Na maj bieżącego roku zaplanowano w Polsce wybory prezydenckie. Chociaż, jak do tej pory (stan na 26.04 br.) nie wiadomo, jak dokładnie i kiedy ostatecznie się odbędą, to kampania prezydencka trwa w najlepsze.

Potencjalnych kandydatów jest dość sporo, jednak nie licząc politycznego planktonu, kandydatów jest pięciu. Są to obecny prezydent Andrzej Duda (teoretycznie bezpartyjny, lecz wybrany i w dalszym ciągu popierany przez Prawo i Sprawiedliwość), Małgorzata Kidawa-Błońska (Platforma Obywatelska i jej polityczni sojusznicy), Robert Biedroń (szeroko pojęta lewica), Władysław Kosiniak- Kamysz (PSL) oraz Krzysztof Bosak (Konfederacja). To właśnie ten ostatni przedstawiany jest jako kandydat skrajnej prawicy, narodowców, korwinistów i środowisk Pro-Life. W niniejszym artykule postaram się przeanalizować, czy tak rzeczywiście jest. Artykuł nie będzie odnosił się do pojedynczych wypowiedzi posła Bosaka, a jego 36-stronicowego dokumentu pod nazwą „Nowy Porządek. Tezy Konstytucyjne”, który de facto można uznać za program wyborczy posła Konfederacji.

Bosak chętnie posługuje się w tekście hasłem „nowego porządku”, wtóruje przy tym utartymi już, konfederackimi hasłami o ideowej prawicy itp. Odważna nazwa powinna zwiastować radykalny program. Program, który po wdrożeniu w życie, zmiecie z powierzchni ziemi obecny status quo w życiu społeczno-polityczno-gospodarczym Polaków. Czy tak rzeczywiście jest?

Właściwa treść „Tez Konstytucyjnych” rozpoczyna się stwierdzeniem, że Polska musi być nowoczesną republiką. Pod samym tym stwierdzeniem podpisać mogliby się zarówno przedstawiciele Konfederacji, jak i PiS-u czy nawet Lewicy. Oczywiście Bosak uzasadnia, jak rozumie powyższe stwierdzenie z pozycji środowiska, z którego się wywodzi (Młodzież Wszechpolska-Ruch Narodowy). Nowoczesna republika będzie więc oparta na ponad 1000-letniej historii państwa, wierzę katolickiej itp. Państwo ma służyć interesom narodu, a sam naród uznany jest za najważniejszą wspólnotę. Niestety, nie jest sprecyzowane, jak należy rozumieć naród i kto jest uważany za jego członka – co niewątpliwie należy uznać za minus kandydata aspirującego do miana reprezentanta środowisk narodowych lub nawet nacjonalistycznych. Mówi on natomiast ochoczo o ekskluzywnym charakterze obywatelstwa polskiego, a co za tym idzie, utrudnieniu cudzoziemcom nabywaniu go.

W kolejnych punktach Bosak zajmuje się przedstawieniem pomysłów Konfederacji na reformę najwyższych władz w państwie. „Nowy porządek” mówi o konieczności istnienia silnego ośrodka władzy wykonawczej, którym byłby premier, wyposażony m.in. w weto wobec ustaw parlamentu (przydatne, gdy rząd nie ma parlamentarnej większości). Silny ośrodek władzy miałby oparcie w „ustawach organicznych”, będących dokumentami prawnymi pośrednimi między konstytucją a ustawami zwykłymi. Miałoby to zapobiec zmienianiu systemu w Polsce bez zmiany konstytucji, ale z pewnością zwiększyłoby także bałagan prawny. Pamiętajmy, że poza ustawami i konstytucją istnieją również umowy międzynarodowe. Kosztem zwiększenia władzy, rząd musiałby natomiast zaprzestać uchwalania budżetu z deficytem.

Większa władza premiera wiązałaby się ze zmniejszeniem kompetencji prezydenta, który w rekompensacie miałby wydłużoną kadencję do 7 lat i pewne stanowisko marszałka senatu, a następnie senatora po zakończeniu prezydentury. Program nie mówi niestety nic, czy dotyczyłoby to także wciąż żyjących i mniej lub bardziej aktywnych politycznie ex- prezydentów (Wałęsa, Kwaśniewski czy Komorowski). Co ciekawe „Nowy Porządek” wspomina później, że kompetencje prezydenta także zostałyby zwiększone.
Warty uwagi jest natomiast pomysł Konfederacji na reformę senatu. W jej zamiarze w jego skład wchodziliby przedstawiciele samorządów, związków przedsiębiorców i pracowników oraz organizacji obywatelskich. Dzięki temu stałby się on miejscem debat społeczno-politycznych i w sposób znaczący odróżniał się od sejmu. Uznać należy to na plus na Bosaka, pomimo faktu, iż nie wspomina w „Tezach Konstytucyjnych”, na jakiej podstawie przedstawiciele wspomnianych środowisk kwalifikowaliby się do senatu (nie licząc ustępującego prezydenta). Nie wspomina się także o docelowej liczbie senatorów czy długości kadencji…

Wspomniany sejm czekałaby redukcja liczby posłów o połowę, co wiązałoby się ze zmianą ordynacji wyborczej oraz wydłużeniem kadencji do 5 lat. Posłowie w dalszym ciągu wybierani byliby jednak na zasadach demokratycznych. Mieliby także mieć wpływ na kontrolowanie poczynań rządu. Teoretycznie, sejm miałby zwiększone kompetencje i oddziaływanie na rząd, lecz podobne słowa można było przeczytać w omawianym programie przy akapitach poświęconych właśnie rządowi…
Także i parlamentarna opozycja miałaby mieć zwiększony wpływ na rząd. To właśnie ona decydowałaby o obsadzie stanowisk szefów Najwyższej Izby Kontroli oraz Centralnego Biura Śledczego. Przy czym przynależność do opozycji w myśli „Nowego Porządku” była weryfikowana poprzez głosowanie przeciwko wotum ufności dla rządu. Rządzącej partii łatwo byłoby wytypować do tego dwóch posłów. Przy odpowiednio rozłożonej liczbie mandatów w sejmie czasem nawet byliby to posłowie rządzącej opcji.

Pogram wyborczy Bosaka zahacza także o kwestie relacji z Unią Europejską. Podczas jego rządów miałby powstać więc kolejny akt prawny mówiący o nadrzędności konstytucji wobec praw UE. Zastanawiający jest fakt, jak wiele nowych aktów prawnych chciałby wprowadzić Bosak, który – jak i całe środowisko – do tej pory mówił o upraszczaniu aktów prawnych i redukcji istniejących regulacji.

„Nowy Porządek” ochoczo wspomina, o co powinny być oparte regulacje prawne i co powinny w sobie zawierać, w obszarach szczególnie ważnych dla elektoratu Konfederacji. O powstaniu nowej konstytucji mówi jednak niewiele. Mówi natomiast, iż prawodawstwo powinno być oparte o prawo rzymskie i normy wynikające z chrześcijaństwa. Zdaniem Bosaka oparcie prawa na tych zasadach miałoby zapobiec konfliktom ideologicznym w społeczeństwie. Jakkolwiek, oparcie na tych filarach jest i potrzebne i słuszne w sferach, do których się odnosi (małżeństwo, ochrona życia poczętego czy zachowanie odrębności płci), tak stwierdzenie, że uchroni ono przed konfliktami ideologicznymi wydaje się naiwne w debacie społeczno-politycznej XXI wieku.

Konfederacja proponuje także zwiększenie zakresu obrony koniecznej. Wiązałoby się to z zaprzestaniem karania tych, którzy zmuszeni byli skorzystać z prawa do tej obrony, nawet gdyby ich zachowanie przekroczyło granice związane z proporcją obrony względem przedsięwziętych środków. Upraszczając, gdyby ktoś zamordował  usiłującego go okraść kieszonkowca, nie powinien ponosić konsekwencji z tego tytułu. Ułatwiony miałby być także dostęp do broni.
W kwestiach ekonomicznych Bosak opowiada się za deregulacją życia gospodarczego w Polsce i za uproszczeniem przepisów. Nie podając zbyt wiele, oznacza to więcej kapitalizmu w polskim kapitalizmie. Ani słowem nie została za to poruszona kwestia relacji pracownik-pracodawca, prawa pracownicze itp.

Program Konfederacji wspomina o reformie systemu prawnego. Wiązać miałby się on z utworzeniem nowych stanowisk (sędzia pokoju, sędzia śledczy czy ławy przysięgłych), ale także pozostawieniem sądownictwa niezależnego wobec władz państwowych i samorządowych. Program poświęca także osobny punkt karaniu urzędników. Mieliby oni za swoje zawodowe pomyłki musieć płacić własnym majątkiem. Punkt ten jest na wskroś populistyczny w najgorszym rozumieniu tego słowa i stoi w sprzecznym charakterze do tego, co wcześniej wspominano o roli sejmu, senatu i prezydenta, a przecież to także są urzędnicy. Kim więc byliby ci mityczni urzędnicy, którzy mieliby ponosić odpowiedzialność własnym, prywatnym majątkiem za swoje błędy? Z pewnością byliby to ci, którzy zajmują najniższe szczeble w aparacie państwowej machiny i dzisiaj często pracują za minimalną krajową. Istniałaby wówczas uzasadniona obawa, że to oni ponosiliby największą odpowiedzialność.

Ostatnim punktem programu jest powstanie nowych urzędów o znaczeniu ogólnopolskim poza stolicą. Miałoby to zmniejszyć koszty ich funkcjonowania oraz minimalizować rozwarstwienie występujące pomiędzy Warszawą a innymi obszarami kraju. Nie wspomniano jednak według jakich zasad byłyby wybierane nowe lokalizacje dla nowych urzędów.

Czytając program Konfederacji i jej kandydata na prezydenta nie sposób nie zauważyć, iż potraktowali oni wybory prezydenckie jako sposób na prezentacje swoich pomysłów w kwestiach zupełnie niezwiązanych ze stanowiskiem prezydenta kraju. Sam prezydent bowiem nie może w obecnych warunkach, ale również w Polsce rządzonej według konfederackich koncepcji, wdrożyć proponowanych w „Nowym Porządku”, rozwiązań. Dokument doskonale wskazuje jednak, w którą stronę zmierza ten twór polityczny i która z tworzących go frakcji miała na to największy wpływ. Wbrew wynikowi prawyborów jest to frakcja powiązana z Januszem Korwinem- Mikke i kolejnymi wcieleniami jego partii.

Program wyborczy Bosaka ma za zadanie zadowolić tak naprawdę wszystkich, lecz robi to metodami proponowanymi przez opcję „korwinistyczną”, nie zaś „narodową”. Można odnieść wrażenie, że przy pisaniu programu członkowie partii Ruch Narodowy zadowolili się wpisaniem do niego kwestii związanych ze sprawami obyczajowymi i oddali pozostałe pola liberałom, którzy taktownie używali patriotycznej i mglistej retoryki.

2 KOMENTARZE

  1. Osobiście, wolę bardziej realne, prawdziwe i sensowne postulaty JKM, S. Kisielewskiego, S. Michalkiewicza, RAZ-a, G. Brauna, CAS itp.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię