Newsletter subscribe

Idea

Jerzy Frodsom: Fabryka Jednorękich Bandytów

Posted: 25 lipca 2018 o 08:00   /   by   /   comments (0)

Nastolatki przechodzą „okres buntu”, jak zwykli mawiać doświadczeni w mądrość życiową dorośli. To lakoniczne zdanie pełni czarodziejską rolę wyjaśniania rzeczywistości zgodnie z pierwotnym wierzeniem, że to co ma nazwę jest już znane, a zatem podległe człowiekowi. Niestety dojrzewanie młodzieży bez problemu umyka próbom wyegzorcyzmowania poprzez poznanie imienia i wydanie polecenia. Mimo tej lakonicznej nazwy artykułowanej zwykle z wszechwiedzącą miną mędrca, większość z nas nadal nie ma zielonego pojęcia, co się wówczas dzieje w umyśle i duszy młodego człowieka, a zagadka ta zasługuje na chwilę głębszej refleksji.

Psychologowie mówią o idealizmie antycypacyjnym, który pojawia się w okresie dojrzewania i wiąże się z optymistyczną wizją przyszłości oraz wiarą we własne siły i możliwości. Niestety naprzeciw silnej wiary adolescentów w górnolotne ideały staje brutalna szara rzeczywistość. Kłody pod nogi lecą często nastolatkom całym potokiem. Próba podołania takiemu karkołomnemu wyzwaniu często jest trudniejsza niż bieg płotkarski, a brak doświadczenia życiowego i niezbędnego dystansu, który zyskujemy dopiero wraz z dojrzewaniem, zwykle kończy się sromotną klęską nastolatka. Wówczas rozpoczyna się proces przeistaczania Don Kichotów w Jednorękich Bandytów.

Wchodząc do Fabryki Jednorękich Bandytów możemy bez zaglądania do maszynerii spostrzec dwa podstawowe obiekty: zasoby i produkty. Zasobami są młodzi idealiści, którzy niezależnie od idei, która im przyświeca, wierzą, że uczynią świat lepszy zgodnie ze swoim rozumieniem tego pojęcia. Wyznają ideał lepszy, bądź gorszy, górnolotny lub przyziemny, piękny bądź brzydki, altruistyczny bądź egoistyczny, ale zawsze jest on w ich subiektywnym odczuciu czymś, co sprawia, że życiowa gra jest warta świeczki. Ten zasób dojrzałym ludziom jawi się jako naiwny i dziecinny, często zacietrzewiony i bujający w obłokach. My jednak wkraczając do tej fabryki mamy mniej krytyczne spojrzenie, widzimy, że to efekt edukacji, marzeń i naturalnego pragnienia człowieka do dążenia wzwyż, ciągle ku lepszemu.

Ten zasób jest na społecznej taśmie pchającej go nieuchronnie do maszynerii, która zadaje szereg pytań o jego ideały i wierzenia. Poddaje jego młodzieńczy idealizm brutalnemu testowi wytrzymałości, łamie palce, wbija igły pod paznokcie, razi prądem. Gdy nastolatek się nie łamie, a zazwyczaj młodzieńczy płomień pozwala im wierzyć głęboko i długo wytrzymywać te tortury, to maszyneria przystępuje do głównego testu. Zadaje jedno pytanie, które ma zgnębionego nastolatka złamać do końca. Czy dasz sobie za to uciąć rękę? Tajemnicze „to” jest ideą, która napędza optymizm nastolatka i daje mu wiarę w przyszłość oraz we własne siły do uczynienia świata nieco lepszym niż go zastaliśmy. Bojowo nastawiony adolescent zazwyczaj twardo podnosi wzrok przewidując rychły kres męczarni i traktując to jako ostateczny test rzuca zdecydowane: „tak”.

Tutaj właśnie zachodzi właściwy proces transformacji Don Kichota w Jednorękiego Bandytę. Prędzej czy później młody człowiek odkrywa rozbieżność między jego wstępnym wyobrażeniem świata oraz swoich ideałów, a rzeczywistości społecznej i rzeczywistym obrazem świata oraz ideałów. Wówczas przychodzi czas, kiedy nastolatek płaci za swoje pochopne „tak” i zostaje wypuszczony po drugiej strony maszyny – bez jednej ręki. Ogląda się przez ramię i z nienawiścią patrząc na całą tę oszukańczą maszynerię spluwa na ziemię. Odchodzi przed siebie pozbywszy się ideałów wraz ze swoją ręką i dołącza do grona „dojrzałych” szyderców sączących piwo w podrzędnej spelunie. Zaczyna z pogardą spoglądać na zacietrzewioną i niedojrzałą młodzież, a jego życie zaczyna wypełniać się nienawiścią do tych młodych ludzi, którzy reprezentują to, co było w nim piękne, lecz nie przetrwało piekła Fabryki Jednorękich Bandytów.

Nie wszyscy jednak kończą w ten sposób. Czasami wędrując wśród morza Jednorękich Bandytów na ulicach małego polskiego miasteczka widuję twarze odznaczające się od innych. Czasami jest to uśmiech, czasami energiczny krok, czasami uważność spojrzenia. W tym konformistycznym morzu szarych twarzy, te pełne energii i młodzieńczego idealizmu, błyszczą jak diamenty wśród węgla. Są żywym dowodem na to, że możliwe jest przezwyciężenie tej maszynerii i zachowanie obu rąk oraz naturalnej młodzieńczej energii. Mimo tego, że szara masa będzie próbowała odebrać kolory tym bardziej żywym, tym żywym wyrzutom sumienia i projekcją tego, co w nich samych jest już dawno umarłe. Mimo tego, że masy te będą starały się ściągać młodych Ikarów w toń oceanu, gdzie wszyscy są jednym. Musimy pamiętać, że w świecie pełnym Jednorękich Bandytów potrzeba jak najwięcej ludzi, którzy zachowają obie ręce, aż do sędziwego wieku i nie będą dawali tym rękom chwili wytchnienia. Pracy bowiem dla prawych ludzi zawsze jest więcej niż ich rąk, a nienawiść Jednorękich Bandytów nie gaśnie nigdy.

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website