Teraz jeszcze jest szansa i my możemy to powstrzymać!

O KOD-zie, imigrantach i mediach z Leszkiem Żebrowskim, historykiem, publicystą i badaczem dziejów Narodowych Sił Zbrojnych rozmawiają Natalia Gackowska i Piotr Krudysz.

Jak ocenia Pan rewolucyjne rządy PiS-u? Czy to pozytywne zmiany? Czy Polska idzie w dobrym kierunku?

To jest na pewno inna jakość niż to, co było do tej pory, czyli poprzednia koalicja w zasadzie postkomunistyczna. Natomiast to nie jest szczyt naszych marzeń. Na pełnię takich zmian, jakich oczekujemy trzeba będzie jeszcze poczekać, może nie rok, nie dwa, ale następna kadencja może przynieść już lepsze zmiany na dużą skalę, dlatego, że ludzie, którzy są, czy do niedawna byli przy władzy to są osoby wyrosłe z okresu „Solidarności” będąc po jednej, czy też po drugiej stronie. Oni są uwikłani pomiędzy sobą, łączą ich wspólne zależności. Często było tak, że w parlamencie się kłócili, oficjalnie byli przeciwnikami, a jak pokazuje przypadek Niesiołowskiego i Millera, później szli pić razem wódkę, byli na „ty” i nas zwyczajnie oszukiwali. Dopóki nie pozbędziemy się całkowicie tej formacji, dopóty bazowych, głębokich reform nie doczekamy, ale to już jest Wasze pokolenie. Powinniście już teraz przygotowywać się, aby za cztery lata wziąć udział w wyborach, nie, jako wyborca, a poprzez zdobywanie stanowisk.

Reakcja na politykę rządu jest wręcz histeryczna. Co sądzi Pan o tym całym zamieszaniu? Czy to rzeczywiście szczery zryw? Czy ludzie protestujący na ulicach, to naprawdę osoby napełnione demokratycznymi wartościami? Czy rzeczywiście coś im się odbiera?

Olbrzymia większość tych KOD-omitów, którzy wychodzą na ulicę, czy są wypędzani pod wpływem propagandy nie bardzo wie, o co chodzi. Sprawa wygląda następująco: kiedyś trzeba było iść na pochód pierwszego maja, bo partia kazała. Teraz, skoro w telewizji znany cwelebryta idzie i bierze w tej szopce udział, to powinno się tam z nim być, ale tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia. Oni mogą chodzić, mogą krzyczeć. Widać, że po kilku tygodniach to się wypaliło – tam gdzie wcześniej było pięć tysięcy ludzi, teraz jest pięćset osób. Mimo że warunki pogodowe mają sprzyjające, do tego mają fundusze, bo im za to płacą, przez co są kompletnie skompromitowani. Nic z tego nie będzie.

Czyli nie będzie kolejnego Majdanu?

Na pewno nie… Jeśli będą chcieli w Polsce robić Majdan, to ludzie ich po prostu popędzą. Bo podobnie jak na Ukrainie, jeśli coś jest finansowane przez siły zewnętrzne przynosi katastrofalne skutki. Ukraińcy zapłacili za to cenę – wybrali sobie władzę jeszcze gorszą od poprzedniej i nie mają złudzeń…

Czyli pan uważa, że KOD to niejednolita grupa ludzi, mieszanka, czy może wręcz przeciwnie, spójnie działające środowisko?

Są to środowiska przede wszystkim bezideowe, bez programu. Ich przywódca – człowiek, który twierdzi, że musiał porzucić dobrze płatną pracę, dlatego nie jest w stanie płacić alimentów, rzekomo poświęcający dwadzieścia godzin na dobę działalności KOD-u, jest człowiekiem fałszywym. Dwadzieścia godzin to jest dwa i pół etatu, które mógłby z pożytkiem przeznaczyć na pracę, by utrzymać własne dzieci, a jeśli chce poświęcić te pozostałe cztery godziny na działalność zewnętrzną – proszę bardzo. To, co on robi to jest przestępstwo. Niepłacenie alimentów na własne dzieci jest w Polsce przestępstwem. Jeśli przestępca jest w Polsce symbolem wartości, demokracji, prawa, to jest po prostu szyderstwo z tego, co oni głoszą.

Ludzie, którzy występują na manifestacjach KOD-u to dziennikarze z redakcji Urbana, ludzie z Polityki, tacy jak Żakowski, czyli doradcy SLD. Mamy tam jednocześnie przedstawicieli partii do niedawna rządzącej, którzy walczą o to, żeby nie odejść, bo nie potrafią z godnością przyjąć porażki. Dla nich demokracja nie polega na tym, że większość rządzi i wygrywa. Dla nich demokracja polega na tym, że „my rządzimy, a reszta się słucha”. To już nie przekonuje, na tych manifestacjach nie ma młodych ludzi…

A urzędnicy? Czy oni także obawiają się o swoje stanowiska?

Oczywiście, że tak. Urzędnicy chodzą na te pochody. Tak samo było, kiedy „hrabia Bul”organizował własne „marsze niepodległości”, spędzał policjantów, urzędników, straż pożarną, wojsko – i oni szli. Kto o tym jeszcze pamięta? Nikt się tym nie szczycił, nie nagrywał filmików, nie robił zdjęć. Raczej zasłaniali twarze ze wstydu, że ktoś ich zobaczy. Dwa takie „marsze komorowskie” widziałem z bliska i zanim odwróciłem głowę od początku na koniec, to już ich nie było. To było kilkaset osób, z tego większość osób to byli ludzie, którzy musieli tam przyjść – funkcjonariusze, służby…

W takim razie jak powinny zareagować środowiska narodowe, czy powinniśmy się przeciwstawiać czynnie, czy po prostu zignorować i czekać na „naturalną śmierć” KOD-u?

Przeciwstawiać się, ale nie bezpośrednio, tylko równolegle. W tych samych miejscach, w tym samym czasie robić własne wydarzenia. I nie przejmować się tym, że nas będzie mniej. To nie ma znaczenia. Chodzi o to, żeby się pokazać, być aktywnym. Odwaga kilku osób procentuje tym, że w następnym wydarzeniu weźmie udział więcej i więcej osób. Skoro oni mogą, to ja też mogę. Ludziom zaczyna być wstyd, że nie działają. Ktoś jednak musi zacząć – do odważnych świat należy.

Mamy teraz wielki szum wokół mediów. Czy rzeczywiście odbiera się im wolność i obiektywizm? Czy media do tej pory były wolne? Czy zmiana, która ma nastąpić w telewizji publicznej jest zmianą korzystną?

Im mniej redaktorów „Lizów” w telewizji, tym będzie więcej wolności – to jest oczywiste. To byli ludzie dyspozycyjni, przyzwyczajeni to bardzo wygodnego życia kosztem społeczeństwa, ludzie, którzy traktowali nas obraźliwie. W prywatnych rozmowach wcale tego nie ukrywali, że jesteśmy dla nich bydłem, którym można manipulować i oni w tej chwili walczą wyłącznie o swoje interesy, zachowanie pozycji. Walczą o uposażenia niewyobrażalne dla przeciętnego człowieka. Kilkadziesiąt tysięcy za program, do którego zaprasza się trzech lub czterech swoich zwolenników i jednego przeciwnika, któremu nie daje się mówić. I to jeszcze jest wielki intelektualizm, bo redaktor Lis dwa palce przytyka do czoła i marszczy to swoje czoło. Więc jak ma podmarszczone czoło, to ma znaczyć, że myśli.. Ale to jest sztuczny ruch, bo jak redaktor Lis te palce puszcza, to mu się wszystko ładnie wygładza i okazuje się, że te fałdy mózgowe są zupełnie inne niż on chciałby to pokazać. Kolejną osobą doprowadzającą KOD do granic absurdu jest skaczący mecenas Giertych. Po internecie krąży taki piękny mem „kto nie sika ten jest z PiS-u”, stoją redaktor Lis i redaktor Kuźniar… Obsikani. To jest właśnie wyraz ich postawy.

Czy uważa Pan, że KOD jest sterowany wpływami zewnętrznymi?

Oczywiście, że jest wpływ. Może nie na sam KOD, ale ogólnie na to, co dzieje się w naszym kraju. Krzyczą głośno, że w Polsce nie ma demokracji i organizują sobie te ciemne siły w Europie, jakiegoś niedouka Schulz’a, który występuje w obronie polskiej demokracji. Ten transparent, który był na meczu siatkówki, gdzie Polska grała z Niemcami, był bardzo trafny. „Zamiast naszej demokracji, brońcie swoich kobiet” oddaje wszystko, jest istotą rzeczy. Nie może nas Niemiec pouczać, co to jest demokracja. Oni nas tego uczyli od 39. roku… I on powinien siedzieć cicho. To nie jest jego sprawa.

Niemcy protestują… Czy można powiedzieć, że Europa się budzi?

Europa się budzi. Budzi się Finlandia, Szwecja, Dania, Austria. Otrząsnęły się kraje, gdzie miał miejsce ten niekontrolowany napływ ludzi, całkowicie obcych. Ludzi, którzy nie rozumieją, czym jest Europa, traktują ją jak worek bez dna, gdzie można przyjechać, dostać mieszkanie, pieniądze, traktować kobiety tak jak u siebie. Dla nich Europa jawi się jako raj. To pokazuje, że taka masowa emigracja nie zdaje egzaminu. To nie są ludzie, którzy potrzebują pomocy. W potrzebie są osoby słabe, biedne, poranione, pozbawione wszystkiego – tak wyglądają uchodźcy. Jeśli 80% to są byki przed trzydziestką, wyszkoleni wojskowo, idą marszowym krokiem i przekazują sobie na przedzie kilkoro dzieci, aby sprawiać pozory… Jeśli to są uchodźcy, to znaczy, że oni uciekają z miejsca, gdzie powinni bronić swojego miejsca zamieszkania. To tak, jakbyśmy my w 39. roku wszyscy uciekli, zostawili osoby chore, słabe, niedołężne i uważali się za bohaterów. Rzekomi uchodźcy prezentują postawy roszczeniowe – twierdzą, że im się wszystko należy. Im się nic nie należy. Należy się tylko tym, którzy wymagają pomocy, a oni tego nie udowadniają. Ten problem jest dopiero przed Europą. Te pojedyncze zamachy, napady w Europie – to jest początek zła, to będzie na dużo większą skalę. I tak długo, jak Polacy nie wpuszczą do siebie tego typu fałszywych uchodźców, tak długo będziemy w miarę bezpieczni. Ta tama niestety pęka. To przyjęcie 10 tysięcy, do którego zobowiązał się rząd ZSL-ówki, Ewy Kopacz, to będzie wkrótce, z racji łączenia rodzin, 100 tysięcy. Ale te 100 tysięcy też ma prawo do łączenia rodzin i w ciągu paru lat to będzie milion-z jednej grupy dziesięciotysięcznej. Będą leżeć i oczekiwać pomocy. Polacy nie mogą mieć dzieci, bo nie stać ich na mieszkanie, nie mają pieniędzy na wychowanie dzieci, nie ma odpowiedniej infrastruktury, służby zdrowia, a im się należy. Zasiłek dla uchodźcy jest dużo wyższy niż dla człowieka ciężko pracującego, utrzymującego rodzinę. To po co pracować?!

Czy uważa Pan, że my jako zwykli obywatele, jesteśmy w stanie tę imigrację powstrzymać?

Tak, możemy to zrobić. Na władzy trzeba wymuszać. To nie jest tak, że wyjdzie się gdzieś raz na miesiąc i gdzieś pod pomnikiem zrobi demonstrację, ale trzeba być po Sejmem, pod Parlamentem i to musi być cykliczne, na każdej kolejnej manifestacji musi być więcej osób. Trzeba ludzi uświadamiać, tłumaczyć im, że jak nie przyjdą teraz, to potem już nie będzie czego żałować, bo będzie za późno. Teraz jeszcze jest szansa i my możemy to powstrzymać. Społeczeństwa zachodnie naprawdę się budzą. Dania zamyka granice. Mówią wprost: uchodźca? Proszę bardzo. Azyl? Proszę bardzo. Znajomość języka, historii i kultury duńskiej? I wtedy – proszę bardzo – przyjmujemy. Ale ludzi obcych, którzy nie chcą się integrować, a tylko pasożytować – nie chcemy. To samo zaczynają rozumieć Szwedzi. Tragedia rozgrywa się również w Wielkiej Brytanii, są całe dzielnice brytyjskich miast niedostępne dla białego człowieka. Te setki gwałconych kobiet, wśród których są także dzieci – policja to wszystko ukrywa. W ramach multi-kulti imigrantów nie wolno obrażać. Takie działania świadczą o tym, że ta polityka nie zdała egzaminu. W Finlandii tworzą się oddziały Odyna – ludzie wychodzą na ulice z pochodniami i mówią „będziemy się bronić przed napastnikami”. Bez skrupułów. Trzeba się bronić.

Sądzi Pan, że Europa Zachodnia, w rozumieniu cywilizacji zachodniej, ma szansę się odrodzić?

Jeśli w tej chwili podniesie się z kolan, jeśli będzie pobudzona to tak. Jak pokazują wybory, na przykład we Francji. Marie Le Pen nie jest prawicowa, ale w tych kwestiach jest bardzo radykalna – chce bronić Francji. Ona ma teraz wielkie poparcie. Tam się oczywiście manipuluje okręgami wyborczymi, prawem wyborczym na wszystkie sposoby tak, aby ci ludzie nie doszli do głosu, ale przez to oni zyskują ludzi. Dojdzie do momentu, kiedy Europa zacznie się zmieniać i oby to nie było za późno. Są kraje, dla których może nie być ratunku. W Belgii 20% społeczeństwa to ludzie urodzeni poza Belgią, to jest najnowsza kategoria przyjezdnych. Biorąc pod uwagę drugie pokolenie, które tam mieszka, to może być nawet 1/3 ludności, a zapewne jeszcze więcej… Ludzie przestają być u siebie. Są dzielnice dla nich zamknięte.

Dziękujemy Panu bardzo za rozmowę.

Fot. Blogpress.pl: Leszek Żebrowski

7 KOMENTARZE

  1. Opinie i publikacje Pana Leszka traktuję jako ważne źródło wiedzy, dziwi mnie natomiast brak takich osób w mediach. Pospieszalski jak widać w ostatnich miesiącach ledwo co utrzymał się w tvp. Życzę wszystkiego dobrego i dużo zdrowia! Panie Leszku dziękuję.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię