Kilka dni temu odbyła się konwencja partii rządzącej w Lublinie. Podczas niej lider Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, poinformował o planach gospodarczych na kolejną kadencję. Były to m.in. podniesienie kwoty minimalnej emerytury o 100 zł, dopłaty dla rolników, stworzenie funduszu umożliwiającego wybudowanie 100 obwodnic dla miast o różnej liczbie mieszkańców, czy wreszcie najbardziej kontrowersyjny pomysł – jakim bez wątpienia jest podniesienie wartości pensji minimalnej. To właśnie ostatniego zagadnienia dotyczyć będzie niniejszy artykuł.

Negocjacje

Obecnie pensja minimalna wynosi 2250 zł brutto. Widząc sukces polityczny programów socjalnych, wdrożonych w obecnej kadencji, PiS postanowił podjąć kolejny zdecydowany, prospołeczny krok. W tym celu jeszcze w czerwcu bieżącego roku rząd zwołał obrady Rady Dialogu Społecznego w sprawie podniesienia wartości pensji minimalnej. W obradach reprezentowane były zarówno strony pracowników, jak i pracodawców.

Reprezentująca pracowników delegacja przedstawicieli związków zawodowych postulowała podniesienie pensji minimalnej do wartości 2520 zł brutto. Z kolei pracodawcy pragnęli, aby minimalne wynagrodzenie zostało podniesione nie bardziej niż do 2387 zł brutto. Ostatecznie obie strony nie doszły do kompromisu.[i]

Widać więc, że o konieczności podniesienia pensji – w tym także tej najniższej dopuszczalnej przez polskie prawo – zdawały sobie sprawę wszystkie strony zaangażowane w propagandowy konflikt. Jest to niezbędne także w kontekście zacierania różnic pomiędzy Polską i Zachodnią Europą, o której „dogonieniu” mieszkańcy Kraju nad Wisłą od lat marzą.

Ostatecznie rząd zdecydował się na wybranie trzeciego wariantu, który jest jego własnym pomysłem. Według planów rządu wraz z końcem 2020 roku pensja minimalna wynosić będzie 3000 zł brutto i w ciągu kolejnych 3 lat wzrośnie o kolejny tysiąc. Co ciekawe w swoim wystąpieniu na konwencji w Lublinie Kaczyński mówił o konieczności wzrostu płac wszystkich Polaków, nie tylko tych zatrudnionych za minimalną krajową. Nie przedstawił jednak konkretnych rozwiązań, jak chce to osiągnąć w przypadku pozostałych pracowników.

Korzystając z dowolnego dostępnego w internecie kalkulatora wynagrodzeń nietrudno obliczyć, iż obecnie wartość pensji netto przy kwocie równej 3000 brutto – przy zatrudnieniu na podstawie umowy o pracę – osiągnie 2156,72 zł. Całkowity koszt, jaki poniesie pracodawca, osiągnie z kolei 3614,40 zł. Przy kwocie 4000 zł brutto jest to 2853,96 zł netto, a koszt pracodawcy wynosi 4819,20 zł[ii].

Inflacja

Obietnica ta bardzo szybko stała się obiektem zażartego ataku liberałów i lobby pracodawców. Skupiająca – według podawanych przez siebie danych – 19000 pracodawców organizacja Pracodawcy RP wydała w tej sprawie specjalny komunikat. Informuje w nim, że reforma PiS spowoduje wzrost płac około 14% osób zatrudnionych w polskiej gospodarce, którzy obecnie zarabiają minimalną krajową. Nie jest to prawda, gdyż wzrost płac dotknie także pracowników zarabiających powyżej obecnego poziomu minimalnej krajowej, lecz poniżej zapowiadanych, nowych progów. W opinii Pracodawców RP wzrost minimalnej krajowej jest też gwałceniem zasad konkurencyjności i mechanizmów działania wolnego rynku. Zapowiada też w nim spowodowanie przez swoich członków wzrostu inflacji, poprzez podniesienie cen wytwarzanych przez ich przedsiębiorstwa produktów i świadczonych usług[iii][iv].

Ostatnie zdanie jest w najciekawsze z całego oświadczenia. Jednym z najczęściej używanych argumentów przeciwko podwyżce pensji minimalnej jest wzrost inflacji, jaki ma ona spowodować. W warunkach działania wolnego rynku, który, czy tego chcemy czy nie, funkcjonuje w Polsce i Europie, inflacja nie jest powodowana przez wzrost wynagrodzeń. Inflacja wywoływana jest przez wzrost podaży pieniądza, czyli zwiększenie jego ilości w gospodarce. Spowodowane jest to najczęściej dodrukiem pieniądza przez bank centralny. Reforma Kaczyńskiego z kolei nie powoduje zwiększenia ilości pieniądza dostępnego na rynku, a jego redystrybucję.

Owszem inflacja może zostać zwiększona w okolicach czasowych wdrażania reformy, odbędzie się to jednak z powodu zbiorowego podniesienia cen produktów i usług przez ich producentów, którzy w ten sposób będą chcieli – jak zapowiadają w swoim oświadczeniu – zwiększyć przychody. Gołym okiem widać więc, że tym razem wzrost inflacji nie będzie winą rządu, a chciwości właścicieli przedsiębiorstw. Przeciwnicy reformy tłumaczą to trudną sytuacją małych i średnich przedsiębiorstw, lecz jest to uproszczenie i uogólnienie, które ma stanowić wygodny pretekst do podniesienia cen.

Redukcja etatów i innowacje

Innym skutkiem, jaki może wywołać reforma, jest domniemana redukcja etatów w wielu firmach. Z jednej strony jest to argument liberałów przeciwko reformie, z drugiej ci sami ludzie regularnie – od lat – mówią, że w Polsce brakuje rąk do pracy. Jeśli, więc podniesienie pensji minimalnej byłoby rozwiązaniem problemu braku rąk do pracy i niepotrzebne okazałoby się zatrudnianie imigrantów z Ukrainy i coraz bardziej odległych od Polski państw azjatyckich to – wydawać by się mogło, że liberałowie powinni być zadowoleni.

Redukcja etatów wiązać z kolei musiałaby się z inwestycjami w technologię. Przedsiębiorstwa powinny wdrażać innowacje, które pomogą im zmniejszyć udział człowieka przy np. wytwarzaniu produktu lub postawić na większą automatyzację pracy. Co z kolei wiązałoby się z większymi dla nich korzyściami w perspektywie długoterminowej. Z opinią tą zgadza się chociażby prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, profesor Elżbieta Mączyńska[v]. Prezes PTE dostrzega także, że to właśnie niskie płace w Polsce są barierą innowacyjności i prowadzą do drenażu mózgów (inaczej mówiąc wyjazdu najbardziej utalentowanych, uzdolnionych i wykwalifikowanych pracowników i specjalistów do innych państw). Na chciwości krajowych producentów zarobią zagraniczni, gdyż obecnie dowolny produkt zamówić można przez internet z innych państw[vi]. Tym samym producenci paść mogą ofiarami globalizacji, którą do tej pory ochoczo wspierali.

Sektor publiczny

Podniesienie wynagrodzeń dotknie także jednostki samorządu terytorialnego. Marek Wójcik, prezes Związku Miast Polskich zauważa, że samorządy są największym pracodawcą w skali kraju. Zgodnie z jego słowami, pracownikami zatrudnionymi przez samorządy jest aż 2,5 mln osób. Są to m. in. urzędnicy, nauczyciele, pielęgniarki, lekarze, pracownicy ośrodków pomocy społecznej itp. Prezes z jednej strony zadowolony jest z podwyżek wynagrodzeń, lecz z drugiej obawia się, skąd samorządy zdobędą środki, pozwalające na sfinansowanie podwyżek[vii].

Już w chwili obecnej w swoich budżetach deficyt operacyjny netto wykazuje aż 31 miast na prawach powiatu. Z tym samym problemem zmaga się 58 powiatów i 865 gmin[viii]. Konieczność wyższych pensji spowoduje narastanie obecnego zadłużenia tych jednostek. Jest to problem, z którym rząd z całą pewnością będzie musiał się zmierzyć. Jak do tej pory politycy obozu rządzącego unikają wypowiedzi na temat podwyżek w „budżetówce” i sposobu ich finansowania.

Spowolnienie gospodarcze

Niezależnie od tego z kim sympatyzują ekonomiści, w jednej sprawie są zgodni. Nadciąga spowolnienie gospodarcze. Jego pierwsze symptomy widać już w bieżącym roku. Według danych GUS wzrost PKB był wciąż widoczny, lecz mniejszy niż w latach poprzednich. Oparty przy tym był na wzrastającej konsumpcji i inwestycjach[ix].

W tym kontekście wzrost pensji minimalnej może podtrzymać wzrost gospodarczy na dotychczasowym poziomie i to pomimo niekorzystnych zjawisk zachodzących w gospodarce ogólnoeuropejskiej w tym okresie. Wzrost pensji minimalnej spowoduje zwiększony popyt konsumpcyjny. Spowoduje to wzrost dochodów osób najbiedniejszych. Profesor Mączyńska zwraca uwagę, że osoby bogate nie generują już popytu na takim poziomie jak wcześniej, gdyż mają zakupione towary luksusowe o dużej wartości, a ilość potrzebnych im jachtów, domów i tym podobnych produktów jest ograniczona[x].

Wpływ na inne obietnice

Wzrost minimalnego wynagrodzenia skutkować ma zatarciem różnicy w dochodach pomiędzy Polską Zachodnią a Wschodnią. Dane GUS z 2017 roku informują, iż w Polsce Wschodniej przeciętne wynagrodzenie brutto w zlokalizowanych tam mikroprzedsiębiorstwach oscylowało pomiędzy 2300 – 2500 zł brutto[xi].

Nie trudno zauważyć, że to właśnie mieszkańcy wschodnich województw od lat są – pod względem geograficznym – najwierniejszymi wyborcami Prawa i Sprawiedliwości. W związku z tym reforma jest nagrodą dla swoich wyborców. Ważniejszym jest fakt, iż służy także – co najmniej częściowemu – zatarciu różnicy pomiędzy zachodem i wschodem kraju.

Wyższa pensja minimalna oznacza także wyższe wpływy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Narodowego Funduszu Zdrowia. Dzięki temu rząd zdołałby znaleźć pieniądze na inne inwestycje, które obiecał na konwencji w Lublinie. Miałyby to być m.in. wspomniane już podwyżki emerytur czy kolejne trzynaste emerytury lub modernizacja szpitali.

Wnioski

Kwestią niepodlegającą dyskusji jest konieczność wzrostu płac Polaków i Polek pracujących w swoim kraju. Pod tym względem panuje zgodność wszystkich osób wypowiadających się w sporze, którego dotyczy artykuł. Kwestią dyskusyjną pozostaje czy postulowany wzrost pensji nie jest zbyt radykalny – zważywszy na kiepską sytuację finansową znacznej liczby jednostek samorządu terytorialnego.

Argumenty przeciwników podwyżki pensji minimalnej są najczęściej głosem dotyczącym interesów ich samych, nie zaś ogółu społeczeństwa. Przedsiębiorcy za wszelką cenę bronią swoich interesów i część z nich będzie to robić także w – nazywając to delikatnie – niezbyt elegancki sposób. W związku z tym należy spodziewać się podwyżek cen niektórych produktów i usług, co już zresztą jedna z organizacji zrzeszających pracodawców zapowiedziała.

Osoby patrzące w szerszym kontekście niż interes jednej grupy osób, powinny z optymizmem spoglądać na próby poprawiania sytuacji materialnej reszty narodu. Tak jak wiele kierunków polityki prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość należy krytykować, tak akurat zapowiadanemu wzrostowi wynagrodzeń należy kibicować.

Przy okazji dyskusji, jaka towarzyszy podwyżce minimalnej krajowej, ujawnił się także kolejny wyraźny podział w społeczeństwie. Z jednej strony znaleźli się pracownicy (także część tych znajdujących się na stanowiskach kierowniczych różnego szczebla) i środowiska prospołeczne, reprezentujące interesy większości narodu. Z drugiej – pracodawcy i liberałowie, którzy są grupą znacznie mniej liczną, ale za to zdecydowanie bardziej zamożną, a co za tym idzie także bardziej wpływową, posiadającą media i środki niezbędne do nagłośnienia własnej narracji. W mojej opinii różnica stanowisk obu grup może być jeszcze bardziej spopularyzowana niż obecnie.

Porozumienie nie jest jednak niemożliwe. Do kompromisu pomiędzy zatrudniającymi a zatrudnionymi niezbędne jest zrozumienie przez tych pierwszych, że polska gospodarka potrzebuje także innych atutów, poza jednymi z najniższych w Europie kosztów pracy, aby być konkurencyjną względem innych państw. Dopóki pracodawcy tego nie zrozumieją, nie tylko działać będą na szkodę rodaków i państwa, ale także swoją. W chwili obecnej niskie wynagrodzenia wypłacane pracownikom nie są już czynnikiem, który umożliwia wchodzenie na nowe rynki jak i powiększanie swoich udziałów na rynkach, gdzie przedsiębiorstwo jest już obecne.

[i]Pracodawcy RP: dalsze podwyższanie płacy minimalnej jest irracjonalne, https://forsal.pl/artykuly/1429295,pracodawcy-rp-dalsze-podwyzszanie-placy-minimalnej-jest-irracjonalne.html, dostęp w dniu 11.09.2019
[ii]https://wynagrodzenia.pl/kalkulator-wynagrodzen/wynik
[iii]tamże
[iv] Dalsze podwyższanie płacy minimalnej jest irracjonalne, https://pracodawcyrp.pl/opinie-raporty/dalsze-podwyzszanie-placy-minimalnej-jest-irracjonalne, dostęp w dniu 11.09.2019
[v] Szymański, Rządzący chcą podnieść płacę minimalną do 4 tys. zł. Przedsiębiorcy ostro krytykują, ekonomiści dostrzegają plusy, https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/pis-placa-minimalna-do-4-tys-zl-komentarze-ekonomistow/p6x1bgq, dostęp w dniu 11.09.2019
[vi] tamże
[vii] Narodziny PISonomiki. Oto wszystkie skutki wyższej pensji minimalnej, https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1429363,pensja-minimalna-skutki-pis-program-wyborczy-ceny-firmy.html, dostęp w dniu 11.09.2019
[viii] tamże
[ix] Szymański, Wzrost PKB zwalnia, ale bardzo łagodnie, https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/wzrost-pkb-polski-w-ii-kw-2019-r/z924j3g?utm_source=businessinsider.com.pl_viasg_businessinsider&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2, dostęp w dniu 11.09.2019
[x] Szymański, Rządzący chcą podnieść płacę minimalną do 4 tys. zł. Przedsiębiorcy ostro krytykują, ekonomiści dostrzegają plusy, https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/pis-placa-minimalna-do-4-tys-zl-komentarze-ekonomistow/p6x1bgq, dostęp w dniu 11.09.2019
[xi]tamże

3 KOMENTARZE

  1. Kilka przemyśleń:

    1. Jak łatwo obliczyć pracodawca wydaje o 2/3 więcej niż pracownik zarabia. Największą barierą dla rozwoju polskiej gospodarki są WYSOKIE KOSZTY ZATRUDNIENIA – tutaj zgodzi się ze mną Ranking Globalnej Konkurencyjności Gospodarek, a raczej ja z nim. Może czas do cholery ruszyć d. i ROZWIĄZAĆ TEN PODSTAWOWY PROBLEM??!!!
    2. Argumentują: “wzrost minimalnej krajowej jest też gwałceniem zasad konkurencyjności i mechanizmów działania wolnego rynku” – no patrz, idea wolnego rynku ważniejsza od ludzkiego życia.
    3. Nadchodzą zupełnie inne czasy. Bezrobocie (na całym świecie) wróci z wielkim hukiem, a to za sprawą postępów w dziedzinie sztucznej inteligencji. Dla Polski to może być początkowo korzystne – rozwiążemy bolączkę notorycznego braku rąk do pracy. NIE WOLNO dopuścić, aby w międzyczasie w Polsce zniszczono jakże cenną strategicznie monoetniczność i zawalono (jak to się robi w przerażającym tempie) kraj śmieciem z trzeciego świata z Ukrainą włącznie.

  2. Co zrobić, by z powodu podniesienia pensji minimalnej pracodawcy nie podnieśli cen i nie napędzali inflacji? Wprowadzić podatek od generowania inflacji i wzrostu cen, odsetek itd.
    Co zrobić, by pracodawcy nie ściągali masowo imigrantów i ogółem taniej siły roboczej?
    1. Opodatkować zatrudnianie imigrantów
    2. Podniesienie płacy minimalnej zmniejszy opłacalność ściągania imigrantów
    3. Oprócz tego ściąganie zagranicznych pracowników do Polski powinno być tylko w kompetencji państwa
    4. A poza tym wprowadzenie skutecznego systemu kontroli pracodawców, by nie zatrudniali imigrantów na czarno.
    —————-
    A przede wszystkim należy rozwijać alternatywy wobec kapitalizmu, czyli korporacjonizm, dystrybucjonizm, kooperatyzm, narodowy syndykalizm, socjalizm (rozumiany jako uspołecznienie), kapitalizm ludowy itd.
    Potrzebne są też wymuszenia na pracodawcach przez państwo, by respektowali prawa pracownicze i żeby inwestowali w technologie oraz w rozwój kraju.

    • Pierwszy raz widzę sensowne przemyślenia na polskie bolączki, które nie opierają się na kapitalistycznej, czy socjalistycznej utopii. Aż musiałem przetrzeć oczy ze zdziwienia, bo już mnie dogmatycy przekonali, że inaczej myśleć się nie da, a tu proszę! Pełna zgoda ze wszystkimi postulatami.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię