Newsletter subscribe

Idea

Marcin Murzyn: Czym jest nihilizm?

Posted: 5 marca 2019 o 19:18   /   by   /   comments (2)

Zagadnienie nihilizmu zdaje się tematem oklepanym i wszechstronnie przeanalizowanym. Sam termin „nihilizm” nader często pojawia się zaś w nauce, przede wszystkim na terenie szeroko rozumianej humanistyki, a także w publicystyce i debatach politycznych.

Utyskując na regres współczesnej kultury czy konstatując efemeryczność więzi międzyludzkich, jesteśmy skłonni doszukiwać się przyczyny takiego stanu rzeczy właśnie w panoszącym się nihilizmie. Niekiedy nie wiemy jednak, czy ten ostatni faktycznie uchodzić może za przyczynę, czy raczej stanowi on skutek wspomnianych zjawisk. Równie trudne okazuje się wskazanie definicji nihilizmu. Co prawda wiele osób niejako intuicyjnie wyczuwa, czym jest nihilizm i jaki klimat intelektualny mu towarzyszy, lecz zwerbalizowanie owych odczuć nie przychodzi im łatwo. Nierzadko mówią więc one o poczuciu wewnętrznej pustki, braku sensu i przerażającej niepewności. Paradoksalne jest to, że funkcjonowanie w społeczeństwie przesiąkniętym nihilizmem jest zwyczajnie uciążliwe i obniża jakość życia, a mimo to niewiele robi się w kierunku jego przezwyciężenia. Co więcej, można odnieść wrażenie, że interesujące nas zjawisko zatacza coraz szersze kręgi, a wypowiedzi intelektualistów są jedynie szczątkową diagnozą schorzenia, w dodatku bez satysfakcjonującej propozycji terapii.


Nie roszcząc sobie pretensji do kompleksowego przedstawienia rzeczonego tematu ani podania niezawodnych rad, które okazałyby się antidotum na ten problem, należy przynajmniej skrótowo uporządkować to zagadnienie i wskazać na możliwe próby przeciwdziałania nihilizmowi.


Najogólniej nihilizm można scharakteryzować jako postawę, w której ciągłe poszukiwanie jest celem samym w sobie. Nie ma bowiem ani nadziei, ani możliwości sięgnięcia celu, jakim jest prawda – twierdzą adherenci stanowiska nihilistycznego. Życie stanowi dla nich wyłącznie sposobność do pogoni za nowymi doznaniami i doświadczeniami, które z natury są ulotne i przemijające. Nihiliści negują istnienie prawdy obiektywnej i odżegnują się od klasycznej jej koncepcji, wedle której – za Arystotelesem (384-322 p.n.e.) – przyjmuje się, że powiedzieć o tym, co jest, że nie jest, albo o tym, co nie jest, że jest, jest fałszem, natomiast powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, co nie jest, że nie jest, jest prawdą.

Podważając korespondencyjną teorię prawdy, zwolennicy nihilizmu odseparowują człowieka od rzeczywistości, zrywając jego więzi ze światem realnym. Skutkuje to zniszczeniem tożsamości bytu ludzkiego, a nawet prowadzi do zaprzeczenia jego człowieczeństwa. Nade wszystko jednak nihilizm okazuje się źródłem popularnego dziś poglądu, zgodnie z którym nie należy podejmować żadnych trwałych zobowiązań, bo wszystko jest ulotne i tymczasowe.


Należy podkreślić, że nihilizm posiada zasadniczo dwa główne rysy: teoretyczny i praktyczny. W wersji teoretycznej nihilizm może mieć charakter ontologiczny lub epistemologiczny. Na gruncie pierwszego – w skrajnej postaci – głosi się tezę o nieistnieniu żadnego bytu. Wyrazicielem takiego stanowiska był między innymi Gorgiasz z Leontinoi (480-385 p.n.e.), który w swym sławnym paradoksie stwierdzał, że nic nie istnieje, a gdyby nawet coś istniało, to byłoby niepoznawalne, zaś gdyby jednak było poznawalne, to wiedzy o tym nie dałoby się przekazać. Natomiast w bardziej umiarkowanych odmianach nihilizmu ontologicznego utrzymuje się, że nie istnieją tylko niektóre aspekty rzeczywistości czy życia, jak również określone obiekty stanowiące desygnaty pewnych pojęć, a przede wszystkim byty substancjalne. Nihilizm epistemologiczny wyraża zaś przekonanie o niemożliwości poznania (sceptycyzm poznawczy) i nieistnieniu sposobu uzyskania wiedzy pewnej (sceptycyzm metodologiczny). Teoretyczna postać nihilizmu może skutkować rozpowszechnieniem się nihilizmu praktycznego, który w formie egzystencjalnej sprawia, iż jednostka odczuwa brak celu, sensu, znaczenia i wartości życia, a w sferze moralnej podważa istnienie absolutnych norm postępowania. Następstwem tego jest z kolei specyficzny stan społeczeństwa, w którym większość osób nie wierzy w znaczenie i wartość uregulowań moralnych, obyczajowych, prawnych czy kulturowych. Wszelkie normy i zasady traktowane są wobec tego jako konwencje, które bardziej krępują ekspresję indywiduum, aniżeli pomagają w utrzymaniu ładu życia zbiorowego. Można je przeto podważać i zastępować innymi, zgodnie z dowolnymi ustaleniami jednostek czy grup społecznych. To, co stare, pragnie się zastępować nowym, choć niekoniecznie lepszym i rozsądniejszym, albowiem liczy się eksperymentowanie i kreatywność, które przynajmniej na chwilę i pozornie mogą zagłuszyć pustkę i lęk wynikające z podkopania trwałych fundamentów. Skoro zarówno ludzkie życie, jak i cały wszechświat tracą sens i znaczenie, to przed człowiekiem stają dwie alternatywy: poddanie się i prowadzenie beznamiętnej, nieczułej na wszystko wokół wegetacji, zakończonej być może samobójstwem albo zaangażowanie wszystkich sił do przetrwania we wrogim uniwersum. Każdorazowo otaczającą rzeczywistość traktuje się jednak nienawistnie, czego następstwami są technokratyzm i brutalna eksploatacja przyrody, znajdująca ujście przede wszystkim w masowym krzywdzeniu zwierząt, które na potrzeby nadmiernie rozbudzonych potrzeb konsumpcyjnych są masowo zabijane w hodowlach przemysłowych i laboratoriach.

Człowiek zatraca postawę kontemplacyjną, zastępując ją przesadnym aktywizmem, w którym gubi samego siebie, jak również odwraca wzrok od transcendencji, pogrążając się w tym, co materialne. Jednostki, które nie potrafią znieść marazmu i egzystencjalnej pustki, lecz nie uznają teleologii świata i życia, dążą do tego, aby dać upust swej energii w działaniu ukierunkowanym na uatrakcyjnienie własnych przeżyć. Ich bożkami stają się autonomia i decyzja. Przy czym ta ostatnia pozbawiona jest kontekstu odpowiedzialności, bowiem w świecie, gdzie wszystko jest prowizoryczne, nie ma miejsca na poważne zobowiązania. Chodzi o to, aby po prostu decydować, przez co zamiast wolności mamy dziś do czynienia raczej z samowolą tudzież destrukcyjną anarchią.


W sposób szczególnie wyraźny nihilizm przejawia się w sferze relacji interpersonalnych. W społeczeństwie, w którym neguje się obowiązujące normy moralne lub nawet moralność jako taką, a tradycja, autorytet czy prawda rozumiana jako zgodność naszego intelektu z rzeczywistością zostają uznane za zbędne obciążenia, wszelkie związki międzyludzkie siłą rzeczy przeżywać muszą poważny kryzys. Wspomniany wcześniej Arystoteles skonstatował, że żaden człowiek nie chciałby żyć bez przyjaciół, nawet gdyby do dyspozycji miał wszystkie inne dobra. Doskonale zdawał on sobie wszakże sprawę z faktu, iż ludzie są istotami stadnymi, potrzebującymi silnych więzi z jednostkami do nich podobnymi. Jednakowoż więzi te powinny opierać się na mocnych podstawach. Przekonania Stagiryty potwierdza zresztą współczesna nauka, gdyż dobrze wiemy dziś, że nasze mózgi do należytego funkcjonowania niejako domagają się relacji społecznych, bez których rozwój i utrzymanie zdrowia indywiduum okazują się wręcz niemożliwe. Tymczasem spośród trzech typów przyjaźni, jakie wyróżnił Arystoteles, funkcjonują obecnie głównie przyjaźń oparta na korzyści i przyjemności. Trwalsza od nich przyjaźń, której fundamentami są cnota oraz szczere przywiązanie do drugiego człowieka i docenianie go właśnie jako człowieka, na dobre i na złe, ze wszystkimi jego wadami i zaletami, jak również słabościami i wzlotami, jest w dobie nihilizmu niesłychanie rzadka. Społeczeństwo, które ceni przede wszystkim wartości utylitarne, cierpi natomiast z powodu braku stabilnych i odpowiedzialnych związków międzyosobowych. Przejawia się to na różnych płaszczyznach – chociażby w niepokojąco wysokiej liczbie rozwodów, ale też w jakichkolwiek kontaktach pomiędzy ludźmi, które stają się nader oschłe i efemeryczne. Bardzo często jednostki nie okazują sobie nie tylko życzliwości, lecz także elementarnego szacunku. Zrywanie znajomości pod błahym pretekstem staje się czymś nagminnym, zaś każdy, kto kiedykolwiek próbował wydostać się z piekła samotności wie, jak trudno jest poznać oddanego przyjaciela, nie mówiąc już o znalezieniu osoby, z którą można by wstąpić w związek małżeński.


Być może spośród wszystkich przyczyn homoseksualizmu najrzadziej podkreśla się właśnie przesłankę związaną z nihilizmem. Nie negując tego, że praktyki homoseksualne stanowią poważne nieuporządkowanie moralne i z punktu widzenia etyki muszą zostać uznane za naganne, trzeba jednak zauważyć, iż to, jak arogancko mężczyźni traktowani są przez egocentryczne i nader interesownie ukierunkowane kobiety (czasami zaś także na odwrót), sprawia, iż wielu z nich – po doświadczeniu szeregu bolesnych odtrąceń – zwyczajnie boi się przedstawicielek płci przeciwnej i nie ma sił, aby po raz kolejny próbować budować z nimi relacje. W jakimś stopniu – oprócz innych czynników – tłumaczyłoby to zatem dostrzegalną współcześnie swoistą „modę” na wchodzenie w związki intymne z reprezentantami tej samej płci.


Powstaje jednak pytanie, jak można przeciwdziałać nihilizmowi? Jest on przecież problemem zbyt poważnym i destrukcyjnym dla społeczeństwa, aby można było jedynie beznamiętnie go analizować i opisywać. Lecz znalezienie leku na to schorzenie, które zatruwa życie zbiorowe we współczesnym świecie, nie jest zadaniem łatwym. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro nihilizm tak bardzo nam doskwiera, a prędzej czy później odbije się ludzkości czkawką, to należy zacząć od siebie, próbując żyć tak, aby postępować na przekór obowiązującym trendom i wbrew wszystkim i wszystkiemu dążyć do traktowania siebie oraz innych osób z czcią, ceniąc przy tym odpowiedzialność i autoteliczną wartość obcowania z drugim człowiekiem. Problem jednak w tym, że poszczególne jednostki niewiele mogą w tej sprawie zmienić, jeśli mimo dobrych intencji i prób uczciwego postępowania, zderzają się z murem obojętności i odrzucenia.


Cóż więc począć w tak dramatycznej sytuacji? Chcąc opuścić zaklęty krąg nihilizmu – paradoksalnie – łatwo jest jeszcze bardziej pogrążyć się w nim. Wydaje się, że osoby wrażliwe, empatyczne i szanujące godność osobową każdego człowieka, znajdują się w położeniu mitycznego Syzyfa, którego bogowie skazali na trud wiecznej i bezużytecznej pracy, polegającej na wtaczaniu na szczyt ogromnej góry wielkiego głazu, który za każdym razem, tuż przed wierzchołkiem, wymyka mu się z rąk i spada na sam dół zbocza. W takim klimacie nietrudno jest popaść w rozpacz i zostać pochłoniętym przez piekło nihilizmu. Wbrew wszystkim przeciwnościom, w tym także bolesnym ranom, jakie zadają nam inni ludzie, warto jest jednak podejmować wysiłek dochowania wierności zasadom. Lepiej jest wszakże przez, choć krótką chwilę – nawet tragicznie – żyć jak lew, niż żałośnie wegetować latami w dobrobycie, uciekając tchórzliwie niczym zając przed zobowiązaniami i odpowiedzialnością.

Comments (2)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 6 marca 2019 o 12:31 Frodsom

    Świetny artykuł. Brakuje mi jednak głębszej analizy problemu i dokładniejszych wskazówek, co do recepty na nihilizm zarówno na poziomie mikro-, jak i makrospołecznym. Liczę na kolejny artykuł z przemyśleniami idacymi dalej, bo moje myśli biegną podobnymi torami, ale nie potrafię tak dobrze analizować rzeczywistości. Pozdrawiam serdecznie!

    Reply
  • 8 marca 2019 o 00:40 Dymitr Ogonowski

    Zgadzam się z tym, że wiele kobiet jest interesownych i idą na kasę (Nie twierdzę oczywiście, że wszystkie) ale nie tu jest przyczyna homoseksualizmu. Homoseksualizm ma podłoże wady biologicznej. Kiedyś jedna dziewczyna z Białorusi chwaliła jakiegoś swojego znajomego homoseksualistę, że dbał o swój wygląd tak, jak dbają kobiety. I uważała, że to ogólna jest cecha homoseksualistów. Według mnie to po prostu, czy to w momencie poczęcia, czy po tym, utworzona została wadliwie istota, która ma większość cech jednej płci a jakieś innej. Więc może mieć organy płciowe jednej, a orientację płciową i np. skłonność do dbania o swój wygląd drugiej. W każdym razie homoseksualizm według mnie nie ma przyczyn kulturowych, jak niektórzy uważają, tylko wynika z wady biologicznej.

    Reply