Uderz, uderz w kapitalizm- czyli jeszcze jeden głos w sprawie bólu głowy u korwinistów

W sobotę 18 kwietnia odbyła się rocznicowa manifestacja ONR w Poznaniu. Sporo kontrowersji wywołało hasło wykrzyczane przez demonstrantów, tj. „Uderz, uderz w kapitalizm – Narodowy Radykalizm!”. Szczególnie zabawna wydaje się być sytuacja, że największe oburzenie słyszy się w kręgach związanych z Januszem Korwin-Mikke i jego nową partią KORWIN. Wyznawcy, bo tu już nie można mówić o zwolennikach, grają larum na wszystkich frontach wykrzykując na prawo i lewo o nadciągającym socjalizmie. Ta sytuacja to dobry asumpt by wyjaśnić sobie parę rzeczy w kwestii dlaczego kapitalizm nie okaże się lekiem na całe zło, a jego konstruktywna krytyka nie wiedzie wprost do obozu Marksa i Engelsa.

Przyjmowanie z założenia faktu, iż kapitalizm jest jedynym rozwiązaniem ekonomicznym, które zapewni stabilny rozwój w naszym kraju jest swego rodzaju intelektualną ignorancją. Powoływanie się na co raz nowe złote myśli naczelnego ideologa kapitalizmu w Polsce jakim chce być JKM jest co najmniej nie mądre. Serwowane nieustannie slogany o parówkowym biznesie i nadciągającym dobrobycie w państwie z „prawdziwym” kapitalistycznym ustrojem jest czymś w rodzaju reanimacji XIX-wiecznego systemu.

Ale po kolei. Jednym z haseł z jakim Ruch Narodowy szedł do wyborów było podkreślenie istoty utrzymania strategicznych obszarów gospodarki i ziemi w polskich rękach. To zasadnicza różnica, która odróżnia nas od korwinistów, których jedyną ideą zdaje się być ta ślepa wiara w beznarodowościowy kapitał i jego zbawienne właściwości dla wolnego rynku. Wolny rynek w wydaniu JKM, który ma być remedium na całe zło, niesie za sobą wiele patologii, które powinny być niwelowane w myśl zasady która nam przyświeca – zasady dobra narodu.

Podstawowym błędem jest wiara iż kapitał nie ma narodowości. Co prawda w wyniku galopującej globalizacji mamy czynienia z międzynarodowymi korporacjami, które często stanowią państwo w państwie, ale jak pokazuje rzeczywistość pośrednio lub bezpośrednio reprezentuje interesy największych hegemonów gospodarczych. Ich ekspansja na lokalne rynki to nie tylko zagrożenie natury ekonomicznej ale i także politycznej.

Przykładów na reprezentowanie interesów państwowych przez koncerny jest wiele, spójrzmy chociażby na koncern Gazprom. Korzystając ze wsparcia władz rosyjskich zwiększa swoje wpływy w państwach Unii Europejskiej. Przy każdej nadającej się okazji jest przedłużeniem rosyjskiej polityki, instrumentem wpływu na gospodarkę innych państw. Wystarczy sięgnąć do historii kryzysów gazowych, by zrozumieć ten mechanizm.

Idźmy dalej, zwróćmy uwagę na udział zachodnich (czyt. niemieckich) koncernów medialnych na polskim rynku prasowym. Wiarę w to, iż kierują się tylko czystym zyskiem, można zostawić dla naiwnych lemingów. My natomiast spójrzmy jak ogromne są na tej płaszczyźnie możliwości oddziaływania na społeczeństwo i subiektywne komentowanie aktualnej rzeczywistości. Namacalnych dowodów takiej praktyki nie trzeba szukać daleko, wystarczy sięgnąć do odpowiednich źródeł, włączyć odpowiednią telewizję, kupić taką, a nie inną gazetę, a wnikliwy obserwator zrozumie z jaką skalą manipulacji mamy do czynienia.

Uwolnienie rynku we współczesnym świecie jak tego chcą kapitaliści jest urzeczywistnieniem wizji wręcz anarchokapitalistycznej. To kolejna utopia w której do wszystkiego będzie można dojść na zasadzie umowy, porozumienia społecznego i przestrzegania niepisanych reguł. Uwolnienie pewnych sektorów od ogólnie przyjętych reguł powoduje sytuacje skrajnie patologiczne, jak to obecnie obserwujemy np. w sektorze bankowym.

Banki straciły status instytucji zaufania publicznego. Nie poprzestają na kredytach, lokatach i inwestycjach. Przy wykorzystaniu zasady systemu rezerw cząstkowych banki kreują pieniądz bezgotówkowy, który nie ma tak naprawdę oparcia w rzeczywistości. Przy nierozważnym operowaniu kredytami jak np. miało to miejsce w USA gdzie udzielano ich nawet na stawianie „domów na pustyni” banki pompują bańkę spekulacyjną. Po czym gdy bańka pęka dochodzi do kryzysu w którym cierpią wszystkie gałęzi gospodarki.

Zachowując zasady zdrowego rozsądku, banki, które udzieliły złych kredytów i należycie nie dopilnowały zabezpieczenia finansowego powinny plajtować. Tylko co z ludźmi którzy powierzyli im oszczędności swojego życia? Oni też mają ogłosić bankructwo? I tu dochodzimy do kolejnego przystanku. Spójrzmy na tak zwane „ratowanie Grecji” czym spowodowane jest to naprawdę? Jest to po prostu ratowanie banków francuskich i niemieckich przez kraje eurolandu czy to się im podoba czy nie. Tym samych mamy sytuację gdy banki wykorzystując brak odpowiednich regulacji w pogoni za zyskiem celowo lub nie destabilizują rynek wewnętrzny.

Dlatego krytyka umiarkowanego interwencjonizmu państwowego a priori jest mało poważna. Kwestia ta budzi wiele wątpliwości ale jeśli spojrzymy na historię czy to Polski czy świata państwo interweniujące w odpowiednim momencie w rynek ratowało kraj przed anarchią i zapaścią bądź też stymulowało gospodarkę do jakże niezbędnego rozwoju. Za najbardziej jaskrawe przykłady możemy uznać politykę New Deal w Stanach Zjednoczonych czy plan Marshalla dla Europy po II wojnie światowej. Na lokalnym polskim podwórku warto wymienić polską odpowiedź na kryzys lat 30-tych czyli COP (Centralny Okręg Przemysłowy). Projekt ministra Kwiatkowskiego był modelowym przykładem interwencjonizmu który miał za zadanie zredukować narastające bezrobocie, rozbudować niezwykle wtedy potrzebny przemysł ciężki i wzmocnić polski sektor zbrojeniowy. Inwestycja której nie sposób krytykować. To z fabryk COP-u wychodziła broń dla naszych żołnierzy, armaty, samoloty, zaopatrywano przemysł chemiczny i wybudowano pierwszy gazociąg. Ambitne plany, jak wszyscy wiemy, przerwała wojna.

Jeśli patologie rzeczywistości nie są należytym dowodem dla ideowych kapitalistów marzących o liberalnej utopii, to kolejny dowód na potrzebę umiarkowanego interwencjonizmu państwowego przyniesie nam kobieta, która z nim walczyła z całych sił, a mimo to używała mechanizmu typowego dla państwowej kontroli newralgicznych sektorów gospodarczych. Chodzi tutaj oczywiście o Margaret Thatcher i zasadę „złotej akcji”. Zasada ta została wykorzystana gdy rząd brytyjski prowadził na dużą skalę akcję prywatyzacyjną przedsiębiorstw znacjonalizowanych przez poprzednie rządy. Było to spowodowane obowiązkiem zredukowania zadłużenia publicznego, nałożonym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy w 1976 r. Spodziewane przychody państwa z prywatyzacji miały pomóc w rozwiązaniu tego właśnie problemu. Ze względu na to, że prywatyzacją objęto podmioty działające w sektorach gospodarki o istotnym znaczeniu dla funkcjonowania państwa, rząd brytyjski uznał, iż sprzedaży akcji przedsiębiorstw prywatnym inwestorom musi towarzyszyć wprowadzenie instrumentu zabezpieczającego interes publiczny. Rozwiązaniem było zachowanie przez rząd jednej akcji, tzw. „złotej akcji”, z którą powiązane były uprawnienia do szeroko rozumianego przeciwdziałania planom sprzecznym z interesem publicznym.

Państwo korzystające z tej zasady nabywa prawo do:
 postawienia weta w sytuacji gdy sprzedawane spółki należące do sektora strategicznego mogłyby przejść w niepowołane ręce.
 ograniczenia praw akcjonariuszy innych niż państwo, dysponujących ponad określoną liczbę głosów na walnym zebraniu.
 wpływu na strukturę akcjonariatu realizowane poprzez ograniczenie uczestnictwa w spółce zagranicznych inwestorów do określonych progów podziału kapitałowego
 prawo do wyrażania zgody na podejmowanie przez spółkę istotnych decyzji gospodarczych
 prawo wyrażania zgody na najważniejsze uchwały spółki, w tym skutkujące zmianą przedmiotu działalności, rozwiązaniem podziałem, łączeniem, zbyciem lub obciążeniem istotnych składników majątkowych spółki
Jak można zauważyć, w rzeczywistości krytyka interwencjonizmu nie zabrania wykorzystywać mechanizmów trzymania pieczy państwa nad gospodarką.
Wielkie, obce ośrodki ekonomiczne ulokowane w słabych państwach, których włodarze nie potrafią lub nie chcą dbać o sektory strategiczne, w najczarniejszych scenariuszach mogą wpływać na destabilizację sytuacji w kraju w imię interesu obcych i wrogich nam sił.

W Polsce pozostaje nam lobbować za stworzeniem warunków i możliwości powstania własnych korporacji, kombinatów zrzeszających gałęzie polskiego przemysłu. Stały by się one strategicznym elementem polityki zabezpieczenia gospodarczego naszego kraju. Ewentualnie pozostaje podjęcie próby ochrony rodzimych przedsiębiorców, odpowiednimi regulacjami prawnymi dającymi im równe szanse w starciu z zagranicznym kapitałem używającym zwykle cen dumpingowych do „wykoszenia” lokalnych przeciwników. Odpowiednie regulacje powinny zapobiec wyprowadzaniu z Polski ogromnych ilości kapitału za granicę. Zrównaniem szans polskich przedsiębiorstw w starciu z kapitałem zagranicznym może być odpowiednie opodatkowanie kapitału zagranicznego przy ulgach dla rodzimych producentów, zatrudniających Polaków. Remedium na sytuację w sektorze handlowym może być odpowiednie zaostrzenie przepisów wobec zachodnich marketów, które z niewielką chęcią chcą się rozliczać w Polsce. W dalszej perspektywie wykorzystanie mechanizmu, który zastosował premier Węgier Viktor Orban, czyli ograniczenie handlu w niedzielę, dla sklepów wielkopowierzchniowych.

Oprócz wymiaru ekonomicznego i politycznego mamy tutaj aspekt, który budzi u korwinistów niezrozumiały atak wściekłej histerii – chodzi tu o moralność. Być może u zwolenników JKM i jego spowodowane jest to tak naprawdę brakiem idei światopoglądowej, którą zastępuje anachroniczny liberalizm czy swoiste „róbta co chceta” w kwestiach prywatnych. Wymiar moralny jest dla nas szczególnie ważny, w myśl doktryny „kontrrewolucji narodowej” i co za tym idzie ukształtowania nowego człowieka. Odwołaniu się do wartości, które przyświecały naszym przodkom: Wiary, Tradycji, wynikającej z nich Moralności Katolickiej, Patriotyzmu i Dumy Narodowej. Niezbędna w tym procesie jest zmiana i przekształcenie bezosobowego, wytworzonego przez lata socjalizmu Homo Sovieticus na Homo Amantissimus, człowieka patriotę który będzie przykładem powrotu do silnej Polski i Polskości.
Dyskusja, którą wzbudziło tytułowe hasło, powinna dać nam asumpt do zastanowienia się nad tym co proponuje Polsce tzw. prawica. Najważniejszym polem walki jest zrozumienie iż krytyka kapitalizmu w żaden sposób nie prowadzi do socjalizmu. Poszukiwanie „złotego środka” jest niezbędnym elementem stworzenia skutecznej koncepcji gospodarki narodowej.

Dziś socjalizm stał się w ustach zwolenników JKM hasłem kluczem, które ma zamykać dyskusję, niczym faszyzm w ustach wszelkiej maści lewactwa. Pokazuje to niestety jak w podobnych teoretycznie środowiskach, pojmowane jest dobro własnego kraju, które powinno stanowić cel, a nie przystanek w drodze do dobrobytu.

Kamil Snopek

5 KOMENTARZE

  1. Ten wpis pokazuje dlaczego narodowcy mają 1% a KORWiN 6%…
    Zacznijmy od “korwinistów”. Przyjemne określenie, które odrazu mówi mi że mam do czynienia z mało poważnym tekstem. Nie wiem czy wiecie ale UPRowcy w szeregach RN myślą IDENTYCZNIE jak Korwin w kwestiach gospodarczych…

    Potem parę akapitów bzdurnych zarzutów bez ani pokazania dlaczego się mylą ani bez przedstawienie swojej wizji.

    Na idiotę autor wychodzi kiedy mówi o tym że Rosyjskie czy Niemieckie koncerny, alb ogólnie koncerny, będą podbijać Polskę. Gdyby autor miał choć trochę oleju w głowie i zadał sobie trud zrozumienia tego co mówi Korwin to zrozumiałby że ŻADNA dzisiejsza korporacja oparta o formę spółki w której nie ma jednego właściciela albo nie ma tak że każdy akcjonariusz jest właścicielem konkretnych fizycznych obiektów czy budynków na terenie, nie miała by prawa istnieć gdyż w razie problemów na linii pracodawca-pracownik albo spowodowania przez firmę jakieś katastrofy/problemu. nie ma de facto tej definitywnej osoby którą należałoby ukarać za te działania i która by pilnowała porządku, wiedząc że beknie za błędy firmy.

    Podoba mi się też jak autor mówi o oczywistych dowodach co do zarzutów o lemingowanie Polaków przez koncerny medialne z RFNu, jednocześnie nie podając ani jednego…

    Nie ma czegoś takiego jak:
    “[…] wizji wręcz anarchokapitalistycznej. To kolejna utopia w której do wszystkiego będzie można dojść na zasadzie umowy, porozumienia społecznego i przestrzegania niepisanych reguł.”…
    To jest kolejny przykład na głupotę autora albo przynajmniej smutny dowód na to że sam jest ofiarą mitów, tylko że tych z lewej strony… W kapitalizmie istnieje mały zestaw praw regulujących rynek, które są bezwzględnie przestrzegane i wymuszane przez sądu i służby porządkowe.

    W ogóle to powiązanie dzisiejszych banków z kapitalizmem to śmiech na sali. Autorze? Ty to robisz z głupoty czy masz coś z tego by tak kłamać…?
    Kapitalizm to ustrój gdzie pieniądz musi mieć w czymś pokrycie a banki muszą mieć pokrycie na każdą złotówkę, którą operują w postaci tych cholernych złotówek… Aktualny system bankowy to spuścizna po Keynesie. Chcesz powiedzieć że uważasz Keynesa za twórcę “kapitalistycznego” systemu bankowego dzisiejszych czasów? Jak tak na razie czytam twój bełkot to raczej sądzę że to twój ziomek od interwencji państwowej.

    Kolejnym śmiechem na sali jest poruszenie kwestii bidul które powierzyły pieniądze bankom i przy jego upadku, tracą ją. Rozumiem że dosłowne urwanie tego wątku wynika z prostego faktu że nie wiesz jak ubrać w słowa fakt w którym zmuszasz całe społeczeństwo do ratowania tylko niewielkiej części, która powierzyła pieniądze temu bankowi?

    “Dlatego krytyka umiarkowanego interwencjonizmu państwowego a priori jest mało poważna.”
    Mało poważny jest autor… New Deal przedłużył efekt kryzysu. żeby nie być gołosłowym wrzucam to: https://www.youtube.com/watch?v=czcUmnsprQI
    Co do planu Marshalla to w jakiś sposób był on interwencjonistyczny? Interwencjonizm jest wtedy kiedy rząd reguluje gospodarkę na zasadzie mówienia ludziom co i jak mają robić. Danie kasy nie jest interwencjonizmem tylko sponsorowaniem.
    Czytając o COPie ryknąłem śmiechem… COP, szczerze mówiąc, gówno a nie dozbroił naszą armię i poskutkował tym że broniliśmy się porażający miesiąc czasu… W ogóle to widzę poważne zaprzeczenie. Pojawia się teza że COP było czymś dobrym jednocześnie przyznając że COP został przerwany przez wojnę. W takim razie na czym autor bazuje swoją tezę jeśli ten “eksperyment” nigdy się nie ukończył…?

    “Jeśli patologie rzeczywistości nie są należytym dowodem dla ideowych kapitalistów marzących o[…]”
    No tak… W końcu III RP to kraj kapitalizmu…

    “[…]dla państwowej kontroli newralgicznych sektorów gospodarczych. ”
    Ponownie… Autor nie ma sam pojęcia czym jest interwencjonizm. Jeśli Państwo posiada fabryki i obywatele je mają to nie jest to interwencjonizm. Interwencjonizm jest wtedy kiedy państwo narzuca jakieś działania właścicielom fabryk, bez względu na to czy samo jakiekolwiek fabryki posiada…

    “Rozwiązaniem było zachowanie przez rząd jednej akcji, tzw. „złotej akcji”, z którą powiązane były uprawnienia do szeroko rozumianego przeciwdziałania planom sprzecznym z interesem publicznym.

    Czyli komuna…? Jeśli państwo ma prawo ingerować w moją własność i pod groźbą kary więzienia albo kar finansowych, mówi mi jak mam zarządzać tą firmą to wtedy mamy totalitaryzm, komunę, faszyzm czy jak to tam sobie nazywają różni ludzi.

    “W Polsce pozostaje nam lobbować za stworzeniem warunków i możliwości powstania własnych korporacji, kombinatów zrzeszających gałęzie polskiego przemysłu.”
    …pod zarządem jedynej słusznej partii…?

    “Oprócz wymiaru ekonomicznego i politycznego mamy tutaj aspekt, który budzi u korwinistów niezrozumiały atak wściekłej histerii – chodzi tu o moralność.”
    Serio autorze? Sam chcesz wsadzić mnie do pierdla za to że “mam czelność” uchwalić jakieś nowe zarządzenia w mojej firmie bez zgody państwa i jeszcze czepiać się kuców o ich moralność?

    “Dziś socjalizm stał się w ustach zwolenników JKM hasłem kluczem, które ma zamykać dyskusję, niczym faszyzm w ustach wszelkiej maści lewactwa. Pokazuje to niestety jak w podobnych teoretycznie środowiskach, pojmowane jest dobro własnego kraju, które powinno stanowić cel, a nie przystanek w drodze do dobrobytu.”
    Ja bym powiedział że po prostu kuce są na tyle inteligentne aby zrozumieć że państwo to nie jest to co widać na mapie a po prostu obywatele. Najwdzięczniej część narodowców nie jest wstanie tego pojąć i jest chętna aby gnębić część swoich rodaków w imię “dobrobytu państwa”… Jak PZPR…

    Podsumowując:
    “Artykuł” miesza ze sobą zarzuty, które w żaden sposób nawet autor nie raczy udowodnić z całą masą błędów takich jak uznawaniem sytuacji dzisiejszej za formę kapitalizmu. Nawiązując do pierwszego mojego zdania, to jest wyjątkowy dowód czemu Korwin wygrywa jako pierwszy wyboru a nie Wy. Kiedy on mówi i robi to na spotkaniach z ludźmi a nie jest naiwnie prowadzony pytaniami dziennikarzy, to stara się nakreślić problem, przedstawić dlaczego nie działa i wysuwa swoje jak to rozwiąć. Wy natomiast albo jęczycie że coś jest źle albo że Korwin mówi źle… Albo mówicie że będzie narzucać firmie jak ma działać, nawet nie zdając sobie sprawy jak wiele osób razi ten wasz socjalistyczny zapęd bo albo sami mają firmy, albo nagle rozumiejąc że firma wujka Józia będzie przez was kontrolowana…

    • krytyka złotej akcji i porównywanie jej do komuny świadczy tylko iż autor tego komentarza sprawia wrażenie idioty strojącego się w piórka znawcy ekonomi, większość akapitów komentarza świadczy o poważnym problemie ze zrozumieniem czytanego tekstu przez niejakiego orka…

  2. Tylko problem leży w tym, że zachwyt Panem Korwinem przez działaczy i sympatyków ruchów narodowych leży po winie samych narodowców. ONR nie posiada w swojej deklaracji założeń gospodarczych czy finansowych. Nie oszukujmy się ale przeciętny człowiek po studiach nie zna różnicy między netto a brutto czy nie potrafi obliczyć sobie pensji jeśli szef mu da 14% podwyżki. Dlatego traktują Pana Janusza i tą partię jako swojego guru bo mają wszystko podane na tacy i nie muszą myśleć. Większość jego założeń to czysta fantazja. Nie istnieje na świecie żadne państwo, które w 1/3 spełnia założenia tej partii bo to jest nierealne. Może jedynie Buszmeni z buszu czy Indianie z Amazonii ale odpowiednik tego co oni robią w Europie to byłaby anarchia.
    A sympatykom Pana Janusza proponuję zainwestować w swoją edukację finansową a nie opierać się na nierealnych założeniach.

    • Panie Tomaszu jeśli kończył pan studia (raczej po wpisie widzę ze nie lub jeśli to human) to nie rozumiem jak pan nie potrafi zrozumieć jakie są różnice miedzy netto a brutto prawdopodobnie musi pan być skończonym debilem z IQ pralki do prania . Co do RN oni maja krowina gdzieś nie są w niego zapatrzeni. widzę resztę wpisów i się załamuje . Jestem Inż. i mam licencjat z ekonomi ale takich bzdur w życiu nie czytałem jakie napisał ORK . Nie wiem jakiego jest wykształcenia ale raczej ubytek wiedzy slaby a raczej brak :). Ciekawe co napisałby mi ten osobnik o systemach bankowych i dualistycznej polityce monetarnej w naszym kraju. A także jej możliwości i jej zastosowanie. Ludzie często biorą wiedze jak niektórzy w komentarzach z wikipedi i innych gówien bez sprawdzenia co jest co. Niestety rozczaruje internet w wielu aspektach nie mówi prawdy . Ci którzy się tu wypowiedzieli nie maja pojęcia o ekonomi . radze poczytać książki. poszukajcie: Instrumenty zarządzania strategicznego , Opcje działań strategicznych w przedsiębiorstwie . Co do lemingów zgadzam sie z ORK ale oni nie mogą podać tych nazw pomyśl na swój chłopski łep ! poczytaj kilka artykułów prawnych .

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię