Piekło wyje i bluzga. Szatan szczeka pyskami swoich sług”. Nie należę co prawda do wielbicieli Wojciecha Cejrowskiego, jednak wypowiedziane przez niego słowa jak ulał opisują aktualną sytuację w Polsce. Na ulicach naszego kraju od kilku dni grasują hordy prymitywnych barbarzyńców, które bezmyślnie dewastują miejsca kultu religijnego i inne zabytkowe obiekty. Dlaczego to robią? Ciężko ocenić, ponieważ nie komunikują się w języku zrozumiałym dla cywilizowanych ludzi, wznoszą jedynie wulgarne hasła. Krzyczą coś o prawach kobiet, jednak nie potrafią przedstawić swojego stanowiska za pomocą argumentów, opierają się jedynie na emocjach.

Temat aborcji jest jednym z nielicznych, które rozgrzewają do czerwoności polską opinię publiczną. My, Polacy, na ogół jesteśmy narodem, który od wychodzenia na ulicę woli narzekanie przed telewizorem w domowym zaciszu. Dlaczego upodobaliśmy sobie akurat temat aborcji? Odpowiedź jest prosta: zakaz zabijania dzieci nienarodzonych detronizuje ukochanego przez współczesnych ludzi bożka liberalizmu, który daje im pozorną wolność. Jesteśmy niestety dziećmi oświecenia (my, osoby szczerze nienawidzące liberalizmu niestety w jakimś stopniu również, nie jesteśmy w końcu w stanie całkowicie odizolować się od zepsutego otoczenia) i wolność wyboru uważamy za nasze święte prawo.

Mówi się niekiedy, że nie ma przypadków, są tylko znaki. Złożyło się, iż w minioną niedzielę, 25 października, w tradycyjnym kalendarzu liturgicznym przypadało Święto Chrystusa Króla. W ten oto dzień, w rzekomo katolickiej Polsce rozległo się głośne: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”. Niestety, za sytuację tą odpowiadają również hierarchowie kościelni. Kościół po Soborze Watykańskim II nie głosi już w końcu nauki o społecznym panowania Chrystusa. Ostatnie państwa wyznaniowe dawno już zostały zniesione, niestety na wniosek samego Watykanu (patrz: Kolumbia, Hiszpania…). Skoro biskupi i kapłani opowiadają się publicznie za rozdziałem Kościoła od państwa, jakże możemy dziwić się, że wierni czują dezorientację, gdy postuluje się zakaz zabijania dzieci nienarodzonych? Piszę wierni, ponieważ spora część protestujących uważa się za pewne za katolików i w niedzielę można niekiedy zobaczyć ich w kościele. A przecież zakaz aborcji to tylko kropla w morzu potrzeb. Jako katolicy musimy postulować o wiele więcej, np. zakaz dystrybucji środków antykoncepcyjnych czy zakaz kultu publicznego dla nie-katolików. I nie dajmy sobie wmówić, że każdy ma prawo do wyboru. Zło zasadniczo nie ma żadnych praw, stąd człowiek ma prawo tylko do wyboru dobra.

Istnieje jeszcze inny powód, dla którego barbarzyńcy dewastują naszą ojczyznę: współczesny świat nie rozumie sensu cierpienia, ucieka od niego. Tak często słyszymy przecież: jakże można pozwalać na to, aby chore dziecko tak bardzo cierpiało? Jak można pozwalać na to, aby cierpiała matka, patrząca na cierpienia swojego dziecka (tak jakby aborcja miała przynieść ulgę w cierpieniu…)? Niestety, nieważne jak bardzo chcielibyśmy uciec od cierpienia, dotyka ona każdego z nas. Cierpienie chrześcijanina zawsze jednak ma swój głęboki sens. Święty Paweł poucza nas, iż powinniśmy dopełnić w naszym ciele Mękę Chrystusową (Kol 1,24). Dlatego jako katolicy musimy cierpień w zjednoczeniu z Chrystusem, musimy wraz z Nim ofiarować siebie w intencji nawrócenia grzeszników, a także w intencji nawrócenia nas samych. „Jeśli kto chce iść za mną, niech sam siebie zaprze, i weźmie krzyż swój, a naśladuje mnie” (Mt 16,24)- czytamy w Piśmie Świętym. Dlatego jeśli nawiedza nas jakiekolwiek cierpienie, starajmy się znosić je w spokoju, unikajmy narzekania czy popadania w rozpacz. Pielęgnujmy też nabożeństwo do Męki Chrystusa (np. Gorzkie Żale czy Litania do Krwi Chrystusa), zadbajmy o to, aby krzyż znajdował się w naszych domach i często kierujmy na niego swój wzrok.

W odmętach Internetu znalazłam niedawno bardzo piękne zdanie: „To jest wojna i wy ją przegracie”. Nie wiemy co wydarzy się w najbliższych dniach. Nie wiemy czy partia rządząca ugnie się pod ciężarem barbarzyńskiej agresji. Wiemy jednak, że ostateczne zwycięstwo należy do Chrystusa. My sami nie bądźmy obojętni. Jeśli mamy taką możliwość, brońmy kościołów przed profanacją. Jeśli nie mamy, pozostańmy w domu i nieustannie módlmy się w intencji zakończenia tej antykatolickiej rewolucji…

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię