Skąd czerpać siłę? Jak hartować charakter? Jak stać się niezłomnym w codziennym życiu? Nic nie przychodzi samo. Żeby osiągnąć wielkie cele, trzeba ukształtować w sobie wielkiego ducha. Idea wymaga poświęceń! Musimy to zapamiętać. Bez poświęcenia nasz naród nigdy się nie odrodzi, nigdy nie zbudujemy Wielkiej Polski. Czym jest to poświęcenie? To niewątpliwie utrata, utrata czegoś cennego dla nas. Kiedy „coś poświęcamy”, to jest to dla nas drogie. Poświęcamy „coś”, co ma pewną wartość. Gdyby jej nie posiadało, to mówilibyśmy raczej o pozbyciu się czegoś, nie zaś o poświęceniu. Do czego zmierzam? Członek Obozu Narodowo-Radykalnego, nacjonalista, ideowiec musi być osobą, która będzie w stanie poświęcić siebie dla idei. Poświęcić siebie – cóż za frazes słyszany niejednokrotnie w naszym środowisku. Czy kiedykolwiek zagłębialiśmy się w sens tego stwierdzenia? Zostało już tyle razy użyte, że przestaliśmy się nad nim zastanawiać. A szkoda. Szkoda, ponieważ to proste wyrażenie zawiera w sobie wiele treści, które mogą posłużyć jako wskazówka, pewien drogowskaz w formowaniu twardego charakteru.

To, że wygodniccy i lekkoduchy, osoby bez silnego kręgosłupa moralnego odpadną z naszych szeregów, to pewnik. Dlatego musimy przygotować nasze dusze na wszelkie trudy i umartwienia, tylko wtedy przetrwamy każdy czas próby. Jak to zrobić? Znamy na to różne sposoby, czy to z Biblii, czy z historii. Jedną z tych metod jest surowość. Surowa dyscyplina w organizacji to jedna sprawa, zależna od nas, choć nie zawsze. Za to w stu procentach zależną od nas samych jest samodyscyplina. Koordynatora możemy oszukać, kolegę możemy oszukać (choć po czasie to i tak wyjdzie na jaw, bo jak wiadomo kłamstwo ma krótkie nogi), lecz samych siebie oszukać nie możemy – sumienie zawsze da nam o tym znać. Dlatego w formowaniu swojego charakteru najwięcej zależy od nas. Co pomoże nam zwyciężyć? Dobry trening. Jak trenować? Ćwiczyć się w ubóstwie! Dobrze rozumianym ubóstwie! Przecież nie chodzi nam o to, by być biednym, bezdomnym żebrakiem. Ubóstwo ma znacznie szerszy kontekst, nie można go sprowadzać jedynie do rzeczy materialnych, chociaż w tej kwestii też powinniśmy znać umiar. Pamiętajmy, że hedonizm i konsumpcjonizm to jedne z najgorszych chorób współczesnego społeczeństwa. Zaś życie w ubóstwie to posiadanie umiaru i świadome rezygnowanie z czegoś dla wyższych idei. To bardzo trudna cnota, jednak absolutnie niezbędna w wypełnieniu misji, w przejściu drogi, którą sami świadomie wybraliśmy, w walce o nasze ideały. Już sam Bóg wskazał ludziom tę wartość jako cechę pożądaną i ułatwiającą dojście do celu ostatecznego – Zbawienia. Chrystus – Bóg, człowiek, Zbawiciel świata urodził się w ubogiej stajence, w żłobie, na sianie. Wiódł proste, dziś powiedzielibyśmy nawet biedne życie. Jednak to samo zalecał swoim uczniom mówiąc: Nie bierzcie złota, ani srebra, ani miedzi w swych pasach,  ani torby na drogę, ani dwóch ubrań, ani sandałów, ani laski, bo wart jest robotnik swojego pożywienia.  Gdy wejdziecie do jakiegoś miasta lub wsi, dowiedzcie się, kto w nich jest godny, i tam mieszkajcie aż do odejścia (Mt 10, 9-11). Ubóstwo cenili sobie też starożytni Spartanie. Żeby wychować dzieci na najlepszych wojowników, już od najmłodszych lat kształcili je w surowych („spartańskich”), ubogich warunkach, dzięki czemu te nabywały siły fizycznej, ale i przede wszystkim duchowej.

Jak napisał św. Tomasz z Akwinu: Człowiek umieszczony jest między przedmiotami ziemskimi a dobrami duchowymi, w których tkwi szczęście wieczne. Im więcej dąży do jednych, tym bardziej oddala się od drugich i odwrotnie. Bardzo ważna to nauka. Chcąc odnieść zwycięstwo idei, którą mamy w sercach, którą mamy w duchu, musimy umieć rezygnować z dóbr doczesnych. Innej drogi nie ma. Podejmowanie wyrzeczeń i trwanie w nich, poświęcanie dobrodziejstw dla spraw wyższych to jest to ubóstwo, w którym powinniśmy się ćwiczyć, to jest to ubóstwo, które pomaga dojść na sam szczyt. Dlatego czasem będzie to coś niewielkiego, coś małego. Zrezygnowanie z pewnej wygody. Wcześniejsze wstawanie, by mieć więcej czasu na dobrą książkę czy modlitwę, może zamiast skopiowania treści z Internetu i stworzenia referatu na zasadzie kopiuj – wklej, wyszukanie informacji w literaturze przedmiotu i ciekawe przedstawienie tematu na spotkaniu? A może ubóstwo w narzekaniu, marudzeniu, bezowocnym gdybaniu i spożytkowanie tego czasu na konstruktywne rozmyślanie? W innym przypadku może to być nawet poświęcenie własnych planów zawodowych czy jakiejś części życia prywatnego dla realizacji idei. Jednak niech to nigdy nie będzie ubóstwo w czynach, w prawdzie, w modlitwie i w charakterze. Musimy nieustannie strzec swego serca i ciągle się ćwiczyć, bo tylko silni możemy coś zmienić.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię