13 grudnia jest w najnowszej historii naszego kraju datą bardzo smutną. Tego dnia wybuchł pożar na statku MS Maria Konopnicka w wyniku którego zginęło 21 osób (1961 rok), wprowadzono Stan Wojenny (1981), rząd postkomunistów zakończył w Kopenhadze negocjacje w sprawie dołączenia Polski do Unii Europejskiej (2002), czy wreszcie nastąpiło podpisanie Traktatu Lizbońskiego będącego de facto swoistą konstytucją UE (2007). W tym tekście postaram się jednak ograniczyć tylko do tego ostatniego wydarzenia, chociaż analogia pomiędzy nim, a innymi będzie się rzucać w oczy w poszczególnych momentach.

O tym, że traktat jest unijną konstytucją mówią sami przywódcy państw europejskich jak np. Jose Zapatero, Angela Merkel, zauważył to również polski Rzecznik Praw Obywatelskich1. Powołano wtedy m.in. Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, którą można było nazwać po prostu Ministerstwem Spraw Zagranicznych i nie mieszać ludziom w głowach dziwnymi pojęciami. Początkowo budżet europejskiego MSZ zaraz po powołaniu był kilkukrotnie wyższy niż np. Wielkiej Brytanii, która do biednych państw nie należy. Poza tym traktat odebrał niektóre uprawnienia państw na rzecz władz UE – w czym niczego złego nie widział m.in. Trybunał Konstytucyjny Rzeczpospolitej Polskiej2. Dlaczego wobec tego nie nazwano rzeczy po imieniu? Z pewnością stało się to z powodu wcześniejszego odrzucenia europejskiej konstytucji przez referenda krajów członkowskich UE.

Jednym z najbardziej znanych skutków ratyfikowania TL było nadanie mocy wiążącej Karcie Praw Podstawowych. Czym jest ów dokument? Patrząc na jego spis treści można go uznać za coś dobrego. W końcu preambuła i 7 rozdziałów (kolejno: godność człowieka, wolność, równość, solidarność, prawa pracownicze, wymiar sprawiedliwości i postanowienia ogólne) są poświęcone temu co każdy człowiek powinien mieć zapewnione. W praktyce wyglądało to jednak inaczej. Poza walką o prawa pracowników czy sprzeciwowi wobec tortur oraz zakazu praktyk eugenicznych, pozostawiała także szerokie pole do interpretacji przepisów o prawie do założenia rodziny i wychowania potomków. Co budziło obawy, że powołując się na Kartę osoby homoseksualne będą starały się uzyskać prawo do adopcji dzieci.
Innym ważnym postanowieniem była tzw. solidarność energetyczna. Oczywiście jakakolwiek solidarność okazała się fikcją. Najbardziej znanym skutkiem tego postanowienia jest upadek polskich kopalni. Rząd Platformy Obywatelskiej powołując się na solidarność energetyczną nie wspierał w sposób tego wymagający rodzimego górnictwa, co w połączeniu ze złym zarządzaniem tym strategicznym sektorem przez oddelegowanych do tego niekompetentnych politykierów doprowadziło do sytuacji, w której Polska mając ogromne złoża węgla musiała kupować go od sąsiadów3. W odróżnieniu od PO niemiecki rząd nie miał skrupułów żeby wspierać finansowo i budować nowe kopalnie

Na przykładzie kopalni widać też dlaczego największe i mające najwięcej do powiedzenia kraje europejskie nie zrobiły niemal nic żeby nie przyjąć traktatu. Otóż jego postanowienia faworyzują je, sprowadzając mniejsze państwa, głównie z Europy Środkowo- wschodniej do roli wasala Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Wszystko to za sprawą zmian zastosowanych w systemie głosowania rady europejskiej. Równocześnie zwiększono też liczbę miejsc w Europarlamencie np. Polska ma obecnie 51 zamiast 50 europosłów. Przy dodatkowych miejscach dla parlamentarzystów kierowano się wielkością kraju, logiczne więc że skorzystały na tym po raz kolejny kraje Europy Zachodniej.

Samo wprowadzenie traktatu odbyło się z pogwałceniem wszelkich praw demokracji o obronie której tak ochoczo obecnie mówią ci, którzy sami szanują ją wybiórczo oraz uznają za wartość samą w sobie tylko jeżeli to oni obecnie rządzą. I tak referendum w sprawie przyjęcia traktatu odbyło się tylko w Irlandii, gdzie naród nie wyraził zgody na podpisanie umowy. Pozostałe kraje nie miały takiego szczęścia, chociaż np. w Wielkiej Brytanii ponad 80% społeczeństwa domagało się głosowania w referendum4. Protesty wobec umowy miały miejsce także w Austrii, Słowacji i Polsce. Warto o tym pamiętać dzisiaj, kiedy przeróżne pseudo autorytety opowiadają o potrzebie obrony demokracji.

W środowisku narodowym podpisanie traktatu lizbońskiego często stawia się na równi z wprowadzeniem stanu wojennego przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego. Podkreśla się, że dobrowolne zrzeczenie się suwerenności na rzecz obcych jest zbrodnią przeciw własnemu narodowi. Hasło “Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela, niepodległość nam zabiera” stało się już tradycyjnym elementem wielu manifestacji. Nie sposób się z nim nie zgodzić. Nie po to nasi przodkowie umierali w obu wojnach światowych oraz kolejnych powstaniach przeciw zaborcom żebyśmy dziś dobrowolnie oddawali swoją suwerenność – po raz kolejny – Niemcom oraz Unii Europejskiej!

Samo podpisanie traktatu przez przedstawicieli III RP jest rzeczą niemal groteskową. Rząd Donalda Tuska od początku dążył do zatwierdzenia umowy. Uniemożliwiał mu to prezydent Lech Kaczyński. Głowa państwa zapierała się rękami i nogami byleby tylko tego nie zrobić do czasu… do czasu aż nie pozostał niemal sam na placu boju w Europie. Wówczas smutno stwierdził, że inni już to zrobili i nie ma sensu się wykłócać, tylko należy podpisać umowę. Z tego też powodu co jakiś powracają animozje na tle lizbońskiego protokołu pomiędzy środowiskami nacjonalistycznymi, a zwolennikami Prawa i Sprawiedliwości.

Pamiętając tę sytuację należy bacznie patrzeć na ręce będącym u władzy politykom PiS-u, którzy choć wykazują kilka dobrych inicjatyw w pewnym momencie znów mogą ugiąć się pod naciskiem mediów oraz Zachodu i przeforsować niekorzystne dla Polaków prawa. Tym razem mogliby zrobić to o tyle łatwiej, że posiadają większość parlamentarną, a urząd prezydenta sprawuje wywodzący się z ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego, Andrzej Duda.

Bartosz Minge

1 http://www.rpo.gov.pl/pliki/12041950010.pdf (dostęp w dniu: 7.12.2015)
2 Wyrok trybunał w tej sprawie: http://web.archive.org/web/20070927021738/http://www.trybunal.gov.pl/omowienia/documents/K_18_04_PL.pdf (dostęp w dniu: 7.12.2015)
3 http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3561995,polska-kupuje-w-rosji-coraz-wiecej-wegla-choc-slaskie-gornictwo-jest-w-kryzysie,id,t.html (dostęp w dniu 8.12.2015)
4 Dziennik Polska-Europa-Świat”, 21.08.2007, s. 12.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię