Tommie Lindh nie był stereotypowym nacjonalistą. Nie wyglądał jak relikt minionej epoki, ubierał się „normalnie” i tak też się zachowywał. Był nacjonalistą. Nie należał jednak do żadnej partii czy organizacji społecznej. Był 19-letnim idealistą. Miał przed sobą całe życie. Miał, ponieważ został bestialsko zamordowany.

Dnia 11 maja br. w rodzimej miejscowości Tommiego, Härnosand, wydarzył się dramat. Początkowo ofiarą 22-letniego imigranta – recydywisty z Sudanu, miała paść młoda kobieta. W jej obronie stanął młody szwedzki bohater i dzięki temu nie dopuścił do gwałtu. Został jednak zamordowany. Niedoszły sprawca gwałtu – wraz z kompanami – zadał mu m.in. kilkanaście ciosów nożem. Chłopak zmarł w szpitalu.

Wszyscy sprawcy pochodzili spoza Europy. Dlatego właśnie ta dramatyczna sytuacja jest bardzo podobna do tej, która wydarzyła się w Szwecji 20 lat wcześniej. Dokładnie 9 grudnia 2000 roku gang imigrantów bestialsko zamordował nastoletniego Szweda, Daniela Wretströma.

Wówczas impulsem do zamordowania młodego szwedzkiego nacjonalisty była anty-nacjonalistyczna kampania. Akcja, która stanowiła zachętę, ale i usprawiedliwienie, dla sprawców makabrycznej zbrodni. Należy powiedzieć, że z 15 sprawców zabójstwa Daniela żaden nie poniósł odpowiedzialności. Bogdan Cichocki w artykule opisującym bulwersującą sprawę zabójstwa Wretströma pisał: „Bezpośredni morderca Wretströma poszedł na rok do zakładu obserwacji psychiatrycznej. (…) Źródła różnią się nieco opisem tego, jakie ,,kary’’ zostały zasądzone pozostałym oprawcom. Jeden z nich otrzymał rok w zawieszeniu. Jeszcze sześciu bandytów zostało ,,oskarżonych’’. Trójka otrzymała 40 czy 48 godzin prac społecznych, kolejnych troje po 200 euro grzywny”. Brzmi jak kiepski, ponury żart? Niestety nim nie jest.

Znając szwedzki wymiar sprawiedliwości i realia ogłupiałej fałszywie pojmowanej tolerancji, także i dzisiaj mordercy mogą pozostać bezkarni. Europa odeszła od swoich fundamentów. Fundamentów, które jasno mówiły, że sprawca zbrodni musi zostać sprawiedliwie ukarany. Właśnie dlatego istnieje ryzyko, że i tym razem bezpośredni morderca – ten który zadawał ciosy nożem – trafi na badanie psychiatryczne, po którym uniknie jakiegokolwiek wyroku. Sprawcy pośredni również unikną odpowiedzialności. Grzywnę w wysokości kilkuset euro ciężko bowiem uznać za karę w jakikolwiek sposób adekwatną do czynnego udziału w zbrodni.

Warto całą sprawę osadzić w szerszym kontekście. Nie jako pojedynczą zbrodnię. Nie tak dawno przecież liczba kobiet napastowanych przez gangi imigrantów w czasie pojedynczych imprez, jak np. Sylwester w Kolonii. Wówczas sprawy nie dało się zamieść pod dywan, jako że ofiary liczono w setkach.

Znamienne pozostaje, że ofiarom seksualnej przemocy ze strony imigrantów nie oferują pomocy organizacje – w teorii – zajmujące się prawami kobiet, walką o nie, wsparciem ich. Częściej ze strony tych środowisk słychać, że ofiara gwałtu sama sobie jest winna, bo ubrała się wyzywająco. Brzmi to groteskowo zważywszy na lament jaki podnoszą te osoby w mediach, gdy podobne stwierdzenie padnie z ust osoby europejskiego pochodzenia.

Właśnie dlatego niezwykle trudno uwierzyć, że Tommie zazna sprawiedliwości ze strony wymiaru, który teoretycznie powinien się tym zajmować. Jego poprzednik co roku jest upamiętniany przez ideowych kolegów, którzy organizują marsze w celu uczczenia jego pamięci. Z pewnością także i tym razem, szwedzcy patrioci będą dbać o pamięć tragicznie zamordowanego kolegi. Już kilka dni po śmierci Tommiego organizowano w różnych częściach kraju drobne akcje upamiętniające dziewiętnastolatka. Gesty solidarności płynęły także z innych europejskich krajów. W wielu miastach zawisły symboliczne transparenty. To wszystko nie zwróci jednak życia chłopakowi, który wstawił się za bezbronną dziewczyną.

Warto jeszcze zastanowić się jak sytuacja by wyglądała, gdyby odwrócono role. Jeżeli 22-letni Sudańczyk i jego koledzy zamiast katami byliby ofiarami. Wówczas media z całego świata opisywałyby drobiazgowo zbrodnię na imigrantach, jej przebieg i konsekwencje. Całej sytuacji towarzyszyłby spektakl dehumanizujący sprawcę. Przypisywano by mu zoologiczny niemal rasizm, zezwierzęcenie, nazizm i wiele innych obraźliwych epitetów.

Tak się jednak nie stało, na całym świecie. Piszę o tym z całą pewnością właśnie dlatego, że media milczą o takich przypadkach. Wynika to z tego, że nacjonaliści nie tworzą gangów. Nie zajmują się różnymi dziwnymi czynnościami o jakie oskarżają ich liberalne, lewicowo, ale też często pipiprawicowe media.

Rosnąca przestępczość, tworzenie się gett i stref no-go w zachodnich miastach są faktem. Faktem, o którym nie wspominają nawet tzw. „antysystemowe” media. Temat ten zwyczajnie przestał być „trendy” i cała otoczka z nim związana przeszła zaakceptowana do porządku dziennego.

Polska jak na razie zdołała obronić się przed takim zjawiskiem. Przez lata wynikało to z braku imigrantów w kraju. Idąc jednak najgorszą możliwą ścieżką wytyczoną przez Zachód, Polska powoli przestaje być krajem jednolitym pod względem mieszkańców. Początkowo imigracja dotyczyła wyłącznie obywateli Ukrainy, ale z czasem zaczęła dotyczyć także coraz bardziej egzotycznych obszarów. Może się to wiązać z konsekwencjami jakie ponoszą państwa Europy Zachodniej i USA. Warto o tym pamiętać w momencie, gdy kolejne partie i środowiska podnoszą hasła masowej migracji w celu ratowania gospodarki.

 

 

 

Na podstawie:

Bogdan Cichocki, Kilka słów ku pamięci Daniela Wretströma, https://kierunki.info.pl/bogdan-cichocki-slow-ku-pamieci-daniela-wretstroma/, dostęp w dniu 23.05.2020

Szwecja: Nacjonaliści upamiętnili zamordowanego towarzysza, http://autonom.pl/?p=31529, dostęp w dniu 23.05.2020

Nacjonalista zabity za powstrzymanie afrykańskiego gwałciciela, http://autonom.pl/?p=31438, dostęp w dniu 23.05.2020

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię