Newsletter subscribe

Historia

Dominik Piekarz: Bitwa nad Bzurą

Posted: 9 września 2018 o 08:00   /   by   /   comments (0)

9 września 1939 roku, Armia „Poznań” pod dowództwem gen. Kutrzeby, uderzeniem na kierunku Strykowa rozpoczyna największą bitwę w całej kampanii wrześniowej. Bitwę, w której inicjatywę przejmą siły polskie, a zwycięstwo hitlerowskich Niemiec, zostanie okupione wielką daniną krwi.

Armia „Poznań”, aż do 9 września nie brała udziału w żadnych większych starciach. Wobec ciągłych postępów niemieckich naczelny wódz rozkazał odwrót w kierunku rzek Narwi, Wisły i Sanu. Armie „Pomorze” i „Poznań”, będąc najbardziej wysuniętymi na zachód, znalazły się w odosobnieniu. Generał Kutrzeba błyskawicznie stworzył plan kontrofensywy na odsłonięte skrzydło niemieckiej ósmej armii.

Generał Kutrzeba długo zastanawiał się, jak poprowadzić do boju swoją armię „Poznań”. Zdawał sobie sprawę z wielkiej przewagi technicznej Niemców oraz wiedział, że metody wojny okopowej są już dawno nieaktualne. Ruch, nieoczekiwany manewr, kumulacja swoich sił na głównych kierunkach uderzeń, to jego zdaniem mógł być klucz do zwycięstwa. Właśnie nad Bzurą, która była terenem bagiennym i mocno zalesionym, gdzie oddziały pancerne przeciwnika nie mogły czuć się swobodnie, a przewaga techniczna była naturalnie niwelowana, postanowił podjąć się próby przełamania frontu niemieckiego.

Do boju po stronie polskiej wystawiono 8 dywizji piechoty i 4 brygady kawalerii — w sumie blisko 225 tys. żołnierzy. Polacy dysponowali bronią przeciwpancerną oraz lotnictwem, które ograniczało się niestety tylko do zwiadu. Z perspektywy Kutrzeby, miała to być bitwa nie tylko decydująca o przyszłym losie Warszawy, ale i całej kampanii.

9 września Kutrzeba wyprowadził uderzenie w kierunku Strykowa. Ósma niemiecka armia gen. Blaskowitz’a, będąc pewną rychłego zwycięstwa, odsłoniła swoje lewe skrzydło, za co miała słono zapłacić. Dobrze przygotowane natarcie, precyzja jego wykonania i zapał żołnierzy na każdym szczeblu hierarchii, dały razem świetny wynik. W niespełna dwa dni, siły niemieckie pod Strykowem poszły w rozsypkę i zostały zamknięte w okrążeniu. Już po trzech dniach od rozpoczęcia ciężkich walk, wydzielona wcześniej samodzielna grupa gen. Knolla-Kownackiego, wyszła na tyły niemieckiej armii. Pomimo wprowadzenia przez wroga do walki ciężkiego sprzętu, kolejne oddziały niemieckie ulegały impetowi polskiego uderzenia i zmuszone były do chaotycznego odwrotu. Tutaj także swoją siłę pokazała kawaleria, która błyskawicznie przemieszczając się po trudno dostępnych terenach, bezustannie atakowała Niemców z najmniej oczekiwanych kierunków. Wobec beznadziejnego położenia, w jakim znalazły się siły niemieckie, spod oblężonej Warszawy Niemcy poczęli ściągać w pośpiechu posiłki, a pole bitwy — rozumiejąc powagę sytuacji — wizytował sam Adolf Hitler. Gdyby wtedy wojska polskie, znajdujące się pod Warszawą uderzyły na Niemców, w potrzasku znalazłaby się blisko 1/3 sił lądowych, jakimi dysponowała III Rzesza.

Następny etap bitwy rozpoczęło natarcie na Łowicz, który wykonała armia „Pomorze”. Dnia 11 września wojska gen. Mikołaja Bołtucia uderzyły na miasto, rozbijając stacjonujące tam siły niemieckie, które były atakiem kompletnie zaskoczone i nieprzygotowane do przyjęcia bitwy. Wtedy także doszło do zaciętych walk o Sochaczew. W Antoniewie około południa bateria dział przeciwpancernych, dowodzonych przez kpt. Głowackiego, samotnie zatrzymała natarcie 35. pułku SS Leibstandarte Adolf Hitler, wchodzącego w skład 4. dywizji pancernej. Ogniem czterech haubic Polacy zniszczyli blisko dwadzieścia niemieckich maszyn, a wiele innych porzucono w trakcie późniejszej ucieczki z pola walki. Z dziennika kpt. Głowackiego:

„Zza stogu obserwuję teren. Jest! Czołg niemiecki jedzie w kierunku na Ździary. Na stoku widzę jakieś rozrzucone, pstrokate kształty, wyglądają na stado pasących się krów. Dziwi mnie tylko, że się nie poruszają. Nagle na tle folwarku wyrasta sześć czołgów, strzelając do piechoty, która rozprasza się i kryje. Najwyższy czas otworzyć ogień. Lecz w tej samej chwili uwagę moją przykuło dziwne zjawisko. Z nagła ożyło całe przedpole. To nie krowy, to czołgi. Jestem spokojny. To nieważne, że zginiemy. Chodzi o to, aby zniszczyć choć jeden lub dwa czołgi nieprzyjacielskie, bo cóż mogę począć moją samotną baterią przeciwko takiej potędze. Pierwszy strzał leży w środku celu, tyle że za długi. Daję serię bateryjną i trafiam między dwie fale maszyn. Zmieniam celownik. Ogień baterii trwa cały czas. Pociski są celne, niektóre wybuchy wzniecają pożary, płoną czołgi. Dym zakrywa całe pole i utrzymuje się długo z powodu braku wiatru. Odstępy między czołgami są coraz mniejsze i dochodzą do sześciu metrów. Nagle między nimi powstaje zamieszanie. Nie chcę wierzyć własnym oczom. Czołgi zawracają i uciekają.”

Po zakończonej bitwie nad Bzurą Niemcy dwukrotnie przesłuchiwali wziętego do niewoli kpt. Głowackiego. Zadawano mu pytanie: czy jest Pan mistrzem strzelań artyleryjskich w armii polskiej? Nie, jestem przeciętnym oficerem — brzmiała odpowiedź. Luftwaffe rozpoczęło zmasowane bombardowania sił polskich pod Bzurą. Celem stały się nie tylko oddziały Kutrzeby, ale także pobliskie miasta i wsie. Rzesze uchodźców miały skutecznie paraliżować ruchy polskich wojsk. Setki bezbronnych cywilów ginęły od bomb lotniczych zrzucanych przez niemieckich pilotów.

Przewaga Niemców w tym czasie się wzmogła. Bzurę przekroczyły dwie dywizje pancerne, natychmiast atakując polskie pozycje. Czołgi przerwały front 14. dywizji piechoty i stworzyły głęboki wyłom w jej linii obrony, wobec czego ta zaczęła się cofać. Niemieckie kolumny pancerne zaatakowały też 17. i 25. dywizję piechoty, które były zmuszone do odwrotu. Ta ostatnia krwawo broniła się pod Adamową Górą, powstrzymując natarcie Niemców. Załamały się polskie linie pod Sochaczewem i w wielu innych punktach, gdzie Polacy ponieśli ciężkie straty. Trzydniowe walki o Sochaczew były tak zacięte, że Polacy ulegli dopiero w momencie, gdy stracili 80% stanu osobowego, broniącego się tam batalionu artylerii lekkiej. Generał Kutrzeba podjął decyzję odwrotu w kierunku Warszawy.

Podczas przebijania się do Warszawy siłę uderzeniową stanowić miała Wielkopolska i Podolska Brygada Kawalerii, które miały zaatakować przez Puszczę Kampinoską i utorować drogę cofającym się oddziałom. Niestety na skutek zamieszania powstałego wskutek bombardowań Luftwaffe, rozkazy nie dotarły do wszystkich oddziałów. W tamtym czasie Armia „Pomorze” wciąż jeszcze toczyła krwawy bój w okolicach Łowicza.

Podczas przebijania się do stolicy zginął zasłużony w boju gen Bołtuć. W pewnym momencie trafił na silne zgrupowanie niemieckie. Z powodu braku amunicji, osobiście poprowadził swoich żołnierzy do ataku na bagnety, podczas którego poniósł śmierć. Ostatecznie większość sił polskich została rozbita i wzięta do niewoli. Tylko około 50-ciu tysiącom żołnierzy udało się wydostać z okrążenia i ruszyć w kierunku Warszawy.

Bitwa nad Bzurą była starciem, które mogło realnie pokrzyżować plany Adolfa Hitlera. Bój ten był faktycznym dowodem, iż nawet wobec miażdżącej przewagi wroga praktycznie w każdym aspekcie, polska armia nie jest chłopcem do bicia. Do 1941 roku, podczas trwania walk pod Moskwą, była to największa i najskuteczniejsza operacja, przeprowadzona przeciwko hitlerowskim Niemcom. Mimo porażki możemy być naprawdę dumni z naszych żołnierzy, którzy jako jedyni w Europie, stawili twardy opór napastnikowi. W 1942 roku, podczas trwania narady w Berlinie, podczas której analizowano przebieg kampanii w Europie, Generał von der Leppe stwierdził:

„Wojna jest łatwa, nikt się specjalnie nie broni, każda bitwa jest z góry wygrana, tylko Polacy bronili się jak lwy, oni bili się jak lwy!”.

Bibliografia:
http://www.1939.pl/bitwy/niemcy/bitwa-nad-bzura/index.html
http://dzieje.pl/aktualnosci/bitwa-nad-bzura-najwieksza-bitwa-kampanii-1939-r


DOMINIK PIEKARZ
Działacz Brygady Opolskiej ONR, były żołnierz zawodowy, pasjonat dziejów oręża polskiego i miłośnik militariów.


Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website