Kiedy 27. września Azerbejdżan zaatakował osady w regionie Górnego Karabachu, Obóz Narodowo-Radykalny i inne organizacje narodowe zadeklarowały poparcie dla Armenii. Przypomnijmy, iż zamieszkany w większości przez Ormian Górny Karabach formalnie leży w granicach Azerbejdżanu, w rzeczywistości jednak od 1992 roku funkcjonuje jako niepodległe, choć nieuznawane przez inne kraje, niepodległe państwo. Na chwilę obecną sytuacja w Górnym Karabachu wciąż jest niespokojna, a mieszkańcy Armenii żyją w niepewności i strachu przed atakiem wroga.

Niniejszy artykuł nieprzypadkowo zatytułowany jest „Solidarni z braćmi z Armenii”. Tak, nie przyjaciółmi, a braćmi. Ormianie to mniejszość etniczna, która zamieszkuje ziemie polskie od setek lat. Co do zasady odczuwają oni podwójną identyfikację narodową, traktując Polskę jako swego rodzaju “ojczyznę ideologiczną” i mówiąc o sobie “Jestem Polakiem pochodzenia ormiańskiego”. Dla polskich Ormian Armenia jest jedynie ojczyzną przodków. Wśród przesiedleńców po II wojnie światowej funkcjonuje również pojęcie “ojczyzny prywatnej”, czyli Galicji Wschodniej i Bukowiny. Pamięć o mordach dokonanych przez ukraińskich szowinistów jest spoiwem łączącym historię Ormian z historią Polski.

Pierwsze wzmianki o Ormianach na Rusi Kijowskiej pochodzą z XI wieku. Do pierwszej migracji na te tereny doszło po upadku Armenii (a właściwie niepodległego ormiańskiego królestwa Armenii) podbitej najpierw przez Bizancjum (1045), później przez Turków Seldżuckich (1064). Tradycja mówi, iż w roku 1098 w miejscowości Ilow (Lwów) poświęcony został kościół pw. Matki Bożej i św. Grzegorza Oświeciciela. Wiadomo na pewno, iż w 1363 roku na miejsce starego, drewnianego kościoła, wzniesiono nowy, kamienny.

Ruś Kijowska przyłączona została do Polski w 1349 roku, za panowania króla Kazimierza Wielkiego. Władca ten wspierał tamtejszą ormiańską ludność i udzielił jej zgody na budowę katedry. Późniejsi władcy nie kwestionowali przywilejów tej społeczności. Ormianie mieli prawo do organizowania się w gminach, większość sporów rozwiązywali samodzielnie. Za szacunek do ich rodzimej kultury i autonomii odpłacili się Polsce wiernością, służyli jako tłumacze, posłowie i żołnierze. Przykładowo, szacuje się, iż ok. 5 tys. Ormian wspierało króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Przywileje dla gmin ormiańskich potwierdził w 1766 roku król Stanisław August Poniatowski, który później zrównał Ormian w prawach z polskim mieszczaństwem.

Podkreślić należy, iż aż do 1630 roku Ormianie różnili się od Polaków nie tylko pod względem kulturalnym, ale również religijnym. Ormianie od V wieku wyznawali bowiem herezję monofizytyzmu (potępioną w 451 roku na Soborze w Chalcedonie), głoszącą, iż Chrystus posiada tylko jedną, boską naturę. Kontakty niektórych Ormian z Rzymem sięgały XII wieku, do czego przyczyniły się między innymi wyprawy krzyżowe i obecność łacinników na Wschodzie. I tak w 1198 roku królestwo ormiańskie w Cylicji zdecydowało się na podpisanie unii z Rzymem, która jednak nie przetrwała upadku państwa w 1375 roku.

XVII wiek to okres nasilenia się migracji Ormian do Europy na skutek prześladowania przez muzułmanów. W 1630 roku ormiański arcybiskup lwowski Mikołaj Torosowicz złożył natomiast wyznanie wiary w katolickim kościele Karmelitów we Lwowie, które powtórzył później w Rzymie, przed papieżem Urbanem VIII w 1635 roku. Co ciekawe, arcybiskup przyjmując jurysdykcję Stolicy Apostolskiej otrzymał zalecenie, aby nie przeprowadzać żadnych zmian w liturgii ormiańskiej, która celebrowana była w języku staro-ormiańskim, tzw. grabar (na co dzień posługiwano się natomiast językiem kipczackim, tzw. tatarką).

Ormianie przyczynili się do orientalizacji kultury polskiej, importowali bowiem ze Wschodu przedmioty takie jak kobierce, klejnoty czy broń. Również ich herby miały charakter egzotyczno-orientalny, stąd w polu heraldycznym często umieszczane były elementy takie jak arka, kotwica czy słoń. Publikacje ormiańskie wydawane były natomiast w drukarni Karmatanenca, założonej w 1616 roku we Lwowie.

Proces asymilacji Ormian rozpoczął się w XVIII wieku, kiedy zrównano ich prawa z prawami polskiego mieszczaństwa. Spora część z nich aspirowała do kultury polskiej, która uważana była za bardziej atrakcyjną społecznie. Z tej grupy wywodzi się wiele znanych nazwisk, między innymi działacz oświatowy i pedagog ks. Grzegorz Piramowicz (1735-1801), malarz Teodor Axentowicz (1859-1938), chemik, przyrodnik i założyciel krakowskiego ogrodu botanicznego Jan Dominik Jaśkiewicz (1749-1809), ks. Karol Antoniewicz (1807-1852), autor znanych pieśni religijnych “Nie opuszczaj nas ” i “Chwalcie łąki umajone”, Józef Dionizy Minasowicz (1792-1849), profesor Uniwersytetu Warszawskiego oraz poeta i tłumacz na język polski dzieł Schillera, Goethego i Horacego, a także związany z Ligą Narodową arcybiskup Józef Teodorowicz (1864-1938), inicjator licznych przedsięwzięć mających na celu integrację polskich Ormian.

Szacuje się, iż II Wojnę Światową przeżyło ok. 75% Ormian, zostali oni repatriowani do Polski ludowej, nie tworząc jednak żadnych większych skupisk. Ostoją kultury ormiańskiej były jedynie parafie ormiańsko-katolickie. Z czasem natomiast utworzyły się trzy centra: w Krakowie, Gliwicach i Gdańsku.

W czasie spisu powszechnego w 2011 roku w Polsce żyło 3 623 Ormian, w tym 2031 zadeklarowało ormiańską identyfikację narodowo-etniczną, 1591 natomiast identyfikację podwójną, polską i ormiańską. Ormianie mieszkają głównie w dużych miastach, takich jak Warszawa, Szczecin, Opole, Wrocław, Poznań, Kraków, Gdańsk i Gliwice. Warto pamiętać, iż w latach 90. XX wieku do Polski przybyła spora grupa przybyszów z Armenii. Jest to tak zwana nowa emigracja Ormian, która siłą rzeczy nie odczuwa więzi z naszą ojczyzną. Pamiętać należy jednak, iż oni sami nie lubią terminów “stara i nowa emigracja”, ponieważ wprowadzać mają one niepotrzebne podziały.

Jak widać dzieje Ormian są jednocześnie częścią historii Polski. I nie ma to rzecz jasna nic wspólnego z lewicowym multi-kulti, które prowadzi de facto do zniszczenia cywilizacji łacińskiej. Ormianie nie wyrzekli się swojego pochodzenia etnicznego ani swojej kultury, ale jednocześnie chcieli być Polakami, chcieli służyć naszej ojczyźnie. Zjawisko to śmiało nazwać można ubogaceniem kulturowym, o którym tak często w nieco innym kontekście mówi lewica. Dlatego w tych trudnych dniach solidaryzujmy się z Ormianami i módlmy się o zażegnanie konfliktu w Górnym Karabachu…

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię