Newsletter subscribe

Gospodarka

Maria Pilarczyk: Drzewa drzewom nierówne

Posted: 22 sierpnia 2018 o 15:42   /   by   /   comments (1)

Wydawać by się mogło, że spór o Puszczę Białowieską już się skończył, ucichł i wszystko, co miało być powiedziane zostało w tej czy innej formie wypowiedziane. Utracone zyski części leśników wywołały jednak, jak widać, tak głęboką ranę, że otwiera się ona za każdym razem, gdy ktoś w przestrzeni publicznej użyje słów: ekologia, wycinka lub las. Tym razem do szczucia na ekologów, zostały ponadto wykorzystane antyniemieckie resentymenty, co stworzyło istną mieszankę wybuchową. U wielu komentatorów, polityków czy ludzi pozostających pod ich zbyt silnym wpływem wyłączyło to zdolność do jakiejkolwiek dyskusji i rozsądnej oceny sytuacji.

Zaczynając jednak od początku, powiedzmy sobie szczerze, że niemal cała zalesiona część Europy Środkowej jest plantacją drewna. Jest to dla mnie bardzo bolesne stwierdzenie, ale niestety taka jest prawda. Mają one niewiele wspólnego z lasem naturalnym i nie chodzi tutaj o to, że człowiek na ich terenie prowadził jakąkolwiek gospodarkę leśną, lecz o to, że była ona i jest nadal prowadzona w sposób bardzo zintensyfikowany, bez poszanowania lokalnej bioróżnorodności, a także wymagań siedliskowych konkretnych gatunków. Bogactwo lasów to nie tylko drzewa — dęby, buki czy graby, tak naprawdę można bez problemu, w naszej strefie klimatycznej, posadzić je niemal wszędzie. Jednak nie przeszczepi się lokalnego mikroklimatu wytwarzanego przez drzewa i ściółki, która jest efektem wielowiekowego cyklu życia i śmierci, a także całej tej równowagi wzrostu i gnicia. Co więcej, nie da się odtworzyć nawet w ciągu setek lat złożonych zależności między organizmami, a nawet często samego składu gatunkowego mikroorganizmów w nowych lasach bez lokalnie zachowanych ognisk bioróżnorodności. Tym ogniskiem bioróżnorodności i swoistym wzorcem tego, jak powinien wyglądać las, jest dla nas Puszcza Białowieska.

Tysiące gatunków cennych, mikroskopijnych rozmiarów organizmów, choć tak bardzo potrzebnych i pożytecznych ma jednak ogromnego pecha, ponieważ nie wywołuje naszej powszechnej sympatii, z tego powodu nie doceniamy ich roli, nie piszemy o nich książek, a nawet często kompletnie ignorujemy ich istnienie. Są one bardzo ważne nawet w kontekście samej gradacji kornika drukarza, ponieważ stanowią one często naturalną broń biologiczną przeciwko pasożytom drzew, z którymi są związane jak m.in. drapieżne chrząszcze będące wrogiem kornika. Główny problemem zagrażającym istnieniu tych gatunków jest to, że te malutkie organizmy związane ze starymi lasami, nie są dostosowane do przemieszczania się na znaczne odległości, często są w ogóle tej zdolności pozbawione. Jest to spowodowane faktem, że drzewa stanowią w naturalnych warunkach ostoję długowieczności i stabilności. Liczne pokolenia owadów spędzają całe życie pod jednym drzewem, a gdy to runie w jego pobliżu znajduje się już kilka podrostów, które tylko czekają na to, żeby zająć jego miejsce. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy człowiek zaczął prowadzić intensywną gospodarkę leśną, wycinając całe połacie lasów.

Potrzebujemy drewna i ścinamy drzewa tak, jak zrywamy marchewki w ogródku. Sposób pozyskiwania drewna, tak jak masowy chów zwierząt, pozostawia jednak wiele do życzenia. Nie jesteśmy zdolni do fotosyntezy także musimy korzystać z energii wytworzonej przez inne organizmy. Powinniśmy jednak robić to w sposób przemyślany, tak żeby nie przysparzać im niepotrzebnego cierpienia, dać im możliwość rozwoju w zgodzie z tym, co zostało zapisane w ich kodzie genetycznym, a także nieodwracalnie nie zniszczyć środowiska naturalnego, od którego jesteśmy bardziej zależni niż byśmy chcieli.

Wracając do pozyskiwania drewna, naprawdę nie potrzeba harwesterów, niszczących doszczętnie hektary lasu, ubijających glebę, czyli niszczących w istocie wszystko, co znajdą na swojej drodze i pod nią. Rozwiązaniem są tzw. cięcia przerębowe, które prowadzi coraz więcej zagranicznych podmiotów. Człowiek jest przecież częścią świata natury i jeżeli tylko działania są prowadzone rozważnie, to nie odciskają one istotnie szkodliwego piętna na środowisku leśnej biocenozy.

Co jednak w sytuacji, w której poczynione przez nas zmiany są już posunięte tak daleko, jak w przypadku monokultur sosnowych czy świerkowych sadzonych na terenie Europy środkowej, gdzie de facto cały las jest owocem ludzkich rąk?

Fakty są takie, że drzewa sadzone przez człowieka są znacznie słabsze niż drzewa wyrastające powoli, w cieniu swoich rodziców, w wielopokoleniowym lesie, rosną one zbyt szybko, co znacznie je osłabia. Drzewa były i są często sadzone niezgodnie z ich naturalnymi siedliskami występowania, co czyni je jeszcze bardziej bezbronnymi. Świerki z perspektywy czasu nie radzą sobie na piaszczystych, nizinnych terenach, które są dla nich za ciepłe i za suche. Ponadto drzewa sadzone były w monokulturach, co pomaga w rozprzestrzenianiu się m.in. takim owadom jak kornik drukarz. Nic więc dziwnego, że gdy tylko pojawi się on w lesie gospodarczym, czyli fabryce desek, drzewa okazują się bezradne wobec jego ataku. Zaatakowane drzewa są więc wycinane, żeby całkowicie nie utracić zysków płynących z danej plantacji, bo gospodarowanie w takim lesie ma służyć właściwie tylko zyskom. Puszcza jednak z gradacją kornika sama doskonale sobie poradzi i może jej to wyjść wyłącznie na zdrowie, bo ucierpią tylko najsłabsze osobniki, a martwe drewno przysłuży się jeszcze tysiącom organizmów.

Przechodzenie na bardziej rozsądne gospodarowanie zasobami leśnymi jest możliwe, ale musi się to dziać stopniowo. Przykładowo w Niemczech, w których to działania zostały wykorzystane jako pretekst do uderzenia w środowiska ekologiczne, ustalone jest, że co najmniej 5% lasów gospodarczych zostanie pozostawionych samych sobie – to znacznie więcej niż procentowy udział całej Puszczy Białowieskiej w skali lesistości naszego kraju! Tak więc Niemcy wycinają część drzew, żeby nie załamał się wewnętrzny rynek drewna, o czym w Polsce po zostawieniu nawet całej Puszczy samej sobie, nie może być mowy, z drugiej strony wprowadzają istotne ograniczenia, na znacznych obszarach, o których, póki co w Polsce możemy tylko pomarzyć. Na terenach byłych niemieckich lasów gospodarczych oczywiście zdarzają się też gradację kornika i to na ogromną skalę, jednak człowiek w lasach wyłączonych z użytku nie interweniuje, żeby poprzez śmierć świerków, dać przestrzeń do rozwoju Puszczy przyszłości.

Nasi zachodni sąsiedzi zniszczyli swoje środowisko naturalne znacznie bardziej niż my.
Na tle tych wszystkich nieciekawych przyrodniczo lasów, to my, Polki i Polacy, posiadamy takie perełki jak Puszcza Białowieska — dlaczego więc chcemy je zniszczyć, powtórzyć ich błędy, które już teraz starają się powoli naprawiać? Powoli, okazuje się tutaj kluczowym słowem, ponieważ zajmie im to, a właściwie naturze, setki lat i wiele pokoleń będzie pozbawionych możliwości podziwiania tak wspaniałych ekosystemów, jak nasza Puszcza. Analogicznie, gospodarczo jesteśmy w tyle państw Europy Zachodniej, może się to dla nas okazać bardzo korzystne, pozwolę sobie na górnolotność w tym względzie — może się to okazać naszą dziejową szansą!

Obserwując historię ich rozwoju i jego efekty możemy powtarzać to, co dobre i unikać błędów, które oni popełnili. Możemy unikać niszczenia środowiska naturalnego, ale również niszczenia struktury etnicznej naszego kraju, porzucania wyznawanych wartości, przy jednoczesnym wzroście wskaźników gospodarczych, wprowadzania większej redystrybucji dóbr i budowy nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego, bo to wszystko nie musi iść ze sobą w parze, od nas zależy, co z tego wachlarza możliwości wybierzemy. Musimy być tutaj szczególnie rozważni, bo wybieramy w mniejszym stopniu dla siebie, a znacznie bardziej dla pokoleń przyszłych.

Na koniec, podsumowując, chciałabym przytoczyć fragment wypowiedzi, a właściwie pytania, bardzo chętnie cytowanego przez rządową telewizję: “Drzewo w Puszczy w Polsce ma inną wartość niż takie samo drzewo w Niemczech?”. Odpowiedź na to pytanie, po lekturze powyższego tekstu myślę, że jest już jasna i brzmi – tak, ma inną wartość, drzewo w Puszczy ma znacznie większą wartość niż dziesiątki drzew z lasu gospodarczego, nieważne, gdzie się ten las znajduje i kto czerpie z niego zyski.

Maria Pilarczyk

Po więcej informacji zapraszam do lektury:

Czytaj także

Comments (1)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 27 sierpnia 2018 o 20:06 Marek Chrapan

    Ekologów nie ma potrzeby “zaszczuwać”, oni sami się zaszczuwają. Tam gdzie jest interes państwa czy narodu oni są przeciw, tam gdzie jest interes oligarchii (a być może obcych agentur) ich sponsorującej nie widzą niczego niestosownego – jak choćby Rozpuda i Zamek nad Notecią.

    Reply