Newsletter subscribe

Idea

Małgorzata Jarosz: „Nigdy z królami nie będziem w aliansach”, czyli o tym, dlaczego nie zbratamy się z wolnorynkowcami (cz.III)

Posted: 9 kwietnia 2019 o 19:17   /   by   /   comments (2)

„Nigdy z królami nie będziem w aliansach”, czyli o tym, dlaczego nie zbratamy się z wolnorynkowcami (cz.III)

W minioną sobotę odbyła się dość huczna i krzykliwa konwencja Konfederacji. W momencie gdy Ruch Narodowy bez żadnych skrupułów brata się z wolnorynkowcami, ja pragnę przybliżyć poglądy gospodarcze naszych przedwojennych Kolegów. Przypomnieć należy, iż kwestia ta była bezpośrednią przyczyną podziału na ONR ABC (nie mylić ze współczesnym ugrupowaniem, które podszywa się pod ONR) oraz RNR Falangę. Mimo to jednak w pismach jednej i drugiej strony znaleźć można wiele wspólnych elementów.

Wśród Rossmanowców szczególną aktywność na polu poruszania zagadnień o tematyce gospodarczej wykazywał Jan Korolec. Działacz ten opowiadał się za ograniczeniem ingerencji państwa w gospodarkę. Uważał, iż powinna ona polegać przede wszystkim na kierowaniu polityką narodową oraz na tępieniu nadużyć. Nie był jednak wolnorynkowcem, podkreślał, iż interwencjonizm państwowy w wielu sytuacjach jest rzeczą konieczną, a całkowicie wolną konkurencję uważał za sprzeczną z miłością bliźniego. Dotyczyć miało to zwłaszcza narodów, w których instynkty społeczne zostały zdezorganizowane, a moralność obniżyła się. Takim Narodem byli właśnie Polacy. Potężny Naród musi jednak oprzeć się na jednostce oraz na drobnej własności prywatnej. Duże przedsiębiorstwa powinny powstawać tylko wówczas, gdy jest to konieczne ze względu na specyfikę danej gałęzi przemysłu. Wielki przemysł powinien ulec jednak uspołecznieniu. Państwo powinno czuwać natomiast nad godziwą zapłatą dla pracowników najemnych. Godziwa pensja powinna wystarczać nie tylko na utrzymanie się, ale również dać możliwość zaoszczędzenia i założenia własnej działalności.

Interesujące jest to, że Korolec potępiał istniejący w jego czasach swego rodzaju kult przemysłu. Chodzi tu o szczególną troskę o maszynę czy o linię kolei żelaznej przy jednoczesnym braku szacunku do robotnika. Dla kapitalisty człowiek, który nie jest wybitnym specjalistą, może „zdychać z głodu”. Korolec podkreśla ponadto, iż zjawisko zastępowania pracy rąk ludzkich pracą maszyn jest zasadniczo dobre, ale nie może przyczyniać się ono do zwiększania bezrobocia. Ponadto mechanizacja powinna opłacać się gospodarczo, i to nie tylko z punktu widzenia pojedynczego warsztatu, ale z punktu widzenia całej gospodarki narodowej. Stąd jeżeli kapitał potrzebny do mechanizacji jest drogi, wszelkie projekty powinny wprowadzane być z bardzo dużą ostrożnością.

Bardzo interesujące wydaje się być stanowisko Korolca w kwestii polityki społecznej. Krytykował on fakt, iż współczesna mu polityka społeczna skupia się tylko na robotnikach i pracownikach najemnych. A przecież opieki społecznej potrzebuje cały Naród. Potrzebują jej również warstwy posiadające, aby posiadanego przez nich majątku nie nadużywali na szkodę własnych interesów. Korolec wskazuje, iż polityka społeczna słusznie operuje przymusem państwowym, jednak ważne są również środki dowolne i pół- dobrowolne. Przykładowo, w przypadku bogaczy niezwykle ważną rolę powinna odgrywać również tak zwana opinia publiczna i obyczaj społeczny. Autor słusznie wskazuje również, iż celem polityki społecznej nie jest wyeliminowanie wszelkiego ryzyka, ale ryzyka niezawinionego. Stąd przykładowo musi chronić ona człowieka od nędzy, ale nie może jednocześnie pozwalać na to, aby biednemu nie opłacało się być bogatym. Korolec generalnie za słuszne uważa ubezpieczenia takie jak ubezpieczenia chorobowe, ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków czy ubezpieczenia emerytalne. Nie może jednak wiązać się to z tworzeniem tak zwanych kolosów biurokratycznych.

W kwestii interwencjonizmu państwowego Korolec uważał, iż obok interwencji państwa powinna istnieć jeszcze interwencja instynktu społecznego, obyczaju oraz normy moralnej, które jednak nie są niestety wystarczające. Interwencja państwowa może przybierać różne formy. Najbardziej prymitywną formą jest przejęcie pewnych funkcji gospodarczych. Jeżeli jednak występuje ona na zbyt dużą skalę, to spowoduje to przekształcenie społeczeństwa na “mechanizm składający się z bezdusznych kółek”, dlatego państwo zasadniczo nie powinno tworzyć własnych przedsiębiorstw w tych dziedzinach, w których istnieje inicjatywa prywatna. Inną formą interwencji państwa jest natomiast wydawanie nakazów i zakazów. Zdaniem Korolca rozwiązanie ma jednak tą wadę, iż wprowadza pewien schematyzm. Ponadto władza urzędnika nad przedsiębiorcą w sprawach gospodarczych nie jest zjawiskiem pozytywnym. Zakazy i nakazy państwa naprawdę skuteczne mogą być tylko wtedy, gdy mają oparcie w ukształtowanych w społeczeństwie normach i obyczajach. Autor wskazuje, iż najlepszą formą interwencji jest stworzenie przez państwo takich warunków, aby rozwój wypadków samoistnie odbył się w zamierzonym kierunku. Podkreślić należy jednak, iż Korolec jest realistą i zdaje sobie sprawę, iż wprowadzanie takiej formy wymaga czasu i nie zawsze może być stosowane. Bo o ile państwo musi pamiętać, że podmiotem gospodarującym jest jednostka, to w momencie, gdy interwencja jest niezbędna, państwo nie może zwlekać, musi działać radykalnie.

W dalszej kolejności warto przyjrzeć się bliżej poglądom innego wybitnego działacza ONR ABC, Wojciecha Zaleskiego. Wykazał on obłudę haseł „wolność- równość- braterstwo” i przedstawił dla nich alternatywę. Uważał, że hasło “równość” powinno się zastąpić określeniem “sprawiedliwość”. Nonsensem jest domaganie się na przykład równości w dochodach, w końcu leń nie może zarabiać tyle samo co osoba uczciwie pracująca. Nie można mówić również o równych szansach, bowiem szanse zawsze uzależnione są od ludzkich zdolności. Ideał sprawiedliwości społecznej najlepiej urzeczywistnia się tam, gdzie w pełni zachowała się własność osobista. W przedsiębiorstwie kapitalistycznym pracuje natomiast szereg najemników, uposażenie których zależne jest od kwalifikacji, wykonywanej pracy, a także od umiejętności targowania się o podwyżkę. W takich warunkach ciężko jest ocenić czy wypłacana pracownikami pensja jest sprawiedliwa, tym bardziej, iż współczesny przedsiębiorca dąży do tego, aby płacić mu możliwe jak najmniej. W przypadku systemu, w którym dominuje drobna własność prywatna ocena sprawiedliwej zapłaty jest o wiele łatwiejsza. Przykładowo, jeżeli w jednej kamienicy swoje warsztaty posiadać będzie dwóch szewców, ludzie zawsze wybiorą tego, który lepiej wykonuje swoją pracę. W ten sposób uzyskujemy pewność, iż lepszy fachowiec zarabia pieniądze, które słusznie mu się należą. Poza tym co do zasady ludzie pracują lepiej, gdy widzą cały owoc swojej pracy, co siłą rzeczy przekłada się również na dobrobyt całego Narodu. Dlatego polityka gospodarcza powinna iść w kierunku umożliwienia najemnikowi założenie własnego warsztatu. Można uczynić to za pomocą ubezpieczenia na starość, które składałoby się z kapitału odłożonego z potrąceń pracownika i składek pracodawcy. Jednocześnie autor zdaje sobie jednak sprawę, iż system oparty jedynie na drobnych warsztatach jest fikcją. Dlatego niektóre gałęzie przemysłu muszą zostać upaństwowione, ale tylko na okres tymczasowy. Wielkie przedsiębiorstwa co do zasady powinny zostać uspołecznione. Tu jednak pojawia się słuszne pytanie: czy pracownicy do tego dorośli? Zalewski słusznie wskazuje, iż w XIX wieku powszechny był pogląd, że chłop pańszczyźniany nie będzie pracował bez przymusu. Rzeczywistość okazała się być jednak inna. Podobnie może wyglądać kwestia uspołecznienia. W kapitalizmie pracownik nie jest zainteresowany powodzeniem fabryki, nie widzi bowiem związku pomiędzy dochodami przedsiębiorstwa a swoim własnym zarobkiem. Jednak w momencie, gdy pracownik stanie się współwłaścicielem, najprawdopodobniej zapali w nim to zapał do pracy. Powstanie też wzajemna kontrola i zrozumienie, że lepsza praca musi być lepiej wypłacana. Oczywiście, w tym miejscu Zaleski również zdaje sobie sprawę, iż niemożliwe jest, aby każdy pracownik był jednocześnie właścicielem fabryki. Chodzi jednak o to, aby stosunek właścicieli do pracowników był taki, jak w małym przedsiębiorstwie majstrów do czeladników i uczniów. Godne uwagi jest to, iż zdaniem autora masońskie “braterstwo” powinno zastąpione być koleżeństwem całego świata pracującego. Co jednak istotne, do świata tego należałby zarówno pracownik fizyczny, jak i profesor na uczelni. Koleżeństwo to zastąpiłoby podział na “inteligencję” i “robotników”.

Narodowo- radykalne poglądy na gospodarkę zostały w bardzo interesujący sposób nakreślone przez Tadeusza Gluzińskiego. Działacz podkreślał, iż że niezrozumienie ze strony ludzi wynika bardzo często z posługiwania się innymi pojęciami, z powoływania się na mniej lub bardziej prawdziwe ustalenia ekonomii, nauk społecznych czy nawet nauk przyrodniczych. Gluziński poucza, iż w rozmowie z działaczami ONR wyrzucić należy “zapas gratów, jakiemi meblowano głowę tylu pokoleniom”. Nie chodzi tu rzecz jasna o prawdy naukowe zdobywane mozolną pracą, ale o “doktrynki i teoryjki, ustrojone w naukową szatę (…), napęczniałe powagą, a w środku puste jak wymieciona stodoła”. W przypadku zagadnień gospodarczych odrzucić należy pojęcia z ekonomii klasycznej, a także z jej córki, ekonomii socjalistycznej. Jednym z takich pojęć jest “homo oeconomicus” czyli “człowiek gospodarczy”. Gluziński pyta ironicznie: “Co to za obywatel- ten człowiek gospodarczy” Gdzie to stworzenie się narodziło, jakie ziemie zamieszkuje, czem się żywi? Po prostu, co to za pokraka?”. Odpowiedź jest dość prosta: takiego człowieka nie ma. Zgodnie z teorią ma on jednak myśleć tylko o zysku, wszystko inne go nie obchodzi, dla pieniędzy gotów jest porzucić rodzoną matkę, a pojęcia takie jak Bóg, ojczyzna, rodzina czy przyjaźń są mu obce, bo nie dają dochodu. Motywem działania takiego człowieka jest chęć osiągnięcia jak największego zysku przy jak najmniejszym wysiłku. Nie lubi on też tracić czasu na rzeczy nierentowne, a ofiarę na rzeczy dobra publicznego uważa za szaleństwo. A przecież mało który człowiek byłby gotów oddać żonę czy dzieci w zamian za maszyny robocze. Nawet najbardziej zmaterializowany Żyd gotowy jest poświęcić materialnego poświęcić dla swoich dzieci. Dlatego prawdziwy gospodarz nie myśli tylko o zysku. Pracuje nie tylko dla siebie, ale również dla przyszłych pokoleń. Z jego warsztatem wiąże go nie tylko pogoń za zyskiem, ale również węzły uczuciowe: miłość do rodziny, do ojczyzny, chęć współpracy z kolegami czy zadowolenie z wyników własnej pracy. Ponadto człowiek taki posiada również życie poza pracą, niezwiązane zupełnie z chęcią zysku, posiada myśli, dążenia i uczucia. Nie oznacza to, że dobry gospodarz “buja w obłokach”. Przeciwnie, żywi do ziemi szacunek, ponieważ na tej ziemi żyje. Gluziński podkreśla również, iż reforma gospodarcza musi mieć na uwadze również niematerialne potrzeby człowieka. Bo program gospodarczy ONR-u idzie w parze z programem politycznym, społecznym i wychowawczym- elementy te są ze sobą ściśle powiązane i każdy z nich jest niezbędny i nieusuwalny.

Aby zrozumieć poglądy gospodarcze Falangistów warto zapoznać się z broszurą „Robotnik twórcą Wielkiej Polski”. Broszura krytykuje zarówno kapitalizm, jak i marksizm. Autor krytykując marksizm odwołał się do konkretnego przykładu, do ówczesnej Francji. Co prawda pod rządami Bluma skrócony został czas pracy, a robotnikom podniesiono pensje, jednak wraz z podwyżką płac wzrosły również ceny. Narodowy radykalizm w przeciwieństwie do marksistów nie obiecuje robotnikom raju na ziemi. Wręcz przeciwnie, aby móc zbudować Wielką Polskę trzeba „trzeba wydobyć z siebie więcej niż przeciętne siły duchowe i fizyczne. Najlepszym dowodem na słabość kapitalizmu jest natomiast przykład Polski. Autor przywołuje konkretne dane, wskazuje, iż w 1938 roku dochód społeczny naszego kraju wynosił ok. 15 miliardów złotych, co na głowę stanowi niespełna 500 złotych rocznie. Jeszcze osiem lat wcześniej liczba ta była niemal dwukrotnie większa, bowiem na jednego mieszkańca przypadało około 900 złotych rocznie. Tu pojawia się zasadnicze pytanie (które zadajemy sobie również współcześnie): W jaki sposób zwiększyć dochód społeczny? Autor krytykuje pogląd, iż przebudowa gospodarki nie jest możliwa bez kapitałów. Przykładowo, państwem najbardziej zasobnym w kapitał były wówczas Stany Zjednoczone (49% światowego zapasu złota), które przodowały jednocześnie pod względem liczby bezrobotnych. Kwestia przebudowy gospodarczej to wcale nie kapitał, ale odpowiednia organizacja sił wytwórczych. Autor jako przykład podaje tu Niemcy, gdzie liczba ludności była prawie dwukrotnie większa niż w Polsce, a mimo to jednak obserwować można było tam spadek bezrobocia. Podobnie rzecz miała się w faszystowskich Włoszech. Polska jednak absolutnie nie może wzorować się ani na Niemcach ani na Włochach, ponieważ każdy kraj posiada swoją specyfikę. W Polsce należałoby przede wszystkim zwrócić uwagę na ogromną liczbę bezrobotnych mieszkających na terenach wiejskich. Problemu tego nie mogła rozwiązać nawet najlepsza reforma rolna. Ludzi tych należałoby zatrudnić w przemyśle, ewentualnie w handlu lub rzemiośle. Autor podkreśla jednak, iż handel nie wchłonie wiele jednostek, ponieważ konieczne jest zlikwidowanie zbędnego pośrednictwa. Nie ma potrzeby, aby miejsce nieprodukcyjnego Żyda zajął nieprodukcyjny Polak.

Bolączką przedwojennego przemysłu było to, iż był on skartelizowany. Kartele dążą natomiast do ograniczenia produkcji oraz do maksymalizacji zysków. Autor broszury wskazuje, iż problemu tego nie da się niestety rozwiązać za pomocą ustawy. Praktyka pokazała bowiem, iż zarówno w Polsce jak i poza jej granicami niejednokrotnie zawiązywano kartele tajne. Dlatego tak ważna jest dekoncentracja przemysłu i jego rozdrobnienie. Autor zdaje sobie sprawę, iż nie w każdej gałęzi przemysłu jest to możliwe, stąd analogicznie do poprzednich ideologów polskiego nacjonalizmu, proponuje tu uspołecznienie zakładów. Konieczne jest również uspołecznienie przedsiębiorstw zagranicznych (w większości chodzi tu o spółki akcyjne). Przez uspołecznienie rozumie się tu przejęcie przez Naród w postaci przedsiębiorstw państwowych lub komunalnych, fundacji czy spółdzielni. Kapitał zagraniczny może działać w Polsce jedynie na zasadzie wyjątku, na mocy specjalnej umowy z państwem.

Autor wskazuje, iż państwo musi wkroczyć wszędzie tam, gdzie Polscy nie wykazują inicjatywy jako przedsiębiorcy prywatni. W ten sposób w przyszłości powstałyby dwa zasadnicze poziomy produkcji przemysłowej: uspołeczniony przemysł surowcowy i ciężki oraz prywatny i rozdrobniony w dalszych fazach produkcji.

Polski robotnik powinien pracować z tą świadomością, iż rezultaty jego pracy podzielone będą na dwie części- tą, którą skonsumuje od razu w formie płacy i drugą część, którą do tej pory fabrykant wywoził za granicę, a która teraz użyta będzie na rozbudowę. Nadwyżka spowoduje więc powstanie nowych zakładów pracy, w których zatrudnienie znajdzie „brat, syn, sąsiad” robotnika.

Autor porusza również kwestię organizacji ruchu zawodowego. Ruch ten nie może być swego rodzaju „państwem w państwie”, to jest nie może kierować się własnymi celami, niezależnymi od celów Narodu. Powstać powinna tak zwana Narodowa Organizacja Pracy, która posiadałaby sekcje zawodowe przy Organizacji Politycznej Narodu. Sekcje te posiadałyby realny wpływ na ustawodawstwo gospodarcze i plan gospodarczy. Zagadnienie to wiąże się ściśle z prawami politycznymi robotników. Podkreślić należy, iż Falangiści nie uznawali wyższości jednej klasy nad drugą, stąd prawa polityczne powinny zależeć od indywidualnych walorów człowieka.

Jednym z najważniejszych ideologów Falangi był Marian Reutt. Ostro krytykował on Romana Rybarskiego, jednego z najbardziej aktywnych działaczy Stronnictwa Narodowego. Reutt krytykuje pogląd, iż każda ideologia stawiająca sobie na cel upaństwowienie gospodarki jest z założenia ideologią materialistyczną. Przeciwnie, postulowanie upaństwowienia gospodarki może wiązać się z chęcią ustanowienia sprawiedliwego podziału dóbr i z przygotowaniem Narodu do realizacji misji dziejowej. Co ciekawe, Reutt krytykuje również postulowany przez prof. Rybarskiego interwencjonizm państwowy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: Jeżeli w warunkach swobody gospodarczej państwo zaczyna interweniować w jakąś gałąź gospodarki, powoduje to odpływ kapitałów na inne gałęzie, na które wpływ państwa się nie rozciąga. W efekcie interwencja państwa poszerza się- powoduje to wzrost zakazów i nakazów, co rzecz jasna jest zjawiskiem negatywnym. Metoda interwencji państwowej jest ponadto metodą bardziej kosztowną od metody upaństwowienia. Autor zwrócił również słuszną uwagę, iż Polska znajduje się pomiędzy dwoma groźnymi sąsiadami, Niemcami i ZSRR, które prowadzą gospodarkę wojenną. Stąd jakakolwiek próba liberalizacji polskiej gospodarki wydaje się być błędem. Konieczna jest koncentracja i racjonalizacja produkcji w celu jej potanienia- wszystko to bez upaństwowienia będzie jednak niemożliwe.

Reutt podkreślał również, iż samo skonstruowanie programu gospodarczego nie wystarczy. Nawet najlepszy program gospodarczy nie przyniesie pożądanych efektów, jeżeli będzie tylko programem pozostającym na papierze. Niezwykle ważna jest wiara, idea i światopogląd, z których płynie energia do realizacji planu. Autor podkreśla również, iż ekonomia powinna ściśle wiązać się z etyką. Powołał się tu na ideologa faszystowskiego, Ugo Spirito: “Ekonomia musi rozpłynąć się w etyce”. Dlatego w ekonomii niezwykle istotną rolę odgrywają pojęcia z zakresu moralności, takie jak Dobro, Prawda i Piękno. Gospodarka narodowa ma rzecz jasna na celu dbanie o dobro Narodu, uniezależnienie go od trosk materialnych i umożliwienie mu udziału w twórczości kulturalnej i w realizacji misji dziejowej. Reutt podkreśla również, iż gospodarka narodowa, to gospodarka planowana, w przeciwieństwie do gospodarki liberalnej  ma ona bowiem na celu zaspokojenie potrzeb (celem tej drugiej jest jedynie czysty zysk). Niezwykle ważne jest tu usunięcie spekulanctwa i wprowadzenie dyscypliny w dziedzinie stosunków wytwórczych oraz ładu, porządku i sprawiedliwości.

Reutt, podobnie jak Korolec, nie potępiał mechanizacji pracy. Podkreślał, iż techniki samej w sobie nie można potępić, pomaga ona bowiem Narodowi w osiągnięciu wzniosłych celów. Złem może być jednak zastosowanie techniki. Przykładowo, praca średniowiecznego szewca była nie mniej zautomatyzowana i monotonna niż praca człowieka, który w czasach współczesnych pracuje przy maszynie. Rozwój techniki może być więc dla pracownika ogromnym ułatwieniem. Zło tkwi jedynie w człowieku, w brakach organizacyjnych ustroju, w wadliwym prawie czy w braku moralności gospodarczej (Reutt nazywa to bandytyzmem ekonomicznym). Generalnie jednak stanowisko autora jest jasne: “Polska Jutra” będzie wykorzystywać przewagę, jaką może dać jej technika. Technizacja kraju nie może jednak być celem samym w sobie, jak chcą tego komuniści.

Interesujące jest to, iż zdaniem Reutta robotnik przy budowie Wielkiej Polski ma do odegrania rolę szczególnie ważną. Wskazywał, iż świat robotniczy od początku pracował ciężko, stąd wyrobił sobie hart ducha, krzepkość duchową, poczucie dyscypliny i solidarność, a także umiejętność pracy w dużych zespołach. Robotnik musi wnieść wszystkie te wartości do kultury swojego Narodu. Drugim zadaniem jest natomiast wykorzenienie cechującej inteligencję obłudy i wniesienie na to miejsce prostotę w stosunkach z drugim Polakiem. Trzecim zadaniem będzie podniesienie tak zwanego poczucia prawnego, które na skutek karierowiczostwa i zepsucia zaczęło zanikać u inteligentów. Co istotne, Polska będzie Wielką Polską tylko wtedy, gdy zatrą się różnice pomiędzy inteligentem, robotnikiem i chłopem, kiedy z zespolenia tych trzech czynników powstanie jeden typ Polaka. Nacjonalizm nie uznaje bowiem warstw, klas ani stanów. Społeczeństwo w ustroju narodowym różniczkowało się będzie jedynie na zasadzie wartości osobistych, pracy i zasług dla Narodu. Najwyższe miejsca w hierarchii zarezerwowane będą więc nie tylko dla inteligentów, ale również dla chłopów i robotników.

Warto zapoznać się również z poglądami innego aktywnego działacza RNR „Falanga”, Witolda Rościszewskiego. Wskazywał on, iż system kapitalistyczny opiera się na wyzysku. Nie ma natomiast nic gorszego, nic wstrętniejszego od wyzyskiwania człowieka przez człowieka. Autor opisuje, iż w kapitalizmie robotnik to “bydle robocze, niewolnik, zapłacony w najlepszym razie, za cenę środków utrzymujących go przy życiu”. Zwolennicy kapitalizmu stoją jednak na stanowisku, iż krytyka tego systemu, to jednocześnie zamach na jednostkę i na możliwości jej rozwoju oraz na prawo do własności. W rzeczywistości jest jednak inaczej, to obalenie kapitalizmu wyzwoliłoby jednostkę z “niewoli żydo- kapitalistycznej” i dałoby jej możliwość rozwoju. To prawda, że każdy ma prawo do urządzania swojego bytu, a owoce pracy są tylko jego własnością. Jednak owoce te muszą pochodzić ze uczciwej pracy. Ponadto kapitalista nie korzysta z owoców własnej pracy, ale z owoców pracy innych ludzi. Rościszewski podkreśla, iż w ustroju postulowanym przez Falangę będzie istnieć własność, ale własnością tą będzie “warsztat pracy, w którym jednostka uczciwie pracuje”. Rościszewski poruszył również bardzo interesujący temat organizacji przedsiębiorstwa w ustroju narodowo- radykalnym. Autor podkreśla, że tylko praca daje prawo do zysku, stąd przedsiębiorca również musi wchodzić w skład załogi i również musi pracować. Oczywiście, nie chodzi o to, aby przedsiębiorca wykonywał pracę fizyczną. Powinien on jednak wnieść do czynności produkcyjnych swoją pracę kierowniczą oraz kapitał. Co istotne, z kierownictwa wynika również moralne przodownictwo. Kierownik powinien bowiem dawać dobry przykład: koleżeństwo, heroizm pracy czy poczucie obowiązku. W każdym przedsiębiorstwie powinna istnieć również rada zawodowa, która składałaby się z pracowników należących do organizacji politycznej narodu. Członkowie rady mianowani byliby natomiast przez wyższą komórkę sekcji zawodowych pośród pracowników zatrudnionych od dłuższego czasu. Przedsiębiorca zobowiązany jest do wysłuchania opinii rady zawodowej w sprawach warunków pracy i płacy. Jeżeli jednak opinia nie zostanie uwzględniona, przedsiębiorca zobowiązany jest przekazać sporną sprawę do Sądu Gospodarczego przy sekcjach zawodowych. Ponadto nad przedsiębiorcą kontrolę sprawować powinien również inspektor pracy, jako przedstawiciel sekcji zawodowych. Nie oznacza to, iż prawodawstwo chronić będzie jedynie interesów przedsiębiorcy. Do solidnego wykonywania swoich obowiązków zobowiązany będzie każdy pracownik. W przypadku nie wywiązania się z nich w pierwszej kolejności upomniany będzie przez przełożonego. Jeżeli nie przyniesie to efektów, pracownik zostanie ukarany na podstawie aktualnych przepisów prawa pracy. Podobnie będzie jednak z nieuczciwym przedsiębiorcą. Takowy upomniany zostanie przez inspektora pracy, a w przypadku nie zastosowania się do polecenia, usunięty ze stanowiska, a jego zakład w drodze licytacji nabędzie inna jednostka.

Jak widać choć Jan Korolec w wielu kwestiach nie zgodziłby się z Marianem Reuttem, to żaden z nich nie wszedłby w żaden alians polityczny z Januszem Korwin- Mikke…

Comments (2)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 13 kwietnia 2019 o 14:39 Andrzej

    Bardzo ciekawy artykuł.

    Reply
  • 15 kwietnia 2019 o 15:19 pl80

    Rzeczywiście, idee GOSPODARCZE przedwojennych narodowców są bezcenne. Pragnę jednak przypomnieć, że w Konfederacji (narodowców i liberałów) na pewno narodowcom nie chodzi o zliberalizowanie poglądów, czy planowanego ustroju. Środowisko narodowe jest po prostu tak liche, że musi iść drogą sojuszu, choćby z tymi, którzy poglądy mają odmienne, ale są patriotami i tak jak narodowcy chcą odsunąć od władzy żydowsko-chamski układ. Aby ONR osiągnął to sam, jego liczebność musiałaby wzrosnąć o rząd wielkości.

    Reply