Obserwując polską scenę polityczną, możemy odnieść wrażenie, że powstała swego rodzaju moda na zakładanie partii politycznych. Liderzy poszczególnych ugrupowań obiecują szeroko pojętą lepszą przyszłość i zakończenie wojny polsko-polskiej. Cztery lata temu część wyborców pokładała nadzieję w formacji Kukiz15. Przed ostatnimi wyborami do Parlamentu Europejskiego powstała natomiast słynna Konfederacja, która poniosła jednak druzgocącą klęskę.

Od 1989 roku, co 4 lata powtarza się ten sam smutny scenariusz – obietnice wyborcze i związane z nimi nadzieje na lepszą przyszłość, a następnie większe lub mniejsze rozczarowanie. Wielkość owego rozczarowania zależy zazwyczaj od reprezentowanego światopoglądu. I tak na przykład liberałowie domagający się aborcji na życzenie i ślubów dla homoseksualistów zarzucają PiS-owi zamordyzm i zaściankowość. Liberałowie gospodarczy dodadzą do tego rozdawnictwo i finansowe wspieranie pijaków i nierobów”. Część zwolenników partii rządzącej gotowa jest natomiast bronić jej za wszelką cenę, jedynie osoby posiadające przynajmniej odrobinę obiektywizmu potrafią dostrzec, że cukierkowy obraz Polski, przedstawiany w TVP odbiega znacząco od rzeczywistości.

Nie ulega wątpliwości, iż Polacy coraz chętniej interesują się polityką. O polityce rozmawia się wszędzie – przy świątecznym stole, w pracy i w kolejce do lekarza. Zjawisko to samo w sobie uznać można za pozytywne, niepokój musi budzić jednak fakt, iż większość społeczeństwa patrzy na dokonujące się zmiany przez pryzmat toczącej się wojny polsko-polskiej. Przykładem może być, chociażby niedawny strajk nauczycieli. Lewak w sytuacjach takiego typu będzie wieszał na partii rządzącej “psy”, zarzucał brak dbałości o zarobki Polaków i o rozwój szkolnictwa. PIS-owiec przeciwnie, dla niego nauczyciel będzie synonimem roszczeniowego nieroba”. Czytając komentarze w internecie odnieść można niekiedy wrażenie, że ludziom brakuje głębszej refleksji nad problemami społeczno-gospodarczymi, wszystko opiera się na emocjach i prymitywnej nienawiści do poszczególnych polityków lub ugrupowań.

Jakiś czas temu postanowiłam zrobić eksperyment i przeprowadzić ankietę internetową na temat doświadczeń i oczekiwań Polaków w kwestiach pracowniczych i społecznych. Oczywiście, wyniki ankiety nie odzwierciedlają w pełni poglądów rodaków, niemniej jednak mogą być one pewną wskazówką. W badaniu udział wzięły 44 osoby, reprezentujące różne poglądy religijne i sympatie polityczne.

Ankietę wypełniło 11 osób posiadających wykształcenie średnie, a które pracują obecnie w następujących zawodach: konsultant infolinii (dwóch ankietowanych), murarz, drobny przedsiębiorca, inspektor części samochodowych, elektryk, budowlaniec i kierowca. Jedna osoba deklaruje się jako bezrobotna, jedna natomiast jako emeryt. Warto dodać, że w zawodzie wyuczonym pracują tylko trzy osoby: murarz, elektryk oraz technik-mechanik. Aż 45,5% powyższych ankietowanych zatrudniona jest obecnie w korporacji, 18,2% natomiast w małej firmie prywatnej. Większość z nich, bo aż 63,6% zatrudnionych jest na umowie o pracę, na umowę o dzieło pracuje tylko jedna osoba. Aż 54,4% badanych za najlepszy ustrój gospodarczy uważa ustrój oparty na katolickiej nauce społecznej, na drugim miejscu lansuje się natomiast kapitalizm z wynikiem 27,3%. Tylko jedna osoba stoi na stanowisku, że najlepszy ustrój to ustrój mieszany, zawierające elementy wszystkich systemów. Co ciekawe, pomimo deklarowanego poparcia dla katolickiej nauki społecznej aż 90,9% ankietowanych odpowiada błędnie na pytanie: Który z wymienionych papieży kojarzy Ci się z hasłem: katolicka nauka społeczna?, wskazując przy tym Jana Pawła II, choć za jej twórcę powszechnie uważany jest przecież Leon XIII. Ponadto osoby te nie rozumieją również hasła korporacjonizm”. Określenie korporacja rozumieją bowiem tylko i wyłącznie jako duża, międzynarodowa firma, stąd korporacjonizm to dla nich rządy dużego kapitału, wyzysk bogatych nad biednymi lub wyzysk ludzi przez korporacje”. Podobnie rzecz ma się z hasłem sprawiedliwość społeczna”. Ankietowani kojarzą go przede wszystkim z socjalizmem i komunizmem, lub z równymi prawami wedle swoich zasług i osiągnięć”. Najbardziej prawidłowa odpowiedź, z nauką społeczną Kościoła, nie padła ani razu.

13 uczestników badania, to osoby posiadające wykształcenie wyższe (ukończone studia II stopnia), w tym 10 mężczyzn i 3 kobiety. Zadeklarowały się one jako absolwenci następujących kierunków: informatyka, administracja, konstrukcja i budowa maszyn, zarządzanie i bankowość, architektura, leśnictwo i filozofia. Pracę w zawodzie wyuczonym znalazło aż 76,9% badanych. Co ciekawe, na pytanie: „Czy brak pracy w zawodzie wyuczonym jest dla Ciebie powodem frustracji?” ani jedna osoba nie udzieliła odpowiedzi „tak”, ani „raczej tak”.

30,8% ankietowanych zatrudniona jest obecnie w korporacji, dokładnie taki sam odsetek prowadzi własną działalność gospodarczą. Ani jedna osoba nie zadeklarowała się natomiast jako bezrobotna. Większość, bo aż 53,8% badanych pracuje obecnie na umowie o pracę.

Niepokój wzbudzać mogą natomiast odpowiedzi udzielone na pytanie: Który z powyższych ustrojów uważasz za najlepszy?” (odpowiedzi do wyboru: kapitalizm, komunizm, socjalizm, ustrój oparty na katolickiej nauce społecznej, korporacjonizm/dystrybucjonizm, faszyzm/narodowy syndykalizm, inny). Aż 46,2% ankietowanych odpowiedziało się za kapitalizmem. Dlaczego? Ponoć ma on dawać „wolność wyboru i możliwość bogacenia się”, jest też wydajny.

Co ciekawe, większość badanych posiadających wyższe wykształcenie podała prawidłową definicję katolickiej nauki społecznej, 46,2% z nich słusznie kojarzy to hasło z papieżem Leonem XIII. Z drugiej strony jednak aż 30,8% osób błędnie wskazała na Jana Pawła II, 15,4% natomiast na Franciszka. Ponadto podobnie, jak w przypadku ankietowanych z wykształceniem średnim, spora grupa osób pojęcie „korporacjonizm” rozumie jako „wyścig szczurów”, „pogląd faworyzujący rolę różnego rodzaju korporacji w życiu społecznym”, czy „duże międzynarodowe korporacje mające wpływ na politykę i gospodarkę państw”. Podobnie rzecz ma się z hasłem „sprawiedliwość społeczna”. Również w tym przypadku pojawiają się odpowiedzi „socjalizm”, „komunizm” czy „każdemu po równo”. Jak widać bez względu na posiadane wykształcenie, Polacy nie posiadają dużej wiedzy na temat, propagowanego przez ONR, modelu gospodarczego.

Przyjrzyjmy się teraz bliżej poglądom gospodarczym reprezentowanym przez wszystkich ankietowanych – nie biorąc pod uwagę wykształcenia czy poglądów religijnych. Zdecydowaną większość zdobyły następujące przekonania:


1. Osoba prywatna jest co do zasady lepszym zarządcą niż państwo.
2. Pracownicy powinni mieć przynajmniej minimalny wpływ na decyzje podejmowane w firmie.
3. Wysokość wynagrodzenia pracownika powinna zależeć przede wszystkim od jego kompetencji.
4. Wysokość wynagrodzenia pracownika powinna zależeć przede wszystkim od jego stażu pracy (tu jednak sporo ankietowanych miało już wątpliwości).
5. Polacy powinni mieć pierwszeństwo do pracy w Polsce.
6. Uważam, że państwo ma obowiązek wspierać finansowo matki, które chcą całkowicie poświęcić się wychowywaniu potomstwa.
7. Wzrost wynagrodzenia nie przyczyni się do wzrostu demograficznego, ponieważ powodem niżu jest hedonizm i wygodnictwo.
8. Zgadzam się z następującym stwierdzeniem: „Nie ma niczego niemoralnego w tym, że dyrektor banku zarabia 10 razy więcej od sprzątaczki”.
9. Dążę do tego, aby zarabiać jak najwięcej, myśląc przede wszystkim o sobie i rodzinie, los obcych ludzi niewiele mnie interesuje, bo każdy jest kowalem swojego losu.
10. Państwo powinno umożliwić obywatelom prowadzenie własnej działalności gospodarczej w postaci małych firm/małych warsztatów pracy.
11. Jestem za stworzeniem większej liczby szkół zawodowych.
12. Uważam, że dostęp na wyższe uczelnie powinni mieć tylko nieliczni, najzdolniejsi.
13. Nie mam nic przeciwko temu, że mój szef zarabia więcej ode mnie, ponieważ miał on pomysł, który skutecznie wprowadził w czyn dużo przy tym ryzykując.
14. Jestem za wprowadzeniem podatku solidarnościowego dla najbogatszych.
15. Liberalizm gospodarczy zawsze prowadzi do liberalizmu obyczajowego.
16. Własność prywatna nie może zaspokajać tylko potrzeb jednostki, musi mieć funkcję społeczną.

Ankietowani co do zasady stanowczo nie zgadzają się natomiast z następującymi stwierdzeniami:
 

1. Wielki kapitał skupiony w rękach prywatnych jest zagrożeniem dla suwerenności państwa, dlatego powinien zostać znacjonalizowany.
2. Wprowadzenie najwyższej krajowej to bardzo dobry pomysł.
3. Uważam, że wśród partii istniejących obecnie na scenie politycznej pod względem gospodarczym najbardziej katolicka jest partia Wolność, ponieważ jest antysocjalistyczna, a katolik nie może popierać socjalizmu (tu niestety widać jednak zachwianie się przy odpowiedziach).
4. Uważam, że każdy powinien zarabiać tyle samo (o ile swoją pracę wykonuje solidnie), bez względu na wykształcenie czy rodzaj wykonywanej pracy.
5. Sądzę, że robotnik wykonujący solidnie prostą pracę fizyczną i posiadający rodzinę powinien zarabiać więcej niż wykwalifikowany lekarz stanu wolnego.
6. Jestem w stanie zgodzić się na zarabianie mniej, jeżeli przyczyniłoby się to do dania podwyżek tym, którzy pracują obecnie na najniższej krajowej (o ile moja niższa pensja wystarczyłaby mi na godne życie).
7. Uważam, że prawa pracownicze powinny zostać ograniczone do minimum, ponieważ uczą one ludzi niepotrzebnej roszczeniowości.
8. Związki zawodowe powinny zostać zlikwidowane, ponieważ ich postulaty zazwyczaj są bardzo roszczeniowe i szkodliwe dla państwa.
9. Sądzę, że przedstawiciele danego zawodu, zamiast konkurować ze sobą powinni zrzeszać się w korporacje.
10. Strajk jest zjawiskiem negatywnym, ponieważ naraża pracodawcę na niepotrzebne straty.
11. Zjawisko walki klas istnieje naprawdę, należy uczynić wszystko, aby warstwy posiadające utraciły swoje przywileje.
12. Nie ma czegoś takiego jak prawo do godnej pensji. Jeśli ktoś uważa, że zarabia za mało, może zmienić pracę.
13. Zgodziłbym się na płacenie wyższych podatków, gdybym miał pewność, że rząd lub samorząd będzie rozsądnie dysponował moimi pieniędzmi.
14. Jestem za prywatyzacją służby zdrowia.
15. Jestem za prywatyzacją szkolnictwa.
16. Nie jestem zwolennikiem prowadzenia przez państwo lub samorządy instytucji takich jak domy dziecka czy schroniska dla bezdomnych, powinny być one finansowane przez ludzi dobrej woli”.
17. Jestem za likwidacją szeroko pojętej pomocy społecznej.
18. Ludzie ubodzy muszą pogodzić się ze swoją sytuacją finansową. Świat skonstruowany jest w taki sposób, że muszą istnieć bogacze i nędzarze.
19. Ludzie ubodzy i bezdomni są takimi z własnej woli, ponieważ nie wykazują chęci znalezienia pracy.
20. Chciałabym, aby w Polsce powstał ruch podobny do francuskich żółtych kamizelek”.
21. Zagraniczne korporacje może i ograniczają naszą suwerenność, ale przynajmniej zapewniają Polakom bardzo wysokie pensje i dbają o pracowników (dają pakiet medyczny, organizują eventy, itp.).
22. Bałbym się podjęcia pracy w małej firmie, prywaciarz zawsze dba tylko o swoje własne interesy.
23. Własność prywatna jest źródłem wyzysku.
24. Jestem za prywatyzacją zasobów naturalnych.

Co ciekawe, niemal każdy z uczestników ankiety, bez względu na poglądy religijne czy polityczne, przynajmniej raz w życiu spotkał się z przypadkiem łamania praw pracowniczych (jeśli nie osobiście, to przynajmniej w przypadku rodziny lub znajomych). Na czym dokładnie polegało łamanie tych praw? Aż 43,2% badanych wskazało na zmuszanie do pracy w nadgodzinach. Niewiele mniej, bo 40,9%, na nieprzestrzeganie zasad BHP i złe warunki pracy. Na trzecim miejscu plasuje się natomiast zmuszanie do częściowej pracy na czarno, czyli do dawania części wypłaty w tak zwanej kopercie (na problem ten wskazało 29,5% ankietowanych), a następnie robienie problemów z urlopem w sytuacjach takich, jak choroba dziecka czy pogrzeb bliskiej osoby (25% badanych). Na problem zmuszania do pracy na czarno wskazało 18,2% uczestników ankiety. Badani wskazywali również na zatrudnianie pracowników na umowę zlecenie do czynności, w których powinni oni otrzymać umowę o pracę, oszukiwanie na wynagrodzeniu czy nieprzestrzeganie tak zwanej doby pracowniczej.

Jak widać pomimo tego, że Polacy są coraz bardziej świadomi swoich praw, to mimo to zjawisko łamania praw pracowniczych wciąż występuje w naszym kraju stosunkowo często, jeśli nie bardzo często. W końcu większość z nas wie o tym z autopsji. My jako narodowi radykałowie stoimy na stanowisku, iż lekarstwem powinno być tu rozbudzanie narodowego solidaryzmu. Nie solidaryzmu klasowego, który buntuje pracowników przeciw pracodawcom, ale solidaryzmu narodowego. Dążymy do tego, aby pracodawca rozumiał potrzeby swoich podwładnych, wypłacał im godziwą pensję i zapewniał przynajmniej dwa dni wolnego tygodniowo (przede wszystkim wolne niedziele). Z drugiej strony jednak pracownik musi wystrzegać się przesadnej roszczeniowości, powinien też pamiętać, że wykonując solidnie swoje obowiązki, przyczynia się de facto do poprawy dobrobytu wszystkich Polaków.

Choć Polacy na ogół są świadomi tego, że polski system gospodarczy cierpi na wiele chorób, tak reprezentowane przez nich poglądy i proponowane rozwiązania, wzbudzać mogą w nas słuszny niepokój. Bardzo dużo złego ma tu na swoim koncie środowisko skupione wokół Konfederacji. Osoby pokroju Grzegorza Brauna (człowiek ten ma niestety ogromny wpływ, na pełnych dobrej woli, katolików, zwłaszcza tych tradycyjnych) czy Janusza Korwin-Mikkego jako alternatywę na rzekomo występujący w Polsce socjalizm, podają system kapitalistyczny w postaci całkowicie wolnego rynku, w którym prawa pracownicze traktowane będą jako szkodliwa dla gospodarki roszczeniowość, a osoby od prowadzenia własnego przedsiębiorstwa, preferujący bardziej pracę na etacie, wyrzucone będą poza margines społeczny. Widoczne jest to, chociażby w zebranych przeze mnie odpowiedziach. Większość ankietowanych stanęła na stanowisku, że pracując myślą przede wszystkim o sobie i rodzinie, a los obcych niewiele ich interesuje. Co do zasady nie zgodziliby się oni na zarabianie mniej, gdyby przyczyniło się to do poprawy sytuacji osób pracujących na najniższej krajowej (przy założeniu, że pomniejszona pensja mimo wszystko wystarczyłaby na godne życie).

Pewną nadzieją może napawać jednak fakt, iż z przeprowadzonej przeze mnie ankiety wynika, iż osoby pracujące na etat chciałyby mieć przynajmniej minimalny wpływ na decyzje podejmowane w firmie. Badani ponadto nie widzą nic złego w funkcjonowaniu związków zawodowych czy rozszerzeniu praw pracowniczych.

Na koniec chciałabym podzielić się pewną refleksją. Osobiście hasło „narodowy solidaryzm” kojarzy mi się z filmem dokumentalnym pt. „Powódź tysiąclecia”, który jakiś czas temu miałam okazję obejrzeć. Opowiada on o klęsce żywiołowej, która w 1997 roku nawiedziła Polskę. Interesujące jest to, iż powódź obudziła w ludziach zupełnie bezinteresowną pomoc oraz ogromny solidaryzm. I nie chodzi tu bynajmniej o egoistyczną chęć ochrony własnego dobytku, ale o ratowanie zabytków czy innych dóbr kulturowych. W filmie zobaczyć można ludzi spędzających całe dnie na rozkładaniu worków z piaskiem, czy rozdających żywność bądź ubrania. My Polacy zawsze umieliśmy jednoczyć się w momentach dla nas trudnych, na ogół jednak jesteśmy narodem biernym. Musimy zatem uświadomić sobie, że również i dziś trzeba stawić czoło groźnemu przeciwnikowi, groźniejszemu niż katastrofa naturalna czy okupant. Przeciwnikiem tym jest liberalizm, który odziera nas z godności, zabierając nam należne nam prawa pracownicze, czy zamiast do solidaryzmu zmusza bardziej do konkurencji i wzajemnego zwalczania się. Przede wszystkim jednak odziera nas z łaski uświęcającej, rozluźnia obyczaje i zabija nadzieje na życie wieczne

3 KOMENTARZE

  1. ” Większość ankietowanych stanęła na stanowisku, że pracując myślą przede wszystkim o sobie i rodzinie, a los obcych niewiele ich interesuje.” Nie to, że obcy w ogóle nie interesują. Nikt normalny nie chce biedy w Polsce. Ale to, że troszczą się o rodzinę, to przecież to jest “ordo caritatis”. System, w którym wszyscy troszczą się skutecznie o własne rodziny jest dobry. A system pisowski, to jest troska o kliki, które nami rządzą. Kliki pisowskie też troszczą się o swoje rodziny (jak loty żony Kuchcińskiego itd.) tyle, że robią to nie własną pracą a zdzieraniem podatków z innych.

  2. A jednak tym razem Konfederacja odniosła wielkie zwycięstwo. Choć procent jednocyfrowy i mandatów procentowo jeszcze mniej, to obecność w wielkiej polityce stała i nie do zignorowania. Jest to wyraźny sygnał od społeczeństwa, że partia liberalno-narodowa jest słuszna. Słuszna nie dlatego, że brata dwie przeciwstawne idee (w tym jedną – jak tu konkretnie Pani podkreśla – niebezpieczną), ale dlatego, że na pro-semicką pseudo-prawicę rodem z Okrągłego Stołu już patrzeć się nie da, a tym bardziej na wciąż silny obozy chamów, czy wielki powrót komuny.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię