Zaproponowana przez partię rządzącą “Piątka dla zwierząt” już od kilku dni pobudza internautów do zaciętych dyskusji i tworzy nowe podziały w społeczeństwie. Przypomnijmy, iż Kierownik Główny ONR, Adrian Kaczmarkiewicz, przedstawił niedawno oficjalne stanowisko organizacji w tej sprawie, opowiadając się przeciwko zabijaniu zwierząt w celu pozyskania futra.

Niniejszy artykuł nie będzie apologią żadnej ze stron konfliktu, będzie natomiast próbą spojrzenia na świat przyrody przez pryzmat nauki Kościoła. Kościół naucza w tym temacie co prawda niewiele, niemniej jednak temat wart jest analizy.

W pierwszej kolejności warto spojrzeć do nauczania św. Tomasza z Akwinu, bowiem tomizm jest oficjalną filozofią Kościoła. W filozofii tomistycznej zwierzęciem nazywamy istotę żywą o duszy zmysłowej (dusza ta nie jest jednak duszą nieśmiertelną). To właśnie fakt posiadania zmysłów odróżnia zwierzęta od roślin (rośliny posiadają tylko duszę wegetatywną, która umożliwia odżywianie, wzrost i rozmnażanie).  Pamiętać należy, iż św. Tomasz, wzorując się na Arystotelesie, utworzył swoją hierarchiczną wizję bytów, gdzie każde stworzenie posiada swoje niepowtarzalne i uzasadnione miejsce. Miejsce to uzależnione jest od działań immanentnie zawartych w danym bycie. Najdoskonalszym działaniem jest działanie intelektualne, charakteryzujące ludzi. Działanie zwierząt opiera się natomiast na instynkcie, niektóre z nich jednak posiadają pewien rodzaj “inteligencji”, za pomocą której dostosowują zachowania do okoliczności. Bardziej rozwinięte zwierzęta nie odpowiadają bowiem zawsze w taki sam sposób na te same bodźce. Akwinata zauważa ponadto, iż zwierzęta, podobnie jak ludzie, potrafią posługiwać się władzą pożądliwą i gniewliwą. Pożądają bowiem tego, co jest dla nich dobre i przyjazne oraz dążą do przezwyciężenia tego, co jest przeciwne ich dobru. Święty dostrzega również, iż niektóre emocje zwierząt, takie jak na przykład strach, złość czy przywiązanie, podobne są do emocji ludzkich.

Podkreślić należy jednak, iż choć św. Tomasz nie miał wątpliwości, że zwierzęta otrzymują istnienie od Boga, a co za tym idzie, uczestniczą w Jego Istnieniu, to jednak w Życiu Boga uczestniczą tylko ludzie, byty rozumne i inteligentne. Dlatego właśnie Akwinata daje przyzwolenie na używanie zwierząt przez ludzi, analogicznie do używania przez nich przedmiotów. 

Ze strony wiernych, zwłaszcza tych najmłodszych, padają niekiedy pytania: czy w Niebie spotkamy swoje zwierzęta? Tu trzeba odpowiedzieć jasno: zwierzęta nie mają duszy nieśmiertelnej, ich działanie siłą rzeczy nie może podlegać ocenie moralnej, ponieważ nie posiadają one rozumu ani sumienia. Każdy z nas zauważa z pewnością, iż współczesny świat posiada odwróconą hierarchię wartości. Bardzo często te same osoby, które ubolewają nad losem zwierząt, nie widzą niczego złego w mordowaniu dzieci nienarodzonych. Młode małżeństwa zamiast decydować się na pierwsze lub kolejne dziecko, decydują się na kolejnego psa lub kota.

Wszystko to nie oznacza jednak, iż los zwierząt powinien być nam całkowicie obojętny. W tym miejscu warto przytoczyć historię związaną ze św. Marcinem de Porres (XVII wiek). Święty ten otrzymał od przeora dominikanów polecenie wytępienia szczurów, które zalęgły się w klasztorze. Ponieważ jednak nie chciał krzywdzić zwierząt, miał przemówić do nich w następujący sposób: “Kochane szczury, napsociłyście w naszym klasztorze i przeor kazał mi podrzucić wam trutki. Dlatego naprawdę idźcie stąd, poszukajcie sobie takiego miejsca, gdzie nie będziecie nikomu przeszkadzały”. Trudno oczywiście powiedzieć na ile historia ta jest prawdziwa. Faktem jest jednak, iż św. Marcin, choć poświęcił się przede wszystkim służbie na rzecz ludzi chorych i ubogich, to w domu swojej siostry założył również schronisko dla bezdomnych psów i kotów.

Księga Rodzaju poucza nas, iż ludzie mogą “czynić sobie ziemię poddaną”, mogą panować nad rybami morskimi, nad ptactwem i nad zwierzętami lądowymi. Dlatego mogą one służyć człowiekowi, człowiek może zabijać je dla pozyskania mięsa lub używać ich jako pomocy w gospodarstwie. Trzeba powiedzieć jasno: zabijanie zwierząt w konkretnym celu, w tym również w celu pozyskania futra nie jest grzechem (nie należy tego mylić rzecz jasna ze znęcaniem się nad zwierzętami). Dlatego choć samemu można stosować dietę wegetariańską i wybierać tylko sztuczne futra, to nie możemy narzucać takiej postawy innym.

Mimo to jednak debata nad likwidacją branży futerkowej w Polsce nie jest pozbawiona podstaw. Nie ulega wątpliwości, iż futro jest towarem luksusowym i zasadniczo w dzisiejszych czasach może być zastąpione przez wysokiej jakości produkt sztuczny (czego nie można powiedzieć już o skrajnych pomysłach zakazu uboju zwierząt w celach spożywczych, bowiem dieta wegetariańska najprawdopodobniej nie należy do diet zdrowych, ponadto jest to zbyt duża ingerencja w naszą prywatność i upodobania kulinarne). Temat niewątpliwie wart jest dalszej analizy. Oczywiście, likwidacja branży futerkowej nie może odbić się negatywnie na ludziach i musiałaby przebiegać etapami, tak aby nie pozbawiła nikogo źródła dochodu.

Jednocześnie warto zwrócić uwagę na bardzo istotną rzecz: postulat likwidacji branży futerkowej powinien wiązać się nie tylko z ochroną „braci mniejszych”, ale również, a może nawet przede wszystkim z walką z systemem kapitalistycznym. Fakt, że Konfederacja postanowiła stanąć w obronie futerkowców, związany jest z wyznawaną przez nich ideologią i kapitalistyczną mentalnością. Nie ulega wątpliwości, że fermy nastawione są tylko i wyłącznie na czysty zysk, właściciele nie są zainteresowani ani troską o zwierzęta, ani przede wszystkim troską o zatrudnionych pracowników, nota bene w dużej części imigrantów.

Jedno jest pewne: należy uczynić wszystko, aby odebrać lewicy monopol na tematy związane z szeroko pojętą ochroną środowiska. O ile nasi oponenci dążą do antropomorfizacji zwierząt i do nadania im praw niemalże równym ludziom, tak my powinniśmy patrzeć na świat przez tomistyczną hierarchię bytów. Spośród istot widzialnych, najwyższe miejsce w hierarchii należy się człowiekowi. Miejsce to nie daje mu jednak prawa do bezrozumnego niszczenia otaczającego go świata, tym bardziej, że niszczenie to może docelowo obrócić się przeciwko niemu (np. zanieczyszczenie powietrza wpływać będzie negatywnie na zdrowie). W końcu słynne “Ćwiczenia duchowe” św. Ignacego pouczają nas, iż kontemplacja i podziw nad dziełem Stwórcy (np. obcowanie z naturą) powinna przybliżać nas do Boga. Dlatego szeroko pojęta przyroda może służyć nam na różne sposoby. Przede wszystkim powinna służyć nam za pożywienie, jednocześnie mamy prawo do korzystania z niej w szeroko pojętych celach rekreacyjnych. Dlatego tak ważna jest troska o środowisko i ochrona przyrody (np. zakładanie rezerwatów, ochrona zagrożonych gatunków itp.). Mamy prawo również domagać się wysokich kar za znęcanie się nad zwierzętami. W kontekście tym może pojawić się też pytanie o zasadność zabijania zwierząt dla futra…

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię