Obserwując polemikę polityczną w przestrzeni publicznej, możemy spostrzec, że przedstawiciele lewicowych prądów intelektualnych daleko dryfują od logicznego myślenia. Zwyczajowo prawa strona wytyka im te błędy z poczuciem zwycięstwa nad głupim przeciwnikiem. Prawda jest jednak taka, że ani jedna, ani druga strona nie rozumie przyczyn braku logiki w poglądach większości osób o lewicowych poglądach.


Żyjąc w dobie globalizacji i wszechobecnych mass-mediów jesteśmy nieustannie poddawani indoktrynacji różnymi ideologiami. Choć chciałbym zarzucić wszystkim mediom, od których słyszę marksistowski przekaz albo relatywizm moralny, że są zwyczajnie złe i szkodzą społeczeństwu, to jednak mam świadomość tego, że w istocie nie są to źródła przekazów ideologicznych. Marketerzy zajmujący się kampaniami reklamowymi dla telewizji, prezenterzy telewizyjni czy radiowi, a nawet współcześni młodzieżowi guru – youtuberzy, są rezonatorami idei, których nie stworzyli ani których nawet nie przyjęli świadomie. Jako ludzie jesteśmy bowiem wychowywani w otoczeniu społecznym i to ono w znacznym stopniu determinuje nasze skłonności do tego, by stać się rezonatorem pewnej idei. Ojciec, ucząc chłopca szacunku do dziewczynek, nie ma przecież na celu uczynienia go feministą. Niestety pewne wzorce, schematy oraz logiczne konsekwencje postaw, wpojonych nam, na różnych etapach dojrzewania, w określonych momentach naszej dojrzałości, zamieniają się w potencjał do rezonowania pewnych idei. W ten sposób stajemy się przekaźnikami idei, których zazwyczaj nie rozumiemy, albo mamy o nich jedynie mgliste wyobrażenie. Niestety w obronie swojego ego zawsze w trakcie sporu politycznego, próbujemy uzasadnić słuszność własnego zdania, niezależnie od tego, czy obejmujemy rozumem wszystkie logiczne konsekwencje wynikające z ideologii, w obronie, której stoimy.


Większość społeczeństwa nie posiada wszechstronnego wykształcenia humanistycznego obejmującego znajomość filozofii, historii, antropologii, socjologii, psychologii, politologii i geopolityki, które uprawniałoby do dokonywania świadomych decyzji politycznych. Większa część społeczeństwa wysnuwa wnioski dotyczące kwestii politycznych na podstawie mglistych i wątpliwej jakości przesłanek, które są zniekształcone ideologiczną skazą, jaką narzucają media. Można zatem przyjąć, że pogląd naszego przeciętnego interlokutora w politycznej dyskusji, jest wypadkową jego heurystycznej analizy, ograniczonej liczby niesprawdzonych faktów, które pozyskał w sposób obarczony zniekształceniem. Dodatkowo pogląd ten jest wynikiem rozumowania osoby, która prawdopodobnie nie ma pojęcia o prawach logiki (w końcu logiki nie ma w programie szkół średnich, a na studiach wystarczy zaliczenie przedmiotu, by się jej pozbyć ze swojego życia). Mając na uwadze ten szereg faktów, wykazywanie luk w rozumowaniu osobom, które nie wstydzą się swoich lewicowych poglądów prezentować w sieci, czy na ulicy, zdaje się zachowaniem równie irracjonalnym, jak samo rozumowanie obozu tolerancji i postępu.
W rzeczywistości przeciętny wyborca lewicy jest osobą, która przyjmując w lwiej mierze dobre postawy wskutek wychowania, zaczęła mimowolnie chłonąć ich zniekształcone ideologiczne nadbudówki, które uczyniły ją podatną na rezonowanie wobec pewnych ideologii, które są charakterystyczne dla danego pokolenia i środowiska. Tak więc rozmawiając z młodą i wykształconą Polką z dużego miasta mogę spokojnie przyjąć, że będzie ona rezonatorem wobec ideologii LGBT i choćby to było dla mnie gorzką pigułką, to rozumiem, że niejako jest ona efektem działania całego społeczeństwa, które uległo celowemu zniekształceniu na skutek pracy marksistów kulturowych.


Praca marksistów kulturowych prawdopodobnie byłaby o wiele mniej owocna w naszym społeczeństwie, które jest znacznie bogatsze niż społeczeństwa z czasów, o których pisali Marks czy Engels, gdyby nie mezalians z postmodernizmem. Marksizm w swojej współczesnej odsłonie pozostaje antykulturową i antycywilizacyjną siłą, której celem jest przede wszystkim zniszczenie wszystkiego, co znamy. Różni się jednak od swojego przegranego pierwowzoru metodyką realizacji tego niezmiennego celu. Ówczesną przemoc, neomarksiści zastąpili marszem przez kulturę oraz marszem przez instytucje. Te dwie strategie byłyby niemal niemożliwe do realizacji nawet na poziomie intelektualnym (nie wspominając o praktycznym), gdyby nie mezalians z postmodernizmem. Ta idea zakłada przede wszystkim, że wszystkie idee wymyślone przez człowieka są tak samo wymyślonymi tworami, a przez to nie mogą być bardziej lub mniej wartościowe. Zdaniem postmodernistów każdy system moralny może być odczytywany tylko w swoim społecznym kontekście i nie może być porównywany z innymi systemami. Stojąc na tak relatywistycznym podłożu postmodernistyczni myśliciele, którzy bez wątpienia pozostawali wybitnymi intelektualistami, wybili współczesnym ludziom grunt spod nóg. Tracąc fundament i oparcie w czymkolwiek, staliśmy się masą ludzi, którzy muszą być tolerancyjni wobec innych (równie wartościowych) kultur, etyk, nacji etc., ponieważ nie istnieją intelektualne podstawy do porównywania i dokonywania ocen tych „konstruktów społecznych”, a skoro niemożliwe jest dokonanie oceny, to niemożliwe jest także jakiekolwiek wartościowanie i różnicowanie w naszym podejściu. Ten postmodernistyczny szach w ideologicznej rozgrywce politycznej stał się przyczyną, dla której całe rzesze młodych ludzi podważało swoje własne przekonania przyswajane w szkołach i przy rodzinnych stołach.


Gdybyśmy jednak zadbali o naukę logiki w szkołach średnich, to być może więcej ludzi odrzuciłoby postmodernizm albo marksizm jako sprzeczne systemy ideologiczne, co znacznie ułatwiłoby naprowadzenie naszego narodu na właściwe tory. W końcu marksiści głoszą, że konieczne jest wprowadzenie „sprawiedliwości społecznej” (dowolnie rozumianej w zależności od czasów i interpretatorów), a to z kolei sprawia, że konieczne jest dokonanie moralnej oceny danego stanu społeczeństwa, by móc wywnioskować, co jest „sprawiedliwe społecznie”, a co nie. Postmoderniści zakładają, że marksistowska „sprawiedliwość społeczna” jest sprawiedliwością tylko w takim społeczeństwie, w których ucisk (tu wstaw dowolną grupę społeczną) jest niedopuszczalny, a zatem nie powinno się o nią walczyć, bo jest ona tak samo wartościowa, jak jej brak.


Wracając do obecności ideologii w poglądach przeciętnych ludzi, jakich możemy spotkać na ulicach naszych polskich miast, musimy skonstatować, że większość z tej części przekonanej do lewicowej ideologii, nie potrafi uzasadnić swoich poglądów politycznych. Na pewnym poziomie w ogóle nie próbuje podawać w wątpliwość swoich poglądów, a doznając ostracyzmu ze strony przeciwników politycznych, sama ulega radykalizacji i głosi swoje poglądy z jeszcze większą mocą, mimo tego, że w żadnym stopniu nie zwiększa swojej wiedzy ani siły argumentów stojących za danym światopoglądem. Większość otaczającego nas społeczeństwa wierzy w postmodernistyczny świat, a idea ta zaczyna kiełkować, gdy ktoś zaszczepi w nas wiarę, że skoro istnieją różne opcje (narody, religie, systemy etyczne, gospodarcze) i każda ma swoich fanatycznych wyznawców, a nie istnieje jednoznaczna oparta o obiektywne przesłanki odpowiedź, to znaczy, że istotnie wszystkie są tak samo wartościowe i nie ma sensu o nie walczyć. Należy zaznaczyć, że ci ludzie opowiadają się za którąś z opcji, jednak ich postawa nie wynika z przekonania i racjonalnej wiedzy popartej logicznym wnioskowaniem, a jedynie ze społecznego oczekiwania, że będą mieli jakieś poglądy. Czasami z nudów przystępując do dyskusji politycznych, doznają krzywd i następnie w sposób emocjonalny uzasadniają swoją awersję do ideologii reprezentowanej przez osobę, która tę krzywdę im wyrządziła. W ten sposób po wielu latach eksploatacji Polski przez polityczne hieny otrzymaliśmy kraj pogrążony w permanentnym emocjonalnym konflikcie, w którym obie strony są moralnie złe, czego dowodzą setki nierozliczonych afer.


To, gdzie ci źli marksiści? – zapytałby ktoś nieuprzejmy. Otóż marksiści poprzez swój mezalians z postmodernistyczną ideologią otrzymali grunt, na którym mogą zacząć kiełkować ich destrukcyjne idee. Spolaryzowane społeczeństwo, które swoje działania w znacznej mierze opiera na emocjonalnym zachowaniu, a nie racjonalnej analizie, o wiele łatwiej będzie podejmowało agresywne i konkretne działania przeciw innym grupom społecznym. Dodatkowo w tak spolaryzowanym społeczeństwie można twierdzić, że to ta druga strona spolaryzowanego medalu jest ciemiężcą określonej grupy społecznej, którą rycerscy marksiści będą musieli wyzwolić spod faszystowskiego buta. Marksizm jako ideologia zardzewiała i brudna krwią wymordowanych pokoleń, nie prezentuje się atrakcyjnie dla współczesnego społeczeństwa. Gdyby nie intelektualne zachwianie świata współczesnego człowieka przez postmodernistyczne idee, nie miałby on w ogóle niczego do zaoferowania młodym ludziom. Jak zatem można uderzyć w sedno postmodernistycznych idei?


By mówić o tym, czy jakaś teoria naukowa jest prawdziwa należy określić czy jest ona przydatna oraz, czy pozwala na skuteczne dokonywanie predykcji. Choć zatem fizyka newtonowska świetnie sprawdzała się do chwili odkrycia cząsteczek subatomowych, to jednak okazała się nie być wystarczająco prawdziwą, by wyjaśnić zjawiska zachodzące na poziomie kwantów. Fizyka newtonowska nadal pozwala nam na przewidywania zachowań ciał w sferze makro i jest przydatna do konstruowania np.: działających samochodów – jest zatem wystarczająco prawdziwa. Jeżeli jednak spróbujemy w ten sam sposób sprawdzić teorie postmodernistów, to wówczas okaże się, że nie są one wystarczająco prawdziwe, by dokonywać przewidywania przyszłości ani by wykorzystać je w praktyczny sposób, co czyniłoby je przydatnymi.


Społeczeństwa na przestrzeni wieków tworzyli nie tylko ludzie. Społeczeństwa tworzyły także naczelne, ssaki, a nawet owady, czy ryby. Nadrzędnym celem, jaki przyświeca organizmom żywym przy tworzeniu zbiorowości jest lepsze przystosowanie do przetrwania w określonych warunkach. Choć możemy się zachwycać hierarchią w stadzie wilków i złożonością struktury społecznej mrowiska, to jednak bez wątpienia to ludzkość stworzyła najbardziej złożony globalny system społeczny, który umożliwił nam ujarzmienie świata natury i kreowanie świata w sposób zgodny z naszym upodobaniem. W tym momencie należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań, które są niezbędne dla wyciągnięcia właściwych wniosków dotyczących ideologii postmodernistycznych. Czy ludzkość mogłaby stworzyć cywilizację wysokich techonologi, nie tworząc społeczeństwa w sposób zorganizowany? Czy istnieją alternatywne systemy do cywilizacji zachodniej, które wytworzyły wysokie technologie? Czy systemy społeczne, które wytworzyły cywilizację wysokich technologii stanowią przewagę ewolucyjną nad systemami alternatywnymi?
Oczywiście ten ciąg myślowy moglibyśmy kontynuować i redukować liczbę odpowiedzi w taki sposób, że z postmodernistycznego założenia nieskończenie wielkiej ilości interpretacji danej sytuacji, czy danego zachowania, doszlibyśmy do bardzo ograniczonej alternatywy kilku opcji, które jako jedyne są logicznie przydatne dla społeczeństw i które w jakikolwiek sposób mogą w skuteczny sposób dokonywać predykcji.


Choć zatem jako katolicy, możemy wierzyć w Boga, jako ludzie inteligentni możemy wiedzieć, że musi być jakieś obiektywne źródło moralności, jako nacjonaliści możemy wierzyć, że porządek i hierarchia są bardziej racjonalne niż anarchia i destrukcja, to jednak jako ludzie rozumni musimy umieć uzasadnić logicznie swoje poglądy. Jeżeli chcemy porwać nasz Naród do tego, by na powrót odzyskał swoją samoświadomość, to musimy przywrócić rodakom utracony grunt pod stopami. Musimy na powrót stanąć twardo na naszej polskiej ziemi i wytrącić postmodernistom z rąk sofistyczne baty do transformowania społeczeństwa na marksistowską modłę. Musimy zerwać ten mezalians postmodernistów z marksistami i pokazać, że rozum, tak jak i duch – w Narodzie nie ginie.

5 KOMENTARZE

  1. Na nacjonalistów i zwolenników hierarchii też mogą oddziaływać warunki polityczne. Teraz jest burza po słowach Czarzastego. A mnie ciekawi postać Bolesława Piaseckiego i jego stosunku do ZSRR. Wiadomo, że uległy diametralnym przeobrażeniom. Chociaż już podczas wojny Bolesław Piasecki uznał, że Stalin odsunął Żydów i Rosja bolszewicka ulega zmianom. Potem, jak wiadomo Bolesław Piasecki jednoznacznie miał pozytywny stosunek do ZSRR. Ale czy tylko to była taktyka a w duszy miał taki sam stosunek do ZSRR i komunizmu, jak przed wojną? Może i po części tak. Ale na skutek tego, że w ramach swojej taktyki musiał na zewnątrz wciąż to głosić, to chyba w końcu w pewnym stopniu temu uległ, zamiast mieć konflikt w duszy i żyć w ciągłej niezgodzie między tym, co głosił i co w istocie uważał. Więc pewnie zaakceptował również wewnętrznie w pewnym stopniu to, co na zewnątrz głosił. Oczywiście, jakby znów się zmieniły warunki, do których niestety Bolesławowi Piaseckiemu nie udało się dożyć, to pewnie wrócił by do dawnego antykomunizmu. Na takie pozycje przeszło wielu dawnych paxowców. To napisałem, bo ten człowiek mnie ciekawi, również w kontekście zmiany człowieka na skutek zewnętrznych warunków politycznych. I Wy ludzie ONR nie możecie się w pełni odciąć, przynajmniej od przedwojennego Bolesława Piaseckiego, zresztą tego nie robicie, bo macie po nim zielone tło na sztandarze. Falanga jest na zielonym tle, co jest odziedziczone po Piaseckim, bo to był jego ulubiony kolor.

  2. W żadnym razie nie odcinamy się od przedwojennego Piaseckiego. Jednak jego powojenna gra, której w pełni nie zrozumiemy jako ludzie nie znający osobiście Piaseckiego, różnie jest odbierana przez ONRowców. Znajdują się wśród nas zarówno jego zwolennicy, którzy widzieli w nim szachowego mistrza rozgrywającego komunę, jak i tacy, którzy uważają go za zdrajcę. Fakt jest jednak taki, że nie mamy żadnych obiektywnych dowodów, które pozwoliłby nam jedną z tez odrzucić. Możemy mieć tylko opinie, a tych jak wiemy przypada 3 na 2 Polaków.

    • Mnie, chociaż nie ukrywam, że byłem zwolennikiem zachowania Państwa Moskiewskiego w powojennych granicach, bo w ogóle byłem za zachowaniem mapy Europy ukształtowanej po II wojnie światowej, to jednak, by mnie nie przeszło przez gardło, że zasługą komunistów jest ułożenie dobrych stosunków z ZSRR. Słowa w tym sensie powiedział Piasecki. Teraz jest druga skrajność. Np. Jędrzej Giertych chciał, by się Rosja nawróciła na chrześcijaństwo a nie rozpadła. I to nawrócenie po części się stało. Poglądy Jędrzeja Giertycha o Rosji mnie w pełni odpowiadają. Natomiast ZSRR, jak wiadomo zwalczał religię i polskość u siebie. Piasecki zapewne zdawał sobie z tego sprawę i taktycznie coś takiego powiedział, by komuniści nie zdelegalizowali PAX-u. Ja w każdym razie mimo swojego rusofilstwa w pewnych aspektach, bym nie był w stanie chwalić komunistów za “ułożenie stosunków” z ZSRR, bez względu na warunki.

  3. Hmmm… wydaje mi się, że filozoficzne źródło owego wywrotu leży w nieco innym miejscu – oto filozofia post-chrześcijańska wyrzuca “świat istnieje, a my go poznajemy” i w zamian wstawia “to co nas otacza niekoniecznie istnieje, to może być tylko nasze wyobrażenie”. To nie jest nawet filozofia – to jest fałsz. Natomiast lwia część współczesnego fałszu ma swoje źródło w talmudzie itp. księgach wywrotowych, a także w serwowaniu kłamstwa za przyczyną dualistycznego podejścia nasi – niewolno i nie nasi – można dowolnie. To znów ma swoje źródło w monolatrii i w skrzywionym pojęciu Boga. Naszą obroną przed takowym złem są Wiara, Nowy Testament i prawda.

    • To prawda, myślałem też o zaprezentowania rozumowania, które opiera się na subiektywnym doświadczeniu świadomości, jako potwierdzającym istnienienie obiektywnej rzeczywistości, ale na potrzeby spójności artykułu byłem zmuszony do ograniczenia materiału. Dziękuję za dopełnienie!

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię