w książce „Kształcenie charakteru” napisanej przez o. Mariana Pirożyńskiego. Wiara jest również przedmiotem poruszonym przez Wojciecha Kwasieborskiego w broszurze z 1937 roku noszącej tytuł „Podstawy narodowego poglądu na świat”. Pisze on:

„Bóg jest najwyższym celem człowieka nie tylko w jego życiu jednostkowym, osobistym; w życiu społecznym, politycznym cel jest ten sam, bo ten sam człowiek tu działa. Prawda ta musi tkwić za tym u podstaw wszelkiej twórczości politycznej, prawda ta nadaje nowy charakter narodowi i jego roli w życiu człowieka”

Wielu z nas doskonale zna te słowa. Ale czy każdy rozumie ich sens? Czy rozumiemy, że w tych zaledwie kilku zdaniach zawarta jest mądrość, która może poprowadzić nas przez życie właściwą drogą? W literaturze związanej z polskim nacjonalizmem możemy znaleźć mnóstwo fragmentów poruszających kwestie miejsca wiary w życiu nacjonalisty- mnóstwo słów, które wskazująca na to by postawić Boga wyżej niż wszystkie inne wartości.

Narodowy radykalizm zobowiązuje do bezkompromisowości nie tylko w kwestiach politycznych, społecznych czy ideologicznych, zobowiązuje on do radykalnej wiary, która przeniknie każdą sferę naszego życia. Zobowiązuje do wiary w Jezusa Chrystusa. Katolickie hasła częściej niż na ustach powinny gościć w naszych sercach. Wiara nie jest narzędziem, za pomocą którego możemy osiągnąć wyznaczone cele. To ona wyznacza nam cel- zbawienie. A naszą drogą do niego jest praca dla narodu i praca nad sobą.

Antywartości kultury masowej doprowadziły do tego, że ludzie od dziecka są nauczani, że bycie Katolikiem to powód do wstydu. Doprowadziło to do tego, że często nawet jeśli mówimy o naszej wierze, robimy to w sposób przedmiotowy, zapominając że jest ona przede wszystkim prawdziwą relacją z Bogiem. Nie możemy zapomnieć, że wybraliśmy drogę, która nie pozwala nam iść na łatwiznę i oglądać się na innych. Wiara w Jezusa nie jest naszą słabością, to największa broń, która pozwala nam zło zwyciężać dobrem.

„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust”

czytamy w Apokalipsie św. Jana. Bóg nie tylko powołuje nas do gorącej wiary, ale ostrzega nas przed skutkami wiary letniej, czyli wiary powierzchownej, nie mającej odzwierciedlenia w czynach. Powołuje nas do wiary, która nie idzie na kompromis ze współczesnym światem, nie szuka usprawiedliwienia dla swojej słabości, nie ulega fałszywym wartościom, lecz poprzez postawę pełną ufności i pokory niesie ludziom świadectwo prawdy. Powołuje nas do wiary radykalnej, a ta oprócz dumy i waleczności wymaga wielu wyrzeczeń. To właśnie umiejętność wyrzekania się egoizmu, pychy i złudnych przyjemności przynosi duszom prawdziwą wolność.

Żywa relacja z Bogiem wymaga również tego by całkowicie dawać siebie innym, do czego kluczem jest umiejętność patrzenia na otaczających nas ludzi oczami Chrystusa. Drugim powodem naszego działania powinna być miłość do bliźniego i szczera chęć niesienia bliźnim pomocy w każdej możliwej sytuacji, również tym, którzy myślą zupełnie inaczej niż my.

Naszą walkę powinniśmy zacząć od walki o siebie samych, a ta walka wymaga posłuszeństwa i umiejętności postawienia własnego ja na ostatnim miejscu. Jeżeli chcemy zmieniać świat i wpływać na myślenie otaczających nas ludzi, musimy zacząć od zmian w swoim codziennym życiu. Naszym zadaniem jest dawanie przykładu w naszym środowisku. Zadaniem nacjonalisty jest nie tylko obrona wartości chrześcijańskich, ale przede wszystkim niesienie świadectwa prawdy poprzez swoje postępowanie. Powinniśmy starać się być przykładem moralnym dla wszystkich ludzi jakich spotykamy na swojej drodze. Szlachetne postępowanie jest dużo lepszym sposobem na przekonanie ludzi do słuszności głoszonych przez nas haseł, niż często bezsensowne dyskusje.

Musimy wyryć sobie w sercach, że jedyną drogą, która może ocalić naszą cywilizacje jest przemiana duchowa społeczeństwa, a ta zaczyna się od jednostek. Jeżeli w pełni nie przeciwstawimy się zepsuciu, które przenika również nasze środowiska, nasza walka nie będzie miała sensu.

Potrzebujemy dogłębnego nawrócenia, przemiany serc, choćby kosztem ciężkiej pracy. Potrzebujemy przylgnąć całym sercem do Boga. Nie możemy obejść się bez radykalnych przemian, nie takich które rodzą się poprzez chwilowe uniesienia, lecz tych które przyniesie często mozolny, nużący i uniżający naszej dumie codzienny trud. Nawrócenie wymaga tego, by chcieć naśladować Jezusa Chrystusa, zaprzestając wybierania z religii Katolickiej tego, co nam pasuje i tego, co dla nas wygodne. Nawrócenie nakazuje by porzucić to, co oddala nas od Boga – nienawiść, poczucie wyższości, lenistwo, miłość własną, wszelkiego rodzaju grzech. Bądźmy Obozem Wielkiej Wiary, jak uczył nas Jan Mosdorf i dbajmy o to, by jego słowa, że nikt w Polsce nie wierzy tak silnie jak my były niepodważalną prawdą. Jeśli nasza praca rzeczywiście będzie dla nas ziemską drogą wiodącą do Boga, zwyciężymy.

3 KOMENTARZE

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię