Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich… (Ef 6, 11-12)

 

Kościół dzieli się na trzy części: Kościół uwielbiony w Niebie, Kościół cierpiący w czyśćcu i Kościół walczący na ziemi. Jesteśmy Kościołem wojującym, jesteśmy żołnierzami. Oto prawda, którą powinniśmy stale sobie przypominać… A czego potrzebuje żołnierz? Broni i generała.

Pierwszym i najskuteczniejszym środkiem bojowym w życiu duchowym są oczywiście Sakramenty, a centrum tego życia stanowi Ofiara Mszy Świętej. Bardzo cenna jest łaska Spowiedzi świętej i warto z niej korzystać jak najczęściej. Warto też jak najczęściej adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie – bo to prawdziwy Bóg. Tak blisko…! Walka jednak toczy się w każdej sekundzie naszej codzienności i nie możemy poprzestać na tych środkach. Potrzebujemy takiej broni, po którą moglibyśmy sięgnąć w każdej chwili… Taką bronią jest właśnie Różaniec.

Wróg nie śpi. Dlatego też Pan Jezus polecił swoim Uczniom: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Mt 26, 41). A św. Ojciec Pio wyjaśniał: „Dzięki pierwszemu nie dajemy się zaskoczyć, dzięki drugiemu mamy czym się bronić”. Rachunek jest prosty: nasze życie przeżyjemy dobrze, jeżeli będziemy się modlić, źle – jeżeli modlić się nie będziemy. Wnioski też są proste: musimy się modlić, by pójść do Nieba… musimy się modlić, by nie zmarnować życia… musimy się modlić, jeżeli chcemy żyć wiarą, nadzieją i miłością… a więc – w zjednoczeniu z Panem Jezusem, Najświętszą Maryją Panną i świętymi wojownikami wszystkich wieków! Nigdy nie stajemy się bardziej ludźmi jak wtedy, gdy klękamy przed Bogiem.


Żołnierz, który nie walczy, niezdatny jest do niczego. Taki ktoś jest dezerterem, tchórzem lub – co gorsza – ustawia się w jednym szeregu z Judaszem i z wszystkimi innymi zdrajcami. Z takich ludzi diabeł się śmieje, na takich ludzi zaciera ręce… Pole walki znajduje się w nas. Jeżeli tu skapitulujemy, wszystkie nasze wygrane na zewnątrz będą słomą bez żadnej wartości. Wiemy więc, że musimy się modlić. A jak często? Św. Paweł mówi: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5, 17), czyli – ZAWSZE…

Pewnego razu Ojciec Pio spowiadał kapłanów. W kolejce stał Don Attilio Negrisolo (jeden z synów duchowych Ojca) i odmawiał Różaniec. Kolejka była długa, czas mijał, a kapłan wytrwale kontynuował modlitwę… W końcu ostatni penitent wyszedł z konfesjonału. Widząc to, ks. Attilio przerwał modlitwę różańcową i ruszył do spowiedzi, a w tej samej chwili dopadła go jakaś okropna, gwałtowna pokusa. To był krótki moment, kilkanaście sekund, ale wystarczyło. Wówczas usłyszał głos Ojca Pio z konfesjonału: „albo strzelasz ty, albo strzela on”… Oczywiście, większość z nas nie jest w stanie odmawiać Różańca nieustannie, bo jest to szczególnym charyzmatem dostępnym tylko nielicznym duszom… Możemy jednak starać się jak najczęściej kierować nasze myśli do Pana Boga i Maryi. Możemy szukać u nich ratunku i rady w trudnych sytuacjach. Możemy we wszystkim, co czynimy, wzbudzać dobre intencje – ad maiorem Dei gloriam per Mariam (na większą chwałę Bożą przez Maryję)! Możemy, w końcu, mieć zawsze przy sobie niezawodną broń – różaniec. Mieć go w kieszeni, w plecaku, w torbie czy na ręce – i sięgać po niego w każdej wolnej chwili, aby pod sztandarami Chrystusa Króla oraz za łaską Niepokalanej miażdżyć głowę węża i przyczyniać się do budowania Ich Królestwa. Tu pokazuje się kolejny aspekt walki – bój o dusze! Od naszej wygranej zależy nie tylko nasze własne uświęcenie, ale również zbawienie innych dusz. Jeżeli z łaską Bożą wygrywamy – światło tej wygranej promieniuje wokół nas i na cały świat. Jeżeli przegrywamy i poddajemy się – czerń zalega nasze wnętrze i sączy śmiercionośną truciznę… Nie ma nic pośrodku. Ten, kto zajmuje pozycję środkową, niechybnie gotuje sobie klęskę i może się spodziewać, że pewnego dnia Pan Jezus odezwie się do niego: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust (Ap 3, 15-16)… Albo naszymi dowódcami będą Chrystus Król i Maryja Niepokalana, albo naszym generałem będzie diabeł. Decyzja należy do nas. Jak długo możemy zwlekać z wyborem? Najlepiej wcale. Tylko „dziś” należy do nas, „jutro” – może nie nadejść… Maryja w Fatimie oznajmiła: „Jestem Matką Bożą Różańcową. Ludzie muszą zmienić swoje życie, prosić o przebaczenie za swoje grzechy i nie obrażać więcej Pana Boga”.

Lourdes, Fatima, Gietrzwałd – Maryja we wszystkich tych miejscach prosiła o odmawianie Różańca. Pragnie Ona, abyśmy stanęli do walki pod wodzą Jej Syna i pokutowali za swoje grzechy, a św. Maksymilian podkreślał, że chce Ona „pokuty z różańcem w ręku”. Umartwienie i Różaniec doskonale idą w parze. Nie możemy się wymawiać tym, że nie mamy czasu czy też, że modlitwa, o którą prosi nasza Matka, jest zbyt trudna. Różaniec jest modlitwą prostą, którą może podjąć każdy – w każdym wieku, w każdej sytuacji życiowej, na każdym etapie duchowym. Można go odmawiać zarówno na kolanach w kościele czy domowym kąciku, jak i na polu, przy pracy, na spacerze, w samochodzie czy autobusie. Nie ma ograniczeń (na razie za to w Polsce jeszcze oficjalnie nie karzą)! Różaniec jest też zarazem modlitwą bardzo głęboką. Rozważamy w nim wielkie tajemnice naszej wiary, zanurzamy się w tajemnice życia Pana Jezusa i Jego Matki, towarzyszymy Im duchowo w chwilach radosnych, bolesnych i chwalebnych. Dzięki niemu wzrasta nasza miłość do Nich, poznanie i pragnienie naśladowania, a przykład Ich życia wytycza nam drogę. Te drobne paciorki na sznurku są jak lina alpinisty czyniąca naszą wspinaczkę do Nieba łatwiejszą i bezpieczniejszą, jak koło ratunkowe rozbitka, jak łańcuch pomagający na wąskim przejściu w górach… Pokorny bez trudu to pojmie. Tym zaś, co nie pozwala nam tego pojąć, jest pycha.

Modlitwa ta jest dzisiaj bardzo silnie ośmieszana i atakowana przez świat, a jej wartość spłycana i lekceważona. Przedstawia się ją jako „klepanie” starych dewotek i bezsensowne powtarzanie, a noszenie różańca ukazuje się jako coś wstydliwego i śmiesznego. Logika diabła jest zawsze taka sama: jeżeli coś przynosi zbyt dobre owoce – trzeba obraz tego wykoślawić, ośmieszyć i zdeprecjonować. Bo czym jest Różaniec? Różaniec jest wyrazem naszej wiary, nadziei i miłości oraz stanowi potężną broń przeciw siłom piekła. Diabeł doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Sł. Boży ks. Dolindo Ruotolo pisał: „Różaniec to potężna modlitwa przeciw szatanowi i siłom zła. Pod tym względem każdy paciorek jest dla demona ciosem, a każde poruszenie duszy jest niczym wybuch wiary, który powala szatana”. I tak jest w istocie. Matka Boża w Fatimie zapewniała zaś, że nie ma takiego problemu osobistego, społecznego, narodowego czy międzynarodowego, którego nie można by było rozwiązać za pomocą Różańca… Ile bitew wygrano dzięki tej modlitwie, a ile jeszcze wciąż możemy wygrać! Kiedy najlepiej zacząć walkę? Natychmiast – jeszcze dziś. Opowiedzmy się stanowczo po stronie Boga i Jego Niepokalanej Matki, wypowiedzmy radykalną walkę grzechowi. Nie za rok, nie za miesiąc, nie jutro, nie za godzinę… Ale TERAZ. Chwyćmy za różaniec i podejmijmy wyzwanie rzucone nam przez tylu świętych. Każdego dnia powierzajmy się Maryi i Jej Niepokalanemu Sercu. Stale prośmy o to, o co prosił w modlitwie swoją Panią św. Maksymilian Maria Kolbe – „szaleniec Niepokalanej”:

Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza. Dozwól, bym własnym kosztem Cię chwalił. Dozwól, bym dla Ciebie i tylko dla Ciebie żył, pracował, cierpiał, wyniszczył się i umarł. Dozwól, bym się przyczynił do jeszcze większego, do jak największego wyniesienia Ciebie. Dozwól, bym Ci przyniósł taką chwałę, jakiej jeszcze nikt Ci nie przyniósł. Dozwól, by inni mnie w gorliwości o wywyższenie Ciebie prześcigali, a ja ich tak, by w szlachetnym współzawodnictwie chwała Twoja wzrastała coraz głębiej, coraz szybciej, coraz potężniej, tak, jak tego pragnie Ten, który Cię tak niewysłowienie ponad wszystkie istoty wyniósł. (…) O dozwól mi chwalić Cię, o Panno Przenajświętsza!

Niechaj te słowa wyznaczą regułę naszego życia, a odtąd nic w naszym życiu nie będzie już bezowocne… Niech żyją Niepokalana Maryja i Chrystus Król! Maria duce!

1 KOMENTARZ

  1. Niech ta piękna modlitwa jednoczy żołnierzy Chrystusa także do walki narodowej, bo nasz Naród, naszemu Panu wierny przez wieki, może i musi stać się Jego armią na nowo.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię