Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Małgorzata Jarosz: W obronie księdza Romana Kneblewskiego raz jeszcze

Posted: 18 grudnia 2016 o 21:32   /   by   /   comments (2)

Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na kolejny atak w stronę ks. prałata Romana Kneblewskiego. Przypomnijmy, ks. Roman w opublikowanym przez siebie 11 grudnia na portalu YouTube nagraniu poruszył dwa niezwykle istotne zagadnienia: katolickie spojrzenie na małżeństwo i rodzinę oraz pomoc innym z perspektywy katolika. Nagranie nosi tytuł „Szatańskie „miłosierdzie”„. Chodzi tu rzecz jasna o miłosierdzie źle pojmowane, które usprawiedliwia tak zwane życie „na kocią łapę” oraz promuje niekatolicką wizję pomocy bliźniemu (chodzi tu rzecz jasna o Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy). Tak jasne, bezkompromisowe i zarazem w pełni katolickie stanowisko księdza prałata stało się powodem kolejnego ataku ze strony środowisk lewicowych, a konkretnie ze strony Mateusza Albina z portalu „NaTemat”. Atak ten wpisuje się niewątpliwie w mniej lub bardziej świadomą chęć dewastacji Kościoła, rodziny jako podstawowej komórki społecznej czy szeroko pojętych wartości chrześcijańskich. Godne pożałowania jest to, że w nagonkę na ks. prałata Romana Kneblewskiego włączył się znany ze swoich dość kontrowersyjnych poglądów o. Grzegorz Kramer.

Związki niesakramentalne dla wielu ludzi stały się niemalże chlebem powszednim. Wspólne mieszkanie przed ślubem czy też zawieranie drugiego „małżeństwa” po rozwodzie stają się czymś coraz bardziej społecznie akceptowalnym. Szacuje się, iż aż 64% panien i kawalerów żyje ze sobą bez ślubu, a 25% Polaków ma za sobą nieudane małżeństwo.
Dlaczego śluby stają się ostatnio coraz mniej popularne? Większość par tłumaczy to względami finansowymi- chodzi tu rzecz jasna o wysokie koszty strojów ślubnych, sali weselnej itp. Równie często mówi się również o tak zwanym „sprawdzeniu się”. Argumenty takiego typu na pierwszy rzut oka wydają się świadczyć o odpowiedzialnym podejściu do życia. Dla niektórych brzmi to bowiem jak chęć przemyślenia jednej z najważniejszych decyzji w życiu czy też przygotowania się do niej pod względem finansowym. W rzeczywistości za postawą takiego typu kryje się lęk przed wzięciem odpowiedzialności za drugą osobę, lęk przed założeniem rodziny czy też niechęć do ucieczki od wygodnego stylu życia. Część z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, ale tak zwane życie na próbę bardzo często niesie za sobą brak szacunku do drugiego człowieka. Osoby, które po wspólnym mieszkaniu zdecydowały się na rozstanie mówią często, iż czują się jak przedmioty, które nie przeszły testu, nie okazały się dostatecznie dobre do dalszego użytku.

My jako katolicy powinniśmy spoglądać na małżeństwo i rodzinę przez pryzmat wiary. Motyw małżeństwa wielokrotnie pojawia się na kartkach Pisma Świętego. W końcu już u początku Księgi Rodzaju znajdujemy opis stworzenia mężczyzny i niewiasty na obraz i podobieństwo Boże.
W ostatniej księdze Pisma Świętego, w Apokalipsie według św. Jana, znajdziemy natomiast opis wizji „Godów Baranka”. Relacja pomiędzy Chrystusem a Jego Kościołem porównana została więc do małżeństwa. Ponadto Katechizm poucza nas, iż małżeństwo nie jest instytucją czysto ludzką. Jednocześnie zaznacza jednak, iż tak jak każdy człowiek doświadcza zła wokół siebie i w sobie, tak też doświadczenie to dotyczy również relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą. Powodem takiego stanu rzeczy jest grzech pierworodny. Porządek stworzenia został poważnie naruszony, kobieta obciążona została bólem rodzenia, a mężczyzna trudem zdobywania pożywienia. Dlatego właśnie, aby leczyć rany spowodowane przez grzech, potrzebują pochodzącej od Boga pomocy w postaci łaski, którą otrzymują w sakramencie małżeństwa. Dlatego tak bardzo niepokojące wydają się być głosy domagające się dopuszczenia do Komunii Świętej rozwodników pozostających w ponownych związkach. Postulaty takiego typu godzą głęboko w tradycyjne nauczanie Kościoła na temat małżeństwa, zgodnie z którym cudzołóstwo jest poważnym wykroczeniem przeciwko Prawu Bożemu, a za cudzołożny uważany jest każdy pozamałżeński związek seksualny (progresiści próbują natomiast wmówić nam, iż kwestie takiego typu zależne są od okoliczności).

Nie ulega wątpliwości, że z zagadnieniem rodziny wiąże się również całe mnóstwo tematów społecznych i ekonomicznych. Ksiądz prałat w swojej wypowiedzi poruszył temat pomocy. Kwestia ta poruszona została przez niego co prawda w nieco innym kontekście, niemniej jednak warto zwrócić uwagę na wspomniane przez księdza zagadnienie pomocy o charakterze chrześcijańskim. Jerzy Owsiak i jego Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy co roku wzbudza coraz większe kontrowersje. Pomijając liczne niejasności wokół kwestii finansowych, ogromny niesmak budzi fakt, iż osoba deklarująca chęć pomocy chorym organizuje jednocześnie wątpliwy pod względem moralnym festiwal Woodstock czy opowiada się za „prawem” do aborcji (szczególnie ta druga kwestia jest dowodem na ogromną hipokryzję). Ponadto osoby, które deklarują brak zgody na wspieranie inicjatyw takiego typu poddawane są swego rodzaju stygmatyzacji, zarzuca się im brak wrażliwości na cierpienie drugiej osoby. Warto jednak zwrócić uwagę, iż pomoc nie może ograniczać się do jednorazowego wrzucenia do puszki symbolicznej złotówki. Nie ulega również wątpliwości, że WOŚP nie jest jedyną opcją dla osób chcącym pomagać. Istnieje wiele innych alternatyw. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na działalność naszej organizacji. Kilka dni temu głośno stało się o akcji kolegów z Białegostoku, a wszystko przez słynnego „świętego Mikołaja” z opaską ONR. Przez internet przelała się fala komentarzy, a krytyka jak zwykle płynęła przede wszystkim ze strony środowisk lewicowych. Tym razem nie zabrakło również krytyki ze strony środowisk nieco bardziej konserwatywnych- pojawił się zarzut, że ONR pomaga tylko na pokaz, niektórzy mówili nawet o profanacji osoby św. Mikołaja, gdyż strój naszego działacza nie przypominał w niczym stroju biskupiego. Przykre wydaje się być to, iż każda działalność naszej organizacji z góry zmieszana zostać musi z błotem. Wizerunek działacza ONR wyciągającego rękę do osoby potrzebującej nie wpisuje się w wizerunek, który próbują wykreować liberalne media.

Z drugiej strony pocieszające wydaje się być to, iż nagłośnienie opisywanej tu sprawy pomogło w jakimś stopniu przybliżyć przeciętnemu Kowalskiemu charakter działalności ONR. Większość osób nie wie niestety, że nasza organizacja bardzo często włącza się w różnego rodzaju akcje charytatywne. Jako narodowo-katoliccy radykałowie powinniśmy nieustannie pamiętać o istotności narodowego solidaryzmu, czyli o wyciąganiu ręki do najbardziej poszkodowanych członków naszego narodu, których niestety nie brakuje.

Niezwykle istotne jest to, abyśmy nieustannie mieli w pamięci dwa elementy poruszane przez ks. prałata Romana Kneblewskiego- troska o rodzinę jako podstawową komórkę społeczną oraz narodowy solidaryzm, pomoc najuboższym w duchu chrześcijańskim. Nie ulega wątpliwości, iż elementy te są ze sobą bardzo silnie powiązane. Bez troski o rodzinę nie zbudujemy silnego narodu („rodziny rodzin”), i odwrotnie- bez narodowego solidaryzmu nie uda się przywrócić rodzinie należnego jej szacunku.


MAŁGORZATA JAROSZ

Magister historii, działaczka Brygady Małopolskiej. W swoich artykułach porusza najczęściej tematy związane z historią Kościoła i historią Polski.

Czytaj także

Comments (2)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 19 grudnia 2016 o 06:46 Stanisław Heliś

    Roman Meches Kneblowski nie jest Katolikiem, a tym bardziej nie jest księdzem. To jest kryptosyjonista udający katolickiego księdza. Słuchałem jego kazań, jeździłem na jego msze ponad 500 km. Doznałem iluminacji dopiero kiedy zostałem przyjęty do grona znajomych Kneblowskiego. Okazało się, że prowadzi on agitację na rzecz beatyfikacji oraz budowy pomników Lecha Kaczyńskiego. Po 1989r nikt nie wyrządził Polsce większych szkód, niż Lech Kaczyński. Odwołałem się do wystąpienia Lecha Kaczyńskiego w Izraelu w którym składa on wiernopoddańczy hołd. Ze strony Mechesa Kneblowskiego usłyszałem, że chcę podpalić Polskę. Kneblowski, za udostępnienie nagrania z Kaczyńskim, wyrzucił mnie z grona znajomych.
    Kim jest człowiek, który tłumi prawdę w przestrzeni publicznej?
    Kim jest człowiek, który wspiera antypolskich syjonistów?
    Pytanie jest oczywiście retoryczne, poniważ słowiańskie rysy Kneblowskiego jednoznacznie wskazują komu on służy.
    Działalność Kneblowskiego najlepiej scharakteryzuje stare powiedzenie: Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni.

    Reply
  • 20 grudnia 2016 o 00:19 Stanisław Heliś

    Judasz

    Reply