Nagonka na osobę abp. Marka Jędraszewskiego trwa w najlepsze. Przypomnijmy: chodzi tu o fragment homilii wygłoszonej na Mszy Świętej, będącej częścią krakowskich obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego- Czerwona zaraza już po naszej ziemi na szczęście nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, nasze serca i nasze umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha. Nie czerwona, ale tęczowa – pouczał hierarcha.

Sam arcybiskup nie spodziewał się, że jego homilia wywoła trwającą do dziś medialną burzę. Od razu podchwycona została ona przez środowiska LGTB. Liberalni publicyści chętnie powoływali się na słowa papieża Franciszka, stawiając jego nauczanie w opozycji do krakowskiego metropolity – Nie jest dobrze przywiązywać większe znaczenie do przymiotnika homoseksualny niż do rzeczownika osoba”. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy godność. Nie ma znaczenia, kim jesteś i jak żyjesz – nie tracisz [przez to] swojej godności – mówił niedawno papież.

W nagonce na abp. Jędraszewskiego nie mogło zabraknąć również osoby Roberta Biedronia. Lider Wiosny kilka dni temu napisać miał nawet list do samego papieża, w którym zażądał reakcji na „pełne pogardy i nienawiści słowa, które padły z ust licznych hierarchów Kościoła Katolickiego”. Ponieważ, jak do tej pory odpowiedzi nie otrzymał, postanowił przystąpić do kolejnego ataku i krakowskiego metropolitę porównał z… Heinrichem Himmlerem. Wypowiedź Biedronia powinna oburzać tym bardziej że katoliccy duchowni byli jedną z grup społecznych, wyjątkowo prześladowaną przez niemieckich zbrodniarzy.

Do jeszcze bardziej skandalicznej sytuacji doszło na odbywającym się 10 sierpnia, w Poznaniu, Mister Gay. Mężczyzna, który sam o sobie mówi „Drag Queen Mariolkaa Rebell” poderżnął gardło kukle ze zdjęciem abp. Jędraszewskiego. Działania takie podejmowane są przez ludzi, którzy samych siebie uważają za tolerancyjnych i życzliwie nastawionych do innych. Nota bene te same osoby oburzały się pewnie słynnym paleniem kukły żyda”…

Ideologia LGTB rzeczywiście zrodzona jest z tego samego ducha, co marksizm. Marksiści mówili o tak zwanej walce klas, odwiecznej walce wyzyskiwanych i wyzyskiwaczy. Obecnie „wyzyskiwanymi” [czytaj: prześladowanymi, poniżanymi] miałyby być rzekomo osoby homoseksualne.

Stanowisko Kościoła w kwestii homoseksualizmu zawsze było jasne. Niektórzy wskazują, co prawda, że sam Chrystus nigdy nie wypowiadał się na ten temat, jednak w rzeczywistości nie było takiej potrzeby. Dla każdego żyjącego, w tamtych czasach pobożnego Żyda oczywiste było, że Bóg brzydzi się czynami homoseksualnymi. Poucza nas o tym, chociażby historia Sodomy i Gomory — mieszkańcy uprawiali właśnie ten rodzaj nierządu. W Księdze Kapłańskiej znajdziemy natomiast następujące pouczenie: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość! (…) Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami plugawiły się narody, które wypędzam przed wami (…) Bo każdy, kto czyni jedną z tych obrzydliwości, wszyscy, którzy je czynią, będą wyłączeni spośród swojego ludu” (Kpł 18, 22.24.29). Co ciekawe, natchniony autor użył tu przymiotnika „to’ebah” (hebr. „obrzydliwość”), którym nazywano wszystko to, co zaburza naturalny porządek stworzenia.

Homoseksualizm potępiał również św. Paweł w swoich listach apostolskich: „Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie” (Rz 1, 27); Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą… „ (1 Kor 6,9).

Warto nadmienić również, iż św. Augustyn stał na stanowisku, iż pośród wszystkich grzechów rozpusty, grzechem najcięższym jest właśnie „grzech przeciw naturze”. Św. Tomasz z Akwinu w swojej „Sumie teologicznej” dodawał, iż psucie podstaw, na których wszystko się opiera, siłą rzeczy uznane musi być za coś najgorszego. Dla rozumu podstawą jest natomiast zgodność z naturą. Święty dodaje również, iż porządek natury pochodzi od Boga, dlatego w grzechach przeciw naturze krzywdzi się de facto samego Boga. My jako katolicy powinniśmy o tym pamiętać. W końcu z ust liberałów nierzadko usłyszeć można argumenty, że przecież homoseksualiści nie robią nikomu krzywdy. „Nowocześni” katolicy dochodzą niekiedy do wniosku, że nie interesuje ich to, co ktoś robi we własnej sypialni, byleby tylko nie obnosił się z tym publicznie, czy domagał się adopcji dzieci. Postawa taka nie jest postawą katolicką: grzech sodomski powinien budzić w nas szczególne obrzydzenie. Nie chodzi oczywiście o to, aby w sypialni homoseksualisty montować kamery, czy nasyłać na niego specjalne służby. Niemniej jednak niewłaściwe jest również przyjmowanie postawy obojętnej: jestem przeciwny „małżeństwom” homoseksualnym, adopcji dzieci przez homoseksualistów, a nawet paradom równości, jednak czyny homoseksualne odbywane w domowym zaciszu zupełnie mi nie przeszkadzają. A przecież jako ludzie wierzący powinniśmy brzydzić się nawet grzechem powszednim, a co dopiero grzechem „najcięższym z najcięższych”.

Czy jednak homoseksualizm rzeczywiście jest niezgodny z naturą? Środowisko LGBT próbuje wmówić nam, iż stwierdzenie to nie może być prawdą, ponieważ homoseksualizm występował zawsze, nawet wśród zwierząt. Za swego rodzaju wzór stawia się tu starożytną Grecję, w której związki homoseksualne miały występować ponoć na porządku dziennym. Rzeczywiście, nic nie wskazuje na to, aby Grecy uważali akt homoseksualny za czyn niemoralny. Warto zauważyć jednak, że małżeństwa zawierane były tylko pomiędzy mężczyzną i kobietą, o innych nikt nawet nie myślał. Dlaczego? Bo tylko związek heteroseksualny mógł dać społeczeństwu nowego obywatela. Sam fakt występowania danego zjawiska nie może świadczyć jeszcze o jego zgodności z naturą. Nie ulega wątpliwości, iż z biologicznego punktu widzenia człowiek dąży do przedłużenia gatunku. Para homoseksualna zawsze będzie natomiast parą niepłodną, ich współżycie nigdy nie da im dziecka.

Wiele wskazuje na to, że my Polacy wciąż jesteśmy narodem odpornym na tak zwaną homopropagandę. Według danych CBOS-u ponad połowa Polaków uważa homoseksualizm za odchylenie od normy, tylko 29% społeczeństwa przyznaje homoseksualistom prawo do zawierania związków małżeńskich, 9% natomiast popiera adopcje dzieci przez takie związki. Niestety, środowisko LGBT nie śpi, a bombardowanie propagandą, może niestety odbić się negatywnie na poglądach Polaków. Propaganda ta jest wyjątkowo podstępna i dąży do powolnego, aczkolwiek skutecznego, oswojenia Polaków ze swoimi postulatami. Osobiście odnoszę wrażenie, że o ile kilka lat temu temat „małżeństw” homoseksualnych bardzo często wzbudzał śmiech, tak dziś spora część ludzi jest w stanie zaakceptować obecność homoseksualistów w przestrzeni publicznej. Niemałe znaczenie mają tu, chociażby popularne seriale telewizyjne. Przedstawiony tam świat to zawsze świat bez Boga, bohaterowie nie odwołują się do chrześcijańskich wartości, a zjawiska takie, jak rozwód czy rodzina patchworkowa uważane są za w pełni normalne. Bardzo często pojawia się również homoseksualista, zawsze życzliwy i wyjątkowo uczynny, a niekiedy prześladowany i mający z tego powodu myśli samobójcze. Na temat szkodliwości współczesnych seriali można by napisać osobny artykuł. Niepokojące jest to, iż przeciętny widz bardzo często utożsamia się z poszczególnymi postaciami, stają się one swego rodzaju wzorem do naśladowania. A skoro w fikcyjnym świecie zboczeniec staje się postacią sympatyczną i przyjazną oraz prześladowaną przez „ciemnogród”, dlaczego nie mielibyśmy zaakceptować go również w świecie realnym…?

„Śmierć wrogom Kościoła, Ojczyzny i… Normalności”, choć de facto hasło to można by skrócić do samego „Śmierć wrogom Normalności”. Kościół, Ojczyzna i Normalność są tu ze sobą powiązane w sposób nierozerwalny, w końcu nauka moralna Kościoła opiera się na prawie naturalnym.

Pamiętajmy o tym, co zostało już przeze mnie powiedziane: homoseksualizm jest grzechem przeciw naturze, a grzechy te kwalifikowane są jako grzechy najcięższe. Jaka powinna być nasza postawa wobec osób homoseksualnych? Pozwolę sobie nawiązać do Pisma Świętego: ten, który nie słucha Kościoła, ma być dla nas „jak poganin i celnik”. I nie pozwólmy na to, aby zboczeńcy „bombardowali” nas swoją życzliwością. Życzliwość i uczynność nie mogą przecież przysłonić grzechu…

3 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się z całym artykułem za wyjątkiem jednego fragmentu: “Rzeczywiście, nic nie wskazuje na to, aby Grecy uważali akt homoseksualny za czyn niemoralny”.
    Oczywiście to jest kłamstwo wymyślone przez pederastów, w dodatku bardzo krzywdzące dla współczesnych Greków mających na ogół mocno konserwatywne poglądy (i to zarówno wśród popularnych u nich nacjonalistów, jak i co ciekawe – komunistów, również popularnych). To jest plucie w twarz Grekom i ośmieszanie ich historii. Faktycznie to homoseksualizm był tolerowany tylko w okresie schyłkowym i dekadenckim cywilizacji greckiej. Zazwyczaj jak się ogląda akty seksualne na greckich naczyniach z okresu starożytnego to tego typu akty były pokazem siły i władzy nad kimś. Co nie znaczy, że one były normalne przez cały okres trwania cywilizacji greckiej – tak jak wspomniałem, było to w okresie dekadencji starożytnych Greków. Więcej w tym temacie jest w artykule na stronie Europa Soberana:
    http://europasoberana.blogspot.com/2013/05/homosexualidad-en-la-antigua-grecia-el.html?m=0

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię