Obowiązkiem naszym jest dołożyć wszelkich starań, aby Ojczyzna stawała się coraz lepsza. Koniecznością jest obnażanie kompleksów w celu uleczenia zatrutej duszy Narodu. Polska stała się ofiarą własnych złudzeń i zakłamań prowadzących do schorzeń ustrojowych i psychicznych. Kompleks Polski jako Mesjasza Narodów, Pawia oraz Papugi przedstawił Adam Doboszyński w artykule “Leczenie kompleksów”, wydanym w “Universum” w listopadzie 1946 roku w Monachium. Opisał je, a następnie przedstawił sposób uleczenia psychiki narodu.

Kompleks Polski jako Mesjasza narodów

Aby usprawiedliwić utratę niepodległości w osiemnastym wieku postanowiono udowodnić, że Polska “wyjątkowym blaskiem swych cnót i doskonałością urządzeń ściągnęła na siebie pomstę zbrodniczych sąsiadów”. Mickiewicz napisał o Rzeczpospolitej: “Mesjaszem jesteś narodów”, czym schlebił Polakom i utwierdził w przekonaniu o niewinnej, umęczonej świętości. Właściwe światło tego okresu dziejów przedstawia obraz zgoła inny. Polska w XVIII wieku była w rozpaczliwym stanie: zwyrodniały ustrój polityczny (na tle twardych rządów sąsiadów), brak sprawiedliwości społecznej oraz upadek cnót prywatnych wśród szlachty. Rzeczpospolita Polska była bardzo słaba wewnętrznie, dlatego doszło do rozbiorów (oczywiście agresywna polityka sąsiadów oraz położenie geopolityczne miały również poważny na to wpływ). Przeciętny Polak zamiast widzieć własne wady, preferował żądzę kary na sąsiadach za ich zbrodnie. Tkwienie w micie mesjanizmu ułatwia Narodowi trwanie w niewoli, ale nie pozwala na wyleczenie się z bolączek.

Kompleks Pawia

Ciągłe pokazywanie przed innymi krajami pięknego, pawiego ogona, na którym “złocą się nasze cnoty, a z drugiej srebrzą cierpienia”, budzi niechęć. Doboszyński twierdzi, że odsłanianie naszych heroicznych zalet w świecie pełnym fałszu i braku honoru daje skutek odwrotny. Przytacza fakt wywołania Powstania Warszawskiego, który miał podnieść Polskę w oczach zagranicy. Bohaterski gest jakim była straceńcza walka, miał rzekomo dać pozytywny oddźwięk na Zachodzie. Faktycznie było na odwrót. Powstanie i ogrom jego ofiar zaszkodziły Polsce w opinii świata, a nie pomogły. “Nawet, jeśli słuszność jest po naszej stronie, trudno tu o pociechę (…) cierpienia zasługują na współczucie tylko pod warunkiem, że nie są rozmyślne”.

Kompleks Papugi

Jest to w zasadzie kompleks niższości. Ma on swoich wyznawców w osobach donośnie szermujących mądrościami typu “dogonić Zachód’, “wzorowanie się na wielkich demokracjach”, “oddać się pod opiekę dobroczynnych sojuszników”, “oparcie się o zagraniczne pożyczki”. Wymysł, że możemy utrzymać niepodległość w oparciu o inny naród lub kopiowanie rozwiązań ustrojowych innego kraju (Konstytucja z 1921 wzorowana na francuskiej) prowadzi do katastrofy. Kompleks Papugi jest bardzo groźny, bo wrogowie Polski mają interes w podsycaniu i pielęgnowaniu go. “Papuzie nasze skłonności dadzą się wspaniale wykorzystać: chcąc uderzyć Polskę, można zawsze wetknąć kij w rękę Polaka”.

Krok pierwszy – bezlitosne obnażenie kompleksów

Pokazanie kompleksów nic nie da. Potrzebna jest narodowa kampania uświadamiająca prowadzona przez dziesiątki lat na wszystkich szczeblach edukacyjnych. Doboszyński proponuje poruszenie dwóch kwestii: głoszenie prawdy historycznej o wiekach osiemnastym i dziewiętnastym, uwzględniając Sejm Czteroletni i powstania oraz stosunek do zagranicy (pomoc, której od niej nie otrzymaliśmy, wpływ obcych agentur, które grają na naszych kompleksach, ślepe kopiowanie zagranicznych urządzeń). Głownie chodzi o świadomość, że “każdy naród zdany jest wyłącznie na własne siły i że na przyjaźń z żadnym z naszych potężnych sąsiadów nie wolno nam liczyć”.

Krok drugi – właściwa kuracja

Jeśli w przedstawiony sposób oczyści się psychikę narodu ze złudzeń i zakłamań, można będzie przystąpić do samego leczenia. Jako główny cel Doboszyński podaje uzdrowienie naszego życia religijnego. Droga do uspołecznienia Polski prowadzić więc musi przez odrodzenie katolicyzmu. Następnie należy “urzetelnić metody naszej pracy codziennej”. Chodzi o codzienny organiczny wysiłek, od samego dołu. Aby nie kopiować zagranicznych wzorów tylko przejść do własnej myśli wychowawczej, ustrojowej, socjologicznej i gospodarczej. Potrzeba solidnego wysiłku wewnętrznego ale także zewnętrznego, czyli ułożenia stosunków z najbliższymi sąsiadami i mniejszościami narodowymi we własnym kraju. Jeśli praca nad słabościami będzie skuteczna, kompleksy będą znikać wraz z wzrastaniem poczucia pewności siebie narodu. Doboszyński przestrzega przed sianiem defetyzmu w drodze do uleczenia psychiki narodu oraz ludźmi, którzy tylko wytykają błędy zamiast włożyć wysiłek w usunięcie ich. Tacy ludzie nie kochają Polski, lecz tylko krytykują polską rzeczywistość wyciągając wniosek o emigracji i ułożeniu życia w innym kraju. Docenia tych, którzy z całego serca miłują Polskę, i pragną ulepszyć Ojczyznę. “Obowiązkiem tych ludzi jest rozdrapywanie ran, by się nie zabliźniały błoną podłości i obnażenie kompleksów, by nie zatruwały duszy Narodu”.

Dorota Smosarska

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię