Nachalna propaganda demoliberalnych mediów ogłupia społeczeństwo i stwarza iluzję, w której dzisiejszy stan rzeczy jest dobry, a każdy kto się temu sprzeciwia zostaje okrzyknięty faszystą. Sztuka służy ośmieszeniu tradycyjnych wartości i promowaniu konsumpcjonistycznego, rozwiązłego trybu życia. Wąskie grono ludzi stara się temu przeciwstawić tworząc alternatywną rzeczywistość. Niestety najczęściej są to lewicowcy, którzy pod pozorem sztuki niezależnej próbują przemycić swoje szkodliwe ideologie.

Warto zastanowić się jak to jest możliwe, że dumni nacjonaliści całkowicie ustąpili w tym miejscu swoim przeciwnikom z lewej strony. W samym Poznaniu znajdują się dwa skłoty zwane przez swoich bywalców „centrami kultury niezależnej”. Anarchiści organizują tam darmowe treningi sportów walki, przygotowują jedzenie dla bezdomnych itp. Co w tym czasie robi większość szeroko pojętego ruchu narodowego? Walczy z mityczną komuną i próbuje obalić socjalizm. Na szczęście i po tej stronie znajdują się ludzie, którzy próbują robić więcej.

23 lipca br. poznańscy działacze Obozu Narodowo – Radykalnego zwrócili się do prezydenta swojego miasta o przekazanie im lokalu Starej Drukarni, który pierwotnie władze chciały przekazać anarchistom, nielegalnie zajmującym kamienicę przy Starym Rynku. Treść listu, w którym uzasadniali swoją prośbę ukazała się na portalu Kierunki. Jego zawartość, jak i sama prośba wywołały olbrzymie emocje w środowisku nacjonalistycznym i szeroko pojętych dziś, jak to się modnie nazywa ruchów “antysytemowych”.

Część czytelników listu otwartego poparła starania nacjonalistów, dostrzegając potrzebę stworzenia alternatywy dla kultury masowej. Własny lokal rozwiązuje problem braku miejsc na organizowanie wykładów, szkoleń i prelekcji w sytuacji, kiedy uniwersytety zamykają się dla narodowców i nie chcą użyczać swoich sal. W takim miejscu można, też promować właściwe postawy społeczne jak np. życie bez zażywania używek oraz organizować koncerty muzyki tożsamościowej, patriotycznej itp. Doskonałym przykładem tego, jak mogłoby to funkcjonować są siedziby włoskiego Casa Pound, w których odbywa się wszystko to o czym wspomniałem wcześniej. Dodatkowo działacze CP zapewniają w nich “dach nad głową” bezdomnym. Różnicą jest fakt, że Włosi swoje lokale zajęli nielegalnie.

Inna, choć stosunkowo nieliczna grupa odbiorców listu krytykowała działaczy i działaczki Brygady Wielkopolskiej ONR Wśród zarzutów przewijało się stwierdzenie, że “lewactwo by tak nie zrobiło”. Otóż jest to nie prawda. Zapomina się dziś, że nim w Poznaniu nielegalnie został zajęty budynek starej hurtowni przy ulicy Pułaskiego, miasto przyznało anarchistom poniemiecki bunkier przy ulicy Lutyckiej. Co jakiś czas władze miasta oferują również dofinansowania działalności kulturalnej aktywistom Rozbratu, jeżeli opuszczą oni nielegalnie zajmowany budynek. Skoro oni mogą coś dostać, to dlaczego nie mogą otrzymać tego narodowcy? Na to pytanie odpowiedź znają chyba tylko i wyłącznie w urzędzie miasta.

Bartosz Minge

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię