Newsletter subscribe

Idea

Jakub Nowak: Miejsce dla Boga w naszym życiu a synod

Posted: 27 października 2015 o 09:29   /   by   /   comments (5)

Często będąc zrozpaczonym, pytamy się, gdzie był Bóg w czasie ludzkich tragedii, zwłaszcza II Wojny Światowej. Na pewno nie było go wśród serc ludzi, tworzących jednostki wojskowe, przepełnione pogańską symboliką, niosące śmierć i terror ludziom. Myślę, że tak samo nie było go u osób planujących eksterminację katolickich społeczności w Japonii. Jestem za to przekonany, że był z św. Maksymilianem Maria Kolbe i innymi ofiarami wojny, a także z modlącymi się słowami modlitwy NSZ.

***

Właśnie kończy się synod dotyczący Rodziny. Niestety w mediach nie ma informacji o tym, jak pomóc najważniejszej komórce społeczeństwa , otrzymujemy za to wiadomości, że głównymi problemami jest troska o sodomitów i o przyjmowanie komunii przez ludzi żyjących w innym związku niż małżeński. Gdzie w tym całym zamieszaniu znalazło się miejsce dla Boga? Wierzę, że jest ono u osób broniących tradycji i niezmiennych dogmatów, natomiast powątpiewam, czy znalazło jest ono w sercach osób, które chcą dokonywać reform zbliżających Kościół ku protestantyzmowi i ulegających dekadencji naszych czasów. Kiedy kard. Reinhard Marx (przewodniczący episkopatu Niemiec) mówi, że niemieckie duszpasterstwo nie jest filą Rzymu1, powinniśmy się skłonić ku refleksji nad przyszłością naszej Wiary, która jest perłą cywilizacji europejskiej.

 
Pewnym jest, że zachodnio-europejscy przedstawiciele duchowieństwa, którzy chcą przeforsować wpływy liberalne na synodzie błądzą.- Jezus w Ewangelii św. Mateusza zwrócił się do św. Piotra słowami: “Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój”2. Powiedział “zbuduję Kościół mój”, a nie “zbudujesz swój Kościół”, co oznacza, że należy trwać w dwutysięcznej tradycji, zamiast błędnie dostosowywać się do zastanej sytuacji, odłączając się od magisterium kościoła, co szczególnie dotyczy Protestantów i obecnych tendencji w Kościele niemieckim. Naszym obowiązkiem jest otaczać wsparciem duchownych, walczących o rodzinę i nie ulegającym presji środowisk, tak naprawdę wrogich katolicyzmowi.

 
Musimy głośno wołać o tym ,co ważne i potrzebne, bo inaczej Szatan będzie mówić ustami innych ludzi, którzy są decydującymi. Gdy będziemy stali cicho na uboczu w chwilach takich jak ta, to być może na Sądzie Ostatecznym będzie nam dane się rozliczać z tego.
Zadziwiające jest, jak wielki wpływ na synodzie mają duchowni z krajów europejskich, w których Kościół zanika, w których ich coraz to bardziej liberalne metody duszpasterskie zawodzą. Myślę, że odrodzenie ecclesia militans przyjdzie z innych kontynentów, gdzie ludzi się nawraca , a nie ulega się wpływom innych religii. Gdzie wierni zamiast głoszenia ekumenizmu muszą bronić świątyń i swojej ziemi przed Islamem. Gdzie przede wszystkim Kościół się rozwija.

 
Mimo dość pesymistycznego przekazu, nie jest jeszcze tak źle. Zapisy z dokumentu końcowego nie dopuszczają do niczego wprost, czego moglibyśmy się obawiać. Zgodnie z zapisami3, rozwodnicy nie są ekskomunikowani ani wykluczeni z życia Kościoła, co jest tylko powtórzeniem obowiązujących prawd. Nadal podtrzymano, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Nie wiemy jednak, jakie tendencje będą dalej narzucać duchowni z Niemiec i innych krajów Europy zachodniej. Powinny one się zderzyć ze środowiskiem żyjącej tradycji, dzięki któremu rodzina tryumfuje w walce z zagrożeniami, zanim nim ulegać.

1 http://www.pch24.pl/krok-od-schizmy–kardnynal-marx—nie-jestesmy-filia-rzymu-,34234,i.html

2 MT 16, 18

3 http://www.pch24.pl/kontrowersyjny-zapis-o-rozwiedzionych-przyjety–przeszedl-dwoma-glosami-,38969,i.html

Czytaj także

Comments (5)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 27 października 2015 o 09:43 XYLU

    kard. Reinhard “Karol Marks” Marx * 😀

    Reply
  • 27 października 2015 o 09:46 OX12

    Zostawić ten zachód w pieruny i odbudować KOŚCIÓŁ jeden jedyny, który skończył się po II soborze watykańskim!

    Reply
  • 27 października 2015 o 10:24 SANDRA

    Nie ma się czym przejmować. Synod jest jedynie organem doradczym, a nie decyzyjnym. Ostateczne decyzje podejmuje papież. Poza tym przeszła decyzja o tym, by decyzję o tym czy osoba rozwiedziona mogłaby przystępować do komunii miałby podejmować spowiednik i musiałaby to być strona pokrzywdzona. Bo co jeżeli np. żona była zdradzana przez męża lub na odwrót i doszło do rozpadu małżeństwa? Dlaczego miałaby ponosić konsekwencję nie swoich grzechów? Bo w większości przypadków w takich sytuacjach dochodzi do rozwodu, bo nikt nie chce żyć z kimś, kto dopuszcza się zdrady.

    Reply
    • 28 października 2015 o 00:41 Paszko

      Do tej pory rozwodnicy w takich sytuacjach mogli bez skrępowania przyjmować komunię. Nie mogli przyjmować, gdy np. osoba zdradzona, związała się z inną osobą, którą współżyje, bo wtedy sama łamie przysięgę małżeńską.

      Osoby które wymieniłaś nie ponoszą żadnych konsekwencji i mogą normalnie funkcjonować i tak jest od zawsze.

      Głośno było, bo liberalni niemieccy biskupi chcieli, aby rozwodnicy, którzy związali się z innymi osobami mogli przystępować do komunii świętej.

      Reply
  • 28 października 2015 o 11:23 MatiZeŚremu

    Na szczęście albo niestety mamy czasy przesiewu, w Apokalipsie jest o tym wzmianka “czas oddzielić zboże od plew”

    Reply