Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Marcin Murzyn: Dlaczego człowiek ma prawo manifestować swoje poglądy?

Posted: 15 listopada 2018 o 13:04   /   by   /   comments (0)

Sformułowanie pytania zawartego w tytule niniejszego tekstu zakłada, że czymś oczywistym i niejako naturalnym jest to, iż człowiek ma prawo do publicznego wyrażania swoich poglądów.

Zazwyczaj nie pytamy bowiem, czy właściwe jest, aby jednostka manifestowała żywione przez siebie przekonania bądź swobodnie głosiła idee, które uznaje za słuszne, ponieważ posiadamy – jak najbardziej słuszną – intuicję tego, iż człowiek, będąc istotą świadomą i wolną, a ponadto funkcjonującą w społeczeństwie stanowiącym typowe dla niej środowisko, powinien dysponować możliwością nieskrępowanego komunikowania innym własnych opinii. Jeśli stawiamy w tej materii jakieś pytania, to najczęściej takie, za których pośrednictwem pragniemy dociec, jakie jest uzasadnienie wolności słowa i myśli, czy prawa do zrzeszania się i organizowania zgromadzeń. Tego rodzaju zagadnienia podejmowane są na gruncie antropologii filozoficznej, która nie pozostawia nas zresztą bez szeregu ważkich rozstrzygnięć w tym zakresie. Stąd każdy z nas, dzięki przyrodzonym zdolnościom rozumu, jest w stanie pojąć, że osobowy charakter bytu ludzkiego i jego społeczna inklinacja sprawiają, iż nikomu nie należy kneblować ust i zabraniać wypowiadania się, zwłaszcza w sytuacjach, w których czyjś przekaz, nie wiąże się z brutalną agresją, podkopywaniem ładu moralnego i godzeniem w prawo naturalne.

Jednakowoż zauważamy, że intuicję tych – zdawałoby się – oczywistych spraw bezwiednie zatracili, bądź celowo w sobie zabili liberałowie. Co prawda nie jest tajemnicą, że są oni ludźmi o mniej lub bardziej wyraźnych zapędach totalitarnych, lecz nie zmienia to faktu, iż ich zamordyzm – zwłaszcza u osób hołdujących fundamentalnym pryncypiom zdrowego rozsądku i miłujących realistyczne spojrzenie na rzeczywistość – nieprzerwanie wywołuje zdumienie. Cóż mógłby więc odrzec im – darzący zdrowy rozsądek wyjątkowo dużą dozą rewerencji – filozof? W jaki sposób, na gruncie filozoficznym, uzasadniłby on tak fundamentalne dla człowieka prawo, jakim jest wolność myśli, słowa czy zrzeszania się?

Jeżeli nie jest poszukującym rozgłosu i ulegającym chwilowym trendom postmodernistą, a nad pustosłowie przerastające swą formą treść wyżej stawia on jasność i zrozumiałość przekazu, to postara się wyjaśnić całą sprawę w sposób możliwie prosty, odwołując się do powszechnie znanych faktów.

Owe fakty przemawiają zaś niezbicie za tym, że wielorako i w różnych przejawach doświadczamy godności osoby ludzkiej oraz tego, iż życie człowieka ma wymiar personalistyczny. Byt ludzki nie pozostaje bez reszty zanurzony w bagniskach materii, a charakteryzując się zdolnością dokonywania aktów poznania intelektualnego, miłości i wolności, wyróżnia się od reszty przyrody. Za sprawą atrybutów takich, jak podmiotowość wobec prawa, zupełność i godność, transcenduje natomiast społeczność, tak iż nigdy nie może być li tylko częścią kolektywu, wszak jako byt substancjalny istnieje pełniej niż na przykład naród, który jest bytem przypadłościowym. Stwierdzamy bowiem, iż byt, o którym mowa, jest osobą, czyli samoistnym podmiotem natury rozumnej. Oznacza to, że nie może stanowić elementu jakiejś innej substancjalnej całości, tak jak ma to miejsce w wypadku przypadłości, która w jakiś sposób tkwić musi w pewnym podmiocie jako w swym podłożu.

W wielu okolicznościach naszego życia doświadczamy ponadto tego, że jesteśmy wolni i wybierać możemy pomiędzy różnymi ewentualnościami. Osoba ludzka jest wszakże bytem nie tylko cielesnym, ale też duchowym, co sprawia, że – w przeciwieństwie do zdeterminowanego i rządzącego się koniecznościowymi prawami materialnymi świata rzeczy – może samą siebie zdeterminować do działania. Wybiera ona bowiem praktyczny sąd – niekoniecznie najlepszy, najmądrzejszy czy najtrafniejszy – determinujący ją do wykonania określonych czynności. Stąd jest niezdeterminowana do działania w jeden, ściśle wyznaczony sposób, co znacząco odróżnia ją od wszelkich tworów przyrody. Innymi słowy, sama wybiera sąd praktyczny, przy pomocy którego autodeterminuje się do tego, aby działać tak, a nie inaczej.

Nie żywimy zwykle przeto żadnych wątpliwości co do tego, że każdy człowiek jest osobą, czyli istotą obdarzoną rozumem i wolną wolą. Dlatego ma on prawa i obowiązki, które wypływają bezpośrednio z jego własnej, osobowej natury. Są one powszechne i nienaruszalne, co oznacza, że obejmują wszystkich ludzi i w żaden sposób nie można się ich wyrzec – nie są efektem konwencji bądź uchwały jakiegoś gremium, albowiem ich fundamentem jest sama natura osobowego bytu ludzkiego. Uświadamiając sobie godność osoby, która wyrasta bezpośrednio z jej indywidualnego istnienia i z jej natury, a także dostrzegając jej wymiar aksjologiczny, mamy prawo i powinność do tego, aby przeciwstawiać się wszelkim formom utylitarystycznego użycia osoby, instrumentalnego jej traktowania i manipulowania nią.

Osobowy charakter bytu ludzkiego i doświadczenie jego godności stanowią uzasadnienie dla najbardziej podstawowych praw człowieka. Fundamentalnym i najważniejszym z nich jest oczywiście prawo do życia i nienaruszalności ciała, które – co z całą mocą należy podkreślić – przysługuje człowiekowi we wszystkich stadiach jego życia, a więc od momentu poczęcia aż do śmierci. Człowiek wszakże podczas całej ontogenezy już jest człowiekiem, tak iż nieprawdą jest, jakoby stawał się nim dopiero w jakimś późniejszym momencie. Kolejne stadia rozwojowe jednostki są tylko zmiennym obrazem niezmiennej istoty ludzkiej, która – począwszy od chwili zapłodnienia – zaopatrzona jest w organiczny plan, regulujący jej funkcjonowanie jako zygoty (jaja płodowego), embrionu (zarodka), płodu, a następnie dojrzewającej stopniowo istoty w okresie postnatalnym – noworodka, niemowlęcia, dziecka, nastolatka, dojrzałego indywiduum i seniora. Nie ulega wątpliwości, że już w chwili zapłodnienia ludzki zarodek wkracza na z góry określony i stały szlak rozwojowy, tak iż konkretna jednostka ludzka w całym toku swego rozwoju – mimo upływu czasu czy zmian w jej fizjonomii, psychice i duchowości – zachowuje tożsamość, będąc jednocześnie dynamicznym kontinuum życia i rozwoju. Bogata informacja, która zawarta jest w kodzie genetycznym, determinuje nie tylko ogólne ludzkie kształty jednostki, ale też takie jej właściwości, jak między innymi płeć i indywidualne cechy somatyczne w rodzaju koloru oczu, włosów i skóry, rysów twarzy, budowy ciała, wzrostu czy skłonności do określonych schorzeń. W sposób ściśle filozoficzny wyraża to realistyczna zasada tomizmu, wedle której przejawy bytu, aczkolwiek w porządku poznania narzucające się nam jako pierwsze, są zawsze wtórne względem istnienia tegoż bytu, zajmującego w porządku bytowania miejsce naczelne, pierwsze. Przejawy bytu, czyli rozmaite jego właściwości dostępne naszej percepcji zmysłowej, wskazują na źródło swojego pochodzenia i zakotwiczenia. Owym źródłem w przypadku jestestwa ludzkiego jest forma substancjalna jego ciała, czyli dusza. To ona stoi u podstaw bytu człowieka, stanowiąc dla niego akt istnienia i organizując od momentu poczęcia własny – odrębny od ojca i matki – organizm, który po pewnym czasie pozwala na wyzwolenie się intelektualnych czynności poznawczych indywiduum oraz bogactwa jego życia duchowego.

Osoba ludzka – podobnie jak wszystkie inne byty w uniwersum – istnieje zatem nie dzięki rozmaitym przejawom, lecz odwrotnie, to one istnieją dzięki swemu podmiotowi tkwienia, a dokładniej – w interesującym nas przypadku człowieka – za sprawą ludzkiej natury, której są wytworem. Różnorodność owych przejawów w wypadku bytu ludzkiego jest zaś szczególnie duża, albowiem – ogólnie rzecz ujmując – zaliczyć w ich poczet należy, między innymi, rozwój biologiczny, świadomość i samoświadomość, wolność, posługiwanie się językiem, działalność artystyczną czy tworzenie moralności, prawa i kultury. Przeto przyglądając się bliżej temu, co określić możemy jako fakt ludzki, niechybnie konstatujemy, iż z samej natury owego bytu osobowego wynikać muszą dalsze, bezwzględnie mu przysługujące, prawa. Swoistym uzupełnieniem wspomnianego wcześniej prawa do życia i nienaruszalności ciała jest prawo do posiadania środków niezbędnych do zapewnienia sobie odpowiedniego poziomu egzystencji, wśród których poczesne miejsce zajmują żywność, odzież, mieszkanie, wypoczynek, opieka zdrowotna, jak również najpotrzebniejsze świadczenia socjalne, które stanowiłyby zabezpieczenie w razie różnego rodzaju nieszczęśliwych zdarzeń. Na mocy prawa naturalnego osobie ludzkiej przysługuje również prawo do odpowiedniej, swobodnie wybranej i godnej pracy zarobkowej.

Klasyczna definicja osoby, jaką ukuł Boecjusz (477-524), a która głosi, że osobą określamy substancję indywidualną natury rozumnej – mimo iż wskazuje na takie aspekty, jak na przykład jednostkowy wymiar jestestwa ludzkiego, jego zupełność, bytową samodzielność, a nade wszystko rozumność – zdaje się nie akcentować w stopniu wystarczającym społecznego charakteru życia człowieka, który przecież – jako byt przygodny – nie wystarcza sam sobie, tak iż przetrwać może tylko wtedy, gdy kooperuje z innymi jednostkami. Lepiej czyni to natomiast znacznie odeń późniejsza, bo pochodząca z XX wieku, definicja zaproponowana przez Wincentego Granata (1900-1979), podług której integralną osobę ludzką pojmuje się jako jednostkowy substancjalny i całkowity podmiot cielesno-duchowy zdolny działać w sposób rozumny, dobrowolny i społeczny (w celu harmonijnego ubogacenia siebie i ludzkości w zakresie całego bytu). W określeniu tym wyartykułowano charakterystyczne dla jednostki ludzkiej otwarcie na bliźniego i całe w ogóle społeczeństwo. Faktem jest bowiem, że człowiek żyje z innymi ludźmi, dzięki nim i niejako dla nich. Truizmem jest zatem stwierdzenie tego, iż potrzebuje on wymieniać informacje i poglądy z pozostałymi jednostkami tworzącymi społeczeństwo. Bez swobodnej cyrkulacji myśli nie ma wszakże postępu w żadnej spośród rozmaitych dziedzin ludzkiej aktywności – ani w technice, ani w nauce, ani w filozofii czy też w sztuce bądź myśli teologicznej. Człowiek jako istota świadoma, refleksyjna, rozumna i wolna, a ponadto wyposażona w swoistą inklinację społeczną, posiada naturalną potrzebę ekspresji, która w pierwszej kolejności dotyczy wyrażania własnych przemyśleń, poglądów i spostrzeżeń. Wiemy ponadto, że poszczególne jednostki – jako byty substancjalne, indywidualne i konkretne – mimo realizowania w jednakim stopniu tej samej ludzkiej natury, różnią się między sobą, nierzadko dość poważnie i pod wieloma względami. Jest zatem jasne, że pragną realizować stawiane przed sobą cele na własną odpowiedzialność i w oparciu o wartości, które uznają za słuszne. Owe wartości chcą zresztą nie tylko wcielać w życie i kultywować, ale też przekonywać o ich doniosłej roli innych ludzi. Łączą się w tym celu w rozmaite grupy, zarówno naturalne i pierwotne, jakimi są rodzina i naród, jak i i wtórne, do których zalicza się na przykład partie polityczne, kluby sportowe, związki zawodowe czy organizacje patriotyczne. Człowiek więc – jako istota rozumna i wolna oraz odznaczająca się wyraźnie społecznym ukierunkowaniem – ma naturalne prawo, oczywiście przy rudymentarnym poszanowaniu zasad ładu moralnego i dobra wspólnego, do wypowiadania i rozpowszechniania swoich poglądów oraz do nieskrępowanej twórczości artystycznej i naukowej. Może ponadto zrzeszać się w takiej formie, jaką uzna za stosowną i z kim zechce, działając w wybranych przez siebie z własnej woli organizacjach, w których – na własną odpowiedzialność – pragnie dążyć do uzyskania jak najlepszych wyników i wszechstronnego ubogacenia siebie oraz swych bliźnich.

Należy podkreślić, że prawo do manifestowania swoich poglądów przysługuje osobie ludzkiej niezależnie od czyjejś w tym zakresie opinii. Nie mogą przekreślić go żadne ustawy, dekrety czy innego rodzaju postanowienia władzy lokalnej, państwowej lub nawet międzynarodowej, ponieważ wynika ono z samej natury owego ze wszech miar specyficznego bytu, jakim jest człowiek, który jako byt świadomy, wolny i rozumny, a ponadto posiadający wyraźny rys społeczny, winien cieszyć się wolnością słowa i myśli, zaś wszelkie próby jej ograniczania uznać trzeba za antyludzkie, niesprawiedliwe i godzące w godność bytu osobowego. Wyakcentowanie tej – zdawałoby się – oczywistej kwestii okazuje się jednak potrzebą szczególnie palącą dziś, w dobie nieprzebierającego w środkach i przesłanianego liberalnymi frazesami zamordyzmu, który przeradza się w zakamuflowany totalitaryzm.

Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website