Newsletter subscribe

Sport

Marcin Murzyn: Blind football, czyli piłka nożna dla niewidomych

Posted: 25 października 2018 o 14:34   /   by   /   comments (0)

Sportem, który wzbudza bezsprzecznie największe emocje na świecie, jest piłka nożna. Rozgrywany co cztery lata mundial sprawia, że nawet ci, którzy na co dzień nie śledzą piłkarskich rozgrywek, zaczynają ekscytować się poczynaniami najlepszych piłkarzy globu. Podobnie jest zresztą także w przypadku zmagań o prymat na poszczególnych kontynentach.

 

Europejczyków w sposób szczególny interesuje oczywiście turniej mający na celu wyłonienie mistrza Europy czy najlepszej klubowej drużyny kontynentu w rozgrywkach Ligi Mistrzów, ale duże zainteresowanie wzbudza również, chociażby rywalizacja w Copa América czy Pucharze Narodów Afryki. Najlepsze klubowe drużyny świata, takie jak Real Madryt, FC Barcelona, Manchester United, Bayern Monachium czy Juventus Turyn, biją rekordy popularności, a na sprzedaży gadżetów i meczowych koszulek zarabiają krocie. Nawiasem mówiąc, przerodzenie się piłkarskich gigantów w prężnie rozwijające się przedsięwzięcia biznesowe i dająca się we znaki – przede wszystkim w najlepszych ligach świata i przy okazji najważniejszych turniejów międzynarodowych – komercjalizacja futbolu, zniechęcają do tej dyscypliny wszystkich tych, którzy nie akceptują brutalnego i płytkiego, wręcz prostackiego, liberalizmu gospodarczego. Jednakże zazwyczaj nie zabijają w tych osobach miłości do futbolu całkowicie, albowiem jest w świecie piłki coś, co nigdy nie ulegnie komercjalizacji. Miłość do lokalnych klubów – bo o niej mowa – jest czymś, co okazuje się charakterystyczne dla ludzi na całym globie. Utożsamiają się oni z ukochanymi drużynami, manifestując tym samym przywiązanie do swoich miast, regionów i narodów. Przy czym miłość ta jest silniejsza od pieniędzy. Dowodzi tego fakt, że nawet te kluby, które przeżywają głęboki upadek sportowy, organizacyjny i finansowy, mogą liczyć na rzesze oddanych fanów. Doskonałym tego przykładem na gruncie polskim jest Widzew Łódź, który – chociaż w 2014 roku opuścił szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju i doświadczył nawet goryczy występów w lidze okręgowej – regularnie gromadzi na rozgrywanych przez siebie w roli gospodarza spotkaniach widownię przekraczającą 15 tysięcy fanów. Mniej licznych, ale równie oddanych kibiców, ma Garbarnia Kraków, która jeszcze przed II wojną światową zaliczała się do grona najlepszych ekip w kraju – w 1929 roku sięgnęła po tytuł wicemistrzowski, a w 1931 roku została mistrzem Polski. W kolejnych dekadach powodziło się jej różnie – raz lepiej, a kiedy indziej gorzej, tak iż balansowała między najwyższą klasą rozgrywkową a niższymi ligami. Jednak prawdziwym ciosem dla mistrzów Polski z 1931 roku było sprzedanie, a następnie rozburzenie jej urokliwego stadionu nad brzegiem Wisły w 1973 roku, co nastąpiło wskutek krzywdzącej decyzji ówczesnych włodarzy miasta. Garbarnia popadła wtedy w poważne tarapaty, na wiele lat zagościła w niskich ligach, jednak przetrwała i dziś – właśnie dzięki wsparciu wiernych sympatyków – wstaje z kolan i ponownie występuje na centralnym szczeblu rozgrywkowym. Przykłady drużyn, które nie cieszą się pomocą ze strony bogatych sponsorów, a mimo to trwają za sprawą oddanych kibiców, dla których dbałość o lokalne tradycje stanowi sprawę priorytetową, można by mnożyć. Odnaleźć je można zresztą nie tylko na terenie wyjątkowo mocno miłującego tradycję Krakowa, ale w ogóle na całym świecie.

 

Jest więc miłość do sportu, w szczególności zaś do piłki nożnej, swoistym faktem antropologicznym, mówiącym wiele o współczesnym człowieku, który wciąż – podobnie jak jego przodkowie tysiące lat temu – żyje wespół z innymi ludźmi, w lokalnych i niejako naturalnych dla siebie wspólnotach, pragnąc te ostatnie afirmować i zabiegać o ich pomyślność. Czyni to oczywiście na wiele sposobów, ale bodaj najbardziej barwnie i wyraziście poprzez sport i kibicowanie. W rywalizacji odbywającej się na sportowych arenach pragnie zapewnić chwałę swemu miastu, regionowi i narodowi, stąd mecze piłkarskie – zwłaszcza najbardziej prestiżowe, jak pomiędzy Wisłą Kraków a Legią Warszawa czy pojedynki derbowe, w których wyłonione mają zostać najlepsze ekipy Krakowa, Belgradu, Glasgow, Mediolanu, Rzymu czy Buenos Aires – elektryzują nie tylko fanów bezpośrednio zainteresowanych tymi wydarzeniami drużyn, ale też szerszą publiczność, nierzadko nawet na całym globie. Dla piłkarza i kibica każdy mecz jego drużyny jest oczywiście zdarzeniem o wysokiej randze, tak iż niejednokrotnie wszystkie inne sprawy schodzą wtedy na dalszy plan. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że wśród wielu spotkań, które corocznie rozgrywa każdy klub piłkarski, są też takie, które wzbudzają szczególny dreszcz emocji. Najczęściej są to mecze z odwiecznym rywalem, jak na przykład osławione pojedynki derbowe pomiędzy Wisłą Kraków a Cracovią w Krakowie czy Club Nacional de Football a Club Atlético Peñarol w Montevideo. Towarzyszy im zazwyczaj wyjątkowo żywiołowy doping fanów, a czasami także okazałe choreografie ozdabiające trybuny, nazywane oprawami meczowymi.

 

Barwną otoczkę tych wydarzeń możemy percypować oczywiście tylko za sprawą naszego aparatu zmysłowo-poznawczego. W przypadku jego nieprawidłowego funkcjonowania, jak ma to miejsce u osób niewidomych, szereg aspektów rzeczywistości musi pozostać niedostępnych. Zmysł wzroku, aczkolwiek niezwykle doniosły i przydatny w ludzkim kontakcie poznawczym ze światem, nie jest jednak jedynym, jaki posiadamy. Oprócz niego posługujemy się także smakiem, węchem, dotykiem i słuchem. Dlatego ludzie niewidomi z powodzeniem mogą cieszyć się grą w piłkę bazując właśnie przede wszystkim na dwóch ostatnich z wymienionych zmysłów. To one są bowiem podstawą blind footballu, czyli gry zespołowej przypominającej futsal (piłkę halową), która przeznaczona jest dla niewidomych i niedowidzących.

 

Chociaż owa gra w swych najbardziej rzucających się w oczy właściwościach podobna jest do piłki nożnej, a jeszcze bardziej do jednej z jej odmian, jaką stanowi futsal, to ze względu na swą specyfikę i fakt, że jest ona dedykowana osobom niewidomym, posiada szereg zasad, które sprawiają, iż różni się od dyscypliny uprawianej przez ludzi widzących. Z piłką halową łączy ją jednak to, że biorą w niej udział dwie drużyny złożone z pięciu zawodników (czterech graczy w polu i bramkarza). Mecz trwa 50 minut – składa się z dwóch połów trwających po 25 minut. Jeżeli nie gra się w systemie ligowym, a spotkanie ma od razu wyłonić zwycięzcę, jak na przykład w jakichś rozgrywkach pucharowych, gdzie ekipy mają za zadanie dojść jak najwyżej, aż do rozstrzygającego o najcenniejszych laurach finału, to – jeśli po końcowym gwizdku wynik jest remisowy – wykonywane są rzuty karne, które mają wyłonić triumfatora meczu (nie dochodzi więc do dogrywki). Trenerzy obu drużyn mogą dokonywać zmian w dowolnym momencie i w dowolnych ilościach, a ponadto mają prawo do zarządzenia jednominutowej przerwy na życzenie w każdej z połów.
Opisane wyżej zasady przypominają te, które obowiązują w futsalu. Jednakże blind football może poszczycić się także szeregiem reguł, dzięki którym stanowi on dyscyplinę wyjątkową i niepowtarzalną. Tym, co w pierwszej kolejności odróżnia go od innych dyscyplin jest podział zawodników na kategorie: B1, B2 i B3. Przy czym pierwsza z wymienionych kategorii obejmuje graczy zupełnie niewidomych, natomiast pozostałe dwie odnoszą się do zawodników z częściową wadą wzroku. Owego podziału rygorystycznie przestrzega się w wypadku rozgrywek o najwyższej randze, takich jak Igrzyska Paraolimpijskie, Mistrzostwa Świata czy Mistrzostwa Europy. W ich trakcie formuje się ekipy składające się wyłącznie z piłkarzy należącej do jednej kategorii. Jednakowoż w przypadku spotkań towarzyskich, rozgrywek ligowych, a nawet międzynarodowych turniejów klubowych nie zabrania się, aby w jednej drużynie występowali gracze zaliczający się do różnych kategorii. Dlatego też występują oni ze specjalnymi przepaskami na oczach, których celem jest swoiste wyrównanie szans – chodzi wszakże o to, aby ktoś, kto posiada jedynie częściową dysfunkcję wzroku nie miał podczas meczu przewagi nad zawodnikiem, który jest osobą całkowicie niewidzącą (jedynymi piłkarzami, którzy nie muszą zakładać przepasek, są golkiperzy).

 

Dla blind footballu charakterystyczne jest także to, iż korzysta się w nim z udźwiękowionej piłki. Wynika to z tego, że podstawowym zmysłem, z jakiego podczas meczu korzystają zawodnicy, jest słuch. Wobec tego z poruszającej się futbolówki wydobywa się specyficzny dźwięk, który pozwala piłkarzom w jej zlokalizowaniu. Piłka, której używa się w opisywanej dyscyplinie, ma obwód wynoszący 60-62 centymetrów, waży 510-540 gramów, zaś jej ciśnienie wynosi 0,4-0,6 atmosfer. Jej wnętrze skonstruowane jest tak, aby wydobywał się z niej charakterystyczny – przypominający odgłosy grzechotki – dźwięk, który usłyszeć można wtedy, gdy się toczy, wiruje wokół własnej osi oraz znajduje się w locie.

 

Interesującym, a zarazem bardzo doniosłym aspektem blind footballu, jest reguła, która stanowi o tym, że gracz, który znajduje się w odległości około 3 metrów od będącego przy piłce zawodnika drużyny przeciwnej, nosząc się jednocześnie z zamiarem odebrania mu owej piłki, powinien ten fakt zakomunikować poprzez głośny okrzyk „voy” (wywodzący się od hiszpańskiego słowa, które znaczy tyle, co „idę”). Gdyby tego wspomnianym okrzykiem nie zakomunikował rywalowi, to sędzia uznałby jego zachowanie za faul. Przy czym gracz, który znajduje się w posiadaniu futbolówki, swojego położenia na boisku nie musi nikomu komunikować.
Płynność gry w blind footballu poprawia pomoc ze strony przewodników. Obserwują oni grę zza linii boiska i wydają komendy, które mają na celu jak najlepsze poprowadzenie piłkarzy. Każda drużyna posiada trzech przewodników – po jednym na każdą strefę boiska (obrony, pomocy i ataku). Jednym z przewodników bardzo często jest trener, a szczególne zadanie do wykonania ma przewodnik, który naprowadza graczy w strefie ataku. Otóż w przypadku wykonywania przez jego zespół rzutów rożnych, wolnych lub karnych uderza on kilkukrotnie w słupki bramki, tak aby piłkarze mogli lepiej zorientować się, w jakim dokładnie kierunku mają posłać piłkę.

 

Boisko, na którym rozgrywa się mecze blind footballu, przypomina plac gry z futsalu, niemniej ma ono szereg właściwości, które charakterystyczne są tylko dla interesującej nas dyscypliny sportu. Mierzy ono – obowiązkowo podczas oficjalnych turniejów – 20 metrów szerokości i 40 metrów długości, ale podczas mniej istotnych rozgrywek dopuszczalne są wymiary nieznacznie od tych parametrów odbiegające. Nawierzchnia, na której mecze rozgrywają niewidomi i niedowidzący piłkarze, jest naturalna bądź sztuczna (częściej gra się na tej ostatniej). Najciekawsze jest jednak to, że linie wyznaczające różne strefy boiska i pole bramkowe są nie tylko pomalowane na biało, tak aby bez problemów mógł je rozpoznać sędzia, ale też mają one specjalne wypustki, które ułatwiają pozbawionym wzroku zawodnikom wyczucie ich pod butami. Dzięki temu lepiej orientują się oni, w jakiej strefie boiska aktualnie się znajdują, a gra zyskuje na dynamiczności. Plac gry okalają bandy, dzięki którym nieprzechwycone niskie piłki nie wychodzą nazbyt często na aut. Nie oznacza to jednak, że coś takiego, jak auty w blind footballu nie funkcjonuje. Otóż z autem w rzeczonej dyscyplinie sportu mamy do czynienia wtedy, gdy piłka przekracza bandy i opuszcza plac gry.

 

Blind football, podobnie jak inne odmiany piłki nożnej, jest grą kontaktową, dlatego piłkarze – w celu zminimalizowania ryzyka doznania kontuzji – występują w ochraniaczach. Nad przestrzeganiem reguł gry czuwa podczas każdego meczu arbiter, który ma prawo ukarania nieprzepisowo grających zawodników reprymendą słowną oraz kartkami żółtą i czerwoną. Następstwem faulu jest oczywiście rzut wolny, zaś kiedy ma on miejsce w polu bramkowym – rzut karny, egzekwowany z odległości 6 metrów od bramki. Co ciekawe, w blind footballu może dojść do tzw. faulu akumulowanego. Mamy z nim do czynienia wtedy, gdy jedna z drużyn w ciągu jednej połowy dopuści się czterech fauli. Następstwem faulu akumulowanego jest tzw. rzut karny przedłużony, który wykonuje się nie z 6 metrów, jak w przypadku zwykłych rzutów karnych, lecz z 8 metrów (stąd jego nazwa).

 

Omawiana dyscyplina sportu wywodzi się z Ameryki Południowej, a jej początki datuje się na lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte XX wieku. Obecnie popularna jest jednak na całym świecie, w tym także w Polsce, która może poszczycić się posiadaniem narodowej reprezentacji w blind footballu. W naszym kraju organizowane są także rozgrywki ligowe, w których rywalizują najlepsi niewidomi i niedowidzący piłkarze. Największym zainteresowaniem blind football cieszy się we Wrocławiu, gdzie najczęściej odbywają się też zgrupowania kadry, jak również w Krakowie. W tym ostatnim mieście działa klub Tyniecka Nie Widzę Przeszkód, którego kapitanem jest Marcin Ryszka, będący zarazem jednym z prekursorów piłki nożnej dla niewidomych nad Wisłą. Między innymi dzięki jego staraniom do Krakowa przysłano pierwsze udźwiękowione piłki, dzięki którym – począwszy od 2008 roku – niewidomi futboliści mogli rozpocząć treningi. Z początku rozgrywali tylko nieoficjalne spotkania towarzyskie, jednak z czasem zorganizowano oficjalne i cykliczne turnieje ligowe, a polscy niewidomi piłkarze zaczęli też odnosić pierwsze sukcesy na arenie międzynarodowej.

 

Warto dodać, że z blind footballem nie wiążą się tak duże dochody finansowe, jak w przypadku zawodowej piłki nożnej. Jednak niezależnie od tego niewidomym i niedowidzącym piłkarzom nie można odmówić waleczności i zaangażowania, przez co ich boiskowe poczynania niejednokrotnie mogą wzbudzać większy szacunek niż gra zarabiających setki milionów euro gwiazd piłki nożnej z najsłynniejszych lig świata. Należy bowiem pamiętać, że osoby niepełnosprawne w to, co robią, muszą włożyć nieporównywalnie większy wysiłek od ludzi, którzy mogą cieszyć się pełnią sił fizycznych. Dodatkowym atutem blind footballu wydaje się zaś integracyjna funkcja tej dyscypliny sportu. Jak wcześniej wspomniano, podczas meczów niewidomych piłkarzy naprowadzają przewodnicy – wysyłając pod ich adresem rozmaite komunikaty werbalne. Można więc powiedzieć, że sport ten łączy osoby niepełnosprawne i ludzi zdrowych, tak iż dla dobra jednej drużyny pracują niewidomi gracze i pozbawieni wady wzroku przewodnicy czy trenerzy. Nie ulega wątpliwości, że taka sytuacja daje asumpt do pogłębienia wzajemnego zrozumienia i ubogaca tak jednych, jak i drugich, a to zdaje się w blind footballu najpiękniejsze.

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website