Newsletter subscribe

Kultura

KinONR: Recenzja dramatu „Barbara Radziwiłłówna”

Posted: 22 lipca 2018 o 12:01   /   by   /   comments (0)

W niniejszym artykule chciałabym pochylić się nad doskonałym polskim dramatem kostiumowym pt. „Barbara Radziwiłłówna” (reż. Józef Lejtes). Premiera filmu miała miejsce 7 grudnia 1936 roku. Warto nadmienić, iż była to pierwsza polska ekranizacja wyemitowana przez telewizję polską. Pokaz odbył się w podczas próbnej transmisji telewizyjnej 26 sierpnia 1939 roku w Warszawie.
W rolę tytułowej bohaterki wcieliła się Jadwiga Smosarska, jedna z największych gwiazd polskiego kina w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Warto wymienić również nazwiska takie jak Witold Zacharewicz (który wcielił się w rolę Zygmunta Augusta) czy Leokadia Pancewiczowa (która wcieliła się w rolę królowej Bony).

Akcja filmu toczy się w XVI wieku, w czasach ostatnich Jagiellonów. Reżyser wprowadza nas w tajniki romansu młodego królewicza Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny. Przyszły król poznaje swoją wybrankę przypadkowo, podczas polowania. Młodzi zakochują się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia, a po pewnym czasie decydują się na ślub, który jednak odbywa się w tajemnicy przed dworem królewskim. Decyzja o małżeństwie nie jest łatwa, ponieważ osoba Barbary nie jest akceptowana przez matkę królewską, królową Bonę (która w roli swojej synowej wolałaby widzieć księżniczkę francuską), a także przez polską magnaterię.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów ekranizacji wydają się ciekawe połączenia elementów komicznych z elementami tragicznymi. Przykładowo, pierwsze spotkanie królewicza z przyszłą małżonką przedstawione jest w sposób bardzo humorystyczny. Barbara nie wie bowiem, iż napotkany mężczyzna jest królewskim synem, ponieważ ten przedstawia się jej jako koniuszy. Postacią, która ma za zadanie rozbawić widza jest również osoba Stańczyka, znanego królewskiego błazna. Warte uwagi jest jednak to, iż jego żarty mają na celu nie tyle rozśmieszyć widza, ile niosą za sobą pewną mądrość (np. Stańczyk jako jeden z nielicznych dostrzega nieprzyzwoitość zachowania zgromadzonych na sejmiku posłów, którzy domagają się od króla oddalenia małżonki). Obok scen o charakterze humorystycznym w filmie nie brakuje również scen, na których widz może się wzruszyć. Uwagę i podziw może wzbudzić już sama historia Barbary i Zygmunta Augusta, którzy chcą być ze sobą wbrew opinii otoczenia. Nienawiść ze strony królowej Bony, posunięta do granic absurdu, może stanowić natomiast przestrogę. Wydaje się jednak, iż dominujący w ekranizacji wątek miłosny jest tylko i wyłącznie pretekstem do przekazania widzowi o wiele głębszych treści. Osobiście moją uwagę przykuły pojawiające się w filmie wątki polityczne. Zygmunt August musiał bowiem wybierać pomiędzy miłością do kobiety a miłością do własnych poddanych, do własnego państwa. Co ciekawe, w filmie mowa jest nawet o miłości do własnego narodu. Oczywiście, w czasach, w których toczy się akcja filmu pojęcie narodu było pojęciem dość nieostrym i miało nieco inne znaczenie niż w czasach współczesnych, niemniej jednak nie chodzi tu o kluczowe trzymanie się historii, ale o ukazanie pewnej treści, która może być aktualna również i dziś.

Widz może postawić sam siebie w sytuacji króla Zygmunta Augusta i zapytać co zrobiłby na jego miejscu, jakiego dokonałby wyboru. Można widzieć w tym swego rodzaju wybór pomiędzy interesem prywatnym a interesem publicznym. Z drugiej strony jednak możliwe jest również zupełnie inne spojrzenie na omawianą tu kwestię. Pomiędzy miłością do kobiety a miłością do ojczyzny wcale nie musi istnieć sprzeczność. Niechęć dworu do osoby Barbary zinterpretować można jako bezpodstawną i zawistną. Królowej Bonie, Radziwiłłom czy zgromadzonym na sejmiku posłom nie chodziło przecież wcale o dobro dynastii, rodu czy ojczyzny, chodzi tu jedynie o obronę własnych interesów. Świetnie oddaje to scena sejmiku, w którym to jeden z posłów klęka przed królem i błaga go o oddalenie żony, zarzuca mu również tyraństwo i brak liczenia się ze zgodą poddanych. Komiczność tej sytuacji w doskonały sposób skomentował obecny tam Stańczyk, stwierdzając, iż był on błaznem za króla Zygmunta Starego, teraz natomiast błaznów tych jest znacznie więcej. W mojej opinii przedstawiona tu scena doskonale okazuje i ośmiesza nasze polskie wady narodowe, takie jak skłonność do sejmikowania czy egoizm. Król Zygmunt August jawi się natomiast jako mądry władca, który nie bierze do siebie zarzutów o byciu tyranem, ale realizuje swoją własną politykę.

Podsumowując, uważam, iż omawiany tu film jest doskonałym dowodem na to, iż zamiast do współczesnych, banalnych niekiedy produkcji, warto sięgnąć czasami do przedwojennego kina polskiego. Powodem jest nie tylko znakomita obsada czy doskonała gra aktorska, ale również refleksje, do których mogą nas skłonić ekranizacje takiego typu. Jak widać, do „Barbary Radziwiłłówny” można sięgać zarówno w celach rozrywkowych, jak i w celach edukacyjny.

Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website