Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Jerzy Frodsom: Phanta Rhei

Posted: 22 czerwca 2016 o 21:41   /   by   /   comments (0)

Na przestrzeni wieków setki myślicieli zajmowało się tematyką szeroko pojętego sensu życia. Jedni uważali, że go odnaleźli i mają rację, a inni podważali w ogóle możliwość znalezienia uniwersalnego sensu życia dla wszystkich ludzi. Ci drudzy mieli rację, ale tylko połowiczną. Możemy bowiem znaleźć część wspólną dla wszystkich ludzi, która sprawia, że chce im się żyć, że wstają każdego ranka i mierzą się z problemami dnia codziennego, bólem, biedą, ubóstwem i chorobami. Mimo tego, że już dość dawno opuściliśmy rajskie ogrody, nadal kurczowo trzymamy się życia jakiekolwiek by ono nie było. Co jest zatem takim źródłem nieskończonej energii?

Zarówno najwięksi myśliciele zachodu jak greccy filozofowie, czy Jezus Chrystus, jak i myśliciele wschodu tacy jak Budda głosili tą prawdę głośno i dobitnie. Mówili o tym, co dziś nadal zdaje się wielką tajemnicą. Mimo tego, że każdy z nas zna ich imiona, uczy się o nich w szkołach, a ich myśli może znaleźć w każdej bibliotece nadal żyjemy z klapkami na oczach. Żeby zrozumieć prawdę głoszoną we wszystkich kulturach od Tybetu przez Jerozolimę po Los Angeles w kościołach, kaplicach i klasztorach musimy sięgnąć do czasów starożytnych. Wtedy bowiem zrodziła się ludzka myśl, która po dziś dzień jest aktualna i niezmienna. Myśl o życiu.

Starożytny filozof Heraklit z Efezu (żyjący na przełomie VI i V w. p.n.e.) wypowiedział powszechnie znaną sentencję „phanta rhei”, która dosłownie znaczy: wszystko płynie. Jest to myśl, która wskazuje nam ruch jak centrum wszelkiego istnienia. Pozornie nie ma w tym niczego odkrywczego jak na dzisiejsze czasy. W końcu każdy wie, że elektrony nieustannie krążą dookoła jądra atomu, więc świat pozostaje w nieustannym ruchu. Jednak jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że filozof ten żył dosyć spory kawałek czasu przed pierwszymi fizykami to dostrzeżemy, że miał coś innego na myśli. Jego myśli dotyczyły życia.

Życie charakteryzuje się ruchem: rośliny rosną, zwierzęta jeszcze się przemieszczają, a ludzie dodatkowo zmieniają poglądy i myśli. Grzyby, bakterie, a nawet wirusy się poruszają. Jeśli weźmiemy pod uwagę kamień lub jakikolwiek element świata natury, który pozostaje w całkowitym bezruchu zarówno wewnętrznym jak i zewnętrznym to dostrzeżemy, że nie ruszając się nie ma on prawa żyć. Z tego spostrzeżenia wynika konkluzja, że życie nie istnieje bez ruchu, a nawet, że życie jest ruchem. Nieustanna zmiana stanu, miejsca, pozycji i poglądów są prawdziwym sensem życia.

W dzisiejszych czasach wielu ludzi się gubi. Mamieni polityką, konsumpcjonizmem, seksem, hedonistycznymi uciechami, ludzie pogrążają się coraz bardziej w bezmyślności, a ich życie traci pęd. Niestety nasza cywilizacja jest zbudowana na zgniłych podstawach, które skierowane są w stronę hamowania naturalnego pędu naszego życia. Promowanym stylem życia jest posiadanie rodziny, posiadanie domu, posiadanie samochodu, posiadanie stałej pracy, posiadanie pieniędzy. POSIADANIE. Raczej w mediach nie usłyszymy o tym, że powinniśmy BYĆ kimś dobrym. Jeśli już jest mowa o byciu, to tylko w kontekście przyjęcia postaw i wartości, które są przydatne rządowi, którego celem jest zwolnienie naszego pędu. Dla szeroko pojętej władzy słowo „być” pojawia się w zestawieniu ze słowem „posłusznym”.

W końcu im bardziej wydłużymy łańcuch posiadanych dóbr tym łatwiej będzie władzy trzymać na nim rękę. My pokornie przyzwyczajamy się do ciężaru obroży i potulnie znosimy szarpnięcia jakie od czasu do czasu czujemy, gdy władza ogranicza naszą wolność. Zamykamy oczy na ten łańcuch i udajemy, że jest naturalną częścią naszego ciała. W końcu większość ludzi żyje z tym i nie narzeka. Na takie stwierdzenie można odpowiedzieć tylko poprzez przywołanie alegorii much: „w końcu miliony much nie mogą się mylić…”

Powszechnie wiadomo, że ludźmi głupimi łatwiej jest sterować. Manipulacja nie musi być wyszukana, a czasami może przybierać absurdalnie proste postaci znane z powieści Orwell’a. Niestety jeszcze łatwiej jest sterować kimś, kto sam na szyję ubrał obrożę ze smyczą, która znajduje się w rękach innych ludzi. Nikt, kto żyje na wybiegu o rozmiarach dwóch metrów kwadratowych jak pies uczepiony budy nie osiągnie dobrych wyników w maratonie czy sprincie, a w końcu życie jest ruchem. Jego kwintesencja i smak są odczuwalne tylko wtedy gdy zmierzamy w określonym celu. Im większa jest nasza determinacja i wytrwałość tym więcej mamy szansy zasmakować prawdziwego życia. Tym pełniejsze jest nasze życie im dłużej będziemy przelewać pot w drodze do obranego celu.

Niezależnie od tego co chcemy w życiu osiągnąć każdy z nas o coś walczy. Dla jednego będzie to Ojczyzna czy Bóg dla innego Wolność czy Spokojne Życie, a dla jeszcze innych Rodzina. Nie ma człowieka, który o nic nie walczy, bo każda przeszkoda w naszym życiu, podczas tego biegu w stronę śmierci, wymaga walki. Nasze życie znaczy tyle ile krwi, potu i łez przelejemy w walce o swoje wartości. Nie należy przez takie podejście rozumieć, że sensem życia jest zdobycie broni i wystrzelanie przeciwników by tylko przez chwilę poczuć się jak zwycięzca. Należy walczyć ze swoim odruchem by ustać w biegu! To jest sedno życia współczesnych Europejczyków i jest to jednocześnie największe wyzwanie, któremu zwykle nie podołają.

Ustać w biegu znaczy utkwić w miejscu na jakiejkolwiek płaszczyźnie. Możemy ustać poprzez zaniechanie rozwoju osobistego, możemy ustać poprzez uznanie, że posiadamy jedyne poprawne i niezmienne poglądy, które stanowią prawdę objawioną. Możemy ustać poprzez nie podejmowanie rękawic gdy ktoś nas nie szanuje lub obraża nasze poglądy. Możemy ustać poprzez tolerowanie represji jakim jesteśmy poddawani za swoje poglądy. Możemy w końcu ustać poprzez zachowawcze życie ustatkowanego człowieka.

Niestety największym widmem współczesnych czasów nie jest śmierć fizyczna. Największym widmem jest zapomnienie o tym, że się żyje już za życia. Schemat praca, dom, praca, w którym egzystujemy „z automatu”, a w domu skupiamy się na tym by jak najszybciej zabić czas, jest najgorszą formą ustania. Jest to ustanie życiowe. Moment w którym nasze życie zamienia się w marną wegetację, ale tak przecież jest dobrze, bo możemy powiedzieć „mam”, a następnie wymienić całkiem dużo rzeczy.

Jedyną formą uniknięcia śmierci za życia jest dogłębna świadomość istoty życia i ruchu. Gdy jesteśmy świadomi to musimy znaleźć cel, który będzie wart tego by podjąć walkę. Jak na ironię im cel jest mniej realny do osiągnięcia tym lepszym jest celem. Bowiem tylko taki cel może być celem na całe życie, który będzie przez całe dekady źródłem potężnej energii i motywacji. Tylko taki cel sprawi, że co dzień zamiast na kanapie przed telewizorem pozwalać na drenaż swojego mózgu, będziemy realizować jakąś piękną ideę, dążyć do samorozwoju czy poświęcać się dla dobra innych.

Niestety obecnie największą wartością wydaje się być święty spokój i zachowawczość, które są zaprzeczeniem życia. W końcu nawet pacyfista ma o co walczyć, o pokój, więc kto nie ma o co walczyć? Czy istnieje taka osoba? Nie, każdy człowiek ma wartość o którą chciałby walczyć. Zdarzają się jednak ludzie, którzy wytracili pierwotny pęd, który sprawia że młodzi ludzie płoną żądzami i pałają chęcią życia. Bez tego pędu człowiek może stracić siłę by dalej biec. Tak jak biegacz poprzez bieganie może biegać więcej, tak człowiek poprzez walkę może walczyć więcej. Jest to rodzaj samonapędzającego się mechanizmu, który ma jedną wadę. Gdy ustanie, to bardzo ciężko jest go uruchomić ponownie. Nie możemy więc pozwolić, by ktoś nas zatrzymał. Musimy biec przed siebie za wszelką cenę zarówno przez życie jak i przez poglądy. Musimy być płynni i niezmiennie się poruszać by stać się harmonią ze światem w myśl phanta rhei.

Jezus Chrystus również wskazywał na konieczność walki. Ciągłej i ciężkiej batalii ze złem. W każdym z nas znajduje się zło, które może urosnąć i zmienić nas w potworów. Jest w nas jednak także część, która jest dobra. By wygrało dobro musimy mu pomóc aktywnie walcząc z własnymi słabościami: hedonizmem, chciwością, egoizmem i wszelkiego rodzaju zepsuciem. O dziwo gdy przestudiujemy nauki Chrystusa dostrzeżemy, że wszystkie grzechy, które wymienia wiążą się z wytracaniem naturalnego pędu. Świetnym przykładem są grzechy główne, które możemy wyliczać skacząc kolejno po kanałach telewizji. Gdy spojrzymy z takiej perspektywy to naszym oczom ukaże się niezwykła harmonia pomiędzy naukami Mesjasza, a myślą Heraklita, który żył kilka wieków wcześniej.

Gdy rzucimy okiem na wschód i podejmiemy się interpretacji myśli buddyjskich to dojdziemy do wniosku, że również tutaj jest pochwała ruchu i zaprzeczenie wszelkich wartości, które sprawiają, że zakładamy na szyję obrożę. Droga środka i wolność od wszelkich trosk tego świata, czysta aktywność naszego umysłu w medytacji pozwala osiągnąć stan Nirwany, czyli odpowiednik chrześcijańskiego obcowania z Bogiem.

Skoro więc widzimy, że zarówno myśliciele świeccy (Heraklit) jak i przywódcy religijni (Jezus, Budda) w różnych miejscach i w różnych czasach głosili podobne wartości niezależnie od siebie to możemy przypuszczać, że są one wynikiem oświecenia. Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z osobą wierzącą czy nie, powyższe zestawienie i wspólne wartości stanowią twardy dowód na to, że współcześnie promowane wartości i styl życia nie są zgodne z prawdziwym sensem życia człowieka.

Pomimo bezsprzecznej aktualności wartości promowanych przez największych myślicieli świata starożytnego można zarzucić, że ich myśli są jednak przestarzałe. Z tego względu powinniśmy zwrócić się myślami w stronę bardziej współczesnych myślicieli, filozofów i psychologów. Z obroną tezy prawdziwości powyższych wartości przychodzi Erich Fromm, który rozwiną powyższe idee na współczesne czasy, jego zagubienie w świecie i udowodnił, że nadal są aktualne. Nawet zagorzali ateiści, którzy z zasady gardzą ideami myślicieli religijnych nie będą mogli zarzucić braku słuszności słowom Ericha Fromma, który był w końcu psychologiem, filozofem i socjologiem, czyli osobą reprezentując obóz ateistyczny, a nie teistyczny. W swoich dziełach odwoływał się zarówno do starożytnych filozofów, religijnych przywódców jak i teorii psycho- i socjologicznych. Co ciekawe poglądami powiązany był z lewicą społeczną, a jednak twardo potwierdzał słuszność odrzucenia wartości hedonistycznych i materialistycznych, co było charakterystyczne również dla wspomnianych religii.

Współcześnie zarówno rząd jak i większość ludzi wierzy w wartości, które są przeciwne tym głoszonym przez religię, prawicę jak i lewicę (wspomniany Fromm). Niestety bezkrytyczne i wygodnickie życie nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Tkwienie w ciągłej nieświadomości z klapkami na oczach i zaprzeczanie celowości walki w życiu człowieka jest naszą największą chorobą. Ojczyzna tak samo jak Wiara są wartościami, które dawały energię do przeżycia swojego czasu w sposób najpełniejszy miliardom osób są dziś przedstawiane jako złe i zaściankowe, prymitywne. Wyjście poza strefę komfortu jest dla ogółu oznaką dziwnego zachowania i radykalności. Media propagują wszystkie wartości, które podszepnąłby chrześcijański Szatan by spokojnie i tłumnie prowadzić ludzi do bram piekła, oddalić ich od buddyjskiej Nirwany, zatrzymać ruch naszego życia w myśl Heraklita, czy wzmocnić działanie naszego ID (żądz i popędów) w myśl psychoanalizy.

Zło jednak pozostaje złem zawsze i nie jest prawdą stwierdzenie, że jest subiektywnie wyznaczane. Religie teistyczne, nieteistyczne, psychologia i filozofia są zgodne w określaniu definicji zła i mówią o nim jednym głosem. Współczesny człowiek jednak jest karmiony nowomową w której na orwellowską modłę został postawiony znak równości między wiarą, a zacofaniem, w której postawiono znak równości między życiem z zasadami, a obciachem, aż w końcu postawiono znak równości między dobrem, a wstydem.

Otwarcie oczu nigdy nie jest łatwe, a dostrzeżenie kajdan może być silnym ciosem dla człowieka, który nigdy nie widział. Jednak dopiero otworzenie oczu daje nam możliwość podjęcia walki. Walki, która jest sensem życia, która jest efektem wzmożonego ruchu, czyli prawdziwego życia. Tylko wegetując nie odczujemy bólu. Prawdziwe życie będzie bolesne i ciężkie, ale właśnie te trudy świadczą o jego wartości. Czy żyjesz naprawdę?

Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website