Postawione w tytule pytanie z pewnością w niejednym katoliku wzbudziłoby słuszne oburzenie i zmieszanie. A jednak, w ostatnim czasie byłam świadkiem dokładnie takiego zarzutu w kierunku papieża ze strony środowisk konserwatywnych, związanych z Tradycją katolicką. Jakkolwiek sama uważam się za tradycyjnego katolika i nie mam wątpliwości, że pontyfikat papieża Franciszka niewolny jest od licznych zgorszeń i błędów, to jednak zarzut o byciu komunistą jest po prostu nieprawdziwy.

Nie jest tajemnicą, że polskie środowiska konserwatywne są jednocześnie zagorzałymi zwolennikami wolnego rynku i nie do końca chyba mogą pogodzić się z katolicką nauką społeczną (bynajmniej nie jest to tylko nauka obecnego papieża). W pierwszej kolejności podkreślić należy jednak, iż Ojciec Święty de facto nigdy nie opowiadał się przeciwko własności prywatnej. Podkreślał jedynie, skądinąd słusznie, iż tradycja chrześcijańska nigdy nie uważała prawa do tego rodzaju własności za „absolutną i nietykalną”.

„Prawo własności jest drugorzędnym prawem naturalnym, pochodzącym od prawa, jakie mają wszyscy, zrodzonego z uniwersalnego przeznaczenia dóbr stworzonych. Nie ma mowy o sprawiedliwości społecznej, jeśli jest oparta na nierównościach i oznacza koncentrację bogactwa” – wyjaśniał papież.

Uważam, iż godny pochwały jest niedawny apel papieża do koncernów farmaceutycznych o zawieszenie praw własności dotyczących szczepionki przeciw Covid-19. Ludzkie zdrowie jest tu w końcu o wiele ważniejsze.

„Koronawirus spowodował śmierć i cierpienie, wpływając na życie wszystkich ludzi, zwłaszcza tych najbardziej bezbronnych. Proszę nie zapominać o tych najbardziej bezbronnych. […] Ponadto pandemia przyczyniła się do pogłębienia istniejących kryzysów społecznych i środowiskowych, o czym wy, ludzie młodzi, zawsze nam przypominacie. A przypominając o tym dobrze czynicie. W obliczu wielu ciemności i niepewności, potrzebujemy światła i nadziei. Potrzebujemy dróg uzdrowienia i zbawienia. I mam tu na myśli uzdrowienie u podstaw, uzdrowienie, które leczy przyczynę zła, a nie pozostaje jedynie na poziomie objawów. W tych chorych korzeniach odnajdujemy wirusa indywidualizmu, który nie czyni nas bardziej wolnymi, równymi czy bardziej braćmi, ale przeciwnie – czyni nas obojętnymi na cierpienie innych. A odmianą tego wirusa jest zamknięty nacjonalizm, który uniemożliwia na przykład internacjonalizm szczepionek. Innym wariantem jest sytuacja, w której przedkładamy prawa rynku lub własności intelektualnej nad prawa miłości i zdrowia ludzkości. Inną jego odmianą jest sytuacja, gdy tworzymy i wspieramy chorą gospodarkę, która pozwala kilku bardzo bogatym posiadać więcej, niż cała reszta ludzkości oraz, aby modele produkcji i konsumpcji niszczyły planetę, nasz Wspólny Dom” – nauczał papież.

Krytyka nacjonalizmu w tym wypadku niekoniecznie musi budzić nasze oburzenie, istnieją w końcu różne odmiany nacjonalizmu i bynajmniej nie ze wszystkimi nam po drodze. Na pewno jednak możemy zgodzić się ze szkodliwością „wirusa indywidualizmu” i obojętności na cierpienie innych, a także przedkładaniu prawa rynku nad prawem miłości i zdrowia ludzkości. Niepokojące może być jedynie to, że papież niekoniecznie wypowiada się tu w duchu chrześcijańskim, ale w duchu „powszechnego braterstwa” pomiędzy ludźmi różnych narodowości i różnych religii. Jest to jednak temat na osoby artykuł.

Jaki stosunek do własności prywatnej mieli Ojcowie Kościoła? Ich stanowisko nie różniło się de facto od stanowiska papieża Franciszka. Już Didache uznawał legalność posiadania własności prywatnej, podkreślając przy tym obowiązki społeczne ciążące na własności. Ojcowie czasów pokonstatyńskich (np. św. Grzegorz z Nyssy, św. Bazyli Wielki, św. Jan Chryzostom czy św. Ambroży) odwoływali się często do Starego Testamentu, który nauczał, iż właścicielem dóbr materialnych jest Bóg, a człowiek jest tylko dzierżawcą. Zaznaczali jednak, że człowiek dzięki swojej rozumnej naturze może być podmiotem prawa własności. Uprawnienia takie posiadają wszyscy, ponieważ dobra ziemskie są własnością wszystkich. Bóg stworzył ziemię dla wszystkich ludzi, natura zrodziła prawo wspólne, natomiast uzurpacja (wola ludzka) prawo prywatne.

Wielu autorów wczesnochrześcijańskich upatrywało w bogactwie niebezpieczeństwo dla zbawienia duszy. Przykładowo, św. Astoriusz uważał, że bardzo ciężko jest być bogatym, by przy tym nie zgrzeszyć. Bardzo rzadko zdarza się, że ktoś jest bogaty, a przy tym prowadzi życie sprawiedliwe. Dostrzegano jednak również fakt, iż bogactwo daje możliwość służenia innym. Święty Bazyli Wielki stał na stanowisku, że nie należy odrzucać dóbr materialnych, ale czynić z nich dobry pożytek. Święty Ambroży sławił natomiast starotestamentowego Nabotha, który w obronie swojej własności przeciwstawił się nadużyciom władzy królewskiej. Jednocześnie jednak ograniczał prawa właściciela, przyznając mu prawo rozporządzania dochodem z majątku jedynie w zakresie pokrycie koniecznych potrzeb. Święty Hieronim uważał natomiast, iż bogaty, który nie daje jałmużny, w rzeczywistości dopuszcza się kradzieży. Świętokradztwem jest bowiem niedanie biednemu tego, co jest jego własnością, czyli nadwyżki z własnego dochodu. Papież św. Grzegorz Wielki odróżnił prawo do posiadania i użytkowania. Wypowiedział się w tej kwestii jasno: „Prawo do użytkowania właśnie, a nie posiadania, należy bezpośrednio do prawa naturalnego”.

Nieco więcej uwagi poświęcić warto poglądom św. Augustyna, wybitnego teologa i filozofa chrześcijańskiego. W swoich rozważaniach opierał się on na poglądach Platona, który pochwalał własność wspólną, ale nie mając przy tym wątpliwości, że można ona być urzeczywistniona jedynie w „państwie bogów”, w państwie ludzkim jedyną możliwą jest własność prywatna. Święty Augustyn stał na stanowisku, że własność prywatna powstała z powodu grzechu. Nie jest ona więc instytucją prawa Bożego, ale konsekwencją czysto ludzkich norm. Święty bronił co prawda własności prywatnej, ale jej sens i uprawnienia wyprowadzał tylko i wyłącznie z natury człowieka. Dostrzegał również niebezpieczeństwa związane z bogactwem. Nauczał, iż jest ono dobrem tylko wtedy, gdy czyni się z niego dobry użytek. Nie miał również wątpliwości, iż choć posiadanie dóbr nie jest grzechem i jest dopuszczalne, to jednak wyrzeczenie się własności jest drogą doskonalszą. Ponadto z racji tego, że prawa do własności nie wywodził z woli Bożej, ale z natury ludzkiej, przyznawał też władzy świeckiej prawo do regulowania stosunków własności.

Nieco inaczej na problem własności prywatnej zapatrywać się będzie później św. Tomasz z Akwinu. Twierdził, że sama chęć posiadania własności i pomnażania jej jest czymś naturalnym i pozytywnym, nadmierna chciwość jest jednak grabieżą. Sam podział własności nie wynika jednak z prawa naturalnego, ale ma charakter umowny i należy do prawa pozytywnego. Akwinata zauważał również, iż własność prywatna przyczynia się do pomnożenia pracowitości ludzkiej, ponieważ każdy dba o swoje dobra najlepiej, jak tylko potrafi. Własność prywatna prowadzi też do spokoju w życiu społecznym, ponieważ przy własności wspólnej zawsze pojawiają się różnego rodzaju spory. Na właścicielu zawsze ciążą jednak rzecz jasna liczne obowiązki w postaci pomocy biednym i potrzebującym.

Podkreślić należy jednak, iż dla św. Tomasza własność prywatna nie wynika z niezmiennego i bezwzględnego prawa naturalnego, a jedynie nie jest ona z tym prawem sprzeczna. Jej dobroć lub zło uzależnione jest zawsze od sposobu użytkowania. Tomasz nie uzasadnia więc potrzeby własności za pomocą praw jednostki, ale tylko korzyściami, jaką może ona dać społeczeństwu. Prawo do własności zawsze ustąpić musi naturalnemu prawu do życia. I tak na przykład, jeśli egzystencja człowieka jest zagrożona, może on sięgnąć po cudzą własność, jeśli jest mu ona nieodzownie potrzebna do przeżycia. W tym przypadku dopuszczalne jest nawet użycie przemocy.

Katolicki pogląd na kwestię prawa do własności prywatnej idealnie przedstawił papież Pius XI w swojej encyklice „Quadragesimo anno”. Przypomniał naukę swojego poprzednika, Leona XIII, który stał na stanowisku, iż zniesienie własności prywatnej jedynie pogorszyłoby już i tak trudne położenie robotników. Ojciec Święty podkreślał jednak wyraźnie, że nie oznacza to bynajmniej, iż Kościół staje w obronie interesów warstw posiadających. Własność ma bowiem zawsze podwójny charakter, indywidualny i społeczny. Prawo własności prywatnej jest dane ludziom od Stwórcy, ale instytucja ta nie może służyć tylko i wyłącznie jednostkom. Ponadto prawo do posiadania różni się od prawa do używania.

Jak widać stanowisko papieża Franciszka w ogóle nie różni się od stanowiska jego poprzedników, ani też od stanowiska Świętych z okresu patrystyki czy scholastyki. Zarzut o bycie komunistą wydaje się być więc oszczerstwem i wprowadzaniem w błąd innych.

Wypada zgodzić się z papieżem Leonem XIII, że pozbawienie ludzi własności prywatnej jedynie pogarsza ich byt. Nie ma jednak żadnych powodów, aby twierdzić, iż zasada ta jest prawdziwa w każdej sytuacji. Idealnym przykładem jest tu, w mojej opinii, wspomniany wyżej apel papieża Franciszka o zawieszenie prawa własności intelektualnej do szczepionek przeciw Covid-19. Zabieg ten uszczupliłby portfel koncernów farmaceutycznych, ale umożliwiłby produkcję preparatów w krajach uboższych. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, iż znacznie ważniejsze od prawa patentowego jest zdrowie ludzkie i ostateczne zażegnanie pandemii. Analogicznie jest w przypadku dostępu do wszystkich innych preparatów czy usług medycznych. Osobiście zawsze oburzają mnie sytuacje, kiedy rodzice ciężko chorego dziecka organizują zbiórkę na zakup „najdroższego leku świata”.

My, jako narodowi radykałowie w wielu kwestiach musimy być bezkompromisowi, ale równie często musimy wystrzegać się tak zwanego doktrynerstwa. Dlatego w przypadku własności prywatnej musimy popierać ją wszędzie tam, gdzie byłaby ona korzystna dla ogółu Polaków (zazwyczaj byłaby to mała własność prywatna, np. w postaci własnego salonu fryzjerskiego czy firmy budowlanej). Nie możemy pozwolić jednak na kumulację własności w rękach nielicznych i wykorzystywanie jej tylko i wyłącznie dla swoich własnych, egoistycznych interesów.

2 KOMENTARZE

  1. Papież Franciszek jest takim “komunistą”, że jeszcze jako biskup w Argentynie działał w stowarzyszeniu chestertonowskim i zachęcał do beatyfikacji Gilberta Keith Chestertona. To powinno ucinać głupie gadania o “komunizmie” papieża.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię