Niniejszy artykuł poświęcony będzie osobie bł. Edmunda Bojanowskiego, wielkiego patrioty i działacza społecznego, niezwykle wrażliwego na los ubogich i cierpiących.

Edmund przyszedł na świat 14 listopada 1814 roku w Grabonogu. W wieku 5 lat doznał cudownego uzdrowienia w sanktuarium na Świętej Górze w Gostyniu. Ze względu na słaby stan zdrowia, nie uczęszczał do szkoły publicznej, ale uczył się w domu pod kierunkiem ks. Jana Siwickiego- wikariusza z pobliskiej parafii. Mając 18 lat, wyjechał na studia filozoficzne do Wrocławia. Przez ponad dwa lata był jedynie wolnym słuchaczem i uzupełniał swoje wykształcenie średnie. Indeks wydziału filozoficznego otrzymał w 1835 roku. Co ciekawe, w tym czasie przeżył również młodzieńcze zauroczenie Marią Pohl, córką profesor fizyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Po latach wspominał nie tylko jej urodę, ale też „wysokie wykształcenie umysłu i ducha, wzorowe pełnienie obowiązków córki, nieznużone pielęgnowanie chorowitego ojca, osobiste trudnienie się kuchnią i domem, skromność i unikanie towarzystw światowych”. Maria miała również przejść z protestantyzmu na katolicyzm, a następnie wstąpić do klasztoru.

W latach 1836- 38 Edmund odbył podróż poprzez Drezno i Lipsk, aby na końcu trafić do Berlina. Kontynuował studia, ale korzystał też z wykładów z historii sztuki, muzyki, psychologii, poezji i logiki. Niestety, z powodu rozwijającej się gruźlicy zmuszony był przerwać naukę. Po odbyciu kuracji w Dusznikach-Zdroju powrócił do rodzinnego Grabonoga, gdzie oddał się całkowicie pracy społecznej. Jako właściciel ziemski interesował się bardzo poprawą warunków życia ludzi z niższych warstw społecznych. Został członkiem Wydziału Literackiego przy organizacji działającej w najbliższym mieście – Gostyniu – tak zwanym Kasynie Gostyńskim (przyczynił się do zakładania czytelni wiejskich), Towarzystwa Naukowej Pomocy (organizowanie funduszu stypendialnego dla ubogiej, zdolnej młodzieży, w celu umożliwienia kształcenia się), Towarzystwa św. Wincentego a’Paulo (troska o chorych i ubogich) oraz Ligii Polskiej. W Poznaniu, Gostyniu, Śremie i Psarach był natomiast współtwórcą miejskich ochronek dla dzieci nieuczęszczających jeszcze do szkół.

Edmund rozwijał także swój talent pisarski. Warto wspomnieć przede wszystkim o czasopiśmie „Pokłosie. Zbieranka literacka na korzyść sierot” (czasopismo ukazywało się w latach 1852- 1862). W „Pokłosiu” znalazły się m.in. utwory takich autorów jak Adam Mickiewicz, Zygmunt Krasiński, Cyprian Kamil Norwid czy Aleksander Fredro. Stały dochód na rzecz sierot uzyskiwany z tej publikacji szacuje się na ok. 100 talarów rocznie.

Kiedy w 1849 roku Gostyń i okolice nawiedziła epidemia cholery, Edmund zyskał miano „drugiego Wincentego a’Paulo”. Z narażeniem własnego życia i zdrowia oddawał się bowiem pielęgnacji chorych. Nie był obojętny również na los dzieci, którym epidemia zabrała rodziców. Założył wówczas tzw. Instytut- Dom Miłosierdzia, prowadzony przez siostry szarytki. Dzieci wyczuwały jego autentyczną miłość i nazywały go „tatą”.

Najważniejszym dziełem Edmunda było jednak założenie Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, którego początek datuje się na dzień 3 maja 1850, kiedy to powstała ochronka dla dzieci wiejskich w Podrzeczu k. Gostynia. Data nie jest w żaden sposób przypadkowa, ale łączyła w sobie treści narodowe i religijne. Chodzi tu nie tylko o rocznicę Konstytucji 3 maja, symbol podźwignięcia się narodu, ale również święto kościelne Znalezienia Krzyża. W liście do arcybiskupa gnieźnieńsko – poznańskiego Leona Przyłuskiego Edmund napisał: „od kilku lat zajmowała mnie myśl urządzenia ochronek wiejskich pod nadzorem dziewcząt wiejskich. Miałem na względzie: raz – korzyść małych dzieci wystawionych po wsiach przez zaniedbanie lub nieświadomość rodziców na zepsucie przedwczesne, po wtóre – uświęcenie kobiet wiejskich, a przez to wpływ na podniesienie i umoralizowanie ludu wiejskiego”.

Okazało się, iż chęć zostania ochroniarką wykazywało bardzo wiele dziewcząt, stąd Edmund postarał się o otwarcie nowicjatu. Ostatecznie utworzony on został 26.08.1856r. we wsi Jaszków w Wielkopolsce. Duchowe kierownictwo wspólnoty powierzone zostało jezuitom ze Śremu. Jeszcze w 1855 roku Edmund naszkicował główne punkty Reguły, które wysłał do Rzymu, do zgromadzenia zmartwychwstańców, aby ci pomogli mu w zatwierdzeniu jej przez Kościół.
Pomysł założenia zakonu przez osobę świecką budził jednak wiele kontrowersji. Mimo to do zakonu zgłaszało się mnóstwo młodych kandydatek, a ostatecznie zyskał on również aprobatę Kościoła.

Wraz z rozwojem Zgromadzenia w duszy Edmunda obudziła się silna chęć zostania kapłanem. Rzeczywiście, 30.03.1869 roku wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Niestety, na skutek pogarszającego się stanu zdrowia, rok później musiał je opuścić. Ostatnie miesiące życia spędził u jednego ze swoich przyjaciół – ks. Stanisława Gieburowskiego, proboszcza w Górce Duchownej. Czując zbliżającą się śmierć, 27.07.1871 r. przyjął Sakrament Namaszczenia Chorych. Bóg wezwał go do wieczności 7.08.1871 roku. Pogrzeb odbył się 3 dni później, w Jaszkowie.

Edmund zmarł w opinii świętości. Na proces beatyfikacyjny trzeba było jednak czekać długo, ponieważ na terenie Prus i ziem polskich będących pod zaborem pruskim rozpoczął się tak zwany Kulturkampf, walka z Kościołem oraz z polskością. Proces chciał rozpocząć kard. August Hlond. Miał on nastąpić w 1939 roku, ale stało się to niemożliwe na skutek II wojny światowej. Proces na stopniu diecezjalnym zakończono dopiero w 1960 roku, następnie dokumenty przewieziono do Rzymu. Uroczysta beatyfikacja odbyła się ostatecznie 13.06.1999 r. w Warszawie.

Edmund stworzył ciekawą syntezę myśli i praktyki pedagogicznej, począwszy od filozofii Platona, poprzez nowości wniesione przez chrześcijaństwo, idee oświecenia, poglądy utopistów, aż po współczesne mu prądy wyrosłe na gruncie romantyzmu, idee pozytywistyczne i filozofię narodową. Interesujące jest to, że przyjmował bardzo krytyczną postawę badawczą, nie podążał za żadnym skrajnym kierunkiem. Zwracał uwagę, iż ludzkość popełniła błąd odrzucając dobre doświadczenia starożytnych, zamiast tego w wiekach średnich i nowożytnych powzięto kierunek wewnętrzny. Przykładowo, w średniowieczu, w wyższych warstwach społecznych, pomijano prawidła kolejnych stopni naturalnego rozwoju dziecka, co „wyradzało się potwornie w przedwczesną naukowość, przybierało formę szkolnej nauki albo wraz z późniejszym spieszczeniem obyczajów przeradzało się w sztuczną układność i coraz większe upodobanie z życiem dojrzalszym”. Dlatego postulował, aby z ochronek zniknęło szkolnictwo, ponieważ jest to element późniejszego etapu rozwoju dziecka. Chciał również, aby wychowaniem zajmowały się tylko i wyłącznie kobiety. Wychowanie miało być natomiast „narodowe, jednakie, powszechne jak równość dziecięca, ludowa, kobieca”.

Poglądy Edmunda na wychowanie podzielić można na 11 idei pedagogicznych: wychowanie fizyczne i zdrowotne, wychowanie poprzez pracę, wychowanie intelektualnego aspektu osoby, wychowanie społeczne, wychowanie patriotyczne, wychowanie rodzinne, wychowanie w kulturze regionu, wychowanie estetyczne, wychowanie moralne, wychowanie ku wartościom i wychowanie religijno- chrześcijańskie. Do każdej z tych idei pedagog zaproponował konkretne środki wychowawcze: dietetyka i higiena, ćwiczenia ciała, igraszki dziecięce, zabawy, gry i tańce, powieści, opowiadania, powiastki, podania, zagadki, bajki, klechdy, legendy, pieśni, obrzędy i zatrudnienia.

Najwyższym celem wychowania było rzecz jasna to, aby człowiek stał się obrazem i podobieństwem Boga na ziemi. Zadaniem wychowawczyni było natomiast poznanie indywidualnych możliwości i zainteresowań dzieci, aby wychować je integralnie. Podstawą było tu liczenie się z naturą dziecka i poszanowanie jego godności ludzkiej. Pamiętać należy, iż status dziecka w rodzinie i społeczeństwie był wówczas bardzo niski, w związku z czym poglądy Edmunda nosiły de facto cechy pedagogicznej rewolucji. Integralność wychowania oparta była na wszechstronnym i harmonijnym rozwoju dziecka, przez uwzględnienie kolejnych etapów życia człowieka. „Jak człowiek za młodu się bawi, potem się uczy, a potem pracuje do końca dni swoich”- pisał Edmund.

Błogosławiony podkreślał również ogromny związek wychowania z rodziną. Uważał, iż rodzina jest jedynym i niezastąpionym środowiskiem życia i rozwoju dziecka. Dlatego budowanie nowych wspólnot wychowawczych w postaci ochronek musiało rozwijać się bez zrywania rodzinnych związków dzieci z rodzicami. Co ciekawe, koncepcje pedagogiczne Edmunda nawiązywały również do narodu i do natury. „Nie rozumowa pedagogika, nie układ różnorodnych części, jak państwo dotychczasowe, ale według narodowości w połączeniu z naturą – rozwijać się winien system wychowania”- tłumaczył. Narodowość i Ojczyznę postrzegał natomiast jako przeznaczone człowiekowi przez Opatrzność miejsce i środki, które Bóg daje, aby każdy mógł realizować swój cel życia.

Edmund stworzył interesujący program wychowawczy, oparty na rytmie dziennym, tygodniowym i rocznym. Każdy dzień w ochronce rozpoczynał się modlitwą, a następnie dzieci bawiły się pod kierunkiem siostry. Potem przychodził czas na maksymalnie półgodzinną naukę katechizmu, Biblii, czytania, pisania, liczenia, śpiewania i recytowania. Nauka odbywała się jednak przez zabawę, dostosowana była do wieku dziecka. W południe odmawiano Anioł Pański, następnie dzieci wracały do domu na obiad. Po powrocie i odśpiewaniu dopasowanej do danego dnia pieśni, dzieci podejmowały pracę w domu lub w ogrodzie (w zależności od pory roku). Wieczorem powracano do nauki liczenia, dzień kończył się natomiast rachunkiem sumienia, przy okazji którego nagradzano i chwalono dzieci.

Co ciekawe, każdy dzień tygodnia posiadał swoje określone treści i metody wychowawcze. I tak poniedziałek poświęcony był Bożej Opatrzności i łagodnemu przejściu od niedzielnego wypoczynku ku codziennym obowiązkom. Wtorek był dniem nabożeństwa do Aniołów Stróżów i rozwijania takich cech jak troskliwość, opiekuńczość, łagodność. W środę dzieci miały szczególnie pamiętać o modlitwie za zmarłych, uczyły się też patriotyzmu. Czwartek był dniem wspomnienia ustanowienia Eucharystii i uczeniem się dzielenia z innymi. Piątek to wspomnienie Męki Pańskiej i uczenie się rozumienia i przyjmowania cierpienia własnego i bliźnich. Sobota poświęcona była Matce Bożej i stanowiła podsumowanie treści edukacyjnych z całego tygodnia.

Rok liturgiczny również posiadał swoją dynamikę. Adwent był czasem wyciszonych zabaw i przygotowaniem szopki bożonarodzeniowej. W okresie Bożego Narodzenia zabawy nawiązywały do lat dziecięcych Chrystusa, dzieci były uczone troski o zwierzęta i rośliny, by te mogły przetrwać zimę. W Wielkim Poście zadaniem sióstr było opowiadanie o Męce Pańskiej, jednak w sposób dostosowany do mentalności dzieci. Praktykowano również krótkie milczenie codziennie o godzinie 15:00. W okresie od Zmartwychwstania do Zesłania Ducha Świętego przyjmowano natomiast nowe dzieci do ochronki. Edmund widział w tym aluzję przyjmowania katechumenów do Kościoła. W święta Maryjne na honorowym miejscu ustawiano natomiast figurę Matki Bożej. Wymiar Maryjny widoczny był szczególnie w maju. Dni od Zesłania Ducha Świętego do Adwentu łączyły się ze żniwami i zbiorami z pól. Na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny dzieci przygotowywały wiązanki z warzyw i zbóż, które święcono później w kościele.

Co ciekawe, w tamtych czasach swego rodzaju fenomenem było to, iż w ochronkach nie stosowano w ogóle kar cielesnych. Edmund pisał o tym w krótkim wierszyku: „do serduszka, do mojego dam ci matko klucz: różdżką mnie nie napominaj, słówkiem tylko ucz! Od różdżki się rozum traci, duch się może stłuc – słówkiem rozum się bogaci, słówkiem matko ucz”.

Choć życie i działalność bł. Edmunda przypada na XIX wiek, to może i powinien być on wzorem również dla ludzi współczesnych, zwłaszcza dla nas, działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego, którzy stawiamy sobie za cel działalność społeczną w duchu katolickim i narodowym. Jedną z cech Edmunda była niewątpliwie ogromna energiczność i pomysłowość w pracy na rzecz poprawy losu najsłabszych. Pomimo ogromnej pobożności nie był on jednak konserwatystą, nie bał się wprowadzać w życie pomysłów, które w jego epoce uchodzić mogły za przełomowe.

1 KOMENTARZ

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię