Temat niniejszego tekstu może wydawać się banalny, zaś jego treść faktycznie daleka jest od nowatorstwa i odkrywczości. Podejmuje jednak zagadnienie niezwykle istotne i fundamentalne dla kultury i cywilizacji euroatlantyckiej, a nawet całego współczesnego świata, w tym także – w pewnym sensie – myśli chrześcijańskiej, na którą poprzez działalność św. Tomasza z Akwinu, który dokonał recepcji, poszerzenia i reinterpretacji filozofii, jaką poniżej w syntetyczny sposób postaramy się zaprezentować, omawiane zagadnienie walnie wpłynęło.

Arystoteles (384-322 p. n. e.), bo o jego filozofii ma zamiar traktować ten artykuł, urodził się w Stagirze na Półwyspie Chalcydyckim (stąd bywa określany również jako Stagiryta) i jest uznawany za najwybitniejszego, obok Platona, filozofa czasów starożytnych. Początkowo pobierał nauki w Akademii Platońskiej, lecz z czasem usamodzielnił się intelektualnie, zajmując stanowisko opozycyjne względem platońskiej teorii idei. Szeroko znana była jego przyjaźń z królem Macedonii Aleksandrem, którego był nauczycielem. Później, korzystając z jego mecenatu, Stagiryta rozwinął szeroko zakrojone badania z różnych dziedzin wiedzy: nauk przyrodniczych (głównie biologii, botaniki i zoologii), logiki, psychologii (w jego ujęciu były to przede wszystkim dociekania nad duszą jako formą ludzkiego ciała), polityki (klasyfikował i opisywał znane w jego epoce ustroje polityczne) czy etyki. Rozległość jego zainteresowań naukowych i filozoficznych odsłaniają już same tytuły jego dzieł, jak na przykład: Kategorie, Hermeneutyka, O niebie, Fizyka, Meteorologika, O ruchu zwierząt, Polityka i Metafizyka. Arystoteles był ponadto założycielem jednej z najdonioślejszych starożytnych szkół filozoficznych, jaką był Likejon (Liceum).

Charakteryzując pokrótce filozofię Stagiryty od strony metasystemowej (metafilozoficznej), należy wskazać na kilka najważniejszych jej cech, do których zaliczają się: zdroworozsądkowe podejście do ujmowania zagadnień oraz respekt dla doświadczenia potocznego i empirii (tego, o czym informują nas zmysły), uwzględnianie roli języka naturalnego w dziedzinie systematyzacji i uzasadnień, a także posługiwanie się aporematycznym (problemowym) sposobem myślenia (rozważaniem rozwiązań przemawiających „za” i „przeciw” rozstrzygnięciu danej kwestii). Zdaniem Arystotelesa, struktura naturalnego języka stanowi na ogół dość wierny model struktury samej rzeczywistości, a kategorie orzekania zdaniowego (podmiotowo-orzecznikowa struktura naszego języka) wskazują na podmiotowo-własnościowe kategorie bytowania.

Typowe dla filozofów starożytnych zainteresowanie zasadą świata (fundamentem bytowym wszystkiego, co istnieje i z czego się wywodzi), czyli pytanie o άρχή (arché) rzeczywistości, było obecne również w myśli Arystotelesa. Stagiryta przeformułował jednak ten problem, zastanawiając się nad tym, „dzięki czemu” coś jest jakieś i takie właśnie, jakie jest. W poznaniu naukowym, jak przekonywał Arystoteles, musi chodzić przede wszystkim o wskazanie racji, „dzięki której” i „ze względu na którą” coś jest takim właśnie, jakim jest, z konieczności. Wartościowe i racjonalne dociekanie powinno więc sprowadzać się do wskazania przyczyn bytu. Kiedy myślimy dziś o przyczynie, mamy na uwadze najczęściej jedną tylko jej odmianę, a mianowicie przyczynę sprawczą. Arystoteles rozumiał jednak to zagadnienie szerzej, wyróżniając cztery rodzaje przyczyn: formalną (sprowadzającą się do fundamentalnych praw odpowiadających za powstanie określonej struktury jako całości – ilustrując to na przykładzie, możemy stwierdzić, że przyczyną formalną stadionu są jego wizja i projekt wykoncypowane przez architekta), materialną (warunkującą zmienny charakter danego bytu – w przypadku stadionu taką przyczyną będzie materiał, z którego został on zbudowany, a zatem, między innymi, stal, żelbet czy szkło), sprawczą (będącą czynnikiem inicjującym przemienianie bytu – w tym sensie nic wszakże nie działa bez zapoczątkowania określonych modyfikacji, co również widać na przykładzie stadionu, który nie zaistniałby, gdyby nie pewne czynności jego konstruktorów i robotników) i celową (stanowiącą motyw działania sprawcy – powstanie rzeczy musi bowiem służyć pewnemu celowi, na przykład dla stadionu będzie nią chęć dania kibicom miejsca oglądania meczów piłkarskich i prowadzenia dopingu).

W metafizyce Arystoteles znany jest przede wszystkim z opracowania teorii aktu i możności, którą wyjaśniał zmienny i dynamiczny charakter zjawisk, określając przy okazji fenomen ruchu. Akt i możność, zdaniem Stagiryty, to dwa podstawowe niesamodzielne składniki bytu. Wszystko w znanym nam świecie składa się z aktu i możności. Interesujące nas pojęcia są ze sobą sprzężone w tym sensie, że niepodobna zrozumieć, czym jest akt, bez zorientowania się w tym, czym jest możność (i odwrotnie). Termin „akt” odnosi się w pierwszej kolejności do ruchu. Jednak dalej przez analogię nazywa się nim wszystko to, co z ruchem związane: dokonane, spełnione, udoskonalone i urzeczywistnione. Być może nawet lepszym określeniem metafizycznego pojęcia „akt” byłoby słowo „urzeczywistnienie”. Byt może być wszakże pod jakimś konkretnym względem albo w akcie, albo w możności. Żołądź jest w możności do tego, by stać się dębem. Kiedy rozwinie się do postaci dębu, to będziemy mogli mówić o zaktualizowaniu tkwiącej w nim możności. Analogicznie student matematyki jest matematykiem w możności, albowiem gdy ukończy studia, nabywając biegłości w interesującej go dyscyplinie i otrzymując stosowny dyplom, będzie matematykiem w akcie. Możność (potencja) może być zaś inaczej określona jako zdolność. Stanowi bierny element bytu, który jest konkretyzowany (aktualizowany) przez akt. Odwołując się do pojęcia możności, Arystoteles tłumaczył, w jaki sposób możliwa jest zmiana (ruch). Istotą ruchu, według Stagiryty, jest przejście z możności do aktu. W jego systemie myślowym czystą możność stanowi materia, która jest aktualizowana przez odpowiednią formę, w wyniku czego powstaje rzeczywisty przedmiot.

Charakterystyczny dla myśli Arystotelesa jest filozoficzny realizm. Przedmioty badań, tak filozoficznych, jak i naukowych, istnieją obiektywnie, czyli pozapsychicznie i niezależnie od stanowienia podmiotu. Ludzki proces poznania rzeczywistości – w zależności od celu poznania, jego przedmiotu i zastosowanych metod – realizuje się trojako: 1) jako teoretyczno-prawdziwościowe rozumienie rzeczywistości (theoria), 2) jako praktyczno-ludzkie działanie moralne, ukierunkowane na dobro (praxis) i 3) jako wytwórczo-artystyczna praca rozumu (pojesis). Znamienne dla ujęcia Stagiryty jest to, że na wszystkich trzech drogach poznawczych wykonujący swoje działanie rozum pokierowany jest samym układem rzeczy (ratio recta). Jedynym źródłem wchłanianych przez podmiot w poznaniu treści jest rzeczywistość. Innymi słowy, rzeczywistość (to, jak rzeczy w świecie się mają i jak są w nim zorganizowane niezależnie od podmiotu poznającego) okazuje się uprzednia względem poznania. Podmiot, poznając rzeczywistość, jest przede wszystkim pasywno-receptywny. Oczywiście, nie oznacza to, że nie ma na poznanie żadnego wpływu, albowiem interioryzując poznawcze treści, czyni to zawsze selektywnie (poznając dany przedmiot bądź zjawisko wyłącznie od pewnej strony i w wybranych aspektach), a ponadto przy użyciu języka. Ten ostatni nie kreuje jednak faktów, lecz podąża za rzeczywistością, przez co w procesie poznania przysługuje mu status narzędzia. Pierwszym i podstawowym procesem poznawczym, w którym interioryzuje się treści realnie istniejące jakichś bytów, jest poznanie teoretyczne, którego celem jest uzgodnienie się poznawcze intelektu z bytem, czyli poznanie prawdy. Dotarcie do tak rozumianej prawdy jest zarazem rozumieniem rzeczywistości (odkryciem „dla-czego” danego bytu – stanowiących go racji). Poznanie praktyczne, które zakłada poznanie teoretyczno-prawdziwościowe, wymaga dodatkowo skutecznego działania wolnej woli, czyli wolnego wyboru takiego konkretnego dobra, które umożliwi osiągnięcie wyznaczonego celu. Celem ludzkiego działania, zdaniem Arystotelesa, jest więc dobro. Aby je spełniać, trzeba jednak znać jego stronę przedmiotową. Przykładowo, dobrem dla zziębniętego i przemoczonego kota będzie jego osuszenie, ale jego należyte zrealizowanie suponuje wiedzę, że można to zrobić na przykład przy użyciu ręcznika lub suszarki, lecz nie mikrofalówki, gdyż umieszczenie w niej futrzaka mogłoby spowodować jego zgon. Wreszcie w poznaniu wytwórczo-artystycznym (współczesnymi jego przykładami mogą być garncarstwo, produkcja cementu, technologia chemiczna, rzeźbiarstwo, bajkopisarstwo czy konstruowanie łazików marsjańskich) podmiot przekształca rzeczywistość, operując w danym mu materiale (dla rzeźbiarza będzie nim drewno lub marmur, a dla poety słowa, reguły składni i wyczucie rytmu).

Przedmiotem filozoficznych wyjaśnień był dla Arystotelesa pluralistyczny świat rzeczy i osób, zwany bytem. Wiadomo jednak, że w dziejach filozofii rozumienie owego bytu wielokrotnie się zmieniało, dlatego dookreślenia domaga się jego pojmowanie przez Stagirytę. Dla Arystotelesa bytem było wszystko to, czemu przysługiwał status realności. Stąd mówi się często o realistycznym rysie jego filozofii. Jednak ze względu na jaki czynnik coś rzeczywiście (realnie) jest bytem? Arystoteles odpowiadał, że byt – choć wielorako może być ujmowany – zawsze jest bytem ze względu na samodzielny, podmiotowy sposób bytowania, zwany οΰσία (ousίa), czyli substancją. Samodzielne i podmiotowe bytowanie – substancja – jest naczelną kategorią bytu. Wszystko bowiem, cokolwiek nazywamy bytem, jest substancją lub jej powstawaniem i niszczeniem, jej właściwością (przypadłością) lub relacjami myśli nad sposobami bytowania. Świat, w przekonaniu Arystotelesa, jest więc pluralistyczny (istnieje w nim wiele bytów) i składa się nade wszystko z bytów samoistnych (substancji), którym przysługują określone właściwości (przypadłości). Te ostatnie są każdorazowo nabudowane na substancji – nie słyszy się przecież miauczenia bez kota (miauczenie jest właściwością określonego bytu substancjalnego, w tym wypadku drapiącego zwierzątka, jakim jest kot). Obok substancji mamy zatem dziewięć innych kategorii bytowania (a zarazem orzekania o bytach), jakie wyróżnił Arystoteles: ilość, jakość, relację, uwarunkowanie czasowe, umiejscowienie, działanie, doznawanie, położenie przestrzenne i posiadanie. Substancja jest zawsze konkretem (bytem jednostkowym), stanowiącym złożenie z materii i formy substancjalnej. Najwyższą i najdoskonalszą substancją jest forma czysta (niemająca domieszki materii), czyli akt czysty, będący arystotelesowskim bogiem – samym życiem i samomyślącą myślą, nieporuszonym poruszycielem, bez którego nie byłby możliwy ruch (jakkolwiek on sam pozostaje absolutnie niezmienny, jednak przyciąga wszystko jako cel, mogący być metaforycznie przyrównany do magnesu lub obiektu miłości, który pociąga ku sobie miłującego).

Człowiek, w myśl filozofii Arystotelesa, jest tworem hylemorficznym – złożonym z duszy i ciała. Przy czym ta pierwsza jest aktem i formą, kształtując i organizując materię na sposób ludzkiego ciała (odwołując się do teorii aktu i możności, powiemy więc, że w przypadku człowieka dusza ma się do ciała tak, jak akt ma się do możności). Jako że człowiek jest syntezą duszy (formy substancjalnej) i fizycznego ciała, to może istnieć tylko jako ich synteza (ścisłe zespolenie). Człowiek ma jedną duszę, która pełni u niego rolę formy całego ciała, zaś owa dusza działa poprzez władze: wegetatywne, lokomotoryczne (ruchowe), pożądawcze (zmysłowe) i poznawcze. Wyróżnić można wśród nich jeszcze zmysły zewnętrzne (dotyk, smak, węch, słuch i wzrok), które bezpośrednio kontaktują nas z tym, co na zewnątrz nas, a także zmysły wewnętrzne (wyobraźnia, osąd zmysłowy, pamięć i integrujący je zmysł wspólny). Szczególną rolę pełnią u człowieka, zdaniem Arystotelesa, wyobraźnia i pamięć, które stoją u podstaw poznania intelektualnopojęciowego, angażującego odseparowany od materii intelekt czynny. Nie da się natomiast rozstrzygnąć, czy człowiek w koncepcji Arystotelesa jest bytem śmiertelnym czy nieśmiertelnym (w późniejszych czasach rozmaicie w tym zakresie jego myśl interpretowano, tak iż ukuto nawet teorię, wedle której człowiek byłby w stanie osiągać li tylko jakiś kolektywny rodzaj życia wiecznego dzięki wspólnemu całemu rodzajowi ludzkiemu intelektowi czynnemu, w którym poszczególne indywidua wyłącznie partycypują).

Arystotelesowska etyka jest eudajmonizmem. Ostatecznym celem ludzkiego postępowania, w przekonaniu Stagiryty, jest bowiem osiągnięcie osobistego szczęścia, płynącego z posiadania (urzeczywistniania) dobra i praktykowania cnót. Najwyższym dobrem dla człowieka, jako że jest on bytem rozumnym, jest wedle Arystotelesa poznanie. Poznając rzeczywistość, najlepiej w sposób pozautylitarny i czysto kontemplatywny, byt ludzki aktualizuje wszakże swoje najwyższe potencjalności (możności). Najwartościowsze poznanie, dające człowiekowi zarazem najwięcej szczęścia, dotyczy spraw boskich, czyli tych, którymi zajmuje się filozofia (teologia naturalna). Ideałem dla greckiego myśliciela jest wobec tego życie mędrca (filozofa), lecz niezwykle wartościowa jest także przyjaźń, zwłaszcza wtedy, gdy w gronie równych sobie mędrców można rozprawiać o sprawach najwyższych.

Aby działać w sposób moralnie pozytywny, nie wystarczy tylko wiedzieć, co jest dobre i czym jest dobro jako takie. Potrzebna jest bowiem odpowiednia praktyka (dla Arystotelesa, jak wcześniej wspomniano, działanie moralne jest domeną poznania praktycznego). Dobrym moralnie (dzielnym etycznie) jest więc ten, kto żyje cnotliwie. Cnota zaś, zdaniem Arystotelesa, to złoty środek między skrajnościami w różnych dziedzinach usprawnień (na przykład męstwo stanowi pewne wypośrodkowanie między tchórzostwem a brawurą). Dla Stagiryty człowiek jest ponadto bytem społecznym, gdyż tylko w naturalnej wspólnocie, wespół z innymi jednostkami, może on rozwijać tkwiące w nim potencjalności. Tym samym najlepszy ustrój państwowy to taki, w którym nie powstaje rozdźwięk między jednostką a społeczeństwem (zbiorowość, na przykład państwo, nie tłamsi jednostki, lecz wspiera ją w jej wszechstronnym rozwoju).

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię