Na prośbę profilu https://www.facebook.com/NRwavevol2/ prezentujemy całą Ankietę dotyczącą podsumowania roku 2019. Głos zabrali: Adrianna Gąsiorek (redaktor naczelna naszego portalu, Sekretarz ONR), Jan Sroka (Towarzystwo Studentów Polskich), Grzegorz Ćwik (redaktor naczelny “Szturmu”) oraz Dawid Kaczmarek (Trzecia Droga).

Treść publikacji:
Przede wszystkim chciałbym wszystkim bardzo podziękować za udział w mojej ankiecie, a także koleżance Adriannie za możliwość publikacji wypowiedzi na portalu kierunki.info.pl. Cieszę się również, że osoby, które zgodziły się na wzięcie udziału w ankiecie znające charakter strony, która nie zawsze prezentuje poważne podejście do różnych tematów, podeszły do niej całkowicie poważnie.


Adrianna Gąsiorek, Obóz Narodowo-Radykalny, Redaktor Naczelny portalu kierunki.info.pl

1. Co Twoim zdaniem było największym sukcesem środowiska narodowego w roku 2019?
AG: Moim zdaniem największym sukcesem naszego środowiska w 2019 roku, było swego rodzaju oczyszczenie się i zjednoczenie sił. Oczywiście do stanu obecnego dochodziliśmy kilka lat, ale to właśnie ostatni rok był przełomowy. Myślę, że nie tylko dla mojej organizacji, ale dla całego polskiego nacjonalizmu. Dzięki temu można było nawiązać nowe sojusze i zamiast zajmować się wewnętrznymi sporami, pójść do przodu. Jako ONR zawiązaliśmy współpracę na przykład ze stowarzyszeniami spod szyldu Nacjonalistyczne Południe. Jestem pewna, że wspólne wydarzenia i tożsame wartości doprowadzą do dalszego rozwoju myśli i działania. Bardzo mnie cieszy, że mimo różnic, jakie występują między organizacjami nacjonalistycznymi w Polsce, obecna sytuacja wygląda bardzo korzystnie. Oby szło to w dobrym kierunku. Jednym z wydarzeń, na których udało się zgromadzić wiele osób z różnych stowarzyszeń, ale również mieszkańców stolicy był Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez ONR. Bardzo dobrze jako zwarte środowisko zaprezentowaliśmy nasze kolumny na Marszu Niepodległości. Osobiście mogłam również poznać przedstawicieli ruchów narodowych z wielu krajów, którzy zjechali do Warszawy. Takie spotkania, wymiana doświadczeń była bardzo budująca, a chęć współpracy dobrze rokuje na przyszłość.


2. Co w takim razie można uznać za największą porażkę, najbardziej negatywną rzecz, która przydarzyła się w środowisku?
AG: Niestety tych negatywnych rzeczy było sporo, większość z nich swoje zalążki miała już dużo wcześniej, ale właśnie przełom 2018/2019 roku stał się pokłosiem złych wydarzeń. Nie będę omawiać wszystkich niedociągnięć, jakie występują w naszym środowisku, bo to wielu z nas dostrzega. Na pewno najpoważniejszą sprawą jest sytuacja związana z Marszem Niepodległości, który zmienia się w jarmarczną, piknikową manifestację dla wszystkich. Konsekwencje tego są znacznie poważniejsze niż nam się może wydawać. Ludzie myślą, że tak właśnie wygląda idea narodowa – łączą ją z politykami Konfederacji, a za nacjonalistów uważają wolnościowców od Korwina. To oznacza, że będziemy mieć bardzo ciężko z tym, aby faktycznie dotrzeć z naszym przekazem do społeczeństwa – przekazem bezkompromisowym i ideowym. Trzeba jednak uderzyć się w pierś, ponieważ w pewnym sensie do tego dopuściliśmy — z niewiedzy, z źle ulokowanego zaufania. Natomiast uważam, że nawet jeśli byłaby to praca syzyfowa, należy robić swoje. Pamiętajmy, że złe efekty widać szybko, na dobre trzeba poczekać, czasami długo, ale na pewno warto. Jest wiele projektów zarówno w ONR, jak i szerzej w ruchu, które mogą tę sytuację naprawić i na tym musimy się skupić.


3. Z którego z tegorocznych projektów ONR jesteś najbardziej zadowolona?
AG: Jako ONR skupiamy się głównie na projektach, które nie są jednoroczne, dlatego ciężko mi odpowiedź konkretnie na to pytanie. Akcje typu “Głodnych nakarmimy”, “Słodka krew”, “Miesiąc dla bohaterów” czy “Nacjonaliści dla zwierząt” to wydarzenia cykliczne, które robimy co roku. Na pewno ważnym wydarzeniem było zorganizowanie wspomnianego już VIII Marszu Powstania Warszawskiego. Tym bardziej że akcja ta organizowana tyle lat przez ONR, nagle stała się atrakcyjna i postanowiono się pod nią podszyć. Wiadomo, że z mniejszą promocją było ciężko nam konkurować z dużą manifestacją, ale udało się zgromadzić wielu ludzi i wspólnie z różnymi organizacjami przejść ulicami Warszawy. Podobnie zresztą było na Marszu Niepodległości – w tym roku, w związku z tym, co dzieje się w Stowarzyszeniu i próbie wyrzucenia nas z MN, nie braliśmy udziału w organizacji tego przedsięwzięcia. Dzięki temu mogliśmy się skupić na oprawie, której towarzyszyło bardzo ważne hasło: “Wolność słowa dla nacjonalistów”.


4. Co chciałabyś poprawić w nadchodzącym roku, jakie nowe projekty wdrożyć w życie?
AG: Każda organizacja pewnie ma, co poprawiać. Podobnie jest u nas, wiele rzeczy mogłoby wyglądać lepiej. Natomiast, jak już pisałam ważne jest to, żebyśmy po prostu skupili się na naszej aktywności. Co do projektów, nie chcę zdradzać szczegółów, ale na pewno mamy w planach konferencje oraz akcje społeczne.


5. Jakie masz oczekiwania co do środowiska na nadchodzący rok?
AG: W nadchodzącym roku chciałabym, aby nasze środowisko wyszło bardziej do zwykłych ludzi, organizowało jeszcze więcej akcji. Rok 2020 będzie też idealną okazją do tego, żeby zobaczyć, jak w praktyce będzie wyglądać współpraca organizacji nacjonalistycznych, jakie projekty uda nam się zorganizować. Mam również nadzieję, że będzie to czas nieco spokojniejszy – nie da się ukryć, że ostatnie lata rządów PiS to stałe represje i ograniczenia. Życzę zatem wszystkim Koleżankom i Kolegom wytrwałości w swoich przekonaniach mimo wielu nieprzyjemnych sytuacji.


6. Jaki z ostatnio obejrzanych filmów lub przeczytanych książek chciałabyś polecić?
AG: Idealne pytanie dla mola książkowego i kinomaniaka. Jeśli chodzi o filmy, to w tym roku na pewno polecam “Pewnego razu… w Hollywood”, “Kurier”, “Proceder”, ale numerem jeden bezapelacyjnie jest dla mnie “Joker”. Cieszę się, że do kin trafił film “Nieplanowane”, który również miałam okazję oglądać. Z książek warto sięgnąć po “Westerplatte” Komudy czy “Instytut” Kinga. Oczywiście czytałam również “Kulturę krytyki”.

 

Jan Sroka, Towarzystwo Studentów Polskich

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że osobiście nie identyfikuję się stricte ze środowiskiem narodowym, bardziej jestem życzliwym obserwatorem i sympatykiem wielu organizacji oraz miałem okazję współpracować z paroma podmiotami.


1. Co Twoim zdaniem było największym sukcesem środowiska narodowego w roku 2019?
JS: Za sukces uznać należy pewne przełamanie istniejącej od dłuższego czasu blokady medialnej i politycznej, które zaowocowało 5 posłami wywodzącymi się ze środowiska narodowego w sejmie oraz sporym prawdopodobieństwem, że osoba z tego środowiska zostanie również kandydatem na prezydenta z szansą na dwucyfrowy wynik. Skutkiem powyższego jest natomiast zmniejszenie pewnego ostracyzmu nałożonego na to środowisko i szansa dotarcia do szerszej grupy odbiorców.


2. Co w takim razie można uznać za największą porażkę, najbardziej negatywną rzecz, która przydarzyła się w środowisku?
JS: Istotnym problemem jest ugrzecznienie przekazu, które ma również związek z bieżącą polityką. Istnieje obawa, że sytuacja może rozwinąć się w kierunku podziału narodowców na tych dobrych (akceptowanych czy tolerowanych przez mass media i liberałów) i tych złych, którzy w konsekwencji wykluczeni będą jeszcze bardziej z życia publicznego. Co więcej, możliwe jest pojawienie się autocenzury właśnie w stosunku do środowisk, które otwarcie sprzeciwiają się liberalizmowi jako takiemu czy też głoszą pewne prawdy bardziej otwarcie lub formułują konkretne, radykalne postulaty. Problemem jest też zmniejszenie się obecności środowisk narodowych w przestrzeni publicznej na wydarzeniach organizowanych pod własnymi barwami (poza Marszem Niepodległości).


3. Z którego z tegorocznych projektów/akcji TSP jesteś najbardziej zadowolony?
JS: Jeśli chodzi o pojedyncze wydarzenia, największym sukcesem okazały się kwietniowy i grudniowy marsz w Warszawie, zadowalające zarówno pod względem frekwencji, jak i przekazu. W szerszym sensie sukcesem jest to, że udało nam się pokazać jako platforma współpracy dla różnych środowisk w całym kraju, które wykazują zbieżne cele – manifestację wartości narodowych i prawicowych oraz sprzeciw wobec lewackich treści w przestrzeni publicznej, szczególnie akademickiej. W całej Polsce w ciągu roku organizowaliśmy lub współorganizowaliśmy ponad około 15 wydarzeń w 8 miastach, głównie marszów i konferencji. Ponadto naszym sukcesem jest wypromowanie w przestrzeni publicznej pewnych tematów, takich jak represje na uczelniach w stosunku do prawicowych studentów czy też marksizm na polskich uczelniach.


4. Co chciałbyś poprawić w nadchodzącym roku, jakie nowe projekty wdrożyć w życie?
JS: Do poprawy z naszej strony jest skuteczność w docieraniu do mediów, które mogłyby wypromować nasze inicjatywy. Planujemy też jeszcze bardziej powiększyć zakres współpracy z innymi organizacjami. Być może uruchomimy również projekty o charakterze bardziej medialnym, jednak w tym momencie nie mogę zdradzić szczegółów.


5. Jakie masz oczekiwania co do środowiska na nadchodzący rok?
JS: Oczekiwałbym większej gotowości do współpracy wewnątrz środowiska przy okazji wartościowych inicjatyw. Ważna jest też większa motywacja i frekwencja w bieżącej działalności, nie tylko epizodyczna jak na przykład przy okazji Marszu Niepodległości.


6. Co ostatnio z obejrzanych filmów czy też przeczytanych książek chciałbyś polecić?
JS: Ostatnio miałem okazję przeczytać “Kulturę krytyki”, którą to pozycję polecam każdemu, kto jest zainteresowany dynamiką działalności środowisk żydowskich i syjonistycznych na całym świecie.

 

Grzegorz Ćwik, redaktor naczelny “Szturmu” – narodowo-radykalnego miesięcznika

1. Co Twoim zdaniem było największym sukcesem środowiska narodowego w roku 2019?
GĆ: Jeśli chodzi o konkretne wydarzenie lub zjawisko, to przyznam, że ciężko mi wskazać jedną rzecz. Na pewno mogę pokrótce wymienić, co jest pozytywne, a właściwie co było, bo rok przecież się kończy. Na pewno na plus zaliczam poczynione działania w kierunku konsolidacji środowiska narodowego. Na razie były one trochę nieśmiałe, jednak nie wątpię, że w roku 2020 będą jednym z głównych motywów nacjonalizmu w Polsce. Na plus należy zaliczyć niewątpliwie fakt, że nadal nacjonalizm funkcjonuje w dyskusji politycznej i publicznej. Marsz Niepodległości, mimo wszystkich wad obecnego kierownictwa, skupił ponownie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Ponadto można odnieść wrażenie, że najgorszy moment kryzysu poszczególnych środowisk narodowych mamy już za sobą i obecnie jesteśmy w dobie zwierania szyków i przygotowań do dalszych działań.
Mimo całej mojej niechęci do Konfederacji i jej liberalno-anarchistycznego i antyintelektualnego charakteru, to wprowadzenie tych kilku posłów wywodzących się ze środowisk narodowych uznać trzeba za sukces. O ile Bosak dawno już ze strony narodowej przeszedł na stronę liberalno-konserwatywną i bliżej mu do Korwina czy Hayeka, niż Dmowskiego lub Mosdorfa, to pozostali przedstawiciele obozu narodowego pozwalają chyba żywić elementarną nadzieję, że narodowa narracja będzie, chociaż od czasu do czasu przebrzmiewać na sejmowej mównicy, a podstawowe działania jak interpelacje czy zapytania do ministerstw też mają swoją wagę jako środki nacisku.


2. Co w takim razie można uznać za największą porażkę, najbardziej negatywną rzecz, która przydarzyła się w środowisku?
GĆ: Wyjdę pewnie na malkontenta, ale negatywów moim zdaniem było sporo więcej niż pozytywów. Mimo obecności w przestrzeni publicznej wpływ nacjonalizmu na społeczeństwo w dalszym ciągu kurczy się i obecnie jest niewielki. Najbardziej sztandarowa inicjatywa nacjonalizmu – Marsz Niepodległości pod zarządem Bąkiewicza i jego kamaryli traci z roku na rok nie tylko jakąkolwiek treść i antysystemowy charakter, ale także ogromną ilość uczestników. Sam fakt, że w tym roku Bąkiewicz zakazał MW noszenia opasek ze Szczerbcem jest tu symptomatyczny i wiele mówiący.
Na pewno na duży minus zapisać trzeba działalność służb tego nieludzkiego państwa przeciwko nacjonalistom. Co gorsza, wielu prawicowych publicystów, jak choćby Rola czy Wybranowski wprost pieją z zachwytu nad tym. Wiele to mówi o tym, kim są ich polityczni mocodawcy (bo chyba w niezależne dziennikarstwo na tym poziomie już nie wierzymy, wszak czytelnicy tej strony zapewne już skończyli podstawówkę). Nacjonalizm niestety stoi mocno w tyle w porównaniu z liberałami i lewicą kulturową. Archaiczność form działania, nieskuteczność i subkulturyzacja powodują, że nasze szeregi nie są tak duże, jak mogłyby, a przede wszystkim zraża to do nas szerokie masy społeczeństwa.


3. Z którego z tegorocznych projektów/akcji szturmu jesteś najbardziej zadowolony?
GĆ: Jakkolwiek „Szturm” w tym roku podjął naprawdę dużo działań, to zdecydowanie najbardziej zadowolony jestem z wydania drugiego tomu naszej antologii o podtytule „Nacjonalizm Szturmowy”. Zrobiliśmy to sami, własnym sumptem, takie nacjonalistyczne DIY. Wydanie tejże pozycji, liczącej prawie 420 stron to zamknięcie kolejnego etapu rozwoju czasopisma, idei i środowiska, które coraz bardziej widocznie i aktywnie formuje się wokół naszego miesięcznika. Wydanie drugiego tomu to dla nas spory sukces wydawniczy, 1-szy nakład rozszedł się w 100%, robiliśmy już dwa dodruki, a cały czas kolejne osoby są zainteresowane nabyciem antologii. Rok 2020 najpewniej przyniesie publikację kolejnego, trzeciego już tomu, ale to najwcześniej, jak sądzę około połowy roku.


4. Co chciałbyś poprawić w nadchodzącym roku, jakie nowe projekty wdrożyć w życie?
GĆ: Na pewno chciałbym, aby więcej osób angażowało się, w większym stopniu w więcej wartościowych i sensownych działań. Jako nacjonaliści musimy generalnie odpuszczać sobie już subkulturowe i nieskuteczne działania, a skupiać się na tym, co realizuje najważniejszy nasz cel – wpływanie na społeczeństwo, opinię publiczną i przesuwanie dyskursu w odpowiednim kierunku. Co do projektów to na pewno będziemy rozwijać te, które już w roku 2019 okazały się wartościowe – konferencje, wydawnictwa drukowane, kanał youtube, biblioteka „Szturmu”. Oczywiście, na tym zatrzymywać się nie można, bo potrzebujemy jako nacjonaliści szerszych środków dotarcia do Narodu. I, jako że nie lubię się chwalić tym, co jeszcze nie zostało zrealizowane, to pozwolę sobie nie odkrywać, póki co kart. Z pewnością jednak rok 2020 będzie rokiem Szturmowej ofensywy.


5. Jakie masz oczekiwania co do środowiska na nadchodzący rok?
GĆ: Od środowiska oczekiwałbym kilku rzeczy. Na pewno konsolidacji i współpracy. Już Norbert Wasik w czasopiśmie 3Drogi („W pół drogi”) apelował o stworzenie takich form współdziałania różnych opcji Narodowo-Radykalnych. Osobiście uważam, że należy ponad animozję przedłożyć możliwości płynące ze wspólnej pracy i projektów. Celem nacjonalizmu nie jest medal za bycie najbardziej kumatym i prawilnym, a ofiara i walka o lepszy byt Narodu. To prowadzi do kolejnego mojego oczekiwania, czyli zerwania z subkulturowością na rzecz świadomości, że działanie nacjonalizmu iść musi nie tylko do wewnątrz (formacja i rozwój), ale przede wszystkim na zewnątrz – do społeczeństwa. Na pewno chciałbym większego zaktywizowania się osób w naszym środowisku. W odpowiedzi redakcji „Polityki Narodowej” na ankietę przy okazji 5-lecia „Szturmu” znalazła się ciekawa konstatacja – że nacjonalistą jest tylko ta osoba, która aktywnie i systematycznie działa na tym polu. Nas nie powinny interesować „martwe dusze” siedzące po barach i przed komputerami, mające masę uwag i słów krytyki, a nic nierobiące. Nacjonalizm to aktywizm i działalność – oczywiście na miarę możliwości czasowych, jednak nie mam wątpliwości, że wiele osób o poglądach narodowych mogłoby ten czas spożytkować dużo lepiej. Na koniec pozwolę sobie środowisku życzyć tego, o czym już wspomniał mój kolega Miłosz Jezierski w poprzednim numerze „Szturmu” – środowisko nasze powinno oczyścić się ze wszelkich osobników przejawiających patologiczne formy zachowania, nałogi i epatujące autodestrukcją i nihilizmem.


6. Co ostatnio z obejrzanych filmów czy też przeczytanych książek chciałbyś polecić?
GĆ: Jako że staram się dużo czytać i to różnorodnej literatury, to ciężko mi wybrać takie pozycje, jednak postaram się z tego mijającego roku coś niecoś zaprezentować. Na pewno wznowienie Evoli „Na antypodach modernizmu”. Jakkolwiek nowy nakład błyskawicznie się wyczerpał, to jednak zwiększył znajomość myśli Evoli, która trochę jest jak Junger czy Schmitt – każdy słyszał, nikt nie czytał. Nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, sam w wielu miejscach mam wręcz bardzo krytyczne podejście do Evoli, ale myśl jego i osoba autora powoduje, że nie mogę nie polecić. Żyjemy w czasie, kiedy bardzo dużo mówi się o klimacie, naturze, ekologii. Zamiast memów i filmów z żółtymi napisami polecam kapitalną i najlepszą w tej tematyce książkę „Nauka o klimacie”. Lektura dość to skomplikowana, chwilami przytłaczającą swą wielkością wiedzę teoretyczną, jednak pozwala w sposób całościowy zrozumieć mechanizmy, jakie rządzą klimatem i jego zmianami. Z literatury fabularnej mogę spokojnie polecić „Stalowe szczury. Otto” Michała Gołkowskiego – kolejny tom przygód żołnierzy frontu alternatywnej wizji I Wojny Światowej. I jak zawsze w wypadku tego autora – kawał solidnej, wciągającej literatury. Jest też wątek polski 😉 Na koniec bym polecił mało znaną, a bardzo dobrą pozycję „Magia, kobiety i śmierć w świecie wikingów” – oparta o wyczerpujący materiał źródłowy, etnograficzny i archeologiczny pokazuje, że dalecy jesteśmy od całkowitego poznania życia naszych przodków, jak i z drugiej strony wskazuje drogi zwiększania tejże wiedzy. Naprawdę dobrze napisana rozprawa naukowa.

 

Dawid Kaczmarek, Trzecia Droga

1. Co Twoim zdaniem było największym sukcesem środowiska narodowego w roku 2019?

DK: Wbrew pozorom to nie jest łatwe pytanie. Na przestrzeni tych paru lat, które jestem już aktywny w środowisku nacjonalistycznym; nauczyłem się szczególnie doceniać przede wszystkim sprawy małe, drobne, dziejące się poza światłami kamer i aparatów, które dopiero w dłuższej perspektywie czasowej tworzą ze sobą coś większego i lepszego.

Jednak, jeśli miałbym wybrać tylko jedno wydarzenie to zdecydowanie byłoby to porozumienie, jakie Nacjonalistyczne Południe zawarło z Obozem Narodowo-Radykalnym, którego efektem był wspólny przemarsz naszych kolumn 11 listopada. Był to dla nas, wielki zaszczyt, pójść z organizacją o takiej renomie i ugruntowanej marce. Dla reszty był to znak, że można działać razem nawet pomimo znacznych różnic. Wiele się już od siebie nauczyliśmy i wiele możemy się jeszcze nauczyć.

Jeśli chodzi o tych, którzy dziś złośliwie twierdzą, że to “tylko marsz” oraz, i tak jednoczenie “nic nie znaczy”, to mogę je jedynie uspokoić. Jak Bóg da kolejne inicjatywy przyjdą lada chwila, a co do przyszłości… Nie raz już się w historii zdarzało, że wielkie sprawy zaczynały się, od drobnych symbolicznych wydarzeń.


2. Co w takim razie można uznać za największą porażkę, najbardziej negatywną rzecz, która przydarzyła się w środowisku?

Podobnie, jak w przypadku pierwszego pytania, ciężko mi tu osobiście podać tylko jedno, konkretne wydarzenie. Staram się w każdej sprawie, jaka dotyczy aktywizmu, przede wszystkim mocno stać na nogach. Realizm i trzeźwa ocena sytuacji, jest dla mnie fundamentalnym warunkiem niezbędnym do właściwego działania. Dlatego też, podobnie jak wielu innych publicystów i działaczy, zgodziłbym się z tym, że w ostatnich latach, pomimo pewnych sukcesów (mniejszych lub większych), jako środowisko, jako pewna całość życia społeczno-politycznego notujemy porażkę za porażką. Oczywiście; trudno nie zauważyć, że wrogie nam siły polityczne i kulturowe, jeszcze nigdy dotąd nie były tak silne. Jednak uważam, że większość naszych problemów – występuje tylko i wyłącznie z naszej winy.

Rozbuchane ambicje, które z miernot tworzą wodzów kilku lub kilkunastoosobowych grup, rozbijactwo wspólnych inicjatyw (bo przecież 10 lat temu ten zrobił coś tam, a drugi 5 lat temu na koncercie komuś nie podał ręki), spłaszczenie idei nacjonalistycznej poprzez sprowadzenie jej do dylematów, nieistniejących w przestrzeni publicznej i garści radykalnych hasełek, bez żadnej odpowiedzialności za ich wypowiadanie. Mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać…

Dlatego, odpowiadając na Twoje pytanie w paru słowach powiedziałbym, że największą porażką środowiska z roku 2019 jest to, że wciąż nie jesteśmy w stanie rozprawić się z najbardziej trapiącymi nas bolączkami.


3. Z którego z tegorocznych projektów Trzeciej Drogi jesteś najbardziej zadowolony?

Jak wspominałem wcześniej: najbardziej jestem zadowolony z projektu Nacjonalistycznego Południa, które jako Trzecia Droga współtworzymy, i które w tak krótkim czasie, jakim jest rok zdołało się przebić do środowiskowego rdzenia. Jest to jednocześnie projekt, z którym wiążę osobiście największe nadzieje i z tego miejsca chciałem zaprosić działaczy wszystkich grup z Południa. Nasz region ma potencjał do tego, by wziąć sprawy polskiego nacjonalizmu w swoje ręce!

Nie mógłbym przy tej okazji nie wspomnieć o rozwijanych przez nas projektach kulturalnych: Resistance Arts, Imperium i tych wszystkich stronach, które powstały dzięki naszej inspiracji, a których jest tak sporo, w które jest zaangażowanych tyle wspaniałych ludzi, że ciężko mi ich wszystkich tutaj wymienić. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, jeśli chodzi o działalność i z pewnością zostawiłem w tym temacie przynajmniej połowę mojego serca.

 


4. Co chciałbyś poprawić w nadchodzącym roku, jakie nowe projekty wdrożyć w życie?

Trzecia Droga po paru latach często rażących “prób i błędów” zdołała wypracować swój własny model działania. Wiemy, kim chcemy być i wiemy, co chcemy robić w środowisku. To dość istotne. W związku z tym, jeśli chodzi o projekty – to z pewnością zobaczycie, to do czego zdołaliśmy Was przyzwyczaić; nasze sztandarowe inicjatywy, takie jak, Pomocna Dłoń czy Orle Pióro.

Jednak 2020 to będzie dla nas przede wszystkim czasem wytężonej pracy wewnętrznej. Po pierwsze: musimy poszerzyć i wzmocnić wszystkie prowadzone przez nas przedsięwzięcia. Zawsze stawialiśmy sobie w tej kwestii wysoko poprzeczkę, więc z pewnością, będzie tu konkretna praca do wykonania. Po drugie: musimy się skupić na tym, by harmonijnie włączyć do naszej grupy nowych działaczy z innych miast i regionów. Po trzecie: musimy poprawić to, co w ostatni rok w naszym przypadku mocno szwankowało, efektywność działań, konsekwencja, komunikacja pomiędzy różnymi działaczami, sprawność podejmowanych akcji.

Wiele nas tu nie zadowala, stąd z pewnością czeka nas w tej kwestii wiele pracy.


5. Jakie masz oczekiwania co do środowiska na nadchodzący rok?

Jak wspomniałem w poprzednich odpowiedziach: pomimo pewnych sukcesów, wciąż mamy wiele spraw, które czekają w kolejce do załatwienia, a od których na pewno nie uciekniemy.

Wydaję mi się, że porozumienie na linii NP i ONR wyznaczyło pewien kierunek, który mam nadzieję, że zostanie przyjęty przez inne grupy. Pokazaliśmy, że można przedkładać sprawy znacznie większe i wyższe, dotyczące całego środowiska, nad ambicje, czy partykularne interesy organizacyjne. Mam nadzieję, że ten duch przeciwstawi się temu, czego osobiście nie lubię; wybujałym fantazjom i mani wielkości, która na przestrzeni lat, niestety była mocno obecna w naszym środowisku.

Liczę też na pewne zmiany pokoleniowe (i być może tutaj kogoś zaskoczę); zmiany działające w obie strony. Na pewno korzystne jest przekazywanie władzy osobom młodym, które posiadają świeże siły, ambicje i zdolność do pchania spraw naprzód. Jednak ostatnimi czasy obserwuję, także przeciwną tendencje: powrót do działania “starej gwardii”. Obie te grupy są dla nas niezbędne i obie powinny mieć w ruchu konkretne działania, tak byśmy mogli w końcu zająć w społeczeństwie miejsce, które nam się należy.


6. Co ostatnio z obejrzanych filmów czy też przeczytanych książek chciałbyś polecić?

Każdy człowiek, choćby nie wiem jak silny, radykalny i skupiony na działaniu, potrzebuje czasem czasu dla siebie, na to, by jak mawiał klasyk “wrócić do Lasu”. Ja osobiście w takiej sytuacji stanowczo preferuję dobre książki. Ostatnimi czasy, jeśli chodzi o literaturę preferuję dzieła powszechnie znanych autorów, którzy włożyli ogromny wkład w rozwój światowej literatury. Dlatego też, czytelnikom tego wywiadu i fanom szanownego bloga NRWave, poleciłbym w tym miejscu szczególnie dzieła Tolkiena. Oczywiście nie chodzi mi, tu tylko o obowiązkowe pozycje takie jak “Władca Pierścieni”, lecz także o mniej znane takie jak np. “Dzieci Hurina”. W czasach powszechnego chaosu, niszczenia kanonów i wykoślawiania podstawowych pojęć, dobrze jest pochylić się nad czymś, co powstało w czasach, kiedy świat był trochę bardziej normalny niż teraz.

W końcu, zawsze lepiej czuje się klimat opowieści (zwłaszcza w fantastyce); gdy elf wygląda tak jak powinien, a nie jak przeciętny przedstawiciel afrykańskiego plemienia Buszmenów .

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię