Kolejne fale pandemii COVID-19 stały się ponurą rzeczywistością mieszkańców Europy. Rządy poszczególnych państw Starego Kontynentu podchodziły do walki z nim w rozmaity sposób. Niektóre początkowo bagatelizowały problem, by następnie wprowadzać nowe restrykcje wymierzone we własnych obywateli. Następnie następowało odprężenie i ponowny zamykanie gospodarki oraz obywateli. Wynalezienie szczepionki i wprowadzenie jej do obiegu miało złagodzić walkę z pandemią, tak się jak na razie nie stało. U progu świąt Wielkiejnocy rządy Niemiec, Polski i innych państw europejskich rozważają wprowadzenie kolejnego lockdownu.

Nie upłynął jeszcze rok, a rząd Prawa i Sprawiedliwości wraz z parlamentarnymi koalicjantami rozważa całkowite zamknięcie gospodarki po raz trzeci. Prawdopodobnie ofiarami decydentów staną się wszelkie gałęzie gospodarki. W tym miejscu warto zastanowić się jakie skutki przyniosły dotychczasowe lockdowny i jakie może przynieść kolejny.

Przede wszystkim czy zamknięcie gospodarki wpłynęło znacząco na zahamowanie wzrostu ilości zakażonych koronawirusem? Oczywiście nie. Przy niecałych 60 osobach zarażonych w ciągu jednego dnia w całej Polsce, rząd zdecydował się nie tylko zakazać bieżącej działalności większości przedsiębiorstw w kraju, ale także zabronić ludziom wchodzić do lasów. Nie powstrzymało to pandemii, a spowodowało pogorszenie sytuacji wielu przedsiębiorstw, a przez to także ich pracowników.

Analogicznie zadziałało wprowadzenie lockdownu po raz drugi. Co więcej doprowadziło to do rosnącej desperacji części społeczeństwa, która została pozbawiona źródeł dochodu. Dotyczy to przede wszystkim zatrudnionym w branżach hotelarskiej, turystyce, gastronomii oraz wielu innych małych przedsiębiorstwach. Skutkiem stało się działanie wielu branż nielegalnie, w pełnej konspiracji, a przez to wzrost szarej strefy, która negatywnie wpływa na budżet państwa. Mówiąc inaczej, jeżeli klient oficjalnie nie korzysta z jakichś usług przedsiębiorstwa, to te ostatnie nie płaci z tego tytułu podatku.

Można bagatelizować problem pogarszania się sytuacji finansowej kolejnych firm, zrzucając winę na małą zaradność ich zarządców i głupich prywaciarzy, lecz należy pamiętać, że upadek każdej firmy oznacza przejście jej pracowników na przymusowe bezrobocie. O wiele trudniej znaleźć jest pracę w warunkach, gdy maleje ilość potencjalnych pracodawców. Wobec trendu upadania kolejnych firm zwiastować może to potężny kryzys społeczno- gospodarczy. Kryzys, który wzmocniony będzie o konflikt narodowościowy z uwagi na kilkumilionową społeczność imigrantów zarobkowych z bliższego jak i dalszego wschodu. Czy wszystkie te czynniki wziął pod uwagę rząd Morawieckiego i Kaczyńskiego? Śmiem wątpić.

 Obecnie dziennie koronawirusem zaraża się około 30 tysięcy osób. Nie zatrzymało tego ani wprowadzenie godzin dla seniorów, których i tak ci ostatni nie przestrzegali, ani zabranianie wstępu do lasów czy parków, ani zakazywanie ludziom pracy. Czy wobec powyższego wprowadzenie trzeciego lockdownu okaże się zbawieniem, które powstrzyma rozrost pandemii? Śmiem wątpić.

Rzeczywistym skutkiem ponownego zamknięcia gospodarki będzie więc jej śmierć, a nie zatrzymanie pandemii. Kataklizm gospodarczy przełoży się na dramat wielu Polaków. Należy o tym pamiętać czytając o kolejnych coraz bardziej szalonych pomysłach rządu w ramach walki z koronawirusem.

1 KOMENTARZ

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię