Zwolennicy Janusza Korwin-Mikke oburzyli się niedawno słowami papieża Franciszka, kiedy stwierdził on, skądinąd słusznie, iż prawo do własności prywatnej nie jest absolutne ani nietykalne.
Jak natomiast na własność prywatną czy na inne zagadnienia społeczno-ekonomiczne zapatrywali się przedwojenni polscy teologowie? Niniejszy artykuł będzie krótkim przeglądem przedwojennej prasy katolickiej.

Wyróżnić należy tu przede wszystkim następujące tytuły: „Przegląd Powszechny”, „Ateneum Kapłańskie”, „Prąd”, „Przewodnik społeczny”, „Ruch Katolicki”, „Verbum”, „Kultura”. Czasopisma te nie wyczerpują co prawda pism godnych uwagi, jednak należą do najważniejszych i najbardziej reprezentatywnych.

Wszystkie powyższe czasopisma uważały katolicką doktrynę społeczną za obowiązującą. Podstawą były rzecz jasna encykliki papieskie, „Rerum novarum” papieża Leona XIII oraz „Quadragesimo anno” Piusa XI. Niemałe znaczenie miały również uchwały Rady Społecznej przy Prymasie Polski: o przebudowie ustroju społecznego (1934), w sprawie organizacji zawodowej społeczeństwa (1935), w sprawie stanu gospodarczego wsi polskiej (1937) i w sprawie uwłaszczenia pracy.

W „Przeglądzie Powszechnym” najbardziej zagorzałym krytykiem kapitalizmu był prof. Leopold Caro. W czasopiśmie tym nie spotykamy jednak na ogół teoretycznych rozpraw z zakresu katolickiej nauki społecznej, omawiano tam natomiast bieżące problemy. Przykładowo, z okazji wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy autorzy poddali ostrej krytyce traktujący pracę jako towar. Przedmiotem zainteresowania stało się również zagadnienie uwłaszczenia pracy. Przykładowo, ks. Jan Urban SJ opowiadał się za zakładaniem przez robotników małych gospodarstw ogrodniczych, budowaniem własnych domów, udziałem w zyskach przedsiębiorstwa w formie akcji pracy. Ks. Szymański, wybitny znawca polityki społecznej, wskazywał, iż udział w zyskach powinien doprowadzić docelowo do współudziału we własności przedsiębiorstw oraz do udziału przedstawicieli robotników w zarządach zakładów pracy.

Czasopismo „Prąd” poświęcało natomiast wiele uwagi doktrynalnym zagadnieniom katolickiej nauki społecznej. Publikowano całe serie rozpraw na temat korporacjonizmu, podjęto próbę dostosowania tej koncepcji do warunków polskich. Co ciekawe, autorzy dyskutowali również nad etatyzmem, czyli ingerencją państwa w gospodarkę. I tak prof. Strzeszewski opowiedział się za pewnym typem gospodarki planowej (była to tak zwana gospodarka uporządkowana), uzasadniając, iż jest to konsekwencja katolickiej nauki społecznej. Godna uwagi jest również myśl ks. Szymańskiego, który nauczał o zależności ekonomiki od etyki. Jest to bardzo istotne, ponieważ wielu ówczesnych uważających się za katolików ekonomistów stało na stanowisku niezazębiania się tych dwóch nauk.

„Przewodnik społeczny” postawił sobie natomiast za cel „wytworzenie jednolitej katolickiej myśli społecznej”. Postulowano między innymi udział robotników w zyskach przedsiębiorstw, uspołecznienie środków produkcji, wprowadzenie płacy minimalnej, instalację urządzeń sanitarnych w przedsiębiorstwach, zabezpieczenie przed niesprawiedliwymi wypowiedzeniami z pracy, obronę robotników poprzez strajki, wprowadzenie sądów rozjemczych, a także… progresywnego podatku dochodowego i majątkowego.

Niezwykle interesujące są również poglądy publicystów „Kultury”. Na łamach tego czasopisma podjęto walkę z typem katolika tradycjonalisty (nie należy mylić z Tradycją Katolicką) związanego z konserwatyzmem społecznym, z rozdziałem strefy obowiązków religijnych od sfery obowiązków społecznych, z ograniczaniem religijności do praktyk religijnych, z godzeniem swojego katolicyzmu z nadużyciami ustroju czy z traktowaniem religii jako podpory istniejącego „ładu społecznego”.

Pamiętać należy, iż sytuacja społeczno-gospodarcza Polski po odzyskaniu niepodległości przedstawiała się rozpaczliwie: ziemie zniszczone wojną, upadłe fabryki i brak surowców, a także bezrobocie, głód i nędza. Katolicka nauka społeczna nie mogła pozostać tu obojętna. I tak pierwsze głosy z jakimi spotykamy się w „Przeglądzie Powszechnym” zaraz po odzyskaniu niepodległości dotyczą reformy rolnej. Co ciekawe, ks. Jan Rostworowski stwierdza, iż katolicki stosunek do własności prywatnej jest jasny, jednak szczegóły pozostają otwarte. „Myśl ograniczenia, a nawet w pewnych okolicznościach przymusowe wywłaszczenie wielkiej własności ziemskiej nie jest całkiem obca etyce katolickiej”- nauczał.

Drugim zagadnieniem, nad którym debatowała ówczesna opinia publiczna był wprowadzony przez rząd Jędrzeja Moraczewskiego ośmiogodzinny dzień pracy. Zmiana ta była bardzo atakowana przez przemysłowców. Argumentowano, iż reforma pociągnie za sobą utratę konkurencyjności polskiego przemysłu na rynkach zagranicznych. Autorzy publikujący na łamach „Przeglądu Powszechnego”, tacy jak ks. Edmund Elter, ks. Michał Białowąs czy ks. Antoni Roszkowski, opowiedzieli się jednak stanowczo za ośmiogodzinnym dniem pracy. Bronił go również ówczesny poseł na Sejm z ramienia ChD, ks. Aleksander Wóycicki na Międzynarodowym Kongresie Polityki Społecznej (2-6 X 1924 rok).

W 1931 roku redakcję „Ateneum Kapłańskiego” objął ks. Stefan Wyszyński, późniejszy prymas. W czasopiśmie tym ukazała się seria artykułów kapłana, który swoją uwagę skupił głównie na skutkach kryzysu gospodarczego. Przedstawiał tragiczne położenie robotników: brak pracy, niedostatek, głód, nędzę mieszkaniową oraz ciężką sytuację wsi. Przyczyną zaistniałej sytuacji miałby być natomiast nie tyle brak dóbr, co ich zły podział. Obok biedy istnieje bowiem wystawność życia.

Tematyka społeczno- gospodarcza podejmowana była również na łamach „Prądu”. Wspomnieć należy tu przede wszystkim o serii artykułów Mariana Manteuffla. Przyczynę kryzysu widział on w utracie równowagi pomiędzy produkcją a konsumpcją, ale też w wykluczeniu religii chrześcijańskiej jako regulatora życia gospodarczego. Walka z kryzysem polegać musi natomiast na głębokich zmianach ustrojowych oraz odrodzeniu ludzkości. Autor stanął ponadto na stanowisku, iż państwo powinno brać czynny udział w zwalczaniu bezrobocia. Rozwiązaniem miałaby być pomoc finansowa z funduszów publicznych w celu ożywienia życia gospodarczego oraz bezpośrednia akcja państwa mającą na celu wzrost zatrudnienia.

Na łamach prasy katolickiej bardzo często powracała również kwestia położenia wsi. Dyskusja na ten temat podejmowana była przede wszystkim na łamach „Kultury”. Autorzy przedstawiali konkretne propozycje: przebudowa struktury i organizacji rolnictwa, opłacalność produkcji między innymi poprzez organizację handlu spółdzielczego i prywatnego, podnoszenie oświaty rolników, parcelacja majątków, odpływ zbędnych rąk do pracy w przemyśle, budowa dróg, elektryfikacja, poprawa struktury agrarnej przez komasację czy melioracja nieużytków.

Lektura przedwojennej prasy katolickiej pokazuje, iż Kościołowi obcy był duch liberalizmu gospodarczego. Publicyści co do zasady nie mieli wątpliwości, iż ekonomii nie można oddzielić od etyki katolickiej. Potępiano wyzysk pracowników i przedstawiano konkretne postulaty przebudowy ustroju. Co ciekawe, nie kwestionowano również zasadności ingerencji państwa w gospodarkę ani nie głoszono „świętego prawa własności”. Nie ulega wątpliwości, iż społeczna nauka Kościoła, doskonała alternatywa dla postulatów zwolenników Korwina czy Grzegorza Brauna, powinna być inspiracją również dla współczesnych katolików.

 

1 KOMENTARZ

  1. Kto przeczytał Rerum novarum od deski do deski niech podniesie rękę. Jest wybitnie wartościowa! Niektóre organizacje mają ją w swoich materiałach szkoleniowych. Powinna mieć i Konfederacja, choć nie winię tutaj narodowców z tej partii.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię