Jedną z najdziwniejszych, a zarazem najbardziej znanych koncepcji opracowanych w ramach etyki środowiskowej, jest hipoteza Gai, którą zaproponował brytyjski chemik, biolog i klimatolog James Lovelock. Teoria, którą ma na celu przybliżyć niniejszy tekst, jest już na tyle rozpowszechniona w świadomości społecznej, że zdołała nawet przeniknąć do kultury popularnej, stając się tematem filmów i powieści. Jednocześnie uchodzi ona za stanowisko nader kontrowersyjne, wokół którego narosło sporo niejasności, a czasami też rażących przekłamań. Stąd warto pokrótce zająć się poglądami filozoficzno-etycznymi brytyjskiego uczonego i przyjrzeć się, o co tak naprawdę mu chodzi.

Najważniejszym elementem koncepcji Lovelocka jest teza, że planeta Ziemia jako całość posiada własności żywego organizmu. Nasza planeta, jak dowodzi brytyjski naukowiec, stanowi cybernetyczny system, którego części składowe powiązane są sprzężeniami zwrotnymi. Ziemia jest niezwykle skomplikowaną i złożoną jednością, na którą składają się biosfera, atmosfera, oceany i gleba. Wszystkie podsystemy, które budują szerszy system, jakim jest nasza planeta jako taka, „poszukują” optymalnych warunków fizycznych i chemicznych. Ziemia posiada w związku z tym zdolność do samoregulacji, przez co można porównywać ją z organizmem. W wypadku koncepcji Lovelocka nie jest to nawet metafora, ponieważ stwierdza on wprost, że planeta, na której żyjemy, jest organizmem. Gatunki, biotopy i ekosystemy są zaś jej organami składowymi.

Lovelock podpiera swoje poglądy danymi z zakresu nauk szczegółowych. Twierdzi, że odkrycia paleontologiczne wskazują, iż przez ostatnich kilka miliardów lat na Ziemi panowały dość podobne – patrząc z globalnej perspektywy – warunki klimatyczne i atmosferyczne, a planeta i jej biosfera niejako same regulowały pojawiające się anomalie, umożliwiając rozwój i funkcjonowanie rozmaitych form życia. Nasza planeta potrafi utrzymywać homeostazę, a procesy, które na niej zachodzą, nie są ciągiem przypadkowych i chaotycznych zdarzeń, lecz kieruje nimi pewna logika. Nade wszystko jest to logika życia, albowiem choć zdarza się tak, iż co jakiś czas bezpowrotnie giną określone gatunki, to jednak życie jako takie nie zamiera. Mechanizmy samoregulacji i homeostazy biosfery umożliwiają ewolucję organizmów i gatunków, lecz w sytuacji, w której część z nich zaczyna zagrażać integralności i stabilności ekosystemów, dochodzi do ich wyginięcia. W ich miejsce pojawiają się nowe formy życia, które bardziej harmonijnie wpisują się w funkcjonowanie biosfery.

W związku z tym Ziemia zachowuje się analogicznie, jak indywidualny organizm i podobnie jak on posiada zdolności adaptacyjne i samoregulacyjne. Do organizmu zbliża ją też to, że da się wyróżnić w jej obrębie organy bardziej i mniej ważne. Ma ona, zdaniem Lovelocka, organy życiodajne, które nadają ton przemianom życiowym całego systemu, a ich znaczenie dla planety jest fundamentalne. Brytyjski klimatolog zalicza do nich, między innymi, szelfy kontynentalne, lasy tropikalne i obszary podmokłe. Procesy, jakie zachodzą w tych podsystemach, gwarantują żywotność Ziemi.

Zdolności samoregulacyjne planety są przy tym na tyle efektywne, że nawet bardzo radykalne zmiany nie są w stanie zaburzyć jej stabilności. Rozmaite zanieczyszczenia mogą być szkodliwe dla człowieka i innych gatunków, ale nie dla biosfery jako całości. Nasza planeta zaopatrzona jest bowiem w takie mechanizmy, które potrafią „wyleczyć” ją, gdy optymalny dla niej stan zostanie zaburzony. Lovelock zauważa, że Ziemia w swym dziejowym rozwoju przebyła już wiele katastrof, w wyniku których ginęły gatunki, a nawet całe ekosystemy, lecz biosfera i życie nie uległy unicestwieniu. Wynika z tego, że dążenia współczesnych ruchów ekologicznych, których aktywiści troszczą się głównie o interesy poszczególnych gatunków bądź ekosystemów, zabarwione są antropocentrycznie i reprezentują typowo ludzki punkt widzenia. Planecie jako całości mogą zagrozić pewne zdarzenia i nie jest ona niezniszczalna, gdyż na przykład uderzenie odpowiednio dużego meteorytu jest w stanie ją unicestwić, ale poza takimi ekstremalnymi okolicznościami może ona radzić sobie z przeciwdziałaniem kryzysom sama. Jest wszakże aktywnym systemem organicznym, który realizuje własne cele. Lovelock proponuje, aby od imienia greckiej bogini uosabiającej Matkę-Ziemię określać ją mianem Gai. Tak pojmowana Gaja – zdaniem brytyjskiego uczonego – jest zintegrowanym systemem, który powinno postrzegać się niczym osobę. Z punktu widzenia etyki wiąże się z tym zaś postulat poszanowania jej statusu i wyrzeczenia się postaw eksploatatorskich względem biosfery.

Koncepcja Lovelocka jest odmianą holistycznej etyki środowiskowej. Pod pewnymi względami jest nawet takim jej typem, który doprowadzony został w swych postulatach do skrajności. Największe kontrowersje, a zarazem zdziwienie odbiorców, może zaś budzić hasło uznania Gai za osobę. Z pewnością nie mogłaby ona zostać podmiotem moralności ani tym bardziej bytem osobowym w takim samym sensie, jak dorośli i odpowiedzialni ludzie, ale zwolennicy przyznania jej statusu osobowego domagają się, aby stanowiła przynajmniej przedmiot moralności i była obdarzana respektem moralnym jako całość. Do pewnego stopnia leżałoby to zresztą także w interesie ludzi, bo Gaja – jeśli wierzyć adherentom referowanej hipotezy – posiada na tyle sprawne mechanizmy samoregulacyjne, że elementy zagrażające swojemu funkcjonowaniu po prostu usuwa. Szkodzący jej ludzie, o ile nie zaczną szanować biosfery, mogą więc zostać ofiarami owych mechanizmów.

Na pierwszy rzut oka hipoteza Gai wydaje się stanowiskiem niesłychanie dziwnym, a nawet wręcz absurdalnym. Wątpliwości rodzi przede wszystkim kwestia uznania jej za byt osobowy. Jednak przyglądając się temu stanowisku bliżej, należy przyznać mu – przynajmniej częściowo – nieco racji. Otóż nasza planeta faktycznie przejawia zadziwiającą wprost stabilność klimatu, który od bardzo długiego czasu nie przestaje sprzyjać życiu. W przeciwieństwie do innych planet, na Ziemi nie jest ani za ciepło, ani za zimno, a oceany ani nie gotują się, ani na trwałe nie zamarzają. Choć zmieniała się temperatura Słońca, to na Ziemi okazuje się ona w miarę stała. Zaobserwowano również, że morskie algi produkują kryształki kwasu siarkowego, co pomaga oczyszczać atmosferę z nadmiaru węgla i zanieczyszczeń, jakie produkowane są przez przemysł. Mikroorganizmy takie, jak algi, są swoistymi filtrami, które oczyszczają planetę, a to sprawia, że Gaja faktycznie, jak sądzi Lovelock, ma wbudowane mechanizmy samoregulacyjne. Mimo iż poglądy brytyjskiego naukowca nie są wolne od kontrowersji, to stały się katalizatorem licznych badań empirycznych, między innymi dotyczących zależności pomiędzy wzrostem glonów oceanicznych a klimatem.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię