Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Małgorzata Jarosz: Kapitalizm do lamusa, niedziela dla Boga i rodziny, praca dla człowieka

Posted: 10 grudnia 2018 o 14:30   /   by   /   comments (3)

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców opublikował niedawno wyniki badań dotyczących stosunku Polaków do całkowitego zakazu handlu w niedzielę. Wysunięte wnioski nie napawają niestety optymizmem.

Zdania Polaków w tej kwestii dzielą się mniej więcej równo po połowie. O ile na samo hasło „ograniczenie handlu w niedzielę” pozytywnie zareagowało 52% ankietowanych, to aż 65% z nich nie zgadza się na rozwiązanie, które ma wejść w życie w 2020 roku, polegające na całkowitym zakazie handlu w niedzielę. Skąd bierze się niechęć Polaków do omawianego tu zakazu? Odpowiedź na to pytanie jest rzecz jasna bardzo złożona. Niemałe znaczenie ma postępująca laicyzacja społeczeństwa. W Polsce zjawisko to nie jest co prawda tak intensywne, jak na Zachodzie, jednak pomimo tego, że w każdą niedzielę polskie kościoły wypełnione są po brzegi, to te same osoby drugą część dnia bardzo często spędzają w galerii handlowej.

Większość polskich katolików nie robi sobie nic z nauki Kościoła o aborcji i antykoncepcji, tym bardziej nie robi sobie nic z przykazania „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Z drugiej strony jednak większość osób, bez względu na poglądy religijne, niedzielę woli spędzić z rodziną lub ze znajomymi, praca w niedzielę traktowana jest zazwyczaj jako przykry obowiązek. Czy nie potrafimy mieć w tej kwestii więcej wyrozumiałości dla osób pracujących w handlu? Czy nie współczujemy kasjerce, która zamiast jeść obiad z rodziną lub bawić się ze znajomymi na koncercie, zmuszona jest obsługiwać klientów? I znów, odpowiedzi na te pytania nie są niestety jednoznaczne. Przez wiele lat wmawiano nam, że Polski, w odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, po prostu nie stać na ograniczanie handlu w niedzielę.

Innym argumentem jest to, że część osób współczuje co prawda pracującym w niedzielę kasjerom, jednakże niedziela jest dla nich jedynym dniem, w którym mają oni możliwość zrobienia zakupów. Wniosek jest niestety bardzo przytłaczający: sposób myślenia współczesnych ludzi odbiega znacząco od myślenia chrześcijańskiego, nasze umysły przeżarte są przez liberalizm. Argument mówiący, że zakaz handlu w niedzielę wiąże się z zastojem gospodarczym możemy co prawda wyrzucić do lamusa, w końcu zamknięty w niedzielę sklep wiąże się z koniecznością zrobienia zakupów w innym dniu tygodnia. Nawet, jednak jeśli jednak jest on częściowo prawdziwy (rzeczywiście, spora część Polaków przyznaje, że ze względu na ograniczenie handlu w niedzielę, kupuje obecnie mniej), to czyż od wzrostu gospodarczego ważniejsze nie powinno być dla nas zachowanie prawa Bożego?

Jeden z afrykańskich kardynałów pouczał niedawno, że jeżeli pomoc dla Afryki ze strony państw Zachodu miałaby się wiązać z akceptacją homoseksualizmu, to o wiele lepiej jest umrzeć z głodu. „Lepiej nam umrzeć z Bogiem– pouczał. Nam Polakom śmierć głodowa nie grozi na pewno, dla wzrostu gospodarczego jesteśmy natomiast skłonni odrzucić dekalog…

Co jednak z osobami, które deklarują, że niedziela jest dla nich jedynym dniem, w którym mają oni możliwość spokojnego zrobienia zakupów? Podkreślić należy, że z przeprowadzonych sondaży wynika, iż problem ten dotyczy jedynie 10% badanych. Zdecydowana większość Polaków udaje się w niedzielę do sklepów z przyzwyczajenia bądź też traktuje wizytę w galerii handlowej jako formę spędzania wolnego czasu. Mimo wszystko warto pochylić się nad problemem osób, które twierdzą, że zakupy robić mogą tylko w niedzielę. Oczywiście, deklaracje te mogą odbiegać nieco od prawdy i wiązać się bardziej z lenistwem niż z rzeczywistym problemem, niemniej jednak nie ulega wątpliwości, iż wyzysk i brak szacunku do pracownika wciąż jest w Polsce zjawiskiem powszechnym. Niskie zarobki powodują natomiast, iż ludzie chcący utrzymać rodzinę zmuszeni są do brania nadgodzin (na które notabene nie każdy pracodawca wyraża zgodę, bo nie uśmiecha mu się płacić więcej) lub do pracy na dwa etaty.

Problem ograniczenia handlu w niedzielę i problem osób spędzających w pracy dłużej niż 8 godzin są ze sobą bardzo ściśle powiązane. Pokazują one jedno: sytuacja gospodarcza w Polsce wymusza na pracownikach zbyt duże skupianie się na pracy, obawa przed jej utratą czy przed obniżeniem pensji niszczy więzi społeczne oraz relacje w rodzinie. Nie bez powodu sami pracownicy sklepów obawiają się ograniczenia handlu w niedzielę, ponieważ widzą w tym zagrożenie związane z mniejszym zarobkiem. Sytuacja w naszym kraju wykorzystywana jest niekiedy przez pracodawców, którzy bardzo często nie rozumieją, że pracownik godziny popołudniowe i weekendy wolałby spędzić z rodziną. Każdy z nas zetknął się chyba z problemami dotyczącymi otrzymania urlopu. Nawet jeśli problem ten nie dotyczył nigdy nas samych, to przynajmniej kogoś spośród naszej rodziny lub znajomych. Rację mają niewątpliwie osoby, które podkreślają, iż mówiąc o zakazie pracy w niedzielę nie możemy mówić tylko o handlu.

Gorzej mają na przykład pracownicy infolinii, którzy pracują nie tylko w niedziele, ale również w święta. Dla korporacji nie liczy się bowiem pracownik, ale klient (bynajmniej nie jako człowiek, ale jako źródło dochodu). Dlatego ważniejszy jest klient, któremu akurat w Boże Narodzenie lub w Wielkanoc nie działa internet, niż pracownik, który święta chciałby spędzić z bliskimi. Kolejny problem stanowią natomiast firmy zagraniczne (głównie firmy outsourcingowe), które nie respektują świąt obchodzonych tylko w Polsce, takich jak Boże Ciało czy Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Nie respektują, choć przecież działając na terenie Polski, zobowiązani są jednocześnie do przestrzegania polskiego prawa. Przypomnijmy, iż zgodnie z art.151 k.p. praca w dni świąteczne dozwolona jest jedynie wtedy, gdy pracownik wykonuje zajęcia spełniające codzienne potrzeby ludności, np. gastronomia czy hotelarstwo. Usługi księgowe czy telemarketing do podstawowych potrzeb z pewnością nie należą, a jednak międzynarodowe korporacje potrafią skutecznie wykorzystywać luki w prawie.

Najbardziej niepokojące wydaje się jednak to, iż opisywane powyżej zjawiska dla części społeczeństwa przestały być jakimkolwiek problemem. Kapitalizm skutecznie wmówił nam, że wartość człowieka zależy od wykonywanej pracy i od płynących z niej dochodów. Owszem, praca powinna spełniać ważną funkcję w życiu człowieka, nie jest ona tylko i wyłącznie źródłem zysków, ale również służbą wykonywaną na rzecz społeczeństwa czy elementem walki z własnymi słabościami, przede wszystkim z lenistwem. Ponadto każdy ojciec jako głowa rodziny zobowiązany jest do materialnego utrzymania żony i dzieci. Jan Mosdorf pisał, iż praca musi zawierać element twórczy, inaczej staje się przekleństwem. Staje się przekleństwem również w dzisiejszych czasach- dla pracowników sklepów, którzy niedzielę spędzają przy kasie, dla pracowników fizycznych pracujących ciężko po 12 godzin dziennie czy wreszcie dla pracowników korporacji, którzy na zarobki nie mogą co prawda narzekać, ale dla których praca staje się niemal całym życiem.

Warto przywołać w tym miejscu cytat z Pisma Świętego: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dane”. Niech więc niedziela będzie dniem przeznaczonym dla Boga i dla rodziny. Bo nie ucierpimy na tym, kiedy akurat w niedzielę zabraknie nam cukru, a pobliskie sklepy będą zamknięte. Może na przyszłość będziemy bardziej zdyscyplinowani i nie zapomnimy go zakupić. Bo nie ucierpimy na tym, kiedy w niedzielę przestanie działać nam internet, a infolinia naszego dostawcy będzie nieczynna. Może będzie to okazja, aby odejść od ekranu komputera i wyjść z rodziną na spacer.

Pamiętajmy też, iż jako osoby odpowiedzialne za utrzymanie naszych dzieci, odpowiadamy również za ich wychowanie. Czy można odpowiednio wypełniać rolę rodzica po 12 godzinach pracy? Prawda, branie nadgodzin w dzisiejszych czasach jest często smutną koniecznością. Być może jednak warto niekiedy zastanowić się, czy zamiast zarabiać na wspólne wakacje za granicą nie warto zadowolić się wakacjami w Polsce, a popołudnia spędzać na rozmowach z dziećmi o ich problemach…

Czytaj także

Comments (3)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 15 grudnia 2018 o 06:33 Dien

    Dawno nie czytałem wiekszych bzdur. Niektórzy muszą w niedziele pracować, ponieważ taki jest charakter ich zawodu. Śmieszy mnie ta fałszywa troska o człowieka. Kierunki brną mocno w lewo.

    Reply
  • 18 grudnia 2018 o 10:08 Stanibor

    Wakacje w Polsce często droższe jak za granicą.

    Reply
  • 25 grudnia 2018 o 17:38 Stanibor

    “Większość polskich katolików nie robi sobie nic z nauki Kościoła o aborcji i antykoncepcji”.
    Przepraszam, ale zestawienie nauczania o aborcji (pozbawienie życia) lub eutanazji (też pozbawienia życia) z nauczaniem o antykoncepcji to nieporozumienie. Są metody mechaniczne, neutralne dla zdrowia małżonków (załóżmy, że rozpatrywane więc tylko w kontekście małżeństwa sakramentalnego), które prawidłowo stosowane nikogo nie krzywdzą, nie są też inwazyjne (chemia truje kobietę i rozregulowuje, inne metody mogą prowadzić do poronień lub uniemożliwienia zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki, patrz pozbawienie życia). Może w idealnym świecie żona ma naturalny cykl, nie występują czasowe problemy zdrowotne, małżonkowie mają dla siebie dużo czasu i pracują w jednym mieście, żona ma ochotę w niepłodne… ale żyjemy w nieidealnym świecie skażonym stresem, chemią, spalinami, zaburzeniami zdrowia. Trwałość małżeńska jest bardzo ważna, a stosowanie się małżeństwa zgodnie z literą i rygoryzmem do wszystkich przepisów KK, KKK, UNK czy encyklik PVI i JPII może być łatwym sposobem do popadnięcia we frustrację, nerwicę seksualną, rozpad związku, separacje. Sam KK w kwestii antykoncepcji też nie ma tak naprawdę jednoznacznego zdania, są różne sytuacje życiowe, a w historii choćby XX w powodowało to bardzo intensywne spory, dyskusje.

    Przepraszam, ale zestawianie gumek w małżeństwie obok morderstwa dzieciaczka w brzuchu matki mnie zirytowało.

    Reply