Było popołudnie 13 marca 1975 r. Niespełna 19-letni Sergio Ramelli, mieszkaniec Mediolanu, wracał do domu. Gdy zaparkował swój motorower, podeszło do niego dwóch zamaskowanych mężczyzn. Zaczęli bić go po głowie kluczami francuskimi. Napastnicy, po skatowaniu chłopaka zostawili go nieprzytomnego na chodniku. Potem, wraz z sześcioma towarzyszami, którzy stali na czatach, spokojnie opuścili miejsce zbrodni.

Ramelli był zwykłym nastolatkiem, pozornie niewyróżniającym się spośród jego rówieśników. Uczył się w mediolańskim technikum chemicznym. Tam poznał kilku działaczy Fronte della Gioventu (Frontu Młodzieży) – młodzieżówki Movimento Sociale Italiano (Włoskiego Ruchu Społecznego), partii nacjonalistycznej. Zaczął przychodzić na spotkania tej organizacji, uczestniczyć w jej działalności, czytać książki. Z czasem przysparzało mu to coraz więcej wrogów. Jego technikum bowiem, jak większość ówczesnych szkół i uczelni we Włoszech, było zdominowane przez sympatyków i aktywistów stronnictw lewicowych i to zarówno pośród uczniów, jak i nauczycieli. Sergio często padał ofiarą poniżania i obrażania, wielokrotnie wracał do domu pobity. O jego losie przesądził dzień, kiedy to nauczyciel zadał uczniom do napisania wypracowanie na dowolny temat, po czym wyszedł z klasy. Ramelii w swojej pracy poddał krytyce komunistyczne Czerwone Brygady, które dopuszczały się działalności terrorystycznej. Jego wypracowanie nie dotarło do nauczyciela, ponieważ zabrał je jeden z uczniów i wywiesił w widocznym miejscu z dopiskiem ,,oto praca faszysty”. Następnie Sergio został zaciągnięty do auli, gdzie zgromadzili się lewicowi uczniowie, i poddany ,,procesowi”. Oskarżono go nie tylko o rzekomy faszyzm, ale oprócz tego o zmyśloną kradzież motorowerów. Rodzice chłopaka zadecydowali o przeniesieniu go do innej szkoły. Gdy Sergio wraz z ojcem poszli do dyrektora złożyć podanie o wypisanie, zostali zaatakowani przez komunistycznych bojówkarzy. Pobito także nauczycieli, którzy próbowali ich bronić. Po przyjęciu chłopaka do innej szkoły dramat Ramellich się nie skończył. Pobity został jego brat, a rodzice otrzymywali telefony z pogróżkami. Do najbardziej tragicznego zdarzenia doszło 13 marca 1975 r. To wtedy na Sergio napadli działacze komunistycznej młodzieżówki Avanguardia Operaia. Agresorami byli studenci medycyny, dla których ta akcja była ,,chrztem bojowym”. Ramelli trafił do szpitala z rozległymi ranami głowy i rozbitą czaszką.

,,Antyfaszyści” nie odpuścili także po tym zdarzeniu, a wręcz zintensyfikowali swoją działalność. W kolejnych dniach na oddziały ratunkowe trafiało wielu prawicowych działaczy. Niektórzy nie mieli tyle szczęścia i nie przeżyli ataku. Komuniści czatowali także przed szpitalem, gdzie leżał Sergio, tak, że nikt, oprócz najbliższej rodziny nie mógł go odwiedzać. Po pewnym czasie stan chłopaka zaczął się poprawiać. Zmieniło się za to zachowanie części personelu medycznego. Warto zwrócić uwagę, że ci, którzy na niego napadli byli studentami medycyny, a Sergio przebywał w szpitalu uniwersyteckim. Zdarzało się, że pielęgniarze otwierali na noc okna w sali, gdzie leżał Ramelli. Ostatecznie przyczyną jego śmierci był nie uraz głowy, ale zapalenie płuc. Sergio zmarł 29 kwietnia po 47 dniach pobytu w szpitalu. Lewicowcy nie przestali jednak nękać jego rodziny. Dzień przed jego śmiercią obok domu Ramellich przeszedł pochód, w trakcie którego komuniści pisali na murach obelżywe hasła i rozklejali plakaty z groźbami wobec bliskich Sergio. Podobne sytuacje powtarzały się także później, nie ustały też telefony z pogróżkami. W czasie pogrzebu zamaskowani mężczyźni robili zdjęcia uczestnikom ceremonii. Fotografie zostały później znalezione przez policję wraz z opisami przedstawionych osób. Bar, który prowadził ojciec Sergio kilkakrotnie obrzucono koktajlami Mołotowa. Sam ojciec zmarł po kilku latach na zawał serca. Pierwszych podejrzanych aresztowano dopiero po dziesięciu latach. Bezpośredni wykonawcy zbrodni w 1987 r. dostali wyrok od 11 do 15 lat więzienia, zaś ich towarzysze od 6 do 8 lat. Trzy lata później, po apelacji i kasacji wyrok dla zabójców zmieniono na 10 i 11 lat. Ich towarzysze nie wrócili za kraty, gdyż sąd uznał, że nie stanowili wtedy zagrożenia. Wszyscy zatrzymani w związku z tą sprawą byli znanymi lekarzami lub politykami.

Sergio Ramelli stał się jednym z symboli włoskiego ruchu prawicowego i nacjonalistycznego. Co roku, 29 kwietnia, odbywa się w Mediolanie marsz poświęcony jego pamięci. Imieniem Ramellego nazwano około dziesięciu ulic, skwerów, czy ogrodów. Na murach pojawia się też graffiti z hasłem ,,Sergio żyje”. Stał się także bohaterem kilku piosenek, wydano również jego biografię.

Filip Bator

Źródło: Sylwia Mazurek, ,,Zabić faszystę, to nie przestępstwo”. Historia Sergio Ramellego, ,,Magna Polonia. Pismo Narodowo-Radykalne

3 KOMENTARZE

  1. a naziści nigdy nikogo nie skatowali? szanują każdego? nie bronię tutaj komunistów- to co zrobili zasługuje na potępienie. Ale jak mówi Chrystus: ” kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień”.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię