Newsletter subscribe

Historia

Dominik Piekarz: Wybiła godzina “W”

Posted: 1 sierpnia 2018 o 08:00   /   by   /   comments (0)

Dokładnie 74 lata temu, czyli 1 sierpnia 1944 roku, rozpoczęła się jedna z najbardziej dramatycznych i zarazem najmniej znanych bitew II wojny światowej. Przez kolejne 63 dni, na ulicach zrujnowanej Warszawy, tysiące polskich patriotów toczyło samotną i nierówną walkę z hitlerowskim okupantem.

W drugiej połowie lipca 1944 roku, zegar historii znacznie przyśpieszył bieg. Na froncie wschodnim trwała wielka ofensywa armii czerwonej, która nieubłaganie zbliżała się do Warszawy. Wobec powstania w Moskwie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, całkowicie podległego Stalinowi i roszczącemu sobie prawo do sprawowania władzy w centralnej Polsce, stało się jasne, że z przybyciem do Polski czerwonoarmistów, rozpocznie się następna okupacja. Swego rodzaju szansą i kartą przetargową, miało być wyzwolenie Warszawy i przyjęcie Sowietów przez Polaków jako gospodarzy w wyzwolonej stolicy. Po kilku burzliwych naradach, czas rozpoczęcia powstania warszawskiego zostaje wyznaczony przez Komendę Główną AK na 1 sierpnia na godzinę 17:00.

Trzon sił polskich stanowić miały jednostki warszawskiego okręgu AK pod dowództwem pułkownika Antoniego Chruściela ps. Monter, oraz jednostki pozostające w dyspozycji komendy głównej Armii Krajowej. Do walki włączyły się także inne organizacje: Narodowe Siły Zbrojne, Połączone Siły Zbrojne (AL, PAL i KB), Związek Walki Młodych i w późniejszej fazie starcia część 1 Armii Wojska Polskiego (Berlingowcy). Zachowując swoją odrębność, wszystkie prócz ostatniej, zostały podporządkowane dowództwu Armii Krajowej.

Do pierwszych walk dochodzi już przed godziną 14:00 na Żoliborzu, kiedy to wywiązuje się strzelanina pomiędzy żołnierzami kaprala Sierpnińskiego przewożącymi broń, a patrolem niemieckim. Zdarzenie to alarmuje garnizon niemiecki, który szybko obsadza kluczowe w stolicy budynki. Mimo tego pierwsze dni bitwy o Warszawę są dla powstańców pasmem sukcesów. Jednym z pierwszych zajętych budynków przez Polaków jest drapacz chmur Prudential. W brawurowym ataku zostaje błyskawicznie oczyszczony z niemieckich żołnierzy, a na dachu zostaje wywieszona polska flaga. Praktycznie do końca powstania pozostanie już w rękach powstańców, będąc ważnym punktem obserwacyjno-bojowym. Po zażartych walkach opanowane zostają między innymi: gmach poczty głównej, ogromne magazyny żywnościowo-mundurowe przy Stawkach, Ratusz miejski, elektrownia oraz kilka budynków koszar (wcześniejszych szkół). Polakom udaje się zdobyć też sporo uzbrojenia na przeciwniku, a największą zdobyczą zostają dwa niemieckie czołgi typu “Pantera”, zdobyte przez członków batalionu “Zośka”, oraz działo samobieżne “Hetzer”. Na korzyść powstańców przemawiała także fala wielkiego entuzjazmu z jakim wybuch powstania przyjęła ludność Warszawy i bierność Niemców, którzy w pierwszych dniach walk nie wyprowadzili żadnego poważnego kontrnatarcia. W efekcie powstańcy opanowali większą część Śródmieścia, Powiśla, Żoliborza, Woli i Starego Miasta.

Rozpoczyna się fala zbrodni popełnianych przez nazistów, którzy dążą do eksterminacji ludności miasta. Prawie 600-set więźniów na Rakowieckiej zostaje zamordowanych. Mimo tego na ulicach Warszawy nadal trwa walka. Coraz powszechniej jest stosowana przez hitlerowców taktyka używania cywilów jako żywych tarcz. W odpowiedzi dowództwo Armii Krajowej wydaje rozkaz o natychmiastowym rozstrzeliwaniu esesmanów branych do niewoli.

Tymczasem za wschodnim brzegiem Wisły, ku zaskoczeniu wszystkich cichnie front. Nie tylko Sowieci ale także i Niemcy zaprzestają działań wojennych. Zaraz po tym, na Wole i Ochotę przybywają pierwsze oddziały niemieckiej odsieczy. Armia Krajowa wydaje rozkaz o oszczędzaniu amunicji i przejściu do aktywnej obrony.

W dniach 5-7 sierpnia niemieckie ludobójstwo osiąga swoje apogeum. W ciągu dwóch dni Niemcy mordują na Woli wedle różnych szacunków od 30 do 65 tysięcy cywilów. Mordów dokonywano na wszystkich, bez względu na wiek, stan zdrowia czy płeć. Zabijano nawet niemowlęta. Historia tej zbrodni mówi np. o paleniu ludzi żywcem lub strzelaniu do ustawionych pod murem z armat. Zdziczały wróg nie przestrzegał żadnych z cywilizowanych norm prowadzenia wojny.

Od 12 sierpnia toczono bardzo krwawe walki o Stare Miasto. Walki o warszawską starówkę to jedne z najtragiczniejszych momentów całej bitwy. Tysiące bohaterskich żołnierzy, zamkniętych na niewielkiej przestrzeni, pozostających niemal bez przerwy pod ostrzałem artylerii, dzień po dniu odpierało dzielnie kolejne niemieckie uderzenia oraz wyprowadzało własne kontrnatarcia. O natężeniu walk może świadczyć fakt, iż niektóre budynki były atakowane kilkanaście razy, przechodząc z rąk do rąk. O dramatyzmie tej części bitwy, świadczy także stan uzbrojenia. Szacuje się, że w rękach obrońców starówki znajdowało się zaledwie 8 ciężkich karabinów maszynowych, 67 pistoletów maszynowych i niespełna setka karabinów powtarzalnych, podczas gdy przeciwnik był wysoce wyposażony pod każdym względem. Mimo to powstańcy niestrudzenie trwali na swoich pozycjach, dając skuteczny odpór nieprzyjacielowi, który w każdym aspekcie dysponował miażdżącą przewagą. Po ponad dwu tygodniowym boju, wypełnionym poświęceniem i odwagą powstańców, a wobec nieuniknionego już zdobycia dzielnicy przez Niemców, na Starym Mieście rozpoczyna się ewakuacja do Śródmieścia. Tysiące powstańców i cywilów, kanałami wydostaje się z okrążenia.

Po zdobyciu przez Niemców Powiśla, natarcie rusza z impetem na Czerniaków, który stawia zacięty opór. Wśród obrońców znajdują się osławione bataliony Zośka, Czata 49 i Parasol. Czerniaków jest ostatnią redutą utrzymującą przyczułek przy Wiśle. Nieprzyjaciel wysyła do walki swoje główne siły, chcąc za wszelką cenę odciąć powstańców od rzeki. 15 września dochodzi do przeprawienia się dwóch batalionów Wojska Polskiego, które starają się wspomóc rodaków. Jak miało się później okazać, wykonywały misję samobójczą, która miała przedłużyć bój o Czerniaków i zwiększyć straty po stronie polskiej. Nie przyzwyczajone do prowadzenia walk w terenie zurbanizowanym, ponosiły bardzo dotkliwe straty. W końcowej fazie walk, chor. Knysz z 1 AWP, skierował ogień swojej artylerii na budynek w którym bronił się wraz z niedobitkami swojego oddziału, a który był już otoczony przez znaczne siły niemieckie. W efekcie ostrzału wszyscy odnaleźli swoją śmierć, zabierając wraz ze sobą wielu hitlerowców. Siła niemieckich ataków, na wciąż kurczące się pozycje polskich żołnierzy, jest coraz większa. 23 września, po heroicznym boju, ostatnie ogniska obrony na Czerniakowie gasną na zawsze.

Następnie hitlerowcy przystępują do generalnego szturmu na Mokotów, w którym ciężkie walki trwały aż do 27 września. Niemcy w końcowej fazie powstania uznali walczących w Warszawie żołnierzy AK za kombatantów, co miało być jednoznaczne z respektowaniem ich praw, ale mimo to wciąż w bestialski sposób mordowali branych do niewoli Polaków. Do końca września kapituluje kolejno Żoliborz i Mokotów.

Komenda Główna Armii Krajowej uznaje dalszą walkę za bezcelową, czego efektem jest podpisanie aktu kapitulacji w dniu 2 października 1944 roku. Bilans strat podczas prowadzenia walk o stolicę był straszny. Po stronie polskiej życie straciło 16 tys. żołnierzy a blisko 20 tys. zostało w różnym stopniu rannych. Po stronie niemieckiej straty sięgały 17 tys. zabitych i 9 tys. rannych. Najbardziej porażają jednak ofiary wśród cywilów, które sięgały około 200 tysięcy osób. Podczas bitwy zniszczeniu miasta uległo 25% jego zabudowy. Następnie, zgodnie z rozkazem Hitlera, Niemcy przystąpili do zrównania miasta z ziemią, czego skutkiem było unicestwienie go niemal w całości.

 

Czy było warto?

W ostatnich latach stała się bardzo modna dyskusja na temat zasadności powstania, prowadzona przez ludzi którym się wydaje, że mają moralne prawo oceniać warszawskich bohaterów. W różnego rodzaju publicznych debatach, dają się nawet słyszeć głosy jakoby powstańcy byli sami sobie winni. Cofając się do drugiej połowy września 1939 roku, zadajmy sobie zatem pytanie czy można było postąpić inaczej i kto tutaj jest winny?

Wojska niemieckie wkraczają do Warszawy – na miasto zostaje naciągnięty płaszcz okupacji. Blisko 5 następnych lat wypełnia się grozą jakiej Polacy w całej swojej historii wojen, potopu, rozbiorów i masakr kozackich nie zaznali nigdy. Nowa jakość okrucieństwa z przemysłową dokładnością, upokarza i upadla istoty ludzkie. Zezwierzęcenie to nie jest powodowane barbarzyństwem, zacofaniem cywilizacyjnym czy prymitywnym instynktem ale metodycznym i zaplanowanym okrucieństwem. Niemcy bezczeszczą dorobek minionych pokoleń, rozpętując piekło na ziemi. Totalitaryzm pożera obywateli Polski; losowe łapanki, pokazowe egzekucje, okrutne morderstwa, niewolnicza praca, prześladowania, groźby i kary śmierci, mordowanie całych rodzin, wywózki do niemieckich obozów śmierci, szczucie w terrorze Polaka na Polaka – wszystko to składa się na niewyobrażalną gehennę narodu polskiego. 1796 dni horroru, zezwierzęcenia i upadku wszystkiego co dla przeciętnego człowieka oznacza cywilizację łacińską, doprowadza osoby wierzące w swoją godność, w swoje własne człowieczeństwo do ostateczności – w Warszawie wybija godzina “W”.

Zatem wobec powyższego, każdy z nas powinien zadać sobie pytanie, czy potrafi się postawić w sytuacji w jakiej znajdowali się nasi rodacy od 1939 roku, lub chociaż sobie to wyobrazić. Wyobrazić sobie to przez co przeszli, co musieli znosić co dnia i co nimi kierowało. Czy krytykowanie powstania i nazywanie czynu powstańczego bezmyślnym machaniem szabelką, nie jest przypadkiem przerzucaniem winy z oprawcy na ofiarę? Czy człowiek broniący siebie w trakcie napadu może zostać obarczony częściowo lub w całości winą? Czy ludzie których codzienne rozterki opierają się o sprawy dotyczące kupna nowych ubrań czy doboru ciekawszych programów telewizyjnych, mają prawo krytykowania bohaterów powstania? Ci, którzy zadecydowali o wybuchu powstania nie zrobili tego z intencją zniszczenia Warszawy. To był krzyk rozpaczy, krzyk domagający się poszanowania własnej godności i sprawiedliwości. Nie wińmy za przegraną tych, którzy w obronie ojczyzny kładli na szalę własne życia, pamiętając przy tym kto był prawdziwym sprawcą tej strasznej wojny. Powstańcy nie ruszyli do walki z myślą tylko i wyłącznie o losie swoim i swojego pokolenia – oni zrobili to także z troski o każdego z nas.

Umierając myśleli o Tobie – żyjąc pamiętaj o nich

 

Bibliografia:

http://www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/powstanie/powstanie_historia.html


DOMINIK PIEKARZ

Działacz Brygady Opolskiej ONR, były żołnierz zawodowy, pasjonat dziejów oręża polskiego i miłośnik militariów.


Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website