Newsletter subscribe

Historia

Kamila Baran: Katyń

Posted: 6 marca 2019 o 13:10   /   by   /   comments (0)

Requiem dla zamilkłych chórów.

Jestem wnuczką zamordowanego w Miednojach Oficera Armii Polskiej, uznanego za element nierokujący poprawy i wrogi władzy sowieckiej, zamordowanego na podstawie wyroku jak pospolity przestępca, porzucony jak truchło w bezimiennej mogile, przykrytej kłamstwem na kilkadziesiąt lat.

Głośne pukanie do drzwi domu przy Polnej 6, rozrywa ciszę, zimnego, wczesnego, listopadowego wieczoru. Jest rok 1939, Lwów.

Drzwi otwiera niepewnie młoda kobieta z 6 letnim chłopcem na rękach

  • Co się stało?

Po drugiej stronie stoi młody mężczyzna, kobieta dobrze go zna, jest to kolega jej męża, z którym przed wojną wspólnie, rodzinnie spędzali czas.

  • Janino, ruscy już wiedzą, że mieszka tutaj żona Polskiego Oficera, zabieraj Tadzia, biegnij po rodzinę, musicie uciekać, teraz, natychmiast.

I tak zaczęła się tułaczka wojenna mojej rodziny, aby ostatecznie po wielu ofiarach, osiąść we Wrocławiu i do końca życia tęsknić za utraconym domem, wspomnieniami i bliskimi.

Ta młoda kobieta to moja prababcia, a mały Tadzio to mój dziadek. Jestem wnuczką zamordowanego w Miednojach Oficera Armii Polskiej, uznanego za element nierokujący poprawy i wrogi władzy sowieckiej, zamordowanego na podstawie wyroku jak pospolity przestępca, porzucony jak truchło w bezimiennej mogile, przykrytej kłamstwem na kilkadziesiąt lat.

Wiele lat poszukiwań, nadziei, bo ta umiera ostania, wysłuchiwania ciągłego negowania prawdy, zastraszania i zakładania kagańca cenzury – to z czym rodziny zamordowanych musiały się mierzyć do lat 90′.

Wiele osób nie godziło z przemilczeniem prawdy i próbą wyrzucenia tej zbrodni poza nawias historii. 21 marca 1980 roku były żołnierz AK, Walenty Badylak dokonał aktu samospalenia na Krakowskim Rynku Głównym. Ten desperacki czyn pokazał, że zbrodnia ta jest ciągle żywa i boleśnie tkwi w świadomości Polaków.

Obozy dla „nierokujących i kontrrewolucyjnych wrogów władzy sowieckiej”

Po sowieckiej agresji na Polskę do niewoli trafiło ok 250 tys. polskich jeńców w tym 10 tys. oficerów Armii Polskiej, machina tworzenia obozów jenieckich ruszyła.

Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrientij Beria w dniu 19 września 1939 powołał Zarząd do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych przy NKWD, nakazał stworzenie sieci obozów jenieckich. Powstały dwa obozy tzw. „oficerskie” w Starobielsku i Kozielsku oraz obozu w Ostaszkowie przeznaczonego dla funkcjonariuszy policji i więziennictwa.

Na początku 1940 roku w obozach przebywało ok. ponad 6 tys. policjantów oraz ponad 8 tys. oficerów. Wśród jeńców znajdowała się też ogromna ilość polskiej inteligencji, jaką stanowili lekarze, prawnicy, nauczyciele akademiccy i szkolni, urzędnicy oraz politycy.

W obozach znajdowali się również kapelani katoliccy, prawosławni i protestanccy.

Ich los z góry był przesądzony, a decyzja o ich wymordowaniu zapadła na najwyższym szczeblu władz sowieckich.

Rozkaz – elementy społecznie niebezpieczne

5 marca 1940 roku, Biuro Polityczne KC, na podstawie pisma skierowanego przez Komisarza Berię,  do Józefa Stalina, Sekretarza Głównego , w którym oceniał, że wszyscy pojmani Polacy, są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, nierokującymi poprawy, wnioskując tym samym w trybie specjalnym o zastosowanie najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie.

Wnioski zostały w całości przyjęte, a formalne wyroki miały zostać wydane przez Kolegium Specjalne NKWD

Na wnioskach znalazły się podpisy: Stalina, Klimenta Woroszyłowa (marszałka Związku Sowieckiego i komisarza Obrony), Wiaczesława Mołotowa (przew. Rady Komisarz Ludowych i komisarza spraw zagranicznych).

Do rozstrzeliwań przygotowywano się prawie miesiąc. 3 kwietnia 1940 roku, rozpoczęto likwidację obozu w Kozielsku, następnie w Ostaszkowie i Starobielsku. Przez 6 tygodni Polacy byli przewożeni do miejsc kaźni.

Z Kozielska 4 404 osób wywieziono do Katynia i zamordowano strzałem w tył głowy. 3 896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD. 6 287 osób z Ostaszkowa rozstrzelano również w piwnicy gmachu NKWD w Kalininie, obecnym Twerze i pochowano w miejscowości Miednoje. Łącznie w rąk sowieckich zostało zamordowanych 14 587 osób.

Również na mocy decyzji z dnia 5 marca zostali zamordowani jeńcy przebywający w więzieniach na terenach należących do ZSRR, ich liczbę szacuje się na ok 7 300 osób.

W czasie dokonywania mordu, rodziny jeńców stały się ofiarami masowej deportacji w głąb Związku Sowieckiego.

Decyzja została podjęta przez Radę Komisarzy Ludowych w dniu 2 marca 1940 roku, a ofiarami wywózek, głównie do Kazachstanu padło od 61 tys. Polaków.

Guziki z płaszczy i mundurów.

W lipcu 1940 roku, wojska Wermachtu starły się z Armią Czerwoną w okolicach miasteczka Smoleńsk. Miejscowość ta bardzo ucierpiała w związku z działaniami wojskowymi, a Armia Czerwona przez miesiąc stawiała silny opór, hamując tym samym błyskawiczny marsz armii niemieckiej na wschód.

Do Smoleńska skierowano przymusowych robotników z okupowanych przez III Rzeszę terenów. Wśród nich znalazł się  Henryk Troszczyński wraz z 34 osobową grupą Polaków. Zatrudniono ich na początku przy remoncie stacji kolejowej, a następnie przerzucono na uroczysko Kozie Góry w Katyniu, aby budowali baraki dla niemieckich żołnierzy wracających w frontu wschodniego.

Troszczyński wspomina, że ich los nie był najgorszy, mogli swobodnie poruszać się po okolicy, rozmawiać z miejscowymi, a także kupować samogon w gospodarstwach. To właśnie dzięki takim luźnym rozmową dowiedzieli się, że doszło tutaj do tak okrutnej i masowej zbrodni.

Wskazali nawet gdzie należy się udać, aby odnaleźć mogiły.

Jerzy A. Wlazło w książce „Chłopak z Katynia” pisał:

W nocy biorą łopaty i idą we wskazane miejsce. Szosa. Na piętnastym kilometrze od Smoleńska, po lewej niewielkie wzgórze. (…) Idą dokładnie 50 kroków. Heniek liczy i nigdy nie zapomni. 50 dużych kroków…

Ziemia jest jeszcze zamarznięta, ale nie muszą głęboko kopać. Wystarczy ściągnąć wierzchnią warstwę poszycia, by łopata zaplątała się w wojskowy płaszcz.

W Polsce nadal trwały poszukiwania tysięcy oficerów internowanych po ataku ZSRR. Rodziny, w tym i moja żywiły nadzieję, że jeńców przewieziono w głąb Związku Sowieckiego. Nadzieja jednak okazała się płonna, a Las Katyński stał się miejscem ich ostatniego spoczynku. Polscy robotnicy, którzy odkryli mogiły, postawili pierwszy, niewielki Krzyż.

Ostatnią relacją przed egzekucją są zapiski majora Adama Solskiego:

9 IV rano, paręnaście minut przed 5-tą pobudka w więziennych wagonach i przygotowanie się do wychodzenia. Gdzieś mamy jechać samochodami. I co dalej?

10 IV od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne). Przywieziono gdzieś do lasu, coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano zegarek na którym była godzina 6,30/8,30, pytano o obrączkę, zabrano ruble, pas główny, scyzoryk.

Tu zapiski się urywają.

Informacja przekazana przez Troszczyńskiego trafiła do Berlina, gdzie wkrótce na rozkaz Goebbelsa zaczęła się kampania, której celem było skłócenie ZSRR z USA i Wielką Brytanią.

Radio Berlin 13 kwietnia 1943 roku poinformowało o odnalezieniu masowych grobów Polskich jeńców. 28 kwietnia pierwsza Międzynarodowa Komisja Lekarska przybyła do Katynia i przystąpiła do prac ekshumacyjnych.

Poniżej kolejny fragment książki „Chłopak z Katynia”:

Widział, jak pod gołym niebem ustawiano stoły do badań, jak rosyjscy robotnicy odkrywają pod ziemią kolejne warstwy ciał w polskich mundurach, jak na wbitych w grunt palach kładą specjalne podesty ponad zwłokami, budując niemal całe uliczki dla taczek zwożących trupy. Widział drutem powiązane na plecach ręce, widział przestrzelone od tyłu czaszki.  (…) Wokół unosił się nieznośny, mdlący fetor rozkładających się ciał, a rozum nie przyjmował rozmiaru zbrodni, okrucieństwa, bestialstwa.

Amnestia – początek kłamstwa katyńskiego.

Na podstawie podpisanego w dniu 30 lipca 1941 roku układu Sikorski-Majski,  Biuro Polityczne KC podejmuje decyzje nakazującą zwolnienie wszystkich jeńców wojennych i internowanych wojskowych, byłej Armii Polskiej.

Generał Sikorski liczył, że liczba jeńców przebywających na terenie Związku Radzieckiego, pozwoli utworzyć armii złożoną z 200 tysięcy żołnierzy. Problemem pozostawała kadra oficerska. ZSRR udostępniło jedynie listę z nazwiskami 1 658 oficerów Polskich, przetrzymywanych przez władze sowieckie. Lista zwierała tylko tyle nazwisk, ponieważ reszta została już zamordowana, o czym strona polska nie wiedziała w tym czasie. W ciągu kolejnych miesięcy bezskutecznie Polska ubiegała się o pełną listę z nazwiskami i informacjami, co dzieje się z pozostałymi jeńcami.

Polska podjęła też działania wywiadowcze z rozkazu gen. Władysława Sikorskiego, nawet w niemieckich oflagach, niestety, jeńców nie odnaleziono.

Podczas wizyty gen. Sikorskiego na Kremlu w 3 grudnia 1941 roku, w obecności gen. Andersa i Wiaczesława Mołotowa, Stalin oznajmił, że polscy oficerowie uciekli na Mandżurii.

W odpowiedzi na doniesienia berlińskiego radia w kwietniu 1943 roku, Sowieckie Biuro Informacyjne ogłosiło, że Polscy jeńcy wpadli w ręce niemieckich katów:

“Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to teraz widać jasno, przez nich samych”.

We wrześniu 1943 roku została powołana II komisja katyńska, w które sowieci potwierdzili swoje słowa, obarczając za mord stronę niemiecką.

Polska nigdy nie otrzymała wsparcia innych mocarstw, aby wyjaśnić zbrodniczy charakter tego masowego mordu, przez całe lata sowiecka i peerelowska propaganda uparcie twierdziła, że sprawcami byli hitlerowcy. Każda cenzura wykreślała jakiekolwiek wzmianki o tej zbrodni, a słowo Katyń stało się zakazane, ale w świadomości Polaków, Katyń na zawsze pozostał zbrodnią sowiecką.

Moja rodzina jak i pozostałe rodziny ofiar nigdy nie wątpiły, kto jest odpowiedzialny za ten mord. Nie mogło się głośno o tym mówić, nie można było wspominać ofiar, wielokrotnie przesłuchiwano członków mojej rodziny.

W 1983  roku spotkał ich kolejny policzek. W Katyniu wzniesiono sowiecki pomnik z napisem „Ofiarom faszyzmu-oficerzom (sic) polskim, rozstrzelanym przez hitlerowców 1941 r.”.

Spowiedź?

Związek Radziecki do zbrodni przyznał się dopiero 13 kwietnia 1990 roku, w komunikacie rządowej agencji, potwierdzono, że Polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 roku przez NKWD.  Strona Radziecka wyraziła głębokie ubolewanie w związku ze zbrodnią katyńską – nazywając ją „jedną z najcięższych zbrodni stalinizmu”.

Michaił Gorbaczow złożył na ręce Wojciecha Jaruzelskiego kopie archiwalnych dokumentów z listami więźniów skierowanych do obozów, a także akta ewidencyjne.

Lecz pomimo upływu lat, strona rosyjska nie rozstrzygnęła w ostateczny sposób samej prawnej kwalifikacji zbrodni. Prokuratura rosyjska uznała ją za przestępstwo pospolite, nie tłumacząc tej kwalifikacji, zasłaniając się tajemnicą państwową.

Bezimienni

Nadal nie wyjaśniona pewnych kwestii tj. okoliczności zbrodni, nie jesteśmy w posiadaniu pełnych list więźniów zamordowanych na terenie Białorusi, nie znamy wszystkich miejsc pochówku.

Jedynym, marnym pocieszeniem pozostaje nam fakt, że zmieniła się świadomość samych Rosjan. 26 września 2010 roku, Duma Państwowa przyjęła uchwałę na mocy, której mord na Polskich Oficerach uznano za zbrodnie reżimu stalinowskiego.

Los mojego dziadka został przeze mnie ostatecznie ustalony po koniec roku 2017. Na mocy moich poszukiwań i starań z Ordynariatem Polowym po 77 latach goryczy mojej rodziny i uczucia niesprawiedliwości, zabrzmiało:

  • Zamordowany strzałem w tył głowy, w piwnicy budynku NKWD, miejsce wiecznego spoczynku: Miednoje.

„Tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów”.

Zbigniew Herbert

Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website