Newsletter subscribe

Wiara

Małgorzata Jarosz: Świątynia chrześcijańska w nauce bł. Jana Henryka Newmana

Posted: 23 maja 2018 o 07:16   /   by   /   comments (0)

Nie ulega wątpliwości, iż żyjemy w czasach kryzysu w Kościele, którego objawem zewnętrznym jest między innymi tandetna architektura sakralna. Niekiedy wmawia się nam również, iż wznoszenie kościołów jest rzeczną zbędną, marnotrawiącą pieniądze. W swoim artykule pragnę przedstawić natomiast opinię bł. Jana Henryka Newmana (1801- 1890), znanego konwertyty z anglikanizmu i wybitnego myśliciela chrześcijańskiego.

Przyszły kardynał poruszał tą kwestię między innymi w następujących kazaniach: „Dary dla sanktuarium”, „Pałace Ewangelii” oraz „Widzialna Świątynia”. Błogosławiony polemizował z poglądem jakoby stawianie kościołów było rzeczą zbędną. Jako argument najczęściej wysuwano to rozmowę Chrystusa z Samarytanką, w której to Zbawiciel zwiastował nadejście godziny, w której ludzie nie będą czcili Boga ani w Jerozolimie ani na górze Garizim, ale w „duchu i prawdziwe”. Błogosławiony stanowczo odrzucał jednak takową interpretację. Uważał, iż słowa Chrystusa rozumieć należy w następujący sposób: nie chodzi o to, iż nie powinien istnieć żaden inny dom wybudowany ku czci Boga. Wręcz przeciwnie, powinno być wiele takich domów, nie tylko w Jerozolimie czy Gerizim, ale wszędzie.

Ponadto Chrystus Pan nauczał również, iż światła nie należy umieszczać pod korcem. Nie wystarczy więc wierzyć, trzeba również otwarcie wyznawać swoją wiarę: „(…) dbałość o estetykę w tym, co dotyczy kultu Boga, naszego Zbawiciela, dążenie do uczczenia widzialnym piękna świętości, przynoszenie darów i ofiar do Sanktuarium, kunszt architektoniczny i bycie pełnym nabożnego szacunku w sprawowaniu ceremonii, cała ta wewnętrzna religijność stanowi swego rodzaju wyznanie wiary”. Błogosławiony podkreślał również, iż zaniedbanie tego co materialne w kulcie Bożym, nosi znamiona herezji. Chodzi tu konkretnie o starożytny manicheizm, który nauczał o istnieniu dwóch bóstw- jednego sprawującego władzę nad światem materii, drugiego- nad światem duchowym. Istotą Ewangelii nie jest natomiast zniesienie rytów, ale rozpowszechnienie ich. Bóg jest w końcu Panem wszystkiego, co robimy, i wszystko to musi być oznakowane jego pieczęcią. Prawdą jest, iż swoje nawrócenie powinniśmy zacząć od serca, ale nie możemy na tym poprzestać. Bóg jest Panem nie tylko naszych dusz, ale także naszych ciał, stąd należy czcić Go również publicznie. Błogosławiony nie podzielał również poglądu jakoby świątynie chrześcijańskie powinny być proste i skromne. Troska o architektoniczną doskonałość jest bowiem wyrazem posłuszeństwa nakazowi oddawania Bogu należnej chwały. Jeśli lekceważymy ten nakaz, sami wymierzamy sobie karę, ponieważ zamykamy sobie dostęp do sfery piękna i wzniosłości w dziedzinie religijnej.

Błogosławiony podkreślał również, iż kościół jest również wyrazem uczuć jednoczących chrześcijan, ich wzajemnej miłości i wspólnej czci wobec Boga: „Wzniosą oni budowlę, która będzie mogła wyrazić ich najgłębsze i najświętsze myśli- myśli, których nie ośmielą się wypowiedzieć słowami. Nie będzie to bezkształtny ani tandetnie wykończony budynek, lecz godna i pełna majestatu świątynia- pełen wspaniałości pałac (…) Świątynia ta będzie niejako wyznawała miarę całemu światu tak długo, jak długo ten będzie trwał”. Dom Boży powinien być także świadectwem ofiarności i hojności wiernych. Błogosławiony przywołał tu postać biblijnego patriarchy Jakuba, którego ofiara była co prawda niewielka pod względem materialnym, ale znaczna, jeśli uwzględnić stan jego skrajnego ubóstwa (Rdz 28, 18).

Błogosławiony poucza nas ponadto, iż nie powinno się przeciwstawiać wewnętrznej świętości serca temu, co zewnętrzne. Wręcz przeciwnie, poznanie tego co niewidzialne, opiera się w znacznym stopniu na uprzednim poznaniu rzeczy materialnych. W wielu wypadkach pośrednim świadectwem negatywnych zmian w stanie życie religijnego danej osoby jest bowiem jej nieuporządkowany wygląd, a także niedbały sposób poruszania się. Autor odwołał się tu do angielskiego przysłowia: cleanliness is next to godliness („czystość jest bliska pobożności”). Odpowiedni strój człowieka stanowi bowiem owoc jego dyscypliny wewnętrznej. Nie ma to rzecz jasna nic wspólnego z grzeszną próżnością czy zbytnim przywiązaniem do ozdób. Co istotne, Błogosławiony słusznie zauważa, iż osoby niechętnie patrzące na przepych świątyń chrześcijańskich, często jednocześnie wyróżniają się przepychem we własnym ubiorze czy wystroju swojego mieszkania. Bogactwa nie zostały dane nam po to, aby je odrzucać. Przeznaczone są one do wolnego i opartego na naszym własnym osądzie użytku. Chrześcijanin zasadniczo powinien jednak poprzestać na tym, co naprawdę jest mu niezbędne, miarę wyznacza tutaj roztropność. Wszystkie cenne materiały i wytwory są Bożą własnością, stąd powinny one przede wszystkim być wykorzystywane dla Bożej chwały. Korzystanie z tychże bogactw dla chwały kogoś innego jest zdaniem Błogosławionego zwykłym świętokradztwem i przejawem zarozumiałości. Chrześcijanin powinien naśladować w tym względzie króla Dawida, który martwił się tym, że Bóg nie ma dla siebie odpowiedniej siedziby na ziemi.

Błogosławiony wskazywał ponadto, iż budując kościoły, powinniśmy mieć na uwadze również ich trwałość i stabilność. Okazałość świątyni powinna wzbudzać w nas głęboką wdzięczność za pracę naszych przodków w wierze. Doskonałym przykładem są tu średniowieczne katedry, dzieła powstałe wskutek wysiłku kilku pokoleń chrześcijan.

Podkreślić należy ponadto, iż pomimo przykładania ogromnej uwagi do sfery zewnętrznej, Błogosławiony przypomina również, iż duchowe i niewidzialne zawsze poprzedza to, co cielesne. Bóg nie potrzebuje de facto istnienia świątyń. Dowodem na to są pierwsze wieku chrześcijaństwa, kiedy to wyznawcy Chrystusa gromadzili się w domach. Prawdziwą świątynią, w której zamieszkuje Chrystus, jest serce człowieka żyjącego w stanie łaski, stąd właściwa budowa świątyni powinna zaczynać się właśnie od oczyszczenia serca. O świątyni duchowej mówić można również w innym kontekście. Chodzi tu o „żywe kamienie”, jakimi są dusze chrześcijan. Błogosławiony posłużył się tu interesującą symboliką: światłem tej świątyni jest Bóg, Chrystus to najwyższy kapłan, skrzydła aniołów stanowią łuki, święci i nauczyciela są filarami, a zwykli wierni to posadzka. Okazałe kościoły nie przydadzą się na nic, jeśli nie będzie obecny w nich duch Chrystusa. Stąd wskazany jest pewien dystans wobec obecnych w kościele drogocennych przedmiotów. Pamiętać należy, iż same w sobie nie są one święte, to Chrystus czyni je świętymi.

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website