Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Emilia Ciszewska: Zbrodnie, których można było uniknąć

Posted: 29 lipca 2018 o 22:02   /   by   /   comments (0)

W pewnym sensie temat, który spróbuję poruszyć,  jest bolesny zarówno dla mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego w tym i dla mnie samej oraz wielu mieszkańców Polski. Sprawa, o której napiszę nie należy do łatwych. Nie sposób opisać jej łagodnie. Ponieważ pominięcie któregokolwiek z jej elementów umniejszy jej istotę oraz będzie pokazaniem, że to, co przeżyły ofiary Szatana z Piotrkowa nie jest już istotne.

Ponadto do nas należy ukazywanie prawdy nawet tej najbardziej brutalnej. Nie mam zamiaru bawić się w poprawność polityczną, żeby nie urazić czyjejś delikatnej psychiki tym najlepiej zajmie się już lewa strona.

Mariusz Trynkiewicz urodził się 10  kwietnia 1962 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Był jedynakiem, co wyraźnie zaczęło mu doskwierać w czasach szkolnych, stopniowo przybierając formę obsesji na punkcie posiadania ,,braciszka”. W pewnym momencie swojego życia, a dokładniej w czasach technikum, był nawet dobrym uczniem jednak jedna jego cecha nie zmieniła się od początku, nawet kiedy poszedł do wojska (w pewnym sensie pod przymusem, a decyzja o tym okupiona była głodówką i planami samobójczymi). Jak już wcześniej wspominałam niechlubny ,,bohater Piotrkowa Trybunalskiego obsesyjnie pragnął młodszego braciszka. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że ta pustka przeobraziła się w pociąg seksualny do nieletnich…

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Nie ma co kolorować na siłę najbardziej ohydnego zboczenia, jakie powstało, czyli PEDOFILII. Jego zbrodnicza kariera nie zaczęła się bowiem w roku 1988. To jest najgorsze, że to, co zrobił na końcu nie było tak naprawdę żadnym zaskoczeniem przynajmniej dla policji. To był tylko kolejny etap najgorszy z możliwych, któremu można było zapobiec znając fakty z przeszłości, które zaraz przedstawię. Otóż Trynkiewicz swoją przygodę z młodymi chłopcami zaczął mniej więcej w roku 1986, kiedy to przyjechał do swojego rodzinnego miasta na przepustkę. Zresztą jedną z wielu i lepiej by było, żeby nie dostał ani jednej z prostej przyczyny. Ilekroć jest w Piotrkowie coraz odważniej spełnia swoje fantazje. Na przełomie roku 86 i 87 znajduje dwóch małych chłopców i zaciąga ich na działkę rodziców. Tym razem jednak szczęście go opuszcza i milicja szybko trafia na jego trop. Dostaje wyrok 1,5 roku w zawieszeniu. W czasie, kiedy powinien ochłonąć, przemyśleć swoje postępowanie oraz spróbować się nawrócić, szatan z Piotrkowa nie próżnuje i już w 87 roku znajduje kolejną ofiarę. 12-letni Szymon F. nie ma tyle szczęścia co jego poprzednicy. Niezaspokojona chuć Trynkiewicza podpowiada mu coraz gorsze scenariusze. Młody chłopczyk zostaje przymuszony do rozebrania się oraz do położenia na łóżku, gdzie jest obłapiany przez zwyrodnialca. Koszmar małego Szymka trwa 5 godzin. Obecnie nie jest już dzieckiem, ale jestem pewna, że ten zły dotyk na dobre zadomowił się w jego psychice i nawet jeśli jako dorosły mężczyzna nie odczuwa już jego skutków, to jednak przez lata ta trauma mu towarzyszyła, spędzając sen z powiek oraz zabierając pewność siebie i zaufanie do drugiego człowieka.

Pedofil zostaje złapany i postawiony przed sądem. Wyrok, który ma odsiedzieć włącznie już z tym odwieszonym to 2,5 roku. Tylko niespełna trzy lata dostał człowiek… bestia, która zrujnowała psychikę niewinnemu dziecku. Jednak w tej chwili nawet ciężko mi się pisze, kiedy uświadamiam sobie, że z tego i tak mizernego wyroku odsiedział tylko miesiąc… Tak miesiąc. Ręce można załamać, ale tak niestety się stało. Sąd zgodził się na 4-miesięczną przerwę w odbywaniu kary z powodu choroby matki, w której trakcie doszło do największej tragedii, jaka spotkała tamtejsze okolice oraz ludzi je zamieszkujących.

29 lipca 1988 r. był dość gorący. Dzieci i dorośli bawili się przy zalewie Bugaj. Nikt nie zwracał uwagi na 26-letniego mężczyznę, który dużą uwagę poświęcał dzieciom płci męskiej. Tak naprawdę mija właśnie 30 lat od tamtego czasu. I co się zmieniło w Piotrkowie Trybunalskim oraz innych miastach Polski? W sumie to nic. Może tylko wygląd zewnętrzny ludzi i masa elektroniki. No właśnie… warto o tym pomyśleć poznając dalszą część tej smutnej historii.

Krzyś K. Tomek Ł. i Arek K. na swoje nieszczęście spotkali na swojej drodze Trynkiewicza. Nie wiadomo dokładnie, jak zdobył ich zaufanie, być może powiedział, jak ma na imię, oraz że pracuje jako nauczyciel W-F, w każdym razie wiadomo, że zaproponował im strzelanie z wiatrówki oraz oglądanie znaczków pocztowych i akwarium z rybkami. Ktoś pewnie zaraz powie, że to nie możliwe, żeby dziecko złapać na takie coś. W obecnych czasach może i nie, ale cofając się kilkadziesiąt lat do tyłu zobaczy się całkiem inny świat, gdzie znaczki i wiatrówka to był prawdziwy rarytas i mało, który chłopiec w wieku szkolnym by im się oparł.

11-letni Tomek oraz jego dwunastoletni koledzy z chęcią udali się za Trynkiewiczem do jego mieszkania przy ulicy Działkowej. Nie mieli pojęcia, że człowiek… bestia kilka dni wcześniej w podobny sposób zwabił Wojtka P., którego los dzieci miały za chwilę podzielić.
Chłopcy po przejściu progu i zamknięciu drzwi prawdopodobnie zorientowali się, że wpadli w pułapkę, ponieważ zgodnie z zeznaniami szatana z Piotrkowa dzieci próbowały uciekać na co on szybko zareagował. Przyniósł z łazienki Finkę (nóż harcerski o dość długim ostrzu) i zaczął zadawać ciosy. Kolejne rany pojawiały się na ciałkach ofiar, jednak zwyrodnialec – uderzał dopóki krew nie zaczęła im wypływać z ust. Wtedy miał już pewność, że chłopcy są martwi. Wystarczyła mu sama satysfakcja z zadanego im cierpienia. Po dokonanym morderstwie posprzątał w mieszkaniu, zniósł zwłoki chłopców do piwnicy, gdzie dokładnie umył je płynem dezynfekującym. W przeciwieństwie do innych morderców Mariusz Trynkiewicz nie ,,pozbywał się od razu ciał. Nasycał się ich obecnością dopóki nie zaczynało być widocznych śladów rozkładu.

Następnie owinął je workami foliowymi z polietylenu i wywiózł do lasu znajdującego się na drodze Wierzejska-Koło, samochodem pożyczonym od ojca. Tam zgodnie z wcześniej obmyślonym planem nadpalił ciała, owinął w zasłony z widocznymi jego inicjałami i skrępował sznurkiem. Ułożył chłopców na kształt trójkąta kierując tym samym podejrzenia śledczych na satanistów.

Wojtek P., o którym wspomniałam nieco wcześniej został zgwałcony oraz uduszony, a jego ciało wcześniej złamane na pół przez to, że nie zmieściło się w przyszykowanym na nie kartonie Trynkiewicz zawiózł na motocyklu do lasu i tam zakopał.

Tyle teraz się mówi o tym, żeby ,,dzieci nie ufały obcym żeby ,,trzymały się rodziców itp… To jest dobre, ale niech ktoś łaskawie mi wytłumaczy, dlaczego na każdym kroku mam się bać ja i moja rodzina? Czy to jest normalne?

Nie jest. Pedofilia jest chorobą umysłową krzywdzącą najmłodszych. Osoby, które powinny być jeszcze niewinne. Niewplątane w świat brutalności i erotyki, lewica chce teraz nas przekonać, że nauka 3-letniego dziecka o seksie i antykoncepcji jest na miejscu, a ubieranie dzieci w sposób wulgarny jest po prostu ,,na topie i ,,modne”. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że niedługo zakażą nam nazywać rzeczy po imieniu i o pedofilu trzeba będzie mówić ,,osoba zafascynowana nieletnimi już teraz niektórzy głośno mówią o tym, że ,,pedofilia to ,,kolejna orientacja seksualna“.

Wracając jednak do głównego tematu, jakim jest Trynkiewicz pokuszę się o pokazanie bardzo niewygodnej prawdy, która wielu zaboli. Tych wszystkich zbrodni można było uniknąć. Jak? A no właśnie dla postępowego świata taka możliwość wydaje się tylko mrzonką. Na szczęście ja do nie go nie należę i poznając genezę tych wszystkich wydarzeń jestem zdania, że już po pierwszym zatrzymaniu zboczeńca trzeba było zastosować surową karę, a nie marne 1,5 roku i to w dodatku w zawiasach. Przykro mi, ale wyśniona resocjalizacja takich odmieńców to tylko utopia. Wiadomo, że ,,apetyt rośnie w miarę jedzenia więc za molestowanie powinna być kara adekwatna do czynu.

Historia Trynkiewicza skończyła się w żenujący sposób. Mianowicie otrzymał on wyrok poczwórnej kary śmierci, ale niedługo później została ona zniesiona. Na jej miejsce nie pojawiło się od razu dożywocie, dlatego zboczeńcom i zabójcom wyroki zmieniono na 25 lat pozbawienia wolności. Do teraz pamiętam, jaki nastrój strachu panował w Piotrkowie, kiedy w 2014 roku ludzie przypomnieli sobie o szatanie… niejednokrotnie w szkole dało się słyszeć tygodniami jeden i ten sam temat zarówno wśród nauczycieli, jak i uczniów. Tylko dlatego, że nikt nie wierzył w jego poprawę włącznie z prowadzącym go psychologiem, który wprost mówił, że szansa na to, że Trynkiewicz znowu zabije wynosi 100%. A wystarczyło go tylko wykastrować, chociażby i chemicznie po pierwszym czynie karalnym na nieletnim.

Skoro pozwala się na egzekucje ludzi, dlaczego nie pozwala się na karę śmierci dla zwyrodnialców lub przynajmniej ich kastrację/ sterylizację? Czy zło musi panoszyć się i triumfować w tym świecie tylko, gdyż ktoś zmienił słowo ,,nie morduj na ,,nie zabijaj ? Taki prosty zabieg. Niemalże plastyczny w dekalogu i zrobił z ludzi owce, ale nie Boże, tylko te prowadzone na rzeź, które prawie same się proszą, żeby im napluć na twarz. To nie tak powinno być. Mamy prawo do walki o swoje i swojej rodziny życie, mamy prawo do walki o swoją religię i wreszcie mamy prawo do wyeliminowania ze swojego środowiska jednostek skrajnie zepsutych, które nie wniosą do społeczeństwa nic poza bólem i gwałtem.

Nie jest ważne czy gwałt skończy się morderstwem, czy nie. Bo tak naprawdę każdy gwałt jest morderstwem. Tylko, że jeden zabija ciało drugi zabija umysł dodatkowo karząc ofierze żyć z tymi wspomnieniami, a taka trauma niejednokrotnie pozostaje do końca życia.

W prawie każdej historii o pedofilach pojawia się moment, w którym można było zmienić bieg wydarzeń tylko humanitaryzacja na to nie pozwoliła. Pora się zatrzymać, a może i nawet cofnąć w wyborze kar dla zwyrodnialców, bo jeśli nic w tym kierunku nie zrobimy, to nie tylko pedofil będzie winny, nie tylko prawo, ale i my. Każdy z nas z osobna, który nie reaguje na coraz większe zło krążące po świecie.

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website