Rzeczywistość jaka wykreowała się w Polsce po przełamaniu epoki komuny w dość nietypowy sposób przeniosła nas w świat kapitalizmu. Warunki ekonomiczne jakie od czasów roku ’89 przeszły dość znaczną metamorfozę w niebagatelny sposób wpływają nie tylko na to jak wyglądają kwestie ekonomiczne, ale także na to jak kształtują się nasze charaktery. A zmiany, jakie możemy obserwować w naszym społeczeństwie świadczą o tym, że nie do końca jesteśmy przygotowani do nowej rzeczywistości ekonomicznej.


Od początku istnienia szkolnictwa i powszechnego obowiązku szkolnego, to właśnie placówki oświatowe poza rodziną, pełniły dominującą rolę w kwestii wychowania młodego człowieka. To właśnie tam młodzież wpajała sobie pewne postawy, które następnie warunkowały postępowanie ludzi w dorosłym życiu. Co jednak najistotniejsze, w przeszłości gdy Polska była szargana niebezpieczeństwami, misja wychowania młodego człowieka na wartościowego Polaka była realizowana o wiele bardziej pieczołowicie. Słynny strajk dzieci wrzesińskich był niesamowitym pokazem charakteru w wykonaniu dzieci, a postawy te były kształtowane mimo życia w zaborach. Pokolenie Kolumbów żyjące w świadomości bliskości zagrożenia tuż po I Wojnie Światowej również zdało swój egzamin dojrzałości. Wspaniałe zachowania i bohaterskie postawy dzieciaków biorących karabiny w dłoń w Szarych Szeregach czy też odwaga zwykłych warszawiaków stających na barykady Powstania Warszawskiego, to dowody na to, że w chwili próby charaktery Polaków wykazywały swą nieprzeciętną wartość. W jaki sposób i dlaczego depozyt oświaty kształtującej prawdziwie szlachetne postawy został zaprzepaszczony i zatracony?


Źródłem mocy ówczesnej oświaty była mniejsza odległość między wygłaszanym słowem, a jego brutalnymi konsekwencjami. W czasach zaborów wychowawcy, którzy chcieli pielęgnować w dzieciach polskość, musieli zdawać sobie sprawę z tego, że jedno zbyt daleko idące słowo może skończyć się ich śmiercią. Jedno dziecko nieopatrznie opowiadające rodzicom o zajęciach w szkole mogło sprowadzić na nauczyciela karę o wiele groźniejszą niż mandat, czy nawet wyrok w zawieszeniu, co dziś jest częstą jedyną karą dla gwałcicieli i pedofilów. Mimo tak poważnego zagrożenia nauczyciele, wychowawcy, rodzice – wszyscy pielęgnowali te wartości, które tylko dzięki tej wspólnej pracy, mogły przetrwać ciężkie 123 lata polskiej nieobecności na mapach Europy. Z tego względu, że każdy z nich zdawał sobie sprawę jak ciężkie grożą mu konsekwencje, to wszyscy realizowali swoją wychowawczą misję z pełną powagą i starannością. Każdy znał cenę błędu i tej ceny szybko uczyły się także dzieci. Wspólna świadomość tego, że prawda i kłamstwo na określony temat mogą bardzo szybko doprowadzić do ludzkiej śmierci, skutkowała poważnym podejściem do kwestii słów, wyznawanych wartości oraz życiowych zasad. W ten sposób jako naród byliśmy zmuszeni żyć w prawdzie oraz w razie potrzeby, za tę prawdę oddać życie.


Niestety epoka kapitalistycznej odwilży, poza poprawą naszych warunków egzystencjalnych przyniosła niepowetowane szkody na systemie wychowania oraz stworzyła aksjologiczną pustkę, która dziś odbije się wykształtowaniem postawy przeciwnej do tej, którą podziwiamy wspominając dawne czasy. Kapitalizm poprzez imperatyw maksymalnej efektywności i produktywności w tym, cokolwiek jest realizowane, wymaga docierania ze swoim „produktem” do możliwie szerokiego segmentu odbiorców na rynku. Ten imperatyw nie ominął także szkół oraz polityki i w ten sposób weszliśmy w epokę, która jest zdominowana przez demoliberalizm. Teraz staramy się prowadzić taki demoliberalny model wychowania, by jeden nauczyciel mógł głosić takie wartości, które będą akceptowalne zarówno dla rodziny komunistycznej, jak i katolickiej czy też liberalnej albo narodowej. Oczywiście taki aksjologiczny szpagat nie może wykształcić człowieka znającego granice dobra i zła oraz posiadającego odpowiednio silny charakter, by podjąć się heroicznego czynu w imię jakichś wartości. Młody człowiek w szkole nie nabiera kośćca moralnego, a jedynie wiedzę na temat wielości możliwych podejść do moralności, etyki czy wiary i zostaje w tej wielości pozostawiony sam sobie. W takim momencie młody człowiek zazwyczaj nie czuję obowiązku, by życiowe decyzje podejmować właśnie teraz, wchodzi na rynek pracy nie do końca wiedząc czym powinien się w życiu kierować, więc kieruje się tym najbardziej uniwersalnym i popularnym kryterium – pieniądzem.
Pierwsze kroki w rzeczywistości napędzanej pieniądzem od razu uczą go zasad jakie panują w tej dżungli. Należy nie wychylać się z poglądami politycznymi, wierzeniami oraz aktywnością na polu, które może być punktem spornym w społeczeństwie. Dla biznesu zawsze jest lepiej sprzedawać broń obu stronom sporu, niż brać w nim udział. Kolejnym imperatywem, który kształtuje charakter takiego młodego człowieka jest maksymalizacja zysków i minimalizacja kosztów w celu zwiększenia efektywności. Naturalna tendencja do maksymalizacji naszej pracy odbija się nie tylko na lepszych jej efektach, ale także na odarciu rzeczywistości z całej metafizycznej głębi oraz filozoficznego sensu. Rachunek zysków i strat staje się naszym podstawowym schematem myślowym, który zaczyna dominować nasze życie z czasem niepostrzeżenie wkraczając w sfery, które nigdy nie powinny dla ludzi cywilizowanych należeć do kategorii przeliczalnych w kategoriach zysków i strat. Czy opłaca się bliskim kupować drogie prezenty na święta czy lepiej oszczędzić, by później lepiej zainwestować zaoszczędzony kapitał? Lepiej jest pójść na pogrzeb babci czy zrobić kilka nadgodzin w pracy – w końcu są płacone ekstra, a babcia i tak na mojej obecności nie skorzysta. Lepiej jest mieć wiele dzieci czy może wystarczy się zadowolić jednym, żeby za dużo nie wydać na ich utrzymanie?
Takie i wiele innych pytań, które uchodzą w cywilizowanym gronie za niesmaczne – zadajemy sobie niemal na co dzień. Kapitalistyczny cynizm wysysa z nas to, co czyni nas ludźmi, zmieniając w ekonomiczne roboty analizujące rzeczywistość w sposób komputerowy bez względu na jakiekolwiek świętości. Najlepszym symbolem tej zmiany społecznej, która w nas niepostrzeżenie zachodzi są sztuczne kwiaty. W końcu kto dziś miałby czas doglądać żywej rośliny i poświęcać jej czas oraz pamięć tylko po to, żeby cieszyć oko na jej widok skoro o wiele bardziej opłaca się kupić sztuczną roślinę i zapomnieć o bowiązku opieki, doglądania oraz zapewniania jej odpowiednich warunków. Najsmutniejsze w tej zmianie jest jednak to, że prawdopodobnie na naszych trumnach za kilkadziesiąt lat wyląduje jedynie kilka sztucznych kwiatów rzuconych przez ludzi, którzy ledwie nas znali, a przyszli na pogrzeb tylko dlatego, że z jakiejś kalkulacji opłacało im się zrobić ten gest wizerunkowy. To są właśnie czasy plastikowych kwiatów.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię