Nie milkną echa filmu Sylwestra Latkowskiego pt. „Nic się nie stało”. Jego film nie był polemiką z „Zabawą w chowanego” Braci Sekielskich, ale raczej dopowiedzeniem, swoim komentarzem wskazującym, że problem pedofilii jest o wiele szerszym zjawiskiem, niż życzyliby sobie antyklerykałowie – to jest zjawiskiem dotyczącym jedynie Kościoła Katolickiego.

Tak zwani „celebryci” trwożnie pochowali się w swoich luksusowych kątach milcząc, wydając zdawkowe oświadczenia o braku świadomości kryminalnej działalności mającej miejsce w Zatoce Sztuki w Sopocie. Tragiczne jest jednak to, kto w Polsce jest uznawany za celebrytę w ogóle. Przedstawiciele życia społecznego znani z telewizji i innych mediów, oprócz wątpliwej jakości twórczości znani są przede wszystkim z ekshibicjonizmu posiadania, nadużywania alkoholu i innych substancji, hucznych zabaw, ale również obrony demokracji i praworządności. Trudno zaakceptować, że wielu aktorów, twórców i dziennikarzy, o których słyszy się częściej jako bohaterach skandali niż z uwagi na przełomowe dla polskiej kultury premiery z ich udziałem, cieszy się znaczącym zainteresowaniem, a  wielu z nich uchodzi nawet za idoli. Marne to autorytety, które padłyby z braku atencji i amfetaminy. Głos ich jednak odbija się zawsze wielkim echem w poważnych debatach na temat sprawiedliwości, przyszłości Polski i oceny życia politycznego. Jakże często słyszymy też ubolewanie polskich modelek i powieściopisarek nad brakiem edukacji seksualnej! Jakkolwiek Obozowi Narodowo-Radykalnemu daleko do świętowania z powodu wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborów parlamentarnych jesienią 2019 roku, to przy okazji głośnego jęku spadających gwiazd, może warto przypomnieć rozbrajająco szczere komentarze przedstawicieli świata kultury i sztuki popularnej, odnoszące się do Polaków i polskiego społeczeństwa w ogóle:

Ludzie kultury nie omieszkują komentować wstępnych wyników wyborów parlamentarnych. Szczepan Twardoch sugeruje, by ktoś pokusił się o analizę przyczyn zwycięstwa PiS-u, Jacek Dehnel podkreśla, że nie jest komentatorem politycznym, ale lepiej nie będzie, a Maria Nurowska zapowiedziała, że przechodzi na emigrację wewnętrzną.

Słuchajcie, może z okazji zasłużonej klęski pajaców i niezasłużonego zwycięstwa dziadów borowych ktoś zechciałby podzielić się w mediach społecznościowych błyskotliwą analizą zwycięstwa tego przyczyn, obejmującą opinie o rozdawnictwie, kupowaniu głosów za 500+, niskim poziomie oświaty i czytelnictwa, chłopach pańszczyźnianych, oraz koniecznie oburzenie na lud głosujący zgodnie ze swoim materialnym interesem (w demokracji! skandal!) nie zaś zgodnie z Wartościami Wyższymi? No kto? – pyta Szczepan Twardoch.

Pisarz podkreśla, że brakuje mu takich głosów. Na koniec ironicznie dodaje, że “kiedy głosujący na PiS dowiedzą się, jak bardzo nimi gardzicie, to na pewno zrobi im się tak głupio, że następnym razem to nawet na Schetynę zagłosują, byle zasłużyć na wasz podziw”.

Maria Nurowska zamieściła krótki, ale bardzo wymowny wpis.

– I z czego ta opozycja tak się cieszy? PiS będzie nadal rządził. Znowu połowa Polaków została w domu, a doły wybrały 500+. Przechodzę na emigrację wewnętrzną, mam za oknem góry, mam las… Mam filmy, książki, mogę sobie słuchać ukochanego Bacha, zdecydowanie wolę go od Kaczyńskiego… – napisała.

– Ja naprawdę nie jestem ani komentatorem politycznym, ani gazetą – zaczął swój wpis Jacek Dehnel. – Jestem pisarzem, który czasem ma, jak większość obywateli, jakieś poglądy, mądrzejsze lub głupsze, którymi się dzieli na fejsbuniu. Wyników ostatecznych jeszcze nie ma, wszystko się chwieje, acz widać, że – jak podejrzewałem – lepiej nie będzie.

Dalej Dehnel zastanawia się nad samą istotą demokracji.

– (…) Wiadomo, że różnimy się między sobą kompetencjami i jedną ze słabości demokracji jest to, że wyborcy mniej świadomi, podatniejsi na manipulację, czy po prostu głupi albo podli ważą swoim głosem tyleż co świadomi, mniej podatni manipulację i mądrzy oraz dobrzy – zauważa. – Ale jest to również jedna z sił demokracji, że musimy się liczyć ze sobą nawzajem w społeczeństwie – wiemy aż za dobrze, również z Polski, że ci “lepsi” mają zaskakującą (w każdym razie zaskakującą dla tych, którzy wierzą w ich immanentną “lepszość”) łatwość popadania w klasowy egoizm i zupełnego zapominania o tych, którzy są “gorsi”.

To, zdaniem Dehnela, doprowadziło do zwycięstwa populizmu, “bo tam, gdzie elity nie dbają o masy jak o członków swojej wspólnoty, tam masy zwrócą się przeciwko elitom”.

Źródło:https://kultura.onet.pl/wiadomosci/szczepan-twardoch-moze-ktos-podzielilby-sie-blyskotliwa-analiza-przyczyn/1k7xv3g

Nam, jako Obozowi Narodowo-Radykalnemu pozostaje jedynie formułować życzenie, aby Polska wreszcie doczekała się ludzi, których z całym szacunkiem można określić mianem narodowych elit.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię