Jest 14 sierpnia 1608 roku. W Polsce rządy sprawuje król Zygmunt III Waza. W Neapolu słynącemu ze świętości jezuicie, ojcu Juliuszowi Mancinelliemu, ukazuje się Maryja z Dzieciątkiem Jezus. Majestatu, jaki bije od Matki Najświętszej nie sposób opisać werbalnie i wszelkie próby zamknięcia go w ramy słów, jakimi dysponujemy mijają się z celem. Nic więc dziwnego, że w sercu świątobliwego zakonnika budzi się gorliwa potrzeba uwielbienia Maryi, ale ludzkie ograniczenia nie pozwalają mu na znalezienie odpowiedniego określenia, którym mógłby oddać Jej cześć. Wtedy to Ona sama mówi: “Dlaczego nie nazywasz Mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie.” Wkrótce wiadomość o tym wydarzeniu dociera do ojca Piotra Skargi, a następnie zostaje przekazana polskiemu królowi. W niedługo po tym wydarzeniu 1 kwietnia 1656 roku król Jan Kazimierz składa uroczysty ślub, ogłaszając Maryję Królową Polski.

Bardziej szczegółowe opisy i wiele ciekawych informacji o tym wydarzeniu znaleźć można w Internecie i tych bardziej zainteresowanych odsyłam do poszperania w jego zasobach czy też w literaturze. Ja pragnę zwrócić naszą uwagę na inne kwestie związane z tym wydarzeniem, spróbować spojrzeć na to okiem katolickiego narodowca. Skłania mnie ku temu przede wszystkim fakt, że już wielkimi krokami zbliża się dzień 3 maja, w którym obchodzimy właśnie uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski (święto głównej patronki Polski).

Jest bardzo wiele rzeczy, faktów historycznych, osiągnięć i postaw, z których my Polacy możemy być dumni. Można prześcigać się w ich hierarchizowaniu i dywagacjach, które z nich odbiły się najszerszym echem i wywarły największy wpływ na losy naszego narodu. Jest jednak coś, czego zazdrościć bezdyskusyjnie mogą nam wszystkie narody świata. Coś, czego żaden inny naród w swojej historii nie doświadczył i nigdy nie został wywyższony w sposób, który mógłby dorównać wywyższeniu Narodu Polskiego. Coś, z czym dyskutować nie sposób i co wykracza poza wszelkie ramy ludzkiego osądu. To jest właśnie ogłoszenie przez Maryję samej siebie Królową Polski. Nie podlega bowiem dyskusji, że zrobiła to z własnej i nieprzymuszonej woli, co jest oczywiste, ale także warto zwrócić uwagę na fakt, że od razu przewidziała i zapobiegła wszelkim próbom podważania przekazanej przez Nią woli. Ukazała się przecież Włochowi, prostemu zakonnikowi, który miał znikome pojęcie o Polsce. Nikt nie może nam więc zarzucić, że przywłaszczyliśmy sobie Maryję, która przecież jest Królową Wszechświata i nie można przypisywać sobie godności nazywania Jej Królową własnego narodu. Nikt nie może czynić nam zarzutu megalomanii i braku pokory. My na ten ogromny zaszczyt zasłużyliśmy i to Ona sama zechciał nam Królować!

Co tak szczególnego jest w Narodzie Polskim, że zasłużył na tak wielką łaskę? Można przytaczać całe mnóstwo powodów i argumentów, które na przestrzeni dziejów dały powód Maryi do tak wielkiego jego wywyższenia, do wzięcia tej ziemi i tego narodu w opiekę. Ważniejsze dziś wydaje się jednak zastanowić, co ja, przesiąknięty ideą katolickiego nacjonalizmu mogę zrobić, aby Maryja tej decyzji nie żałowała? Wielka łaska wiąże się bowiem z wielką odpowiedzialnością. W dzienniczku św. Faustyny skądinąd cudownej lekturze, do której zachęcam każdego, znajduje się fragment, w którym Jezus mówi: “Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje.” Oznacza to, że samo umiłowanie naszej Ojczyzny przez Jezusa i Matkę Boską nie jest warunkiem wystarczającym do zbudowania Wielkiej Polski. Nie stanie się to ot, tak. Jezus wyraźnie zaznacza, że warunkiem naszego wywyższenia jest posłuszeństwo Jego woli. Mało tego. Jako nacjonaliści i radykalni katolicy powinniśmy dawać świadectwo naszej wiary i przywiązania do Maryi każdego dnia.

Nie jest to rzecz łatwa. Wymaga ogromnego samozaparcia i pracy nad sobą, modlitwy i ciągłego powstawania z upadków. Nie możemy pozwolić i musimy zdecydowanie reagować, na wszelkie próby ośmieszania naszej wiary, wizerunku Jezusa i Matki Najświętszej oraz wszelkich innych przejawów nieokazywania szacunku wartościom dla nas najważniejszym. Granice wolności wypowiedzi oraz artystycznego wyrazu kończą się tam, gdzie zaczyna się deptać nasze największe narodowe dobro, narodową dumę, czyli cześć oddawaną Matce Najświętszej! Nie zmuszamy nikogo do przyjęcia wiary katolickiej, nie będziemy znaczyć krwią drzwi innowierców czy ateistów i piętnować ich na ulicach. Należy jednak jasno powiedzieć, że wszędzie tam gdzie szargane będzie dobre imię Maryi, gdzie odbierać będzie się Jej honor i profanować Jej wizerunek, Obóz Narodowo-Radykalny uderzy jak grom z jasnego nieba, gotowy przelać krew w Jej obronie, w obronie Jej Czci i Honoru jako naszej Królowej! Pamiętajmy o słowach Romana Dmowskiego, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.

Uważajmy zatem, aby nasz nacjonalizm nie przerodził się w zwykły szowinizm, kierowany niskimi, wręcz prymitywnymi pobudkami. Potrzeba nam drogowskazu, czegoś, co będzie naszym kręgosłupem moralnym i nie pozwoli zboczyć z raz obranej drogi. W walce o Wielką Polskę miejmy na uwadze, że maj jest miesiącem Maryi, znajdźmy więc odrobinę czasu i we wszechobecnym szumie medialnym oraz dynamicznie postępującej sytuacji zarówno politycznej, jak i wewnątrz organizacji, szeregu rozpoczętych bądź właśnie trwających akcji i wszystkiego tego, z czym wiąże się nasza działalność, nie tylko w Jej święto 3 maja, ale przez cały miesiąc prośmy, aby nasz nacjonalizm był ideą pełną.

Na koniec przytaczane przeze mnie już w innym artykule, ale chętnie do nich zawsze wracam, słowa nuncjusza apostolskiego Pignatelliego, późniejszego papieża Innocentego XII, które wypowiedział do hetmana Stanisława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne; obyście to tylko zrozumieli sami”.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię