W dzisiejszych czasach zarówno w Polsce, jak i w Europie warunki społeczno-ekonomiczne gwarantują nam bezpieczeństwo w zakresie przetrwania. Już nie musimy jak jeszcze kilka wieków wstecz, martwić się o to, czy jutro będzie co jeść i czy nie zostaniemy zagryzieni przez dzikie zwierzęta. Jednak złożoność współczesnych społeczeństw wytworzyła bardzo wiele kolejnych problemów, przed którymi musimy stawać szczerząc kły i strosząc sierść. Teraz sierść musimy stroszyć nie przed innym gatunkiem, a przed drugim człowiekiem, który często w myśl aforyzmu homo homini lupus est, traci swoje człowieczeństwo.

Skoro największym zagrożeniem, a jednocześnie największym zabezpieczeniem przed śmiercią jest drugi człowiek musimy określić naturę problemu, z jakim boryka się zarówno współcześnie żyjący Polak jak i Europejczyk.

Po pierwsze naszymi głównymi problemami są problemy natury psychospołecznej. U ich podłoża leżą nasze relacje międzyludzkie, które niczym sieć wiążą nas z innymi członkami społeczności. Ta społeczność w określonych warunkach może stanowić potężne wsparcie, ale może też doprowadzić jednostkę do samobójczej śmierci, nadużywania środków psychoaktywnych, alkoholu i narkotyków czy ucieczki w inne destrukcyjne aktywności. Powinniśmy zatem zadbać by jednak nasza sieć była siecią wsparcia, a nie siecią łowiecką.

Po drugie borykamy się z problemami, jakimi są wojny i imigracja. Pomimo tego, że w naszym rejonie obecnie nie toczy się żadna wojna to jednak napięta sytuacja na Ukrainie oraz kryzys imigracyjny są zjawiskami, które oprócz ciągłej obecności w mediach mogą z dnia na dzień stać się przyczynami, dla których nasze życie może lec w gruzach. Możliwości potencjalnych zagrożeń wynikających z tych problemów można mnożyć, a nawet potęgować i tworzyć nieskończoną listę, która będzie jednocześnie listą podkreślającą jak wiele mamy powodów by myśleć nad strategiami odcięcia głów hydrze nim te zaczną odrastać w zwiększonej liczbie.

Po trzecie borykamy się z problemami ekonomicznymi. Niemal połowa młodych dorosłych w Polsce w najbliższych latach osiągnie tytuł magistra, a stopień bezrobocia jest nadal duży. Nasza spuścizna po komunie, która skutecznie tłamsiła potencjał naszego Narodu nadal ma odbicie na rynku europejskim. Do naszego kraju trafiają produkty II kategorii z państw europy zachodniej, a cena życia w Polsce jest o wiele wyższa niż w innych krajach europy zachodniej. Nie wynika to w żadnym razie z naszego powszechnego lenistwa i nieróbstwa. Warto zastanowić się jak zmienić ten stan rzeczy i wykorzystać nasz potencjał. Zarówno ten tkwiący w ogromnej liczbie wykształconych ludzi, jak i ten tkwiący pokładach zasobów naturalnych. Należy również zwrócić uwagę na sposoby, jakimi możemy ten cel osiągnąć.

Na powyższe trzy problemy spojrzeć możemy w myśl dominującej w europie zachodniej retoryce, choć nie jest to wcale takie łatwe. Musimy przyjąć ad hoc założenie, że wszyscy są równi, a także to, że wszyscy są dobrzy. Pominąć smród, jakim trąca użycie słowa wszyscy i skupić się na apriorycznym argumencie, że każda różnorodność ma więcej zalet niż wad (jaki wad?!). Jakie jednak byłyby rozwiązania wymienionych problemów wynikające z takich założeń? Prawdopodobnie przyjęcie imigrantów (sic!). W końcu imigranci poprzez powiew kultury świeżości nauczą nas empatii i rozumienia różnorodności, a zatem będziemy się wspierać i lubić. Przecież pedofilskie śluby też powinniśmy rozumieć – to zwyczajne różnice kulturowe. Jak przyjmiemy imigrantów to się zaaklimatyzują i zniknie problem migrantów (sic!). Kolejny problem jak ręką odjął. No i w końcu przyjęci imigranci będą ciężko, w pocie czoła, pracować na wielkość i bogactwo Polski! To jest nowoczesne i postępowe rozwiązanie najpoważniejszych problemów współczesnej Europy.

Gdy jednak zejdziemy już z miejsca dla klaunów, kabareciarzy i kanciarzy to staniemy przed problemem, nad którym powinniśmy się pochylić nie z uśmiechem na twarzach, lecz z zachmurzonym w zadumie czołem i poddać refleksji sprawy ważne dla każdego z nas. Z perspektywy historii powyższe trzy główne problemy społeczności nie są problemami charakterystycznymi tylko dla naszych czasów. Były problemami ludzkości od zarania cywilizacji. Skoro ludzkość wraz z upływem czasu udoskonala zarówno swoje funkcjonowanie jak i swoją wiedzę to dziś powinniśmy znać już jakieś całkiem znośne rozwiązanie tych problemów. I tak właśnie jest. Znamy to genialne rozwiązanie, które dopieszczone może stać się tytułowym panaceum na większość znanych nam dzisiaj problemów, a tym panaceum jest Naród.

W ostatnim moim artykule dotyczącym psychoeugeniki zwracałem uwagę na niszczące działanie stresu, który można wygenerować przez rozwiązania inżynierii społecznej i polityki. Całe szczęście nie wszystko zależy od opasłych panów w drogich garniturach. Całe szczęście zależy od ludzi nam bliskich jak rodzina, tych troszkę dalszych jak kumple i przyjaciele oraz tych całkiem dalekich. Mniej więcej trzy poziomy znajomości pozwalają zbudować socjometryczne kręgi dookoła osoby, które opiszą istotność relacji, jakie łączą nas z innymi. Jeżeli zgodnie z tradycyjnym kanonem wartości w Polsce będziemy dbać o rodzinę i więzy z innymi to nasz pierwszy krąg stanie się dla nas potężnym wsparciem. Gdy honor i odpowiedzialność będą wpisane w nasz etos postępowania w życiu codziennym, to osoby z drugiego kręgu będą dla nas również wsparciem takim jak my dla nich. Wsparcie z trzeciego kręgu społecznego zagwarantuje nam promocja idei nacjonalizmu oraz życie zgodnie z doktryną, w której to rodak jest nam bratem i staramy się wyciągać do niego pomocną dłoń zawsze wówczas gdy znajdzie się w potrzebie.

Dobrze udokumentowany i eksperymentalnie udowodniony został fakt, że wsparcie społeczne pomaga zarówno w obliczu depresji (często jej zapobiega), jak i w obliczu przewlekłego stresu (który politycy u nas usilnie zwiększają). Ponadto silna identyfikacja z narodem pozwala na spójność w poglądach o podłożu moralnym i kulturowym, co gwarantuje zmniejszenie napięć ze względu na stałość tradycji i norm społecznych. Nasi bliscy, jeśli będą nam naprawdę bliscy, to nie pozwolą nam stoczyć się w otchłań nałogów, autodestrukcji czy też innych sposobów na ucieczkę przed brutalną rzeczywistością. Nasi bliscy i dalecy będą nam dawali energii i czynili nasz świat odrobinę bardziej kolorowym, jeśli tylko damy im trochę siebie. Poświęcając sobie nawzajem swój czas możemy zbudować nie tylko solidarność narodową, ale także narodową sieć wsparcia społecznego na poziomach koleżeńskich, która wraz ze wsparciem ze strony rodziny będzie stanowiła doskonałe przeciwciało do walki z problemami psychospołecznymi. Obniży poziom stresu, zredukuje ryzyko wystąpienia licznych chorób psychicznych, zminimalizuje ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych oraz popchnie nas w stronę samorozwoju – czyli wydłuży nasze życie i zwiększy jego jakość.

W czasach wojen nie trzeba wspominać o tym jak ważnym czynnikiem jest tożsamość narodowa. Naród, w którym nie ma ludzi gotowych zań zginąć, jest skazany na zagładę. My Polacy po 123 latach nieistnienia na mapach potrafiliśmy odbudować zarówno naszą kulturę, jak i państwowość, więc mamy doświadczenie w walce przeciwko otaczającym nas i przeważającym siłom wroga. Dziś jednak marksizm kulturowy za cel upatrzył sobie korzenie naszej kultury oraz wartości, jakie wyznaje dziś już tylko wąska nisza ludzi zorientowanych narodowo. Osiąga na tym polu duże sukcesy i wybuch wojny dzisiaj stawia pod ogromnym znakiem zapytania skalę mobilizacji Polaków w obronie Ojczyzny. Być może jestem pesymistą, ale uważam, że współcześnie duch w Narodzie jest zbyt słaby, by móc stanąć zgodnie w zbrojnym zrywie w obliczu przeważających sił wrogów. Mam jednak nadzieję, że jedność Narodu i wartość, jaką stanowi ona w obliczu walki zarówno z kryzysem imigracyjnym, jak i wrogim państwem, nie zostanie zapomniana, a my pielęgnując ją i propagując, zwiększymy swoje szanse na przetrwanie.

Lekiem na problemy gospodarcze, a przynajmniej jedną z koncepcji na ich rozwiązanie jest dystrybucjonizm, znany jedynie wśród narodowców i specjalistów z branży ekonomicznej. Dystrybucjonizm pozwoliłby nie tylko na wykorzystanie potencjału, jaki tkwi w młodych wykształconych Polakach, ale także dałby szansę na zaistnienie Polski na światowych rynkach. Narodowa gospodarka dopingowana w bezpośredni sposób przez rząd pozwoliłaby na wzrost rodzimego kapitału i stworzenie kultury przedsiębiorczości wśród młodych ludzi, którzy nie mogąc znaleźć pracy mogliby w prosty sposób stworzyć sobie i innym takie miejsce pracy z dotacji POLSKICH zamiast tych unijnych.

Dla wielu osób naród kojarzony jest z ciemnogrodem i przeszłością, a w dalszy sposób z nazizmem w myśl uogólnienia lęku. Niestety ta tendencja wtłoczona do naszych głów przez okupujących kulturę, oświatę i sztukę, marksistów kulturowych stwarza ryzyko całkowitego zdewaluowania wartości narodu. Wraz z rozwojem cywilizacji ludzkość wykazuje tendencję do poszerzania swoich granic. Jeżeli wojnę o wygląd świata wygrają marksiści to uniwersalizacja obejmie również i nasz kraj, który będzie krajem tylko teoretycznym, a my zostaniemy wyrzuceni do śmietnika historii jako epigoni minionej epoki. Czy mam rację doszukując się w idei Narodu panaceum wbrew ludziom, którzy uważają go za anachronizm? To już oceni historia.

1 KOMENTARZ

  1. Był w Polsce, w czasach III RP, przypadek śmierci głodowej jednej kobiety. Tak drastyczny przypadek był jeden, ale problem niedożywienia niestety nie jest jednostkowy, chociaż na szczęście nie dotyczy większości. A co do dzikich zwierząt, to rzeczywiście te w Polsce zazwyczaj nas nie zjadają. Przed wojną był przypadek, że niedźwiedź zagryzł. Ale i we współczesnych czasach był przypadek, że niedźwiedź zaatakował w Bieszczadach kobietę. Dobrze, że zasłoniła oczy, bo widziałem na filmie przypadek w USA, gdzie niedźwiedzica odgryzła oczy i człowiek przestał widzieć. Ale niedźwiedzie są tylko w górach. To jedynie poważnie śmiertelnie niebezpieczne zwierzęta w Polsce.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię