Temat przemocy wobec kobiet powrócił w ostatnich dniach jak bumerang, a niezawodnym sposobem na rozwiązanie problemu miałaby być rzekomo Konwencja Stambulska. Trzeba powiedzieć wprost: problem rzeczywiście istnieje i szczerze wątpię w prawdomówność statystyk, które próbują przekonać nas, iż Polska jest swego rodzaju rajem dla kobiet. Tyle że to nie unijne przypisy przywracają kobiecie należną jej godność, ale chrześcijaństwo. W niniejszym artykule pragnę podzielić się nauką ks. Józefa Stanisława Adamskiego, autora książki „Godność i posłannictwo chrześcijańskiej kobiety”. Kapłan ten zmarł w roku 1926, jednak jego wskazówki aktualne są do dziś.

Ks. Adamski przypomina, że w Księdze Rodzaju, w opisie stworzenia człowieka czytamy, iż kobieta jest „kością z kości” mężczyzny, „ciałem z jego ciała”. Już sam sposób utworzenia kobiety powinien więc skłaniać męża do kochania i szanowania współmałżonki. Bóg domagał się ponadto całkowitego poświęcenia się dla niej: mężczyzna ma opuścić ojca i matkę i złączyć się z żoną. Harmonijne dzieło Stwórcy zostało zburzone dopiero przez grzech pierworodny. Od tej pory kobieta zaczęła służyć podłym rządom mężczyzny. Ustanowiono również prawo uwłaszczające jej godności.

Wyniesienie ze stanu upodlenia kobieta zawdzięcza chrześcijaństwu. Chrystus podniósł bowiem kobietę w „Boskim macierzyństwie”. Ks. Adamski przywołuje ponadto osobę św. Marii Magdaleny, której Chrystus nie tylko odpuścił grzechy, ale również pochwalił jej wiarę przed faryzeuszami. Godny podziwu jest również heroizm pierwszych chrześcijanek, które poniosły śmierć męczeńską: „Nie jest to już niewolnica zbezczeszczona, lecz dziewica zwycięska i wolna, lecz matka triumfująca, dama jaśniejąca nadziemską potęgą i majestatem cnoty” – pisze dalej kapłan.

Kobieta ma swoje miejsce w historii świata i Kościoła, we wszystkich najważniejszych momentach dziejowych znaleźć można chrześcijankę. I tak na przykład cesarzowi Konstantynowi Wielkiemu towarzyszyła jego matka św. Helena, Klotylda nawróciła swojego męża Klodwiga, św. Blanka wychowała św. Ludwika, Dobrawa natomiast przyniosła Polsce światło wiary. Nie tylko na tronach, ale również na niższych szczeblach drabiny społecznej, podźwignięta przez Chrystusa kobieta zawsze jest istotą heroiczną, żądną poświęceń oraz „nieustraszoną pomocnicą”.

Uczuciowość kobiety sprawia, iż staje się ona urzeczywistnieniem „wzniosłego symbolu wierzenia”. Wiele prawd wiary wypływa bowiem z serc, to jest z miłości Boga do ludzi. Serce delikatniejsze, mniej samolubne i żądne poświęceń jest zawsze lepiej usposobione do miłowania Boga i bardziej skłonne do pobożności. Cnota chrześcijańskiej kobiety to przejaw poświęcenia się i cierpienie „na służbie miłości”. Katoliczka umie zdobywać się na ofiary i szukać w poświęceniu zadowolenia swojego serca.

Chrystus nie powołał co prawda kobiet do kapłaństwa, jednak również i one mają do wypełnienia nie mniej ważną misję. W dobie wszechobecnego zlaicyzowanego wychowania katolicka kobieta powinna wcielać prawdę Chrystusową właśnie poprzez wychowanie. Kobieta jest też źródłem miłości bliźniego. Przykładem mogą być tu chociażby kobiety stojące pod krzyżem Chrystusa. Taki rodzaj miłości i współczucia znany jest tylko światu chrześcijańskiemu, świat pogański zna tylko filantropię. Ta jednak jest różna od heroizmu i ofiary, która nakazuje Siostrom miłosierdzia służyć umierającym w szpitalu lub wspierać nędzarzy.

My, działaczki Obozu Narodowo-Radykalnego, powinnyśmy zwrócić szczególną uwagę na zadania katolickiej kobiety w życiu społecznym. Ks. Adamski zwraca uwagę, iż niewiara szerzy się za pośrednictwem prasy, broszur, tanich wydawnictw, a nawet podręczników szkolnych. Analogicznie jest również w naszych czasach, tyle że do listy należałoby dopisać szkodliwy wpływ internetu. Dlatego współczesna chrześcijanka musi dbać o swoją kondycję duchową, musi rozczytywać się w wartościowych, pogłębiających życie duchowe lekturach. Kapłan poucza nas, iż dziś nie wystarczy już bycie bogobojną i cnotliwą, konieczne jest posiadanie odpowiedniego wykształcenia, odpowiedniej wiedzy, tak aby móc stać się „kotwicą ratunku dla drugich”.

Kobieta, odnawiając siebie, powinna jednocześnie odnowić rodzinę, a przez nią również Ojczyznę. Ks. Adamski pisze, iż rodzina to „najpierwsza świątynia zbudowana na ziemi ręką Bożą ku czci Najwyższego”. Do odrodzenia społeczeństwa potrzeba dwóch czynników: zachowawczego i postępowego. Kapłan zauważa, iż o ile o czynniku zachowawczym pamiętamy aż zanadto, tak postępowy odchodzi niekiedy w zapomnienie. Jest to błąd, ponieważ wielu młodych zniechęca się do katolicyzmu właśnie dlatego, że widzi w nim swego rodzaju wroga wszelkiego rozwoju. A przecież Bóg jest zasadą wszechstronnego postępu, a Chrystus poucza nas, iż „Kto nie postępuje, ten się cofa”. Słowa te nie dotyczą tylko postępu w doskonałości, ale też w dziedzinie umiejętności, w wynalazkach, w sztuce oraz udoskonaleniu warunków bytu.

„Czyż uporczywy i źle pojmowany nasz konserwatyzm nie jest właśnie przyczyną braku wpływu na nasze społeczeństwo — na młodzież, która cała raczej ku przyszłości się nachyla i w każdej sprawie zdradza żądzę postępu?” – pyta ks. Adamski. Pod tymi słowami podpisałby się chyba każdy OeNeRowiec. Kapłan zwraca uwagę, iż godna pochwały dobroczynność ze strony chrześcijan nie stawia jednak tamy socjalizmowi i nie przyciąga młodzieży do Kościoła. Oznacza to, iż tkwi w niej jakaś wadliwość. A przecież wobec nowej strategii wroga, nie można walczyć starą bronią.

Niech nauka ks. Adamskiego będzie dla nas zachętą do dalszej walki z wrogami Chrystusa. Jeśli żyjemy w rodzinie, pamiętajmy o solidnym wypełnianiu obowiązków stanu i o chrześcijańskim wychowaniu dzieci. Jeśli natomiast na chwilę obecną skupiamy się na działalności społecznej, starajmy się wsłuchiwać w głos potrzeb społeczeństwa i szukajmy najlepszych sposobów na zaspokojenie ich.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię